TM48
Użytkownicy-
Liczba zawartości
636 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez TM48
-
Z ciekawości, miałeś dwuetapową weryfikację?
-
Nie mam doświadczenia w tym, sam projektuję do druku od razu monolity żeby gdzieś nie zapomnieć o wypełnieniu. Natomiast słyszałem, że samo wylanie nie wystarczy bo to co zostanie od wewnątrz na ściankach może je też zmiękczyć. I wprawdzie nie rozsadzi, ale zglucieje. Czyli trzeba też naświetlić wnętrze.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
TM48 odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Przepraszam, nie miałem zamiaru pouczać, ale też nie wiem jak to inaczej ująć. Jeszcze raz. Zanim zbuduję model kupuję zestaw. Jeśli ktoś chce go kupić ma prawo wiedzieć czego się po nim spodziewać. Błędy merytoryczne, brak detali, uproszczenia to takie elementy które można znaleźć na dobrych zdjęciach modelu bez jego kupowania i bez robienia. A co komu przeszkadza i tak zadecyduje każdy sam. I najważniejsze. Producent bierze za zestaw pieniądze i powinien potrafić żyć z tym, że jak coś zawali to ktoś to zobaczy i o tym napisze. Powinien mieć też świadomość tego, że będą opinie częściowo niesprawiedliwe i subiektywne. Tak jak pisałem, dobry model sam się obroni. Jak producent robi z siebie bitą sierotkę z tego powodu to jest słabe. Tak jak słabe jest pisanie żeby się cieszyć ze sknoconego modelu bo nie ma innego. Tak mówią stare panny "niech pił, niech bił, byle był". Sorry, nie mam takich mocy żeby komuś zaglądać do mózgu. Jak ktoś pisze, że jest błąd to albo to potrafi udowodnić, albo nie potrafi (chociaż być może ma rację, ale wtedy muszę sam sprawdzić). Nie wiem jakie kto ma zamiary i jakie są genezy jego opinii i niespecjalnie mnie to interesuje. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
TM48 odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Tyle, że większość ludzi pisząc "model" w kontekście produktu używają zwyczajnie skrótu myślowego i wystarczy przeczytać ze zrozumieniem żeby to wychwycić. Hm... skąd taki wniosek? Nie przypominam sobie żeby ktoś skrytykował model, po czym go zrobił z pudła i wrzucił do galerii. Być może po prostu nie pamiętam, ale wtedy faktycznie byłoby to dziwne. I oczywiście nie mam tu na myśli sytuacji kiedy ktoś w trakcie budowy zauważa błędy. Nie ma ochoty/siły/umiejętności ich poprawić, więc kończy jak jest i to opisuje. Tutaj sytuację można odwrócić, gdyby gdzieś przeczytał wcześniej być może by go nie budował. W modelu można recenzować: - wrażenia estetyczne, mogą być częściowo subiektywne. - zgodność merytoryczna. - poziom trudności budowy. Może wynikać ze skomplikowania modelu, ale też może wynikać częściowo z pkt. 1 - estetyki. W punkcie drugim prawdę mówiąc nie rozumiem dlaczego mam bardziej ufać komuś kto zbudował model zamiast komuś kto się zna na oryginale. Jeśli wirnik jest zły to jest zły. Wystarczy, że ktoś to zauważy i udokumentuje zdjęciem. Gęstość nitów które i tak nitami nie są to już wyłącznie wrażenie estetyczne. Czyli każdy ma rację i jeśli nikt nie będzie udowadniał, że otwory to nity problemu nie będzie. Bo problem często powstaje wtedy kiedy ktoś na siłę próbuje udowodnić, że czarne to białe i to działa w obie strony. Dlatego właśnie często są takie dyskusje w tematach polskich producentów. Gdyby tu pisał Kniaź i pisalibyśmy po czesku to i o Eduardzie były takie dyskusje. Pisanie o tym, że model jest drogi to nie recenzja tylko pie#$@&*nie głupot. 2-3 osoby z tą nerwicą natręctw to nie pandemia. Natomiast to mnie żywo zainteresowało: Możesz zacytować gdzie tak ktoś napisał żeby nie kupowali? Obsrywanie to obmawianie, czyli pisanie nie dość, że nieprawdy to jeszcze za plecami. Mój wniosek jest taki. Te wszystkie techniki które z założenia mają pomóc w większości pomagają producentom. Tyle, że pomagają zrobić szybko, byle jak i na odwal się. Krytyka w takim stanie rzeczy jest jeszcze potrzebniejsza niż kiedyś. Problem polega wyłącznie na tym żeby krytykowali ci co się znają na temacie, a dobry model sam się obroni. Czego wszystkim życzę. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
TM48 odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Czym się różni sprawdzanie poprawności modelu i mówienie/pisanie o tym od obsrywania? Pytam bo w latach 70-80 miałem kolegę który kupował modele, wycinał z ramek i mierzył wszystko. Mówili na niego "suwmiarka", ale jak ktoś chciał wiedzieć jakie model ma błędy to szybciutko do niego uderzał. Kiedyś myślałem, że jest pomocny, a teraz zastanawiam się, czy nie obsrywał. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
TM48 odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Lub fotodegradację, a ta może trwać kilka miesięcy. Oczywiście jak był w pudełku to nie dotyczy. -
Uznałeś, że masz rację, a każdy kto sądzi inaczej zalicza się do koła wzajemnej adoracji. Innej możliwości nie ma. A jednak jest przeciwstawna możliwość i też jest na to powiedzenie. Jak ci kolejna osoba mówi, że wyglądasz jak koń to rozglądaj się za siodłem.
-
W sumie to ja zanim kupię patrzę na zdjęcia oryginałów i porównuję to co porównać można. Detale/ich brak, uproszczenia, błędy. Co w tym dziwnego? W pewnym sensie tak pisząc, że robią gównoburzę. Tym bardziej, że to projekcja.
-
O starych Monogramach słyszałem często takie opinie kiedyś. Prawidłowe bryły z wypukłymi liniami.
-
-
@sas55 Na tej grupie na facebooku piszą czasem w komentarzach, że służyli na Meridach. Zapytaj, może ktoś się trafi, kto ma fotki, albo coś pamięta. https://www.facebook.com/groups/256092245325489 Możesz też na facebooku poszukać stron jednostek które miały Meridy i zapytać, czy nie mają jakichś zdjęć w archiwum
-
Nie inaczej, ale popatrz na to z drugiej strony. Będziesz mógł sknocić i napisać, że klient tak chciał.
-
Załóż konto na Patronite, będziemy się zrzucać.
-
Facet robi. Wie, że źle robi. Bierze za to pieniądze. Chcesz to go broń (sorry słabe), ja wolę nazywać rzeczy po imieniu. Uwielbiam to słowo. Taki klucz szach mat. Możesz sobie autorytarnie włożyć w każdą dziurkę i powinien wzbudzić poczucie winy. To teraz ja. Ludzie sobie spokojnie krytykują, a Ty wpadasz i robisz z tego gównoburzę. Może być? Edit: Byłbym zapomniał, nie mam już nic do dodania.
-
Przeczytaj ten wątek od początku. Przy czym nie twierdzę, że autor nie ma prawa ani nie umieć, ani robić bądź jak z premedytacją. Nie twierdzę też, że ludzie nie mają prawa kupować szajsu. Twierdzę, że widząc szajs ludzie mają prawo wyrazić swoje zdanie, a czytając podejście autora szajsu mają prawo mieć z tego bekę. Gdyby autor nie chciał robić szajsu to by słuchał krytyki zamiast opowiadać, że jemu tak pasuje. Ergo, byle jak jest dla niego lepiej.
-
Tyle, że forum jest nie tylko dla Ciebie, a inni mogą mieć inne sedna. Ja też i pewnie dlatego dla autora nie ma znaczenia, czy zrobi poprawny, czy nie. A nie przepraszam, byle jaki robi się szybciej, czyli ma znaczenie. Niezasłużonych? Forum jest po to między innymi żeby się dzielić opiniami. Jeden to nazwie "napinka i malkontenctwo" a inny "cenną przed zakupową informacją". Dobry model sam się obroni, złego nie obroni nawet zakaz pisania o nim.
-
Nie miałem w łapach, ale: Raz, patrząc na fotkę mrugnąłem. Dwa, tragiczna estetyka nie wyklucza idei. Trzy, tu nawet nie chodzi o to czego jestem fanem, tylko czy tak było w prawdziwym samolocie. No nie, nie było. Nawet nie leżało w pobliżu. Gdyby te otworki były płytsze, gdyby miały zaokrąglone krawędzie, wtedy można by było tłumaczyć, że to są wgłębienia. Ale nazywanie otworków nitami? Kota też można nazwać psem, ale nie zacznie szczekać z tego powodu. Idea tego ICM-u jest dużo bliższa rzeczywistości. I mam na myśli tylko łączenie blach z konstrukcją, bo już łączenie blach ze sobą to inna bajka. I jeszcze raz bo boję się, że krąg fanów zrozumie tak jak chce zrozumieć. Modelik fajny, fajnie zrobiony, ładnie uplastyczniony, estetyczny. Dobrze się go ogląda. Mam na myśli i sam model IBG i wykonanie. Natomiast prawdziwy samolot nie miał otworów, a wyłącznie lekkie ugięcia w miejscach łączenia pokrycia z konstrukcją.
-
Być może dlatego, że to nie otwory, a wgłębienia.
-
Tylko mała dygresja, bo ja dokładnie rozumiem modę, uproszczenia, interes firmy, sprzedawalność, walkę z konkurencją i takie tam. Dlatego najważniejsze żeby się podobało jak najliczniejszej ilości modelarzy, bo wszystkim i tak nie będzie. Ale argumentowanie, że tak było na prawdziwym samolocie to lekka przesada, bo gdyby na prawdziwym samolocie były takie otworki to by poszycie spadło na ziemię.
-
Jeżeli element jest na instrukcji, a nie ma go w pudełku to mamy niezgodność towaru z umową. W takim wypadku sprzedawca musi wymienić lub naprawić reklamowany towar, a jeśli uzna, że wymaga to nadmiernych kosztów może odmówić doprowadzenia towaru do zgodności z umową. Wtedy kupujący może zażądać obniżenia ceny lub odstąpić od umowy. Napisanie reklamacji to kilka minut - napisanie kilku postów tutaj które nie zwrócą pieniędzy za model to już kilkukrotnie więcej czasu. A koszty naprawy lub wymiany ponosi sprzedawca, w tym w szczególności koszty opłat pocztowych, przewozu, robocizny i materiałów. Może oczywiście zaproponować odbiór na zawodach modelarskich, ale nie może w ten sposób warunkować naprawy/wymiany.
-
@Xmen Zrób galerię i skasuj zdjęcia po pięciu minutach. Będzie wilk syty i owca cała.
-
Ale to nie był sukces tylko efekt małej konkurencji. Praktycznie wszystko było lepsze, od Hasegawy, przez Fujimi, Esci, Italerii itd. Nikt nie kupował Matchboxa bo się ładnie wyłamywał z ramek. Matchbox to były resoraki i z tymi resorakami firma upychała modele po sklepach zabawkowych. Sukces Matchboxa to sukces zabawek jeśli w ogóle jakiś sukces był. Pod koniec lat 70 Airfix Magazine zamieściło moje ogłoszenie o poszukiwaniu modelarzy za granicą w celu wymiany modeli. Ja wysyłałem Czaplę i Jaka 1, a dostawałem Hasegawę model za model. W UK wtedy Hasegawa była tańsza od tych naszych bo zwyczajnie nie było zamiennika, a firma tego nie eksportowała. Czy to był sukces? Nie, zwyczajna nisza.
-
U nas? Zdobyły rynek tym, że to praktycznie była jedyna zachodnia firma dostępna w składnicach harcerskich. Nie pamiętam ceny, ale mała Hasegawa z prywatnego importu kosztowała 200 zł pod koniec lat 70. Pomimo tego ktoś kto poważniej podchodził do tematu niż tylko sklejenie i pomalowanie farbą nitro kupował tylko te Matchboxy które nie miały lepszego odpowiednika. Już wtedy Matchbox był postrzegany jako toporny model z rowami zamiast linii podziałowych. Nawet niewiele mniej ówcześnie toporny Airfix miał lepsze opinie.
-
Nic takiego nie napisałem. Dyskusja akademicka, tak napisałem. Z garnituru też można wyrosnąć, a garnitur nie jest dziecięcy. Nie, ale od dawna jestem zmęczony tym ustalaniem co jest lepsze dla kogo i jakie najlepsze powinno być. Tak, wiem, nic takiego nikt nie pisze, każdy robi to co chce i jak chce, ale ja tylko napomknę, najlepiej z nutką protekcjonalności, żeby nie było, że insynuuję jakieś stopniowanie zalet, ale żeby jednak coś przemycić... Kiedyś pewnie bym w to brnął, ale przypomniałem sobie przysłowie o krowie która dużo ryczy i przestało mnie to zajmować. Było o modelarstwie przez duże M, o prawdziwym modelarstwie, o tym czym powinno być budowanie modeli itd, a teraz zobaczyłem, że jest jakaś tradycja. I owszem, zainteresowało mnie to. Ciekaw jestem, czy to kolejna imaginacja, czy rzeczywiście czegoś nie dostrzegłem. Ale już nie tłumacz, już wiem. I żeby nie było offa wyłącznie. Po MiGu-21 na pewno @Albatrosjest modelarzem którego modele będę oglądał z przyjemnością i nie ma dla mnie znaczenia, czy obdziera figurę, czy ubiera strukturę. Ja uwielbiam modele efekciarskie. Jak każdy zresztą, tylko nie każdy przyznaje, że to co lubi to też efekciarstwo.
- 67 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- fokker dvii
- wingnutwings
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cóż, moim zdaniem to było proste pytanie, a do zrozumienia czegoś co mija się z moimi wspomnieniami sięgającymi lat 70 nie jest potrzebny infantylizm wtórny tylko rzeczowe wyjaśnienie. Ale skoro wolisz tak jak wolisz to pozostanę przy wspomnieniach i włożę między bajki teorię o tym "tradycyjnym modelarstwie".
- 67 odpowiedzi
-
- fokker dvii
- wingnutwings
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
