Jump to content
Guest widd

[Wrzesień 1939] Nasza jest noc - 1938 - diorama 1/35

Recommended Posts

Legend robi dość fajne główki żywiczne i w sumie pod każda posturę, chociaż każda plastikowa się nada - więc z tym problemu chyba nie będzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaaa cie! Ale fajowy projekt. Faktycznie: dotację powinieneś dostać albo pisz projekt do Minsterstwa Nauki... Super!

 

Nie mogę się doczekać dalszych postępów. Będę tu zaglądał.

A! No i jeszcze dużo flaszek musisz zrobić... oj dużo!

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Mam w zbiorach 5 flaszek bezbarwnych, a resztę odleję z żywicy. Muszę tylko poszukać nieco etykiet i jutro w pracy na laserowej podrukować.

 

Można też tak. Nie potańczysz, ale wypijesz. Górny Śląsk:

 

 

zdjecie_w_barze4_d1.jpg

 

zdjecie_w_barze_d1.jpg

 

zdjecie_w_barze9_d1.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Ograniczam się do parkietu, ale widzę, że najlepiej jakbym całą knajpę odbudował łącznie z ulicą. Ehhh, teraz się zastanawiam, choć duże projekty mnie przerażają, szczególnie po kanonierce rzecznej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I nie zapomnij o babci klozetowj . A tak na serio, to może by jakowyś mały podest/scenkę dla "tancerek egzotycznych" dać, he ?

 

P.S. Ile to się człowiek dzięki takiemu Widdowi dowiaduje... Nie wiedziałem, że już wtedy produkowali "Żubrówkę" (przezacna etykietka).

Share this post


Link to post
Share on other sites

13 PUŁK UŁANÓW WILEŃSKICH (mp. NOWA WILEJKA)

 

Do zwyczaju pułkowego należały spotkania sylwestrowe. W dniu tym oficerowie pułku z małżonkami oraz zaproszeni goście, o godzinie 21.00 zasiadali w kasynie oficerskim do kolacji sylwestrowej. Trwała ona do północy. Gdy nadeszła godzina 24.00, orkiestra pułkowa wystukiwała na mosiężnych talerzach 24 uderzenia. Wraz z ostatnim uderzeniem odgrywała hymn państwowy i bezpośrednio po nim marsz pułkowy. Gdy orkiestra przestawała grać, dowódca pułku w krótkich słowach żegnał stary rok i witał nowy, przy czym wszyscy obecni składali sobie życzenia. Następnie, para za parą, polonezowym krokiem, z dowódcą pułku w pierwszej parze, wszyscy udawali się do pobliskiego kasyna garnizonowego, by wymienić życzenia z oficerami i ich rodzinami z miejscowego 85 Pułku Strzelców Wileńskich i 19 Pułku Artylerii Lekkiej. Tam wszyscy zajmowali miejsca przy stolikach i wtedy dopiero rozpoczynał się bal sylwestrowy. Zawsze sympatyczny, wesoły i beztroski.

 

Corocznie, po zakończeniu manewrów i po powrocie pułku do koszar, w związku z odjazdem podchorążych rezerwy (po ćwiczeniach) do domów, w kasynie oficerskim odbywały się bale, na które zjeżdżało ziemiaństwo z Wileńszczyzny wraz z rodzinami (z pannami!).

Do zwyczaju towarzyskiego należało, że zwykle dowódcy szwadronów i młodsi oficerowie pili z podchorążymi rezerwy ze swoich szwadronów bruderszaft. Wiązało to podchorążych ze szwadronem i z pułkiem. Nawiązywały się bliskie więzy towarzyskie. Podchorążowie uczestniczyli w świętach pułkowych i w biegach myśliwskich.

 

Może się przyda

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Znam, znam Jestem na tamtym forum jako widdowmaker. Ja osobiście proponuję to poczytać.

 

A co do podestu dla tancerek - to już nie dancing, ale burdel...

 

W każdym garnizonowym mieście były określone lokale, w których mogli przebywać wojskowi. Oficerowie z reguły uczęszczali do lokali wyższych kategorii. Woleli jednak kasyna oficerskie, w których czuli się swobodniej. Jeden z Najwspanialszych Kawalerzystów II Rzeczypospolitej gen. bryg. Bolesław Wieniawa Długoszowski twierdził, że rasowy kawalerzysta winien cenić i wielbić trzy „k": konia, koniak i kobietę. Poza tym kawalerzysta powinien być „pistoletem", zdolnym do tańca, wypitki i różańca. A ci, którzy stronili od zabaw i kasynowych posiedzeń przy kieliszku oraz toczonych pogawędek o „starych Polakach", unikali życia towarzyskiego, nie byli dobrze widziani wśród kolegów. Złośliwie mówiono o nich: „zardzewiałe pistolety".

W ciągu roku korpus oficerski pułku organizował kilka większych, reprezentacyjnych balów, a w karnawale również wieczorki taneczne, które odbywały się nie tylko w soboty, ale także we środy, w czwartki i w niedziele. Bale i zabawy oraz wieczorki taneczne organizowane były nie tylko przez kawalerzy stów. Więc zdawałoby się, że te imprezy nie powinny różnić się od tych u piechocińców, artylerzystów czy lotników.

A jednak. O ile bale organizowane w pułkach piechoty czy artylerii rozpoczynały się przeważnie polonezem, który prowadził dowódca pułku, to bale w pułkach kawalerii rozpoczynały się marszem pułkowym. Nadto organizacja, klimat i atmosfera spotkań kawalerzystów oraz nastrój beztroski, fantazja i szampański humor biorącej w nich udział młodzieży oficerskiej i podchorążackiej, zadziwiały wszystkich. Panie, powracające z balów i zabaw oraz wieczorków organizowanych w kasynach oficerskich chwaliły się, że nigdzie nie bawiły się tak dobrze, jak u kawalerzystów. Tajemnica, a właściwie przyczyna tych zachwytów była prosta.

Zabawy te były zawsze świetnie przygotowane. Przed każdym balem organizatorzy pilnie śledzili listę zaproszonych pań. O ile dama była osobą młodą, w dodatku ładną i z wdziękiem, nie interesowano się nią. Zakładano z góry, że będzie miała powodzenie. Natomiast jeśli ze względu na wiek i urodę przypuszczano, że może bawić się źle, organizatorzy przydzielali dyskretnie do jej towarzystwa młodego oficera lub podchorążego. Otrzymywał on konkretne zadanie: robić wszystko, żeby dama, którą ma się opiekować, bawiła się wyśmienicie. Czasem ustalano „kolejkę" młodych oficerów i podchorążych do obsługiwania damy. Nad sprawnym zabawianiem tych pań przeważnie czuwali: zastępca dowódcy pułku lub adiutant. Te właśnie damy najgorliwiej chwaliły zabawy w kasynach oficerskich. One robiły zawsze naszej kawalerii najlepszą reklamę! Przeważnie po północy, gdy uszczęśliwione powodzeniem, jakie miały na zabawie, udawały się do domów, zwolniona z obowiązków młodzież oficerska dopiero zaczynała beztrosko bawić się, często aż do białego rana.

Dla oficerów-kawalerów, którzy bywali w wielu zaprzyjaźnionych domach, zabawy te były doskonałą okazją do rewanżu. Reprezentacyjne bale kawaleryjskie rozpoczynały się obowiązkowo marszem pułkowym, a następnie dowódca pułku zapraszał wszystkich do poloneza. O północy tańczono pierwszego mazura, a nad ranem bal kończył się białym mazurem. Bufety uginały się od różnych przekąsek i gorących dań. Spośród wódek, największym powodzeniem cieszyła się czysta złamana Vermouth'em i czysta biała 45% silnie zmrożona (mówiono, że to ułańska). Bufety dla zaproszonych gości były bezpłatne. Zwracano uwagę, aby nikt z gospodarzy nie przekroczył miarki w spożyciu alkoholu. Przyjął się wśród kawalerzystów taki zwyczaj: Gdy starszy stopniem zauważył, że młodszy stopniem ma już dosyć, trzymając kieliszek z trunkiem zwracał się do niego słowami: Pana zdrowie, panie poruczniku (czy rotmistrzu). Oznaczało to, że owemu oficerowi nie wolno było pić więcej. A jeśli na taki ostatni toast było już za późno, delikwent odprowadzany był przez kolegów do domu lub do gościnnego pokoju. W pułkach kawalerii, w czasie różnych spotkań towarzyskich, pierwszy toast musiał być wzniesiony za pułk. Przed jego spełnieniem zebrani, trzymając w prawych | dłoniach kielichy napełnione winem i szampanem, podnosili wskazujące palce do góry. Oznaczało to podkreślenie braterstwa i koleżeństwa, wyrażonego w słowach: Jeden za wszystkich — wszyscy za jednego.

Gdy towarzystwo rozchodziło się do swoich mieszkań, pito rozchodniaka, czyli ostatni kieliszek, zwany wśród kawalerzystów strzemiennym. Nazwa ta wywodziła się stąd, że kawalerzyści po takich spotkaniach wsiadali na koń używając strzemion. Nie próbowali wtedy „adiutanckich" wskoków, których uczono ich w szkołach oficerskich;

Słowo strzemienny zadomowiło się wkrótce w polskim słownictwie na dobre.

Niezbyt chwalebny był zwyczaj wkupywania się do grona oficerskiego pułku młodego oficera, przybyłego po ukończeniu Szkoły Podchorążych Kawalerii. Polegał on na tym, że w czasie koleżeńskiego spotkania w kasynie oficerskim wkupujący się, przeważnie pod presją starszych kolegów, zmuszany był do wypicia za pułk, ustawionej na tacy lub na klindze szabli, baterii małych kieliszków czystej (dobrze zmrożonej) wódki. Liczba ustawionych kieliszków odpowiadała czasem numerowi pułku, do którego młody oficer przybył. Rzecz charakterystyczna, że ten kawaleryjski zwyczaj przyjął się szczególnie w pułkach o wysokiej numeracji! Delikwent, decydujący się na służbę w nich, musiał mieć rzeczywiście mocną głowę.

Należałoby przypomnieć tu jeszcze jeden zwyczaj, respektowany przez wszystkich oficerów kawalerii. Gdy młodszy stopniem oficer przychodził wraz ze starszym od siebie stopniem do restauracji czy kawiarni, zwyczajowo cały rachunek płacił ten drugi, starszy. Jednakże, siadając do stolika, młodszy stopniem mógł prosić starszego kolegę o pozwolenie uregulowania swojej części rachunku. Dopiero wtedy, gdy otrzymał taką zgodę, mógł zapłacić.

Miłe i sympatyczne tradycje balów kawaleryjskich kontynuowane były w czasie trwania manewrów jesiennych. Wtedy ich organizatorami były gościnne dwory ziemiańskie, w których lub w sąsiedztwie których, zatrzymywały się na kwaterach pułki kawalerii.

Na te bale zapraszani byli z reguły wszyscy oficerowie pułku oraz obowiązkowo, wszyscy podchorążowie, którzy w tym czasie odbywali praktyki. Wtedy, wyjątkowo, obowiązywały ubiory polowe. I tu również stosowana była twarda zasada: asystowania starszym damom, według z góry ustalonej kolejności przez młodzież oficerską i podchorążych.

Na bale zjeżdżało się całe okoliczne ziemiaństwo, naturalnie, wraz z córkami. Bale te odbywały się w przestronnych, dworskich salonach, oświetlonych zwisającymi z sufitów żyrandolami z lampami naftowymi oraz świecami, obsadzonymi w kinkietach na ścianach. A otaczające te dwory ogrody i parki ozdobione bywały różnokolorowymi lampionami. Wtedy, przytulne altanki i zakątki w ogrodach i parkach, stanowiły romantyczne wytchnienie dla miejscowych panien, zakochanych w kawalerii, w młodzieży oficerskiej i podchorąźackiej...

Ale podczas tych balów zdarzały się różne kłopotliwe sytuacje. Opowiadał mi jeden z kolegów pułkowych, że w czasie manewrów na Pomorzu, oficerowie pułku zostali zaproszeni przez właścicielkę majątku na bal. Ponieważ niektórzy z nich znani byli z niewybrednego słownictwa, dowódca przed udaniem się do dworu zarządził odprawę oficerską i przestrzegł przed używaniem tego wieczoru niecenzuralnych, stajennych słów... O umówionej godzinie oficerowie wraz z dowódcą przyjechali konno do majątku, konie oddali luzakom i z uroczystymi minami weszli do salonu, rozglądając się dookoła. Zastali tam młodą, przy stój ą i uroczą gospodynię, która właśnie kończyła wkładanie ostatnich świec do kinkietów.

Przypatrywali się jej z zachwytem i na razie z powagą. Po chwili we wszystkich kinkietach świece zostały już osadzone. W ręku gospodyni pozostała tylko jedna (ostatnia) świeca. Wtedy pani domu zaczęła nerwowo, z niepokojem, rozglądać się dookoła z obawą, czy nie pominęła któregoś kinkietu. Zatroskana szepnęła bezwiednie:

— Gdzie jeszcze tę świecę włożyć?

Poważne miny oficerów nagle rozjaśniły się. Wyraźnie zanosiło się na to, że padnie teraz jakaś niecenzuralna podpowiedz.

Ale w tym momencie dowódca opanował sytuację, podrywając na baczność oficerów rozkazem:

— Panowie oficerowie! Ani słowa!

W ten sposób incydent, na który się zanosiło, został zażegnany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
hehe, szatniarka nie, ale barmanka i kelnerka ;)

Absolutnie NIE! Pamietajmy, ze w eleganckich lokalach zarówno za barem, jak i na sali (kelnerzy) pracowali tylko mężczyźni. Kobiety w charakterze barmanek czy kelnerek to raczej lokale najniższej kategorii, lub tanie piwiarnie dla robotników. A do takich oficerowie nie chadzali

W 'lepszych' lokalach, damski personel można było znależć czasem na Górnym Śląsku. Taki ewenement, ale było to spowodowane bliskością granicy z Niemcami, a tam nawet w drogich restauracjach zatrudniano kobiety. Bardzo fajnie jest to opisane w książce "Spłowiały Proporczyk" (są to wspomnienia ułana Wojciecha Gieca - żołnierza 3 Pułku Ułanów Śląskich)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sugerowałem się zdjęciami, które podał widd. Skoro to co przedstawiają to lokal najniższej kategorii... a nie wygląda

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

To zwykła, robotnicza pijalnia piwa Dziś to może byłby lokal klasy Premium, ale wtedy to średniej klasy speluna. Dobre lokale wyglądały jak ten na filmie, jaki pokazałem w I wpisie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a tam nawet w drogich restauracjach zatrudniano kobiety.

Może z tego powodu że Niemki wyglądają jak mężczyźni

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

No i pierwsza para skończona i tym samym pierwsza kobietka. Nie linczujcie mnie Zastanawiam się nad dodatkami dla pani, ale narazie zostaje jak jest. Letnia sukienka młodzieżowa z 1945 roku pasuje na sukienkę z 1938 roku. Posiłkowałem się filmem "Jutro idziemy do kina". Myślę, że latem 1938 roku, we Lwowie, młoda panna mogła się pojawić w takiej sukience. Sukienkę panny z tanga będę już robił nieco poważniejszą, zgodnie z katalogiem mody z końca lat 30-tych.

 

111.jpg

 

Lotnik ma wymienioną główkę. Nabędzie też stopień porucznika. Tamta nie była taka zła - domaluję wąsik i jak będę Adolfa robił, to się przyda

 

lotnik.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

No przednie!

 

I ten czarujący wyraz twarzy pilota Hehe

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Pod nóż w weekend idzie drugi oficer. Amerykański spadochroniarz stanie się albo ułanem, albo piechurem. Choć były tez inne służby. Postanowiłem zrobić przegląd mundurów lwowskich Postaram się wybrać te mało znane, a jeśli chodzi o mundury wyjściowe to może paru z Was zaskoczę

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może z tego powodu że Niemki wyglądają jak mężczyźni

Tak, ale tylko te z DDR

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Oto mój wybór. We Lwowie były:

- Komenda miasta

- Korpus Kadetów nr 1 (ale za młodzi na nocne igraszki)

- 19, 26, 40 pp

- 14 pułk ułanów (będzie na pewno)

- 4 szwadron pionierów

- 5 pal

- 6 pac

- 6 baon pancerny

- kompania telegraficzna

- 6 pułk lotniczy

- 6 daplot

- 6 dywizjon żandarmerii

- 6 dywizjon samochodowy

- Szpital Okręgowy nr 6

- Wojskowy Sąd Okręgowy VI

- Prokuratura przy WSO VI

- Wojskowy Sąd Rejonowy

- Wojskowe Więzienie Śledcze nr 6

- Parafia wojskowa katolicka Lwów (cóż, chyba kapelana wykluczamy

- Parafia wojskowa grekokatolicka

- Składnica Materału Intendenckiego nr 6

- Pomocnicza Składnica Inżynierii

- Szefostwo Fortyfikacji

 

Jak widać wybór przedni

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Teatru" nie starcza ;)

Par, Pan przewidujesz..w ilości?

Bo w sumie troszkę tych figurek można poustawiać po kątach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Hehe, nie planuje balu garnizonowego )) Myślę, że ok 12 figurek powstanie - 3 już są.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.