jacmin Napisano 2 Lutego Share Napisano 2 Lutego Witam wszystkich! jako kolejny projekt rozpoczynam budowę modelu samolotu F-105F o sygnale wywoławczym Firebird 5, biorącego udział w osłonie słynnego Rajdu na Son Tay. Zacznijmy od tego czym był sam rajd. Była to operacja sił specjalnych USA przeprowadzona w północnym Wietnamie w nocy z 20 na 21 listopada 1970 roku. Celem była próba uwolnienia amerykańskich jeńców wojennych przetrzymywanych w obozie „Camp Faith”. Choć w obozie nie było już więźniów (przeniesionych kilka miesięcy wcześniej), operacja pozostaje wzorcowym przykładem precyzyjnie zaplanowanej misji specjalnej, z zaskoczeniem, koordynacją środków i minimalnymi stratami ( zainteresowanych odsyłam do lektury wspaniałej książki Terry Bucklera i Clifforda Westbrocka "Who will go..."). Zespół uderzeniowy składał się z 5 helikopterów HH-53C o sygnałach wywoławczych Apple 1-5 i 1 helikoptera HH-3E o sygnale wywoławczym Banana 1. Jednak to był tzw wierzchołek góry lodowej. W rzeczywistości akcję wspierała dobrze ponad setka innych maszyn jak tankowce, samoloty walki elektronicznej, samoloty Mig-CAP, bombowce i "Dzikie Łasice" w tym nasz tytułowy Firebird 5. Cóż to takiego te Dzikie Łasice. Były to dwumiejscowe odrzutowce, początkowo F-100, potem F-105, F4 i A6, mające za zadanie zwalczanie wietnamskiej rakietowej obrony przeciwlotniczej. Dysponowały elektroniką mogącą namierzać stacje radarowe (kierujące pociskami SAM) oraz rakiety antyradiacyne do ich zwalczania. Rakiety ziemia powietrze były istnym utrapieniem amerykanów i siały spustoszenie wśród samolotów udających się nad Wietnam Północny. Dzikie Łasice miały strasznie niewdzięczne zadanie. Chwilę przed planowanym przelotem sił uderzeniowych wlatywały w rejon wietnamskiej obrony powietrznej i prowokowały do uaktywnienia radarów i odpalenia pocisków. Następnie namierzały i likwidowały stacje radarowe i same stanowiska rakiet. Wszystko to jednocześnie walcząc o życie, próbując wymanewrować odpalone rakiety. Wielu z nich zginęło w ten sposób, ale taktyka była na tyle skuteczna, że donoszono o przypadkach, gdy Wietnamczycy po zorientowaniu się kto ich atakuje, wyłączali radary i odpalali pociski "na oślep". Ale wróćmy do naszego Firebird 5. Był to dwumiejscowy F-105 w wersji F o numerze 63-4463. Wiele źródeł błędnie podaje, że była to wersja G, ale potwierdziłem u pułkownika Lowry że był to F-105F wypożyczony z bazy na Okinawie. Tego pamiętnego dnia, 21 listopada 1970r jego załogę stanowili pilot major Donald Kilgus oraz WSO, wtedy kapitan Ted Lowry. Z misją wsparcia tego dnia poleciało 5 Dzikich Łasic. Firebird 5 był maszyną zapasową, której zadaniem było zastąpienie pierwszej zestrzelonej Łasicy. W kilka minut po przylocie w rejon celu uaktywniła się obrona przeciwlotnicza i w niebo poszły pierwsze rakiety. Jedna z nich eksplodowała w pobliżu Firebird 3 lekko uszkadzając maszynę. Mogła dalej lecieć, ale pilot meldował wibracje silnika i musieli opuścić rejon działań. Do akcji musiał więc wkroczyć Firebird 5. Wymanewrował 3 kolejne rakiety, w międzyczasie odpalając jednego AGM 45 Shrike. Niestety czwarta odpalona rakieta SAM eksplodowała 100m od samolotu Kilgusa i Lowry. Odłamki głowicy uderzyły w grzbiet kadłuba za drugą kabiną. Pomimo uszkodzeń samolot wydawał się stabilny, więc pilot podjął decyzję o pozostaniu i kontynuowaniu misji do czasu aż odpalili ostatniego Shrika. Po otrzymaniu sygnału od Firebird 1 o wycofaniu się z rejonu działań, pilot i EWO podsumowali swoją sytuację. Gubili duże ilości paliwa (uszkodzeniu uległ zbiornik grzbietowy), uszkodzeniu uległ również zbiornik hydrauliki. Nie mieli wystarczającej ilości paliwa, żeby wrócić. Skierowali się zatem nad punkt nad Laosem wyznaczony jako miejsce bezpiecznego katapultowania. Pomimo tego, że w ich kierunku skierowano cysternę, na kilka minut przed spotkaniem silnik Firebirda 5 zgasł z braku paliwa. Major Kilgus i kapitan Lowry katapultowali się i bezpiecznie wylądowali. Następnego dnia zostali podniesieni z ziemi przez helikoptery HH-53C Apple 4 i Apple5, które wracając z misji zawróciły by podjąć rozbitków. To tyle tytułem tła historycznego. A co mamy do dyspozycji na modelarskim rynku? Niestety niewiele, w zasadzie jedynie F-105G Trumpetera. Czemu niestety? Z 2 powodów. Po pierwsze, model posiada błąd w kształcie ogona. Kadłub jest wprawdzie z wersji G ale stabilizator pionowy pochodzi ewidentnie z wersji D! Drugi powód to właśnie ta wersja G. Różniła się od wersji F zasobnikami w kształcie podłużnych zgrubień na spodzie kadłuba, mieszczącymi elektronikę. Reszta w zasadzie była identyczna jak w wersji F, więc model po drobnych przeróbkach nadaje się do budowy Firebirda 5. Zakupiłem również kilka dodatków: - Res Kit F-105G Thunderchief vertical stabilizer - Res Kit Centerline 650 gal. fuel tank - Res Kit F-105 Thunderchief 450. gal wing fuel tanks with pylons - Res kit AGM 45 Shrike - LP Models F-105G ladders - Aires F-105D Thunderchief cockpit set - Eduard F-105D interior - Armory F-105 wheels - Wolfpack F-105G seats - Master Models M61 A1 Vulcan Zamówiłem jeszcze kilka rzeczy, ale dotrą pod koniec lutego. 11 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
barszczo Napisano 2 Lutego Share Napisano 2 Lutego Thunderchief w kamo SEA, oglądam . Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Moses Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Zasiadam Dobra uwaga merytoryczną. A-6 nigdy nie była określana mianem Wild Wessel. W tamtych czasach F-4 też jeszcze nie wykonywallo takich zadań. . Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 3 Lutego Autor Share Napisano 3 Lutego Dobra uwaga Moses. Miałem tu na myśli ogólną funkcję zwalczania OPL. F-4E i F-4F po części je pełniły ale rzeczywiście nie jako pełnoprawne Dzikie Łasice i to pod koniec wojny. Dopiero F-4G ale to już powojenna melodia. To samo dotyczy A-6. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 3 Lutego Autor Share Napisano 3 Lutego Wracając do modelu. Po wielu dyskusjach z Pułkownikiem - chciałem pokazać jak najwięcej "anatomii" maszyny, ale bałem się że przesadzę i nie będzie to realnie wyglądało- ustaliliśmy, że optymalnym kompromisem będzie następujący schemat: Samolot stoi na płycie lotniska pomiędzy 2 osłonami przeciwodłamkowymi. Dookoła krzątają się mechanicy, przygotowując maszynę do lotu. Owiewki obu kabin orwarte, drabinki zawieszone. Otwarta pokrywa luku działka, wysunięte klapy (czasem były tak zostawiane) podwieszone zbiorniki podkadłubowy, oba podskrzydłowe oraz 2x AGM45 Shrike ( w takiej właśnie konfiguracji leciał na Son Tay). Przy osłonach przeciwodłamkowych na stelażach 2 dodatkowe zbiorniki. Pewnie pojawi się też podest C1 przy działku oraz trochę innego sprzętu używanego podczas rozruchu maszyny. Dość długo ustalaliśmy kolorystykę i ogólny wygląd, bo zachowały się jedynie 2 zdjęcia maszyny i to z 1968r, czyli przed rajdem. Nosiła wtedy nazwę "Fat Fanny" i miała namalowaną z lewej strony podobiznę rzeczonej Fanny (jaś firma wypuściła nawet kalkomanie do tego malowanie ale w 1/48): Na zdjęciu powyżej strzałka wskazuje miejsce, gdzie w wersji G znajduje się wybrzuszenie z zasobnikiem z elektroniką. Ten egzemplarz go nie posiadał stąd wiadomo, że to wersja F. Tak wyglądał ten samolot gdy stacjonował na Okinawie. Generalnie tradycja wyglądała w ten sposób, że gdy pilot dostawał przydział do maszyny, mechanicy malowali jego i EWO nazwiska z lewej strony na owiewkach (prawa strona była pusta lub miała jedynie namalowane tło do napisów) oraz tzw nose art, czyli grafikę z jakąś nazwą. Tak jak wcześniej pisałem, podczas rajdu samolot ten był wypożyczony z bazy Kadena na Okinawie, ale do Korat w Tajlandii trafił przemalowany, bez nazwisk pilotów oraz z zamalowaną "Fanny" . Posiadał klasyczny schemat malowania SEA, wnęki podwozia oraz przedziały elektroniki i działka w zielonym podkładzie Green zinc chromatic. Golenie i felgi srebrne. Wnętzre kabiny szare jak w większości amerykańskich maszyn z tego okresu. 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 3 Lutego Autor Share Napisano 3 Lutego A teraz do dzieła! Tradycyjnie wyciąłem i oczyściłem wszystkie elementy. Część z nich jak fotele, koła, czy dysza trafiły na modelarski szrot, bo zostaną zastąpione dodatkami. Kolejne zadanie do pozbycie się zasobników charakterystycznych dla wersji G: Przestrzeń dookoła zabezpieczyłem twardą, przezroczystą taśmą, od której zwykle ryję linie podziałowe a na nią żółtą taśmę modelarską żeby lepiej widzieć swoje "pole operacyjne". Następnie papier ścierny na rolkę i szlifowanie: Po tej operacji powstała śliczna, podłużna dziura, którą trzeba zaślepić. Dociąłem pasek polistyrenu i lekko go wygiąłem, żeby dopasować do krzywizny kadłuba. Od zewnątrz w szczelinę wklejałem paski polistyrenu aż do uzyskania wypełnienia. Potem oczywiście kilka razy szpachla. W sobotę będę to wszystko docierał i ponownie szpachlował. Jak starczy czasu to zajmę się działkiem i jego komorą. 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Moses Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Dodam jeszcze że misje SAED wykonywane przez Łasice były specyficzne, delikatnie samobójcze. Bo to nie tak że one atakowały znane pozycję OPL, one wystawiały się na to aby radary SA-2 je omiotly i namierzaly, tak, aby rakiety Shrike, złapały aktywną wiązkę i na nie się kierowały. Dlatego musieli latać na tak mocnych maszynach jak F-100 czy F-105, bo żadna inna maszyna z tamtych czasów nie była pomieścić ciężaru stalowych jaj tych załóg Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 3 Lutego Autor Share Napisano 3 Lutego Nie wiem ile w tym prawdy, ale fama niesie że podczas zaznajamiania pierwszych załóg z taktyką Łasic ktoś nie wytrzymał i krzyknął " no k....a, bez jaj! co stało się późniejszym mottem . 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Moses Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Sądzę że moglo być to prawdą. Ja bym tak zareagował;) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 3 Lutego Autor Share Napisano 3 Lutego Sprawdziłem źródła i dokładna wypowiedź brzmiała "You gotta be shittin’ me !.” Przypisuje się ją majorowi Alowi Campbelowi i funkcjonowała jako skrót YGBSM. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
mirage3 Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego 5 godzin temu, Moses napisał: Zasiadam Dobra uwaga merytoryczną. A-6 nigdy nie była określana mianem Wild Wessel. W tamtych czasach F-4 też jeszcze nie wykonywallo takich zadań. . 3 godziny temu, jacmin napisał: Dobra uwaga Moses. Miałem tu na myśli ogólną funkcję zwalczania OPL. F-4E i F-4F po części je pełniły ale rzeczywiście nie jako pełnoprawne Dzikie Łasice i to pod koniec wojny. Dopiero F-4G ale to już powojenna melodia. To samo dotyczy A-6. Całe 6 sztuk latało w Wietnamie... EF-4C Wild Weasel IV 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
pmroczko Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego I następny niesamowity temat - będę go bacznie obserwował! Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie! Paweł 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
rudy0007 Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego (edytowane) Do poczytania Tu oryginał. Edytowane 3 Lutego przez rudy0007 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Moim zdaniem Wild w Wild Weasel użyty jest w sensie potocznym i powinien być tak tłumaczony. To taka oczadziała łasica ;), choć ja wybrałbym raczej termin Szalona. Dzika Łasica nie ma za bardzo sensu językowego., ani kontekstualnego. Z drugiej strony kody rządzą się swoimi prawami, a i z ugruntowaną tradycją nie łatwo walczyć. Fajny temat! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
mirage3 Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego 29 minut temu, greatgonzo napisał: Moim zdaniem Wild w Wild Weasel użyty jest w sensie potocznym i powinien być tak tłumaczony. To taka oczadziała łasica ;), choć ja wybrałbym raczej termin Szalona. Dzika Łasica nie ma za bardzo sensu językowego., ani kontekstualnego. Z drugiej strony kody rządzą się swoimi prawami, a i z ugruntowaną tradycją nie łatwo walczyć. Fajny temat! To są uroki tłumaczeń, podobna sytuacja jest w przypadku pierwszych użytych atomówek. Little boy to chłopczyk a nie mały chłopiec czy Fat man to tłuścioch a nie gruby człowiek. Generalnie temat rzeka pewnie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Moses Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego 50 minut temu, greatgonzo napisał: Moim zdaniem Wild w Wild Weasel użyty jest w sensie potocznym i powinien być tak tłumaczony. To taka oczadziała łasica ;), choć ja wybrałbym raczej termin Szalona. Dzika Łasica nie ma za bardzo sensu językowego., ani kontekstualnego. Z drugiej strony kody rządzą się swoimi prawami, a i z ugruntowaną tradycją nie łatwo walczyć. Fajny temat! Mozliwe, jednak zawsze jak jest mowa o tego typu zadaniach od kiedy pamietam, i we wszystkich zrodlach, tlumaczone wlasnie jest jako dziks łasica. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Soris Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego https://www.facebook.com/groups/388572005891340/posts/1171104114304788/ 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Moses Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Godzinę temu, Moses napisał: Mozliwe, jednak zawsze jak jest mowa o tego typu zadaniach od kiedy pamietam, i we wszystkich zrodlach, tlumaczone wlasnie jest jako dziks łasica. Tak. Weź jednak, proszę, pod uwagę, że nie mam nic wartościowego do powiedzenia w temacie, więc muszę chwytać się offtopa, żeby zaistnieć. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Moses Napisano 3 Lutego Share Napisano 3 Lutego Oj Ty akurat nie muszisz chwytac sie offtopa aby zaistniec Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 3 Lutego Autor Share Napisano 3 Lutego Brawo Soris! Nie wiedziałem że istnieje takie zdjęcie. Dzięki! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano Wtorek o 07:35 Autor Share Napisano Wtorek o 07:35 Witam ponownie! Niestety przez zimowy wyjazd w moim F-105F niewiele się zmieniło. Ot, pracowite szpachlowanie, szlifowanie, znowu szpachlowanie, znowu szlifowanie. Słowem - nuda Z ciekawszych rzeczy udało mi się przymierzyć do kokpitu. No, to będzie spore wyzwanie. Niestety obecnie nie można nigdzie kupić blaszek do F-105G a co za tym idzie drugie stanowisko (EWO) będę musiał wykonać od podstaw. Boczne panele od biedy ujdą z zestawu blaszek do wersji D ale deskę z przyrządami trzeba będzie rzeźbić. Może komuś została jakaś sierotka? Gdy miałem wolne chwile pomiędzy wyjazdowymi aktywnościami, robiłem rozpoznanie tematu. Wpadło mi w ręce ciekawe zdjęcie: Co ciekawe, Res Kit umieścił tą modyfikację w swoim detalu płetwy: Trzeba tylko dorobić obejmę haka. Zauważyłem też kolejną różnicę pomiędzy wersjami F i G. Dotyczy ona końcówek skrzydeł, a konkretnie świateł pozycyjnych. W wersji F światła znajdowały się na łukowatych końcówkach skrzydeł: W wersji G światła przeniesiono do przodu na krótki maszt, a w ich miejsce zamontowano anteny w kopułowej osłonie: Znalazłem nawet fragment instrukcji modyfikacji wersji F do G gdzie jest to wyraźnie pokazane: Fat Fanny, późniejszy Firebird 5 miała końcówkę skrzydła typową dla "F" co potwierdził mi Pułkownik Lowry: A jak to wygląda w zestawie Trumpetera? Jest to typowe zakończenie skrzydła dla wersji G Oczywiście to nie problem i da się łatwo doprowadzić do zgodności z F. Jak to Shrek powiedział "Z dwojga złego lepiej w tą stronę..." Niebawem zapraszam na ciąg dalszy. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
pmroczko Napisano wczoraj o 09:20 Share Napisano wczoraj o 09:20 Cześć Jacku! Bardzo ciekawe detale wyszukujesz. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł te wiedzę wykorzystać na moim modelu - także dziękuję! Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam! Paweł 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jacmin Napisano 8 godzin temu Autor Share Napisano 8 godzin temu Wczoraj dotarły ostatnie dodatki czyli dysza, zestaw płetwy brzusznej i różnych wlotów oraz węzły podskrzydłowe zewnętrzne pod AGM-45. W piątek wieczorem postaram się to wszystko oczyścić i przygotować do dalszej pracy. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.