Skocz do zawartości

TM48

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    630
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez TM48

  1. Uznałeś, że masz rację, a każdy kto sądzi inaczej zalicza się do koła wzajemnej adoracji. Innej możliwości nie ma. A jednak jest przeciwstawna możliwość i też jest na to powiedzenie. Jak ci kolejna osoba mówi, że wyglądasz jak koń to rozglądaj się za siodłem.
  2. W sumie to ja zanim kupię patrzę na zdjęcia oryginałów i porównuję to co porównać można. Detale/ich brak, uproszczenia, błędy. Co w tym dziwnego? W pewnym sensie tak pisząc, że robią gównoburzę. Tym bardziej, że to projekcja.
  3. O starych Monogramach słyszałem często takie opinie kiedyś. Prawidłowe bryły z wypukłymi liniami.
  4. Ale skąd, w Zvieździe już wią.
  5. @sas55 Na tej grupie na facebooku piszą czasem w komentarzach, że służyli na Meridach. Zapytaj, może ktoś się trafi, kto ma fotki, albo coś pamięta. https://www.facebook.com/groups/256092245325489 Możesz też na facebooku poszukać stron jednostek które miały Meridy i zapytać, czy nie mają jakichś zdjęć w archiwum
  6. TM48

    MiG-21PFM, Eduard, 1/72

    Nie inaczej, ale popatrz na to z drugiej strony. Będziesz mógł sknocić i napisać, że klient tak chciał.
  7. TM48

    MiG-21PFM, Eduard, 1/72

    Załóż konto na Patronite, będziemy się zrzucać.
  8. Facet robi. Wie, że źle robi. Bierze za to pieniądze. Chcesz to go broń (sorry słabe), ja wolę nazywać rzeczy po imieniu. Uwielbiam to słowo. Taki klucz szach mat. Możesz sobie autorytarnie włożyć w każdą dziurkę i powinien wzbudzić poczucie winy. To teraz ja. Ludzie sobie spokojnie krytykują, a Ty wpadasz i robisz z tego gównoburzę. Może być? Edit: Byłbym zapomniał, nie mam już nic do dodania.
  9. Przeczytaj ten wątek od początku. Przy czym nie twierdzę, że autor nie ma prawa ani nie umieć, ani robić bądź jak z premedytacją. Nie twierdzę też, że ludzie nie mają prawa kupować szajsu. Twierdzę, że widząc szajs ludzie mają prawo wyrazić swoje zdanie, a czytając podejście autora szajsu mają prawo mieć z tego bekę. Gdyby autor nie chciał robić szajsu to by słuchał krytyki zamiast opowiadać, że jemu tak pasuje. Ergo, byle jak jest dla niego lepiej.
  10. Tyle, że forum jest nie tylko dla Ciebie, a inni mogą mieć inne sedna. Ja też i pewnie dlatego dla autora nie ma znaczenia, czy zrobi poprawny, czy nie. A nie przepraszam, byle jaki robi się szybciej, czyli ma znaczenie. Niezasłużonych? Forum jest po to między innymi żeby się dzielić opiniami. Jeden to nazwie "napinka i malkontenctwo" a inny "cenną przed zakupową informacją". Dobry model sam się obroni, złego nie obroni nawet zakaz pisania o nim.
  11. TM48

    Spitfire Mk.I, 1:72 IBG

    Nie miałem w łapach, ale: Raz, patrząc na fotkę mrugnąłem. Dwa, tragiczna estetyka nie wyklucza idei. Trzy, tu nawet nie chodzi o to czego jestem fanem, tylko czy tak było w prawdziwym samolocie. No nie, nie było. Nawet nie leżało w pobliżu. Gdyby te otworki były płytsze, gdyby miały zaokrąglone krawędzie, wtedy można by było tłumaczyć, że to są wgłębienia. Ale nazywanie otworków nitami? Kota też można nazwać psem, ale nie zacznie szczekać z tego powodu. Idea tego ICM-u jest dużo bliższa rzeczywistości. I mam na myśli tylko łączenie blach z konstrukcją, bo już łączenie blach ze sobą to inna bajka. I jeszcze raz bo boję się, że krąg fanów zrozumie tak jak chce zrozumieć. Modelik fajny, fajnie zrobiony, ładnie uplastyczniony, estetyczny. Dobrze się go ogląda. Mam na myśli i sam model IBG i wykonanie. Natomiast prawdziwy samolot nie miał otworów, a wyłącznie lekkie ugięcia w miejscach łączenia pokrycia z konstrukcją.
  12. TM48

    Spitfire Mk.I, 1:72 IBG

    Być może dlatego, że to nie otwory, a wgłębienia.
  13. TM48

    Spitfire Mk.I, 1:72 IBG

    Tylko mała dygresja, bo ja dokładnie rozumiem modę, uproszczenia, interes firmy, sprzedawalność, walkę z konkurencją i takie tam. Dlatego najważniejsze żeby się podobało jak najliczniejszej ilości modelarzy, bo wszystkim i tak nie będzie. Ale argumentowanie, że tak było na prawdziwym samolocie to lekka przesada, bo gdyby na prawdziwym samolocie były takie otworki to by poszycie spadło na ziemię.
  14. Jeżeli element jest na instrukcji, a nie ma go w pudełku to mamy niezgodność towaru z umową. W takim wypadku sprzedawca musi wymienić lub naprawić reklamowany towar, a jeśli uzna, że wymaga to nadmiernych kosztów może odmówić doprowadzenia towaru do zgodności z umową. Wtedy kupujący może zażądać obniżenia ceny lub odstąpić od umowy. Napisanie reklamacji to kilka minut - napisanie kilku postów tutaj które nie zwrócą pieniędzy za model to już kilkukrotnie więcej czasu. A koszty naprawy lub wymiany ponosi sprzedawca, w tym w szczególności koszty opłat pocztowych, przewozu, robocizny i materiałów. Może oczywiście zaproponować odbiór na zawodach modelarskich, ale nie może w ten sposób warunkować naprawy/wymiany.
  15. @Xmen Zrób galerię i skasuj zdjęcia po pięciu minutach. Będzie wilk syty i owca cała.
  16. Ale to nie był sukces tylko efekt małej konkurencji. Praktycznie wszystko było lepsze, od Hasegawy, przez Fujimi, Esci, Italerii itd. Nikt nie kupował Matchboxa bo się ładnie wyłamywał z ramek. Matchbox to były resoraki i z tymi resorakami firma upychała modele po sklepach zabawkowych. Sukces Matchboxa to sukces zabawek jeśli w ogóle jakiś sukces był. Pod koniec lat 70 Airfix Magazine zamieściło moje ogłoszenie o poszukiwaniu modelarzy za granicą w celu wymiany modeli. Ja wysyłałem Czaplę i Jaka 1, a dostawałem Hasegawę model za model. W UK wtedy Hasegawa była tańsza od tych naszych bo zwyczajnie nie było zamiennika, a firma tego nie eksportowała. Czy to był sukces? Nie, zwyczajna nisza.
  17. U nas? Zdobyły rynek tym, że to praktycznie była jedyna zachodnia firma dostępna w składnicach harcerskich. Nie pamiętam ceny, ale mała Hasegawa z prywatnego importu kosztowała 200 zł pod koniec lat 70. Pomimo tego ktoś kto poważniej podchodził do tematu niż tylko sklejenie i pomalowanie farbą nitro kupował tylko te Matchboxy które nie miały lepszego odpowiednika. Już wtedy Matchbox był postrzegany jako toporny model z rowami zamiast linii podziałowych. Nawet niewiele mniej ówcześnie toporny Airfix miał lepsze opinie.
  18. Nic takiego nie napisałem. Dyskusja akademicka, tak napisałem. Z garnituru też można wyrosnąć, a garnitur nie jest dziecięcy. Nie, ale od dawna jestem zmęczony tym ustalaniem co jest lepsze dla kogo i jakie najlepsze powinno być. Tak, wiem, nic takiego nikt nie pisze, każdy robi to co chce i jak chce, ale ja tylko napomknę, najlepiej z nutką protekcjonalności, żeby nie było, że insynuuję jakieś stopniowanie zalet, ale żeby jednak coś przemycić... Kiedyś pewnie bym w to brnął, ale przypomniałem sobie przysłowie o krowie która dużo ryczy i przestało mnie to zajmować. Było o modelarstwie przez duże M, o prawdziwym modelarstwie, o tym czym powinno być budowanie modeli itd, a teraz zobaczyłem, że jest jakaś tradycja. I owszem, zainteresowało mnie to. Ciekaw jestem, czy to kolejna imaginacja, czy rzeczywiście czegoś nie dostrzegłem. Ale już nie tłumacz, już wiem. I żeby nie było offa wyłącznie. Po MiGu-21 na pewno @Albatrosjest modelarzem którego modele będę oglądał z przyjemnością i nie ma dla mnie znaczenia, czy obdziera figurę, czy ubiera strukturę. Ja uwielbiam modele efekciarskie. Jak każdy zresztą, tylko nie każdy przyznaje, że to co lubi to też efekciarstwo.
  19. Cóż, moim zdaniem to było proste pytanie, a do zrozumienia czegoś co mija się z moimi wspomnieniami sięgającymi lat 70 nie jest potrzebny infantylizm wtórny tylko rzeczowe wyjaśnienie. Ale skoro wolisz tak jak wolisz to pozostanę przy wspomnieniach i włożę między bajki teorię o tym "tradycyjnym modelarstwie".
  20. Przepraszam, że się wtrącam. Staram się unikać takich akademickich dyskusji bo jak większość z nich wyrosłem, ale to mnie zaintrygowało. Można się coś więcej o tej tradycji dowiedzieć?
  21. A skąd miał biedny rysownik wziąć taką fotkę z okresu?
  22. Nie przesadzaj. Zwykła beka z dumnego Ruska który za dolary trochę dumy może oddać.
  23. Stwierdzenie faktu byłoby gdyby było bez kontekstu, a tu kontekst jest.
  24. Odwaga by była gdyby to zrobili po napaści zamiast ją popierać. Teraz to jest wyłącznie ekonomia. Absurdem jest to, że milion razy było tłumaczone jak głupiemu całkę i nadal pozostaje niezrozumiałe. Nie chodzi o ruskie pojazdy tylko o ruskich producentów. Jak ruski producent zrobi shermana to też jest hejtowany. Zawsze są sposoby żeby sobie wszystko wytłumaczyć tak żeby być zadowolonym. Tak politycy zezwalają nadal na kupowanie gazu z Rosji. Tak politycy kradną. Ergo, możemy też kraść. Jakie to proste.
  25. Ojej, jaki smuteczek. Diengów mniej to i miłość do Putina opadła, a tacy byli z niego dumni. I to jest informacja dla tych co wypisywali, że nie ma sensu bojkotować ruskich firm bo przecież modele nie zabijają, a oni tak bardzo chcą ISa-3 ze zvezdy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.