dewertus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
250 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez dewertus
-
Mnie też, dlatego dołaczam do apelu kolegi.
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Ponieważ zdecydowałem się na malowanie: źródło: http://www.tarrif.net Mam pytanie, z którym już jakiś czas się zmagam i żadna z potencjalnych odpowiedzi nie uzyskuje wyraźnej przewagi: W jakim kolorze powinny być ciapki? Co publikacja to odcień inny, zdjęcia też dużo nie pomagają (osobiście skłaniam się do I07 ale pewności nie mam). Z ksiązki Storia degli Aerei Reggiane Gruppo Caproni pt.2. Il Caccia Re.2000 mam takie zdjęcia: przy czym to zdjęcie równie dobrze może prezentowac III serię RE.2000 z czarnym nosem i odwróconymi kolorami... i jeszcze takie mam: źródło: http://www.finn.it Czy to ma być: I04 - Sand I07 - Light Sand I08 - Gold Sand I09 - Brown Tan -
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Ależ Szanowny Kolego wytłumaczenie jest całkiem proste: zwykle po zamknięciu kokpitu niewiele w nim widać, więc jego waloryzacja w moim przekonaniu nie rzadko jest przerostem formy nad treścią (co nie oznacza, że w jakikolwiek sposób krytykuje modelarzy, którzy w ramach tego ćwiczenia tworzą istne dzieła sztuki). Co innego linie podziału blach - ten element jest doskonale widoczny, a jego poprawienie zdecydowanie poprawia wygląd modelu. Problemem w tym elemencie nie jest szczelina tylko różnica poziomów. Nie było by tragedii, gdyby była ona w miarę jednorodna na całej długości przejścia, niestety tak nie jest. Zastosowany zabieg zniwelował ten problem. Teraz jest już nałożona pierwsza warstwa farby i wygląd to całkiem dobrze. -
Malta 40-43; SM.81 Pipistrello, 218 Squadriglia, SupMod 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Kornik, Dzięki za uwagi. Jedną z nich własnie wypełniłem (mam nadzieję, że będziesz kontent ) - dla nowego projektu otworzyłem na forum wątek warsztatowy: viewtopic.php?p=344104#344104 W kwestii drugiej, czyli wielkości zdjęć: niestety nie mam możliwości umieszczenia większych zdjęć na forum. Całe swoje portfolio trzymam na Webshotcie, a ten na potrzeby forum i innych publikacji "zwraca" zdjęcia w maksymalnym rozmiarze 600x600. Ale dla chcącego nic trudnego - w stopce jest link do źródłowych galerii, które są udostępnione do publicznego wglądu. Tam możesz obejrzeć zdjęcia nawet w formacie 2400x1800. -
Witam, W odpowiedzi na postulat jednego z moich stałych komentatorów postanowiłem otworzyć na forum wątek warsztatowy. Okazało się, że dziwnym zbiegiem okoliczności w mojej serii Malta 1940-43 nie mam jaszcze żadnego myśliwca italiańskiego. Pierwszym z serii włoskich myśliwców znad Malty będzie rzadki gość: Reggiane Re.2000 Falco w skali 1/72, którego planuję zbudować z zestawu Supermodela. Zakres prac dodatkowych jaki zamierzam wykonać to przerycie linii podziału blach i podmiana kalkomanii (obawiam się, że oryginały rozpadną się po kontakcie z wodą, nie wspominając już o tym, że są bardzo pożółkłe). Tak wygląda baza wyjściowa: Przeryłem linie podziału blach, pomalowałem silnik i szeroko rozumiany "środek". Sklejony kadłub, płat i osłona silnika. Wiem, że linie nie są jeszcze takie jak być powinny, ale dostrzegam poprawę w stosunku do poprzednich modeli, gdzie tą czynność wykonywałem. Linie są coraz płytsze i węższe. Zdecydowana większość jest nawet prosta . Problemy mam jeszcze przy ryciu linii wzdłuż niebieskiej taśmy 3M, ale i to zapewne jest kwestią wprawy. Tak to wygląda: Prac budowlanych ciąg dalszy: Szpachlowanie i niwelowanie uskoku na przejściu skrzydło-kadłub. W roli szpachi występuje Mr. Surfacer 500. Kolejny etap - usuwanie nadmiaru szpachli - w rolę egzekutora wcielił się duet: wacik do uszu (alias: patyczek) i Mr. Color Thinner 50. Pierwsze podmalunki: postanowiłem nie bawić się w białe kalki tylko zastosować maskowanie. Pas i krzyżyk na sterze kierunku nie są trudnymi elementami więc co mi tam - popróbować można. Wyczyściełem także żaluzje.
-
Witam, Moja kolekcja "maltańska" wzbogaciła się o kolejny model w barwach Regia Aeronautica - Savoia Marchetti SM.81 Pipistrello w barwach 218 Squadriglia. Rys historyczny Gdybym chciał opisać rys historyczny i osiągnięcia samolotu, który posłużył za wzorzec dla mojego modelu to nie napisałbym absolutnie nic. Czemu? A temu, że producent modelu totalnie popuścił wodze fantazji... Dla przypomnienia: w/g producenta model powinien przedstawiać samolot w barwach 218 Squadriglia / 52 Gruppo / 16 Stormo B.T stacjonującej na Sycylii w 1941 roku. Dodatkowo proszę pamiętać, że mamy do czynienia z wersją bombowo-torpedową... W tej wyliczance trzy elementy się nie zgadzają: 218 Squadriglia nie wykonywała ataków torpedowych - była jednostką specjalizującą się w nalotach nocnych, nigdy nie należała do 52 Gruppo, (ta z kolei nigdy nie należała do 16 Stromo B.T. ) i nigdy nie stacjonowała na Sycylii (a już na pewno nie w 1941). Prawidłowe oznaczenie to 218 Squadriglia / 54 Gruppo / 37 Stormo B.T, Leece, Włochy, czerwiec / lipiec 1940. W momencie wybuchu drugiej wojny światowej w pierwszej linii znajdowało się około 300 SM.81. Z tej liczby 147 sztuk znajdowało się na wyposażeniu jednostek we Włoszech i Afryce Północnej, 59 sztuk służyło w Afryce Wschodniej, reszta znajdowała sie w jednostkach transportowych. Samoloty SM.81 pełniły służbę w pierwszo-liniowych dywizjonach do połowy 1941. Stopniowe przenoszenie ocalałych maszyn do zadań drugo-liniowych (głównie transportowych) rozpoczęło się juz pod koniec 1940. SM.81 odegrały ważną rolę w zwalczaniu Royal Navy w początkowym okresie zmagań na i nad Morzem Śródziemnym. 218 Squadriglia uczestniczyła w jednej z najbardziej znanych bitew konwojowych 1940 roku: bitwie koło przylądka Stilo (09.07.1940). Była to jedna z pierwszych bitew powietrzno-morskich o konwój z Malty (ewakuacja ludności cywilnej (głównie kobiety i dzieci) do Aleksandrii). Samoloty z 37 Stromo (218 i 219 Squadriglia) wzięły udział w ataku na okręty eskorty dowodzone przez admirała Cunninghama. W wyniku bezpośredniego trafienia bombą uszkodzony został HMS Gloucester (w wyniku nalotu na pokładzie krążownika śmierć poniosło 18 członków załogi). Ze strony brytyjskiej komponent lotniczy starcia został zrealizowany przez Swordfish'e z lotniskowca HMS Eagle. Atak torpedowy na zespół floty włoskiej okazał się bezowocny. Dziesięć dni później - 19 lipca samoloty 39 Gruppo (która także uczestniczyła w bitwie koło przylądka Stilo) wykonuje nieskuteczny atak na HMAS Sydney oraz uszkadza niszczyciel HMS Havoc (w bitwie koło przylądka Spatha). Po tych walkach 218 Squadriglia otrzymuje status Autonomo i w sile 13 maszyn zostaje przeniesiona do Afryki Północnej, gdzie bierze czynny udział w ofensywie na Sidi Barrani. Z końcem stycznia 1941 zaczyna przekazywać swoje SM.81 do jednostki transportowej - 145 Gruppo Trasporto. Ostatnią misję wykonuje w marcu 1941 z bazy Bir Dufan. Budowa modelu Model wykonałem z zestawu wyprodukowanego przez włoską firmę Supermodel. Podczas budowy miałem kilka zawirowań, jednym z nich był wątpliwy technologicznie sposób montowania podwozia. Kolejnym elementem, który kosztował mnie trochę nerwów było wklejanie kaemów do wieżyczki. Szpachla wymagana była tylko w kilku miejscach, ale w tym wypadku wystarczającym okazał się Mr. Surfacer 500. okienka boczne wykonałem z kleju do elementów przeźroczystych Revell CONTACTA CLEAR, oryginalne upaćkały mi się podczas wklejania. Model malowany akrylami Agamy (kamuflaż) i emaliami Humbrola (drobne elementy, środek, brudzenie). Jest to prawdopodobnie mój ostatni duży model, który pomalowałem w całości pędzlem. Całość procesu malarskiego znajduje się w wątku: http://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=12&t=11112 . Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze oznaczenia "218" w kolorze czarnym na burtach kadłuba, jak mi wpadnie w ręce cos takiego to je nakleję (oryginały rozpadły się podczas namaczania). Oznaczenia przynależności państwowej są naklejone odwrotnie niż powinny (temat jest obszernie opisany w wątku warsztatowym). Jedyne ślady eksploatacji, jakie wprowadziłem to bardzo lekkie okopcenia z rur wydechowych i przybrudzenia (wycieki?) w okolicy spodu silników. SM.81 nie miał otarć i odrapań z bardzo prostego powodu - skrzydła były kryte sklejką a kadłub płótnem. Utrudnieniem jest także stosunkowo mała ilość zdjęć w miarę przyzwoitej jakości. Niestety ten bardzo ciekawy samolot ma ubogą bibliografię. A tak się prezentuje w galerii:
-
BSP - gratuluję modelu. Czekam na wersję ostateczną
-
To wszystko zależy od tego jak grubo byś tą farbę nanosił. Przy malowaniu pędzlem zawsze można uzyskać dodatkowy efekt przebijania pierwotnego kamuflażu W moim subiektywnym odbiorze Junkers jest zdecydowanie najciekawszym i najlepiej wykończonym modelem z Twojej kolekcji prezentowanej na forum. Kalki się nie błyszczą, całość sprawia bardzo dobre wrażenie (czysty montaż i malowanie). Gratuluję i troszke zazdroszczę efektu uzyskanego na kabinie - wszytko równo i czysto (dla mnie maskowanie kabiny to w dalszym ciągu czarna magia). Na koniec drobna uwaga - po nałożeniu kalek całość potraktuj lakierem satynowym (samoloty niemieckie) - będzie się zdecydowanie mniej błyszczał.
-
Witam, Mam dużą przyjemność zaprezentować szanownemu forum pierwszy włoski samolot w mojej kolekcji MALTA 1940-43. Tym pierwszakiem jest Savoia Marchetti SM.79 Sparviero (seria I) w barwach 18 Squadriglia / 27 Gruppo / 8 Stormo, stacjonującej w bazie Villacidro na Sardynia w latach 1940-41. Zadaniem jednostki po zakończeniu kampanii francuskiej było zwalczanie żeglugi brytyjskiej ze szczególnym naciskiem na atakowanie konwoi zaopatrujących Maltę. Z racji wyposażenia w pierwszą, czysto bombową wersję Sparviero dywizjon przeznaczony był do ataków horyzontalnych. Pierwszym poważnym starciem był atak na pierwszy konwój z dostawą samolotów na Maltę– operacja HURRY. W skład konwoju wchodziły dwa lotniskowce: HMS Argus przewożący 12 Hurricanów i HMS Ark Royal zapewniający osłonę lotniczą. Własnie podczas tego starcia jednostka ponosi największą stratę: w szczątkach Savoi ginie dowódca X Brigata Aerea Bombardamento Terrestre "Marte" – General S. Cagna. Zestrzelania dokonał myśliwiec Skua z HMS Ark Royal (było to jedno z ostatnich zwycięstw odniesionych na tym typie przez pilotów FAA na europejskim teatrze działań). Model wykonałem z zestawu Italeri. Proces budowy nie nastręczał jakiś specjalnych problemów. Szpachla wymagana była tylko w kilku miejscach, ale w tym wypadku wystarczającym okazał się Mr. Surfacer 500. Model malowany akrylami Agamy (kamuflaż) i emaliami Humbrola (drobne elementy, środek, brudzenie). Jest to model, który malowałem pierwszy raz w życiu stosując własny aerograf modelarski zasilany kompresorem. Kolory główne (zielony, szary) oraz biały pas na kadłubie malowany aerografem, reszta (plamnki, środek, silniki, itp...) malowana pędzlem. Jedyne ślady eksploatacji, jakie wprowadziłem (i tylko takie udało mi się dostrzec na zdjęciach) to okopcenia z rur wydechowych i przybrudzenia (wycieki?) w okolicy spodu silników. Nie znalazłem zdjęcia, na którym widoczne były by odrapania (wypłowienia owszem były, ale „za cienki” jeszcze jestem na coś takiego). Dziwne jest to, że nawet wspomniane okopcenia/przybrudzenia są rzadko widoczne. Wash wykonany markerami Gunze w kolorach: czarny, beżowy i burn iron. Wg planów zamieszczonych w monografii wydawnictwa MILITARIA ta wersja nie posiadała odciągów pomiędzy kadłubem i skrzydłami oraz pomiędzy statecznikami. Nie posiadała także anteny linowej. Te elementy pojawiają się w wersji II (bombowo-torpedowej).
-
Ciekawy i rzadko prezentowany model, wykonanie czyste i schludne. Może odrobina lekkiego brudzenia?
-
To nie wina zastosowania matowego lakieru NA kalki. Kalkomanie srebrzą gdy są położone na matową powierzchnię. Rozwiązanie jest proste - przed nałożeniem kalkomani pomaluj cały model lakierem błyszczącym, a po nałożeniu kalkomami jeszcze raz całoś lakierem docelowym (mat, satyna). Sam często sięgam do starych zasobów (w tym produktów Techmodu) i ta metoda doskonale się sprawdza. Zadaniem chemi jest wtopienie kalki w powierzchnię - oczywiście ma to wpływ na srebrzenie, ale sama chamia często nie wystarcza jak podkład jest matowy. Po za tym pamiętaj, że Niemcy stosowali farby satynowe, a nie matowe.
-
Model bardzo ciekawy i ładnie wykonany. Jest tylko jedna rzecz, która zdecydowanie mi w modelu przeszkadza - kolor "góry" - to nie ten szary (za szary i za jasny). Prawidłowo powinień byc znacznie ciemniejszy i zdecydowanie o odcieniu niebieskoszarym - Dark Sea Gray.
-
Witam, Szczęśliwie udało mi się dobrnąć do końca budowy z w miarę przyzwoitym rezultatem. Tym razem model nie zasila żadnej z moich sekcji tylko wzbogaca kolekcję mojego małego szkraba. Curtiss R3C-2 to następny rajder w kolekcji i kompan Air Travel Mystery Ship wznowionego przez Testorsa w ramach tej samej serii. Rys historyczny. Curtiss R3C Racer powstał w dwóch wersjach i samoloty obu typów odniosły spektakularny sukces w 1925 roku zgarniając nagrody w dwóch prestiżowych wyścigach. Pierwszym zwycięzcą był por. Cyrus Bettis, który pilotując R3C-1 (wersję lądową) wygrał zawody Pulitzera ustanawiając rekord prędkości dla samolotów z podwoziem kołowym na poziomie 249,3 mph. Tydzień później, w dniu 26.10.1925 por. H. James "Jimmy" Doolittle pilotując R3C-2 (czyli wersję pływakową Racer'a) zdobywa pierwsze miejsce w zawodach Schneidera także ustanawiając rekord prędkości w klasie wodnosamolotów pływakowych - 246 mph. Rok później w tych samych zawodach por. C. Frank Schilt zajmuje drugie miejsce z wynikiem 236 mph. Budowa modelu. Curtiss wymagał niewielkich działań szpachlująco-szlifierskich tak więc model sklejało mi się bardzo przyjemnie. Malowanie wykonałem techniką mieszaną z zastosowaniem różnych narzędzi i farb: aero (akryle Agamy: czerń i żółć), pędzel (emalie Humbrol: srebrny i płócienny oraz akryl Agamy: burn iron). Kalkomanie z zestawu producenta wsparte mr. Mark Softer. Linki to splot jedwabny 0,2mm pomalowany kolorem burn iron. Tak prezentuje się model w galerii końcowej:
-
Messerschmitt Bf 109 G-6 Airfix 1/72 (+sporo Academy)
dewertus odpowiedział Banny → na temat → [L]Galerie
Dokładnie tak, odstępstwa od stosowania RLM70 pojawiły się dopiero z nastaniem krzyzysu materiałowego w III Rzeszy pod koniec wojny. Źródlem moich informacji są liczne monografie i publikacje dotyczące konstrukcji niemieckich jak i wymiana informacji na róznych forach modelarskich -
A ja tak z innej beczki - kokpit mnie "rozwalił", piękna robota!
-
Fabrba olejna (o akrylach nie wspomnę) doskonale złazi po namoczeniu w zmywaczu do akryli WAMODU - przetestowałem wiele razy: na akrylach AGAMY, MODEL MSATER, TAMYIA oraz emaliach HUMBROL, REVELL. Namaczanie nie trwało dłużej niż 5 min i juz farba puszczała w pierwszych miejscach - najbardziej odporne fragmenty zaprzestawały oporu po ok. 20-30 minutach spokojnego i nienachalnego oddziaływania Wamodem.
-
Matalowe to było okaptowanie silnika, wąskie taśmy (własnie w rejonie wręgi siłowej podwozia) na skrzydłach i blachy pod kabiną zaraz za wydechem... Spox, nie Ty pierwszy i nie ostatni dajesz ponieść się szaleństwu drapania Sam o mało co nie drapałem Jaka (opamiętanie przyszło gdy zauwarzyłem dziwny brak linii podziału blach)...
-
Piękniusi - chylę czoła, zwłaszcza przed filigranowym powoziem, zastrzałami parasola i olinowaniem.
-
Piękny, zwłaszcza góra przezentuje się imponująco - ale z ta bazą materiałową to coś słabiutko, oj słabiutko (Gilze-Rijen to baza, a samolot nosi oznaczenia 5./KG.2)
-
Modelik całkiem sympatyczny - mnie się podoba. Zdjęcia rób na mniejszej czułości (100) - wprawdzie wydłuży Ci się czas naświetlania (potrzebny statyw), ale przy powiększeniach ziarno nie będzie tak bić po oczach. Nie licząc klap podwozia to gratuluję obić...... na drewnianym samolocie
-
Model bardzo ciekawy i nietuźinkowy, jak dla mnie wykonanie OK. Masz jakieś "kwity" na takie malowanie (zwłaszcza na taki układ plam na "sztukowanym" skrzydle)?
-
Messerschmitt Bf 109 G-6 Airfix 1/72 (+sporo Academy)
dewertus odpowiedział Banny → na temat → [L]Galerie
Tak sobie poczytałem koledzy Waszą wymianę zdań, więc dodam od siebie przysłowiowe trzy grosze: 1. Pod kalki zdecydowanie lepiej jest stosowac lakier błyszczący - nie satynowy. Po połorzeniu kalkomanii i ewentualnego washa należy wykończyć model własciwym lakierem (mat, satynowy). 2. Samoloty niemieckie w oryginale malowane były farbami.... satynowymi, dodatkowo częstą praktyką stosowana przez machaników było polerowanie - wszystko po to aby jak najbardziej zmniejszyć opory tarcia. Tak więc wykończenie Gustawa lakierem satynowym jest jak najbardziej porawne merytorycznie. 3. Chemia do kalkomani: z czystym sumieniem mogę polecić doskonałego MR.SOFTER firmy Gunze oraz płyny Agamy: ADHESOL - płyn pod kalkomanie. Ułatwia układanie i zmiękcza kalkomanię. TENSOL - płyn zmiękczający i ułatwiający układanie cienkich kalkomanii. Nakładany "na kalkę" - można go stosować także "pod kalkę". HYPERSOL - płyn zmiękczający i ułatwiający układanie grubych kalkomanii. Nakładany "na kalkę". Co do samego modelu - sam także stosuję pędzlowanie i wiem, że odtworzenie ciapek na niemiaszkach w tej technice jest ekstremalnie trudne. Najlepsze wyniki uzyskałem stosując technikę "ala suchy pędzel" nanosząc ciapki... wacikiem do uszu - na kartkę papieru lub wieczko od CD nanoszę odrobinę farby (patyczkiem do mieszania lub pędzlem), następnie staram się ją roprowadzić, tak aby jej warstwa nie była za gruba i mogłe odparowac część rozpuszczalnika / wody. W takim "placku" muskam farbe wacikiem i na kartce papieru wykonuję jedno, dwa, trzy ciapnięcia prostopadłe aby usunąć nadmiar farby i uzyskać "suchy wacik". Następnie ciapkam delikatnie model (wystarcza na kilka ciapek) i a piać od nowa. Wacik można zastąpić krótko przyciętym pędzlem o sztywnym włosiu (ale naturalnym). Model ciekawy (sam także posiadam Gustawa z Airfixa), ale lepszym rozwiązaniem było sięgnięcie po model HobbyBossa, który także robi “Seemann'a ” Uffz. Georga Amona z 7./JG 53. Kalki są zdecydowanie lepsze, a i sam model bryłowo także wypada ciut lepiej. Moje zstrzeżenia budzi tylko kolor łopat śmigła - powinny być RLM70 (czarnozielone) a nie czarne. -
Piękny model - także szkoliłem się na Boćku "E" , dawne dzieje, ale wspomienia piękne. Te gały przy limuzynie ucznia rzeczywiście ciut przesadzone (co jest o tyle dziwne, że uchwyt wyczepu masz doskonały).
-
Fokker D.XXI, 24 LLv; PM Model 1/72; Front Północny 1939-44
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Własnie to wydarzenie było inspiracja do wyboru tego pilota, chociaż walka o której mowa miała jeszcze drugiego bohatera: por. P-E. Soveliusa pilotującego Fokkera FR-92. Sovelius i Sarvanto atakowali tą sama wyprawę 8 DB-3 z 6 DBAP. Sovelius zestrzelił dwa DB (pierwszy i ostatni zestrzelony DB z tej wyprawy). Kalki do FR-92 robi Techmod, ale niestety w malowaniu z wojny kontynuacyjnej 1941/42 z godłem - brykający osioł. -
Fokker D.XXI, 24 LLv; PM Model 1/72; Front Północny 1939-44
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Miło mi z tego powodu. Na innym forum mam taką tradycję, że każdy prezentowany model jako wstęp na opisane tło historyczne. Na MW zaprzestałem tej praktyki, bo odniosłem wrażenie, że nie specjalnie przypadło to do gustu forumowiczom. Jeśli jesteś zainteresowany to zpraszam do mojego portfolio pod link poniżej - znajdziesz tam większość moich prac z pełnym opisem historycznym http://www.pwm.org.pl/viewtopic.php?f=207&t=9092 Zgadzam się z Tobą - własnie dlatego model wykonałem, jako pewnego rodzaju test; po części zainspirowany pracami innych kolegów z forum (nie tylko tego)… Kilkakrotnie spotkałem się z galerami modeli wykonanych przez różnych modelarzy w trybie tzw. weekendowym – model proste, zrobione bez specjalnych przeróbek i wodotrysków – totalny relax i zabawa. Zauważyłem, że średnia długość takiej budowy była określana przez twórców na trzy dni. Problem w tym, że kilka z pośród takich modeli sobotnio-niedzielnych było wykonanych naprawdę dobrze i nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby moje modele po tygodniach pracy tak wyglądały. Postanowiłem, zatem przekonać się samodzielnie czy jestem w stanie zbudować model w tak krótkim terminie na poziomie, który akceptuję. Jednak, aby nie skazywać projektu z góry na porażkę zmieniłem trochę warunki: budowa ukończona w 7 wieczorów (średnio udaje mi się wygospodarować ok. 2-3 godzin na jeden wieczór przeznaczony na hobby) – dało mi to 14-21 roboczogodzin. Niestety nie udało mi się dotrzymać wymogu dni – model budowałem ok. 2 tygodni , ale po podliczeniu roboczogodzin wyszło mi, że byłem na styk: ~ 20 godzin. Największym problem dla mnie okazała się konieczność skoncentrowania się na budowie jednego modelu. Niestety przyzwyczajenie do wielotorowości prac modelarskich .
