-
Liczba zawartości
985 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
15
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Roland_Sebastian
-
To ja polecam tekst uniwersalny: Dzień dobry, śliczności, pozdrawiam (tu wpisać imię). Każdy będzie zadowolony
-
Zaraz zrobimy z tego gorący temat:)
-
Ja bym chciał :). To, że siedzę cicho nie znaczy że tematy nie są ciekawe. Myślę, że więcej takich forumowych podglądaczy się znajdzie
-
Wtedy przejścia koloru nie byłyby łagodne, poza tym ciężko malować jasnym kolorem na ciemny tle. Także wcale nie prościej.
-
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
Masz rację, że czasem gubimy kontekst wypowiedzi przedmówcy i odbieramy to w taki sposób jak byśmy my sami chcieli. Tak się stało także w przypadku mego wywodu, który dotyczy modelarstwa w szerszym kontekście, a nie tylko tego "najwyższej próby" (z przymrużeniem oka pisane) I rzeczywiście całe to moje pisanie o kand dupy potłuc, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo mądrego to aż miło poczytać. Chociażby dla całej dygresji związanej z malowaniem Spitfire, ubolewam nad tym, że nie prowadzisz warsztatów na tym forum, bo można by z nich dużo wynieść. Co do manier, które zaczęły się pojawiać wśród modelarzy i w pewnym momencie zostały wykorzystane nad wyrost jak ten przytoczony tu preszejding to chyba wynika to z zachłyśnięcia się nową techniką. Przy czym nie musi to być akurat preszejding, może to być każda ze stosowanych technik. Brak umiaru i brak samokrytycyzmu w ich stosowaniu itd. Ależ nie ma za co. Rozgorzała tu ciekawa dyskusja, dzieje się. Niedługo pewnie pojawią się fotki zmalowanego Wildcata to od razu będą przykłady do rozmowy, jak nie malować modeli redukcyjnych Jest relacja z budowy Spitfire, niestety tylko jedna. Szkoda, bo napisana w bardzo fajnym stylu. Popieram! -
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
Myślę, że ma znaczenie i to spore. Dałbym serduszko za całą wypowiedź, ale limit mi się wyczerpał. Pozwól, że wejdę w polemikę z Tobą. Ja to widzę tak (badania robiłem na sobie, żadne zwierzęta nie ucierpiały): Modelarz mający jaką taką świadomość tego jak ma wyglądać jego praca kupuje sobie aerograf. Tutaj chyba każdy się zgadza, że pędzlem bardzo ciężko osiągnąć efekty, które dałyby pozytywne wyniki, tudzież, nawiązując do wpisu odn. Dauntlesa ciężko pomalować pędzlem model tak, żeby był dobry. Pierwsze kroki z aerografem bywają trudne. Coś co przychodzi intuicyjnie po pewnym czasie na początku jest nie do ogarnięcia. Na tym poziomie opanowania aerografu najbardziej dostępna jest technika blackbasingu. Maznąć cały model czarną farbą (tu nie trzeba za dużej finezji, jak będzie za gęsta to najwyżej wyjdą jakieś farfocle.) i potem próbować odpowiednio kolorem wypełniać panele tak, żeby linie podziału zostały ciemniejsze. Po wyczuciu aerografu trochę lepiej taki modelarz może pokusić się o próby z preszejdingiem. Już daje radę zrobić w miarę cienkie linie i w miarę równo to wychodzi. Jak psikawka plunie farbą gdzieś obok to nic straconego, kolejne warstwy to przykryją (miejmy nadzieję), na tym etapie zaczyna pojawiać się jako taka świadomość koloru. Taki coraz lepiej wyczuwający aerograf modelarz, mający coraz większą wiedzę na temat tego jak zachowa się farba, jak mniej więcej będzie wyglądać efekt końcowy może zacząć czuć niedosyt. I zaczyna kombinować z poprawianiem to tu to tam. Tutaj jest jak dla mnie pewna bariera psychologiczna, a może słabość? Niby wiem, że wszystko można zrobić od początku. Jak coś nie wyjdzie to kolor można zmyć do plastiku. Można nawet zdjąć kalki i kupić nowe. Jednak im bliżej końca budowy tym bardziej w mojej głowie rośnie przekonanie, że model jest już prawie skończony. W związku z tym pojawiają się pewne opory przed używaniem technik nieusuwalnych (czyli np robienie poprawek na kalkach, malowanie okopceń aerografem, czy postshading), które spowodowałyby cofnięcie postępu budowy do etapu podkładu. Te opory maleją tym bardziej im większą świadomość własnej techniki się posiada, dlatego coraz łatwiej się po nie sięga i zauważa zalety korzystania z nich. To jest zmiana myślenia z "nie będę poprawiał, bo jeszcze bardziej popsuję, jest dobrze jak jest" na "nie do końca mi się to podoba, wiem, że da się zrobić lepiej". Dlatego naturalna dla mnie jest ewolucja technik malarskich z tych łatwiejszych do wykonania jak blackbasing do tych wymagających większej umiejętności w operowaniu aerografem jak postshading. Zwrócić tu chcę uwagę, że chodzi o łatwość w pomalowaniu, niekoniecznie dającym stuprocentowe odwzorowanie rzeczywistego obiektu. Mam na myśli raczej pokrycie modelu jednorodną warstwą farby (z czym, przeglądając fora i grupy na fb, wielu modelarzy ma problem...). Przecież gdy preshading nie wyjdzie, zawsze można zamalować go całkowicie i zmienić koncepcję na model "muzealny". Wyjdzie model poprawny, nie będzie to cudo zachwycające każdego, ale mam wrażenie, że wielu modelarzy jest w stanie zadowolić się "średniakiem". W miarę jak rośnie umiejętność opanowania aerografu i często świadomość tego co chcemy osiągnąć dotychczasowe techniki przestają wystarczać, więc sięgamy po nowe. Ewentualnie jest to zasługa czystego lenistwa i szukanie łatwiejszej i bardziej przewidywalnej techniki dającej odpowiednie rezultaty. Tutaj zaczynam zgadzać się z KnRZP. Jak dla mnie preszejding powinien być etapem przejściowym na drodze modelarza do zbudowania "modelu życia". Dlatego warto nakłaniać tych, którzy zasiedzieli się w wykonywaniu tej techniki, stanęli w miejscu i nie mają ochoty na dalsze eksperymentowanie i rozwijanie warsztatu. Poza tym to też nie jest do końca tak, że powinno się walczyć z preszejdingiem, a raczej promować wykorzystywanie różnych technik, tak jak wspomniał Moses. Preszejdingiem budować pierwsze cienie, następnie nakładając laserunek podbijać kolor tam gdzie chcemy, a ostateczny efekt osiągać postszadingiem tam gdzie preshading nie dał odpowiedniego rezultatu. Budować kolor mieszając różne techniki i efekty. Tylko żeby to robić trzeba umieć malować. Umieć i mieć tego świadomość, której nabiera się coraz więcej z kolejnymi modelami. Tak wiem, można poćwiczyć malowanie na boku, na płytce polistyrenu czy też złomie modelarskim. Tutaj jednak podzieliłbym modelarzy na dwie kategorię. Tych, którzy prowadzą rozpoznanie bojem, budują dlatego, że daje im to frajdę, robią eksperyment na żywym organizmie. Czasem wyjdzie, czasem nie do końca, najważniejsze to wyciągnąć wnioski na przyszłość. Ich cieszy proces tworzenia, skończony model też, przynajmniej do momentu aż nie postawią obok kolejnego, po którym widać jaki postęp poczynili. Są też modelarze budujący model życia. Dla nich nie liczy się droga, a cel. Więc ćwiczą techniki, próbują na boku, nie ważne ile czasu na to poświęcą, aż dochodzą do wniosku, że są gotowi i mogą zrobić model tak jak sobie od początku zamierzyli. I budują dobry model. Ja z pewnością zaliczam się do tej pierwszej grupy coś nie wyszło? W następnym będzie lepiej. I powiem szczerze, że z uśmiechem patrzę zarówno na te pierwsze, na których uczyłem się ogarniać aerograf jak i najnowsze, gdzie widać jaki postęp poczyniłem. Powtórzę jeszcze raz, według mnie preszejding nie jest zły sam w sobie, ważny jest efekt końcowy i jego świadomość. To tak jak np z reakcjami chemicznymi. Można otrzymać ten sam związek różnymi drogami. Jedne są łatwiejsze i przewidywalne inne mogą być wybuchowe i zachodzić z mniejsza wydajnością, przy trudniejszych warunkach, ale koniec końców w efekcie otrzyma się ten sam związek. Tak samo z malowaniem. Również polecam, uwielbiam jego filmy, gościu ma na prawdę opanowany aerograf na najwyższym poziomie. No, trochę się rozpisałem, wypadałoby teraz pójść pomalować model do końca. -
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
Yyy, ale czego? -
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
Przy Hellcacie użyłem techniki podpatrzonej u pewnego youtubera: Wykorzystałem do tego odpowiednio zmęczoną szorstką część gąbki kuchennej. -
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
No właśnie, argumentem za jest to, że widzisz od razu efekt, którego już raczej więcej warstw nie przykryje. W przeszajdingu trzeba malować z wyprzedzeniem i przewidzieć jak to wyjdzie na koniec. Tu jest łatwiej w post. Jednak malowanie post shadingu jest trudniejsze, bo ewentualne błędy ciężej zamalować niż przy pre. W związku z tym jeśli chodzi o aspekty techniczno-malarskie łatwiejszy jest pre. W sumie, to patrząc na moje ostatnie warsztaty, to ten postshading stopniowo wchodzi w użycie i trochę źle się wyraziłem. Coraz bardziej zaczynam myśleć o malowaniu, gdzie postshading ma kluczowe znaczenie w procesie malowania, a nie jest tylko "kołem ratunkowym". -
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
No właśnie staram się robić tak zdjęcia, żeby jak najlepiej oddawały rzeczywistość, ale i tak są bardziej stonowane niż na żywo, przynajmniej takie mam odczucie. Patrząc teraz na zdjęcie (gdy jestem w pracy i model widziałem 12h temu) prawa strona wygląda ok, lewa ciut za mocno, jednak powinna to przykryć kalkomania. Także chyba tak jak piszesz, zostawię tak jak jest, polecę z trzecim kolorem, a jeśli dalej będzie coś nie tak, to na koniec stonuję jeszcze to co będzie za mocno rzucać się w oczy. Ten ciemnoniebieski jest dla mnie za mocny, a co dopiero czarny :P. Musiałem dać ze 2 warstwy bazy za dużo, żeby to jako tako przykryć. Powoli nadchodzi moment, gdy zaczynam myśleć o post-shadingu zamiast pre. Może w następnym modelu? -
FM-2 Wildcat 1:72 Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
Dzisiaj kolejny szybki update z malowania. Udało mi się wygospodarować nieco czasu, który wykorzystałem na naniesienie kolejnego koloru kamuflażu. Zacząłem tak samo jak przy spodzie, od nałożenia transparentnej warstwy bazowego odcienia. Na to naniosłem preszejding z mieszanki dark sea blue i intermediate blue. Jak widać, udało mi się odczepić ster kierunku, który pomalowałem osobno. Następnie białym z odrobiną bazy zrobiłem rozjaśnienia. W kolejnych krokach ponownie nanosiłem bazę, tym razem jednak nie jednolitą warstwą, a drobnymi szlaczkami. Po pierwszej warstwie wyszło coś takiego: A po kolejnych: Tutaj ponownie się zatrzymałem z malowaniem, żeby nie przedobrzyć. Chociaż jak patrzę teraz na zdjęcia to przydałoby się jeszcze lekko stonować ten preszejding i ewentualnie podbić rozjaśnienia. Pierwszy wniosek, stosować słabszy preszejding i mocniejsze rozjaśnienia. Zapomniałem też zrobić zdjęcie dołu, który dostał jeszcze jedną cienką warstwę bazy. To tyle, mam nadzieję, że ten tydzień będzie bardziej modelarski niż poprzedni, może nawet jutro uda się dokończyć malowanie. -
No właśnie nie pamiętam, na pewno na którymś z for modelarskich.
-
Gdzieś kiedyś wyczytałem, że ta fabryczna szpachla była usuwana przez obsługę naziemną w niektórych jednostkach. Prawda to, czy coś mi się pomyliło? Jaki był tego cel?
-
Mega to może nie, przydałoby się trochę więcej miejsca na różne siuwaksy, ale przynajmniej da się wszystko pochować w razie czego i nic nie wala się po biurku. Jak żona powiedziała, że związku ze swoją działalnością fajnie byłoby jakbym opuścił pokój "biurowy" to w zamian zaoferowała kupno regału wiszącego nad biurko. Znalazłem firmę, która zrobiła mi to według własnego projektu i za sensowną cenę. Jakby co polecam firmę Ewodd.
-
-
Może to wynikać z kładzenia suchych warstw farby, która zasycha zanim dotrze na model. Zwłaszcza, że jak napisałeś farba jest gęsta. Więcej rozcieńczalnika, mniejsze ciśnienie i malowanie na "mokro" powinno poprawić sytuacje. Aluminium ma inną powierzchnię bo inny kolor i pewnie była bardziej rzadka w czasie nakładania. A i zapomniałem wczoraj wieczorem o fotce biurka, nadrobię dzisiaj po powrocie z roboty
-
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
Roland_Sebastian odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Zawsze to ciekawa alternatywa zrobić ten sprzęt w innym malowaniu. Ile można mieć samolotów w polskim khaki? -
Mogę wysłać Ci zdjęcie mojego warsztatu jak wrócę do domu, chociaż pewnie u Ciebie będzie dużo więcej miejsca to i inaczej będzie można wszystko rozplanować. Ja niestety mam dla siebie tylko biurko i ścianę nad nim. Najważniejsza kwestia dla mnie to odpowiednie oświetlenie nadające się do pracy i zdjęć jednocześnie, stąd wspomniane prze ze mnie dwie żarówki fotograficzne w oprawach z IKEA + trzecia lampka z taka sama żarówką dostawiana do zdjęć.
-
Też mam podobne żarówki, do tego pasują do lampek kreslarskich z IKEA (Tertial), które dwie mam na biurku. Polecam.
-
Stawiałbym na nowe, poprzednie chyba były drukowane jeszcze przez cartograf. Teraz czekam na wznowienie spitów w 72.
-
Nie nowości, ale chyba warto wspomnieć, że Eduard wznowił swoje Hellcaty w 1/72
-
P-51 Mustang Arma Hobby
Roland_Sebastian odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Nie sądzę, skrzydła w Wildcatach są grubsze bo był problem z odpowiednim rozprowadzeniem tworzywa i robiły się niedolewki. -
To dla Twojego dobra
-
Znam to. Sam mam podobne dylematy. Mimo wszystko chyba warto dać tam jeszcze odrobinę sg i przeszlifować, zwłaszcza, że miejsce łatwo dostępne. A jak nie, to się postawi tą stroną do ściany i będzie git
