Jump to content
artoor_k

[SF] MAGT-92 "Tyran" ~1:66

Recommended Posts

Witam czyzby Marcin Ciszewski uwielbiam jego ksiazki:)

 

Nie no , gdzie tam...Jeśli moje wytwory wyobraźni podjeżdżają stylem Pana Marcina to od razu mówię że nie miałem zamiaru nikogo kopiować. Samo wyszło...

 

 

 

Ale wyszło całkiem nieżle ok siadam cicho i ogladam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czołem!

 

Wczoraj czołg dostał kolor bazowy czyli piaskowy. Jak przeschnie nałożę drugi kolor tzn jasny brąz i zacznie się zabawa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dżizas... może zamiast tej grafomani, trochę więcej fot i opisu modelu ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dżizas... może zamiast tej grafomani, trochę więcej fot i opisu modelu ?

 

Nie ma sprawy , więcej "grafomanii" nie będzie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pisz dalej swoje story - nie przejmuj się

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dżizas... może zamiast tej grafomani, trochę więcej fot i opisu modelu ?

Ja wiem, że w czasach kiedy wraca się do komunikacji obrazkowej a umiejętność przeczytania tekstu który jest bardziej obszerny od typowego okienka w GG może być pewnym wyzwaniem, to jeszcze nie powód, żeby od innym zabraniać pisania.

 

artoor_k - Ja również jestem Twoim fanem i czekam na następne odcinki

Share this post


Link to post
Share on other sites

26 sierpnia 2043- ciąg dalszy

 

Uczestnicy zebrania wyszli na zewnątrz niemal zabijając się o gorące powietrze. Gdy Zanhoff zaprosił wszystkich na poligon by pokazać możliwości nowego pojazdu temperatura wzrosła o dodatkowe 20 stopni. Wielu zebranych niemal dostawało drgawek i gdy naukowiec i sztab zaczęli się podnosić z miejsc reszta wojskowych (w tym Tomasz) niemal roznieśli drzwi wejściowe. Ostrowski zamruczał zapewne pod nosem coś w stylu, „K... ogolić jaja i do przedszkola”, ale nikt nawet tego nie słyszał. Zresztą widać było, że sztabowcy też prawie sikają po nogach. Czasu nikt nie mierzył, ale Tomasz był pewien, że drogę na poligon przemierzyli z prędkością absurdalną bijąc wszelkie rekordy. Zajęli miejsca przy barierce chwilowo odgradzającej teren jednostki od poligonu i z niecierpliwością czekali na pokaz. Zanhoff otworzył walizkę, którą miał ze sobą. W środku był laptop z niewielką anteną. Po uruchomieniu go kontynuował wykład:

-Jak zapewne Państwo pamiętacie, mówiłem, że nasz "Tyran" posiada już jednostkę AI jednak pogadać z nim nie można. Miałem na myśli słowo mówione. Rozmawiać z nim można w obecnym momencie tylko przez klawiaturę komputera. Rozumie słowo pisane i w zasadzie jesteśmy w stanie zamienić z nim kilka słów nawet o pogodzie. W tym momencie przygotowany do pokazu "Tyran" znajduje się jakiś kilometr stąd. Wydam mu polecenie żeby się pojawił-wstukał kilka słów na klawiaturze.

Tomasz zastanawiał się przez chwilę czy były to po prostu koordynaty miejsca, w które ma przyjechać czołg czy raczej coś w stylu "Cześć stary! Jak możesz to wpadnij tu, bo kroi się impreza". Niecałe 5 minut później usłyszeli coś jakby szybkie cykanie świerszcza, ale dużo szybsze i kilka razy cichsze. Na teren tuż przez zebranymi wpłynął piaskowo-brązowy pojazd. Zebrani wydali cichy jęk gdyż już model zrobił na nich wrażenie a teraz mieli przed sobą realny czołg. Pojazd mający około 10 metrów długości z lufą wisiał sobie w powietrzu tuż przed nimi. Praktycznie bezgłośny potwór okręcił się dookoła własnej osi i zamarł w bezruchu. Zanhoff poczekał aż wszyscy się napatrzą i ponownie zaczął:

-Jak widzicie Państwo pojazd przyjechał tu sam, bez niczyjej pomocy. W obecnym momencie wisi w powietrzu, ale normalnie podczas postoju opiera się na trzech wspornikach. Można zauważyć, że "Tyran”, co jakiś czas lekko się chwieje. Nie jest to usterka. Pojazd ma wprowadzony do pamięci punkt nawigacyjny położony w miejscu, w którym się obecnie znajduje. Ponieważ akurat zerwał się wiatr, który pojazd "wyczuwa" poprzez odpowiednie instrumenty a który wieje mu w "rufę" i usiłuje go przesunąć, "Tyran" automatycznie stara się utrzymać swoją pozycję zgodnie z zaprogramowanymi koordynatami. Teraz zademonstruję państwu, co potrafi nasza maszynka-wklepał ponownie kilka słów na klawiaturze. "Tyran" uniósł się lekko i zaczął przemierzać teren przez zebranymi...

-Jak widzicie czołg jest w stanie zawracać w miejscu, latać do tyłu, na boki...Generalnie jest bardzo zwrotny i szybki. Teraz wydam mu kolejne polecenie, pokażę państwu jak szybki...

"Tyran" oddalił się...Po jakiś trzech minutach usłyszeli niezbyt głośny świst... Czołg przeleciał przez polanę w tumanie kurzu hamując przez pagórkiem odległym od nich o jakiś kilometr.

-Jak widzicie Państwo ta maszyna bije na głowę obecne samochody sportowe. "Tyran" zademonstrował wam prędkość maksymalną przelotową, która wynosi 300 km/h. Maksymalna zmierzona prędkość wynosi ponad 500. Używa się jej głównie w sytuacjach awaryjnych, bo gdy "Tyran" leci z taką prędkością to wy nie macie nic do roboty. On wtedy rządzi, bo nie spotkałem jeszcze człowieka dysponującego refleksem na tyle szybkim żeby sterować czołgiem przy 500 km/h. Wątpię czy taki istnieje. Co poza tym? Czołg dysponuje radarem średniego zasięgu, pełnym wyposażeniem telekomunikacyjnym oraz dostępem do zwiadu satelitarnego. Teraz przejdziemy do tego, co kochacie najbardziej, czyli do uzbrojenia. Dwa działka typu Vulcan i jedno działo szynowe może wydawać się niedostateczne, ale jeśli tak myślicie to patrzcie…

Wklepał znów coś na klawiaturze i na poligon wjechały cztery "Twarde".

-Czołgi te są bezzałogowe. Zaraz wydam im polecenie ataku na "Tyrana". "Tyran" będzie musiał się bronić. "Twarde" użyją ostrej amunicji.

Przez publiczność przebiegły nerwowe szepty. Naukowiec znów się odezwał.

-Proszę się nie niepokoić, Na "Twardych" jest taka sama jednostka AI, jaką ma "Tyran". Żaden z nich nie wystrzeli w naszym kierunku. Zresztą jak tylko zacznie się starcie, "Tyran" momentalnie odleci od nas by odciągnąć uwagę nieprzyjaciół.

Tomasz przecisnął się tak by widzieć polecenia wydawane "Tyranowi". Naukowiec wklepał tym razem zdanie, wcale nie techniczno-informatyczne, brzmiało ono po prostu "Rozwal ich". Po sekundzie czołg odpowiedział "Z przyjemnością!". Zanhoff wyczuł obecność Tomasza

i odwrócił się ze słowami:

-Proszę się nie niepokoić agresją czołgu. Wszystkie "Tyrany" mają to zaprogramowane, muszą mieć. Nie mogliśmy zrobić pacyfisty z wojownika. Niech was uspokoi fakt, że czołg zniszczy cel dopiero jak mu na to pozwolicie.

"Tyran" z kopyta ruszył w kierunku lasu. Na dystansie 10 m od pierwszych dwóch "Twardych" Vulcany otworzyły ogień. Po trzysekundowych seriach oba czołgi wybuchły. Trzeci wystrzelił, ale pocisk drastycznie zwolnił trafiając na barierę pola unoszącego. W efekcie lekko tylko stuknął o pancerz "Tyrana". Ten w odpowiedzi uniósł lufę działa szynowego i wystrzelił po jednym pocisku energetycznym w pozostałe "Twarde". Obrót wieży następował błyskawicznie. "Tyran" wystrzelił drugi pocisk trzy sekundy po pierwszym. Oba wrogie czołgi wybuchły.

-Teraz-powiedział konstruktor pojazdu-zaskoczymy "Tyrana".

Wklepał kolejne polecenie do komputera. Chwilę później na polanę wjechał kolejny "Twardy".

-"Tyran" nie "wiedział”, że ten czołg ma się pojawić zobaczcie, co zrobi.

Pojazd zatoczył łuk i wystrzelił pocisk energetyczny jednak nie zniszczył on wrogiego czołgu. "Twardy" zatrzymał się i znieruchomiał ,a „Tyran” zatoczył półokrąg wokół nieprzyjaciela i wrócił na miejsce przed publicznością.

-Jak widzicie-kontynuował Zanhoff-"Tyran" nie zniszczył bezmyślnie wroga. Unieruchomił go, a zniszczy go tylko na wasz bezpośredni rozkaz. Zastanawiacie się zapewne, po co dwuosobowa załoga w czymś, co właściwie jeździ i działa samo. Otóż, póki sytuacja taktyczna jest w miarę prosta "Tyran" radzi sobie dobrze. Jednak, gdy, jak to na wojnie, wszystko przestaje iść zgodnie z planem, maszyna głupieje. Mieliśmy okazję zaobserwować to zjawisko, gdy jeden z prototypów "Tyrana" dosłownie zgubił się podczas symulowanego starcia w terenie pagórkowatym-niezbędny był reset systemu. Dlatego jesteście potrzebni. Kierowca-nawigator zajmuje się mapami, GPS-em oraz doborem najlepszej trasy a dowódca doborem celów, wydawaniem rozkazów ,tak czołgowi jak i podległemu mu plutonowi, systemem IVIS oraz strategią/taktyką. Oczywiście w razie awarii, lub jeśli chcecie poszaleć wszystkim można sterować ręcznie. Na wypadek usterki istnieje awaryjny komputer wspomagający ,który jest niezależny od jednostki centralnej, więc gdy ona zaszwankuje można go uruchomić i mimo znacznie mniejszej mocy obliczeniowej działać dalej. Teraz zapraszam Państwa bliżej-powiedział zamykając laptopa-Zapoznacie się z waszym nowym miejscem pracy...

 

Może po prostu będzie tak...kto nie chce niech nie czyta i spokój. Jeszcze ze dwie części i koniec. Tymczasem coś o modelu. Jest w zasadzie skończony , brakuje mu śladów eksploatacji (nie będę z nimi szalał) ,lekkiego suchego pędzla (zwłaszcza na dyszach), może jakiegoś washa oraz podstawki. Tak się prezentuje:

P6130020.jpg

P6130019.jpg

P6130021.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

artoor_k, nie marudź tylko klej i pisz, nie zapominaj o pisaniu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy w którymkolwiek momencie marudziłem?:) Tak na marginesie , model jest wysuchopędzlowany. Myślę nad washem , linie są głębokie więc jak to zwas:bip:ę to może źle wyglądać. Jakiś syf w podziałach blach by się przydał...

Share this post


Link to post
Share on other sites

26 sierpnia 2043 – ciąg dalszy ciągu dalszego

 

Przyszłe załogi „Tyranów” raźno zbliżyły się do znieruchomiałego pojazdu. Dopiero teraz

w pełni mogli ocenić rozmiary jednostki. Ponad dziesięciometrowej długości monstrum wysokie na jakieś trzy, cztery metry stało tuż przed nimi na trzech solidnych wspornikach. Przód pojazdu przypominał nieco nos śmigłowca bojowego ze względu na pakiet aparatury umieszczony w obrotowym zasobniku. Lufa głównego działa nie przypominała niczego, co kiedykolwiek było montowane w pojazdach bojowych. W ogóle cały „Tyran” bardziej przypominał coś rodem z filmów S-F niż realnego, efektywnego MBT.

Wszyscy uczestnicy pokazu zebrali się wokół Zanhoff, który rozpoczął przerwany opis pojazdu. Tomasz, podobnie jak kilkunastu innych, dał sobie spokój ze słuchaniem, gdy główny projektant przeszedł do opisu komend informatycznych wymaganych by działka Vulcan namierzały cele. Sierżantowi wystarczało, że działka namierzały cele, niszczyły je oraz że robiły to szybko. Jedyne, co chciał wiedzieć, a czego pewnie dowie się na szczegółowym szkoleniu, to, co zrobić, jeśli działka nie funkcjonują dobrze. Postanowił, że sam pozna „Tyrana” na tyle na ile może, a pytania, jeśli takie będą, zada projektantowi na spokojnie po demonstracji. Swój „walkaround” rozpoczął od wspomnianych już działek, które były sporo większe niż montowane w myśliwcach „Marlin”. Wiedział już, że jednym westchnieniem potrafią wypluć z siebie 3 000 pocisków. Była to mordercza broń. Vulcany były umieszczone w obrotowych wieżyczkach. Przód „Tyrana” wyglądał jak głowa rekina-młota a działka umieszczone były tam, gdzie rekin miałby oczy. Funkcjonalności tego rozwiązania Tomasz jak na razie ocenić nie mógł, ale musiał przyznać, że wyglądało to całkiem dobrze. Nad wieżyczkami umieszczone były dwie kratki wentylacyjne a nad nimi coś, co wyglądało jak owiewka kokpitu samolotu z niewielkim oknem. Tomasz nie wiedział czy jest tam miejsce na obiektyw kamery czy można wyjrzeć przez nie na zewnątrz. Zapewne dowie się tego, gdy obejrzy wnętrze czołgu.

Podążył w stronę rufy „Tyrana”. Były tu duże drzwi desantowe, jedne na stronę. Tuż za nimi na piwotach znajdowały się dwa masywne silniki. Były teraz obrócone pod kątem 60 stopni w kierunku ziemi, na tyle, że można było zajrzeć do środka. Dysze wewnątrz nie różniły się wiele od wylotów gazów w samolotach odrzutowych. Tomasz sięgnął ręką by dotknąć krawędzi wylotu z silnika, ale momentalnie zaklął i cofnął dłoń- dysza była zimna, tak zimna, że aż parzyło. Zostawił silniki do momentu, kiedy ich temperatura będzie akceptowalna i przez właz na rufie wszedł do środka przedziału desantowego. Po obu jego stronach znajdowały się dwa siedziska a w suficie widniało przejście do wieży. Obejrzał wszystko, ale śpieszyło mu się by poznać kokpit maszyny. Drzwi bezgłośnie otworzyły się przed nim. Nie spodziewał się znaleźć za nimi tego, co zobaczył. Zamontowano tu dwa fotele typu lotniczego, podobne nieco do tych stosowanych kiedyś w myśliwcach F-4E. Przed nimi znajdował się olbrzymi ekran o ponad metrowej przekątnej a za ekranem biały pojemnik. Napisy na nim informowały o niebezpieczeństwie, zakazie otwierania i tym podobnych. Tomasz domyślił się, że był to wspomniany reaktor fuzyjny. Fotele otoczone były mnóstwem ekranów i paneli dotykowych. Oba siedzenia posiadały urządzenia kierownicze, ale fotel z lewej posiadał joystick a po prawej typowy wolant lotniczy. Po lewej było też nieco więcej sprzętu, więc Tomasz domyślił się, że z lewej zasiądzie dowódca. Przymierzył się do tego po prawej. Czuć było, że ergonomia wzięła górę, bo fotel był bardzo wygodny i miał regulowane oparcie. Nie mógł się powstrzymać i położył ręce na wolancie. Coś syknęło, zabzyczało-nawet nie zdążył się przestraszyć-i ekran rozjaśnił się. Zapewne system tyrana reagował na dotyk. Pojazd uruchamiał się, gdy ktoś położył ręce na urządzeniach sterujących. Tomasz miał tylko nadzieję, że w jakiś sposób „Tyran” rozpoznaje, kto usiłuje go uruchomić. Na ekranie zobaczył panoramę rozciągającą się przed nosem „Tyrana”. „To wyjaśnia sprawę okienka”- pomyślał. Na ekranie oprócz widoku w przód pokazały się obrazy z kamer: lewej, prawej i tylnej. Nawet nie wiedział, że „Tyran” takie posiada. Poza tym wszystkie panele i ekrany otaczające fotele rozjarzyły się wyświetlając odpowiednie funkcje. Pokazały się mapy otaczającego terenu oraz wyświetlacze stanu maszyny-wszystkie płonęły na zielono, co oznaczało pełną sprawność. Jedynie wskaźnik amunicji do działek wpadał w kolor żółty, co zapewne wskazywało na to, że zapas amunicji jest nieco uszczuplony. Obejrzał wszystko dokładnie zanim wstał z fotela. Ekran główny pociemniał i zgasł, tak samo jak wszystkie inne panele. Tomasz wyszedł z czołgu i powiódł po maszynie wzrokiem. Postanowił, że porządnie przyłoży się do szkolenia. Wożenie tyłka taką bryką było motywacją samą w sobie.

 

26.08.2043 15:26:29 cz.L. 51° 28' 19.99"N, +15° 27' 17.96"E

Po wysunięciu wsporników przeprowadziłem standardową procedurę lądowania i przejścia do trybu postoju. Włączyłem tryb oszczędzania energii mimo praktycznie nieograniczonych zasobów reaktora. Przeprowadziłem wewnętrzną autodiagnostykę i podstawowy skan pancerza. Jestem sprawny w 99, 964%, gotowość bojowa 99,432%. Zapas amunicji wystarczający-nieoptymalny , 70, 457% amunicji w działkach Vulcan. Wysłałem powiadomienie by był gotowy automat amunicyjny jak wrócę z pokazu. Mój stosunek do pokazów-zdecydowanie negatywny. Rozkaz wydany przez projektanta nie naruszał jednak żadnej z moich wewnętrznych dyrektyw, więc musiałem go wykonać. Poświęcam 6, 435 sekundy na analizę czy centrum osobowości może zostać wyłączone na czas trwania pokazu jednak wynik jest niezadowalający. Jeśli centrum osobowości zostałoby wyłączone, system przestałby reagować na polecenia głównego projektanta, co byłoby sprzeczne z założeniami demonstracji. Żeby nie tracić czasu skupiam możliwości obliczeniowe na optymalizację oprogramowania.

Moją uwagę zwrócił człowiek, który wszedł do przedziału desantowego. Na 80, 56% stwierdzam, że jest to sierżant Tomasz Łapicki, lecz są rozbieżności pomiędzy zdjęciem, które znajduje się w aktach jednostki a wyglądem rzeczywistym, więc nie stawiam pochopnych wniosków. Sierżant wszedł do kokpitu i po krótkich obserwacjach zajął miejsce w fotelu kierowcy kładąc ręce na wolancie. Skan linii papilarnych trwa 0, 346 sekundy i potwierdza tożsamość. Jestem w stanie również wykonać analizę siatkówki. Mogą mnie uruchomić tylko osoby upoważnione, których jest obecnie 53. Osobnika nieupoważnionego mogę potraktować wstrząsem elektrycznym, od łagodnego przez pozbawiający przytomności, lub gazem łzawiącym. Obecnie nie ma takiej potrzeby. Zgodnie z programem uruchamiam podstawowe funkcje. Kokpit aktywny w 100%, uzbrojenie aktywne, lecz nieuruchomione, silniki gotowe. Sierżant z satysfakcją, którą zauważam, gdyż istnieje kamera w kokpicie, obejrzał wyposażenie, po czym wstał. Doceniam, że bez wiedzy w zakresie funkcjonowania mojego systemu nie pozwolił sobie na samowolne testowanie mojego systemu. Sierżant wyszedł a ja poświęcam 3, 487 sekundy na analizę sytuacji, po czym umieszczam w pamięci notkę podtrzymującą logiczność tego, że sierżant Tomasz Łapicki nr służbowy 10090517098 będzie szkolony by posługiwać się czołgiem mojego typu. Przechodzę znów w stan niskiego pogotowia. Do zakończenia demonstracji pozostaje 10 minut 45 sekund. Przeznaczam je na dalsze optymalizacje.

 

26.08.2043 15:46:21 cz.L. 51° 28' 19.99"N, +15° 27' 17.96"E

Koniec zapisu

 

Model jest skończony, brakuje kurzenia i łosza na rufie. Nałożyłem już kalki. Myślę ,że w ciągu nadchodzącego tygodnia będzie galeria i ostatnia część historii. Oto zdjęcia:

P6230019.jpg

P6230020.jpg

P6230021.jpg

P6230022.jpg

P6230023.jpg

P6230024.jpg

P6230025.jpg

P6230026.jpg

P6230027.jpg

P6230028.jpg

P6230029.jpg

P6230030.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super pojazd i świetna historia!

 

Szachownica na czymś takim wygląda naprawdę dobrze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te oczka dają mu naprawdę świetny wygląd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie Fajnie się prezentuje z tymi ślepiami!

Arturze, to chyba jednak skala 1/56...

Aż żałuję, że nie kupiłem tej machiny, jak była na przecenie w empiku...ech, trudno. Wracam gobliny paćkać

Share this post


Link to post
Share on other sites
Super pojazd i świetna historia!

 

Szachownica na czymś takim wygląda naprawdę dobrze

 

Dzięki!

 

Te oczka dają mu naprawdę świetny wygląd

 

Dziękuję Mig-23 z Italeri trochę się wkurzał ale oczka oddał

 

Dokładnie Fajnie się prezentuje z tymi ślepiami!

Arturze, to chyba jednak skala 1/56...

 

Trochę go przeskalowałem z racji tego że nie jest to już pojazd z Warhammera Jednakowóż chyba zwrócę się do administracji bo przesadziłem i skala 1:48 jest nieco za duża. Czy któryś z moderatorów mógłby zmienić skalę w tytule wątku na 1:66 ? Będę wdzięczny

 

Dlaczego nie 1:56?Bo jeśli pojazd miałby w oryginale jakieś 10 metrów a w miniaturze ma 150 mm to skala wychodzi w przybliżeniu 1:66. Link do programu umożliwiającego przeliczenie poniżej:

http://www.aircraftresourcecenter.com/tnt1/101-200/tnt109_converter_DeLang/Scale_Converter.exe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zarówno historia jak i model super No i jeszcze polskie malowanie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na dowód, że Załoga czyta posty, zmieniłem skalę w pierwszym poście

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na dowód, że Załoga czyta posty, zmieniłem skalę w pierwszym poście

 

Uprzejmie dziękuję

 

Gdzie można dostać takie dziwne rzeczy i za ile?

 

Np TUTAJ

Są dość drogie (ten kosztuje 122 zł) ale wykonanie nie pozostawia nic do życzenia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.