No fakt, ale powie, że jeżeli robili taki remont - zdemontowanie wieży i jej podstawy, to raczej brakowało by tej gąski. Ale piernicze, no nie, ale czasami warto to porobić i podoczepiać się detali. Myślę, że lepiej trochę "po krytykować" niż lać kolejny miód, bo człowiek wpadnie w samozachwyt i nie będzie zwracał uwagi na szczegóły.
Fajnie robisz wyeksploatowanie wozu, bo jak czasami patrze na "podniszczenia" modeli, to tak naprawdę nie powinien on już jeździć, a każdy czołg miał też swoją "żywotność" na froncie.
Polecam książkę "Dywizja Wiking w Polsce" Roberta Wróblewskiego (wyd. Kagero), są tam podane nr. tanków, oraz ile one nawalczyły się froncie, kiedy były w remoncie. Czasami było to 2 miesiące, a później trzy tygodnie w remoncie i .. kaput, a ruskich nie będę pisał, one jak zaliczyły trafienie z Pantery, to ... dziura w ziemi została.