Osobiście nie przesadzałbym z jakością wykonania niemieckich czołgów (chodzi mi tutaj głównie o pojazdy od Pantery w górę). Prawda, na papierze wyglądały dość imponująco. Posiadały dobrą optykę, oferowały dość wysoki komfort pracy załogi, komunikacja między poszczególnymi pojazdami nie sprawiała problemów. Głównym atutem było działo, jednak swój potencjał mogło pokazać tylko w Rosji w walkach na długie dystanse. Reszta w tym głównie napęd pozostawiały wiele do życzenia. Pojazdy generalnie były za ciężkie, silnikom brakowało mocy, transmisja nie dawała rady przenieść mocy, były paliwożerne i wymagały częstych napraw. Najlepszym przykładem będzie tutaj niemiecka ofensywa w Ardenach z roku 1944/45.
Najbardziej dopracowanym niemieckim pojazdem była moim zdaniem Pantera w późnej wersji G, jednak i ona nie była doskonała. Dodatkowo w armii niemieckiej było za dużo typów pojazdów. Tygrysy Królewskie oraz Jagdtiger'y w ogóle nie powinny powstać, produkcję Tygrysów powinno się zaprzestać znacznie wcześniej niż pod koniec 1944, a zamiast tego skoncentrować się bardziej na udoskonaleniu Pantery.
Zatrzymując się jeszcze na chwilę przy Shermanach. W mojej opinii jedną z ich główną zalet była podatność na modyfikacje i dość duża uniwersalność. Dobrym przykładem będzie brytyjski Firefly, który swoją 17 funtówką mógł nawiązać walkę z niemieckimi kotami na większej odległości.