Skocz do zawartości

wielkamucha

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    813
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wielkamucha

  1. Oj tak, oj tak... Aż się człowiek sam sobie dziwi w duchu, że aż tyle brzydkich słów zna . I w jakich kombinacjach... Nie poddawaj się Marcin, ja chcę Ją zobaczyć w pełnej krasie. Jest zbyt ładna, żeby zostawić ją taką niedorobioną. Trzymam kciuki bzzz-bzzz
  2. Patent prosty, skuteczny i całkiem chyba wykonalny dla większości z nas (ja bym próbował z igłą). No wiesz co! Popatrzyłem na zdjęcie, potem na swój własny kciuk, pomyślałem i się zakrztusiłem herbatą. To czysta złośliwość, umieszczać te maluszki o takiej porze Czy ja tego cudeńka nie widziałem już gdzieś w Twoim wykonaniu?
  3. No i Jak tam z SF? (tak przy okazji ) bzzz-bzzz
  4. No właśnie, wyglądało, jakby kolega o nas zapomniał... Czekamy
  5. Siemanko! Samolocik bardzo ładny, na pierwszy rzut oka myślałem, że to właśnie kolega jajen dorobił do swojego podstawkę . Jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić, to właśnie ona: superancko, że zrobiłeś maszynę na windzie - właśnie tu pasuje idealnie ze złożonymi skrzydłami i otwartymi wszystkimi "bebechami". Duży plus. Ale powierzchnia tej podstawki to moim zdaniem duże nieporozumienie - jak widzę, dałeś wzorek z płyt perforowanych, jakie układa się na lotniskach polowych (przypuszczam, ze kupiłeś taki gotowy produkt - chyba Eduarda lub Abera), natomiast na lotniskowcach deck jest gładki, bo to stalowa, jednolita płyta. Spojrzyj na jedno z umieszczonych przez Ciebie zdjęć właśnie z lotniskowca. Przyznasz chyba, że o ile linie oznaczające granice windy by przeszły (a kto zabroni wyznaczać tak stanowisko postojowe na lotnisku ), to w zestawieniu z gniazdami do kotwiczenia maszyn wygląda to co najmniej dziwnie (no i dlaczego one takie duże? Powinny być o połowę mniejsze, poza tym, na windach chyba ich nie było - ale tego to akurat nie jestem w 100% pewien). Co nie zmienia faktu, że sam modelik zacny, a i pomysł na przedstawienie go ciekawy. Pozdrawiam, wielkamucha P.S. jajen, jak tam zdrowie i kręgosłup?
  6. Na chandrę najlepsze jest "dłubanie". Wiem to z własnego doświadczenia Kibicuję
  7. A może spróbuj nici termokurczliwej (polyamidowej)? Zawiążesz najwyżej trochę luźniej, a później ogrzewając, "naciągniesz" ją do żądanego naprężenia. Choć przyznam się bez bicia, nie próbowałem jeszcze tego patentu - opieram się na informacjach z mojego "etatowego" sklepu modelarskiego.
  8. To jest to... Panowie, to jest to! Hardcore w oporowym wydaniu. Najpierw z grubej rury, a potem już tylko ostrzej... Jak patrzę na te zdjęcia i widzę skalę przeróbek (a właściwie rozmach budowy w oparciu o skorupę kilku największych części - a to lubię najbardziej) to szlag mnie jasny trafia na miejscu z zazdrości, a jednocześnie radosny wyszczerz kończy mi się za uszami To jest to, co lubimy najbardziej. bzzz-bzzz P.S. A może od razu się przyznaj, że budujesz oryginał, a nas mamisz dla niepoznaki, że to "72"?
  9. Hehe, dobrze powiedziane .Rzekłbym nawet, teraz to dopiero zaczyna się właściwy rock'n'roll . Ile ta pokrywa włazu ma? 1 na 2 mm? Jednogroszówka, to żeby nas dobić, ale w takiej delikatnej formie? Leszku, nie jesteś złośliwy . Po prostu uwielbiasz się bawić zapałkami siedząc w (bo już nie nawet na) beczce z prochem . Robota przepiękna i choć Twoja wypowiedź wbija mnie w dumę, to ze smutkiem stwierdzam, że ze mnie to mały Miki, kiedy patrzę na Twoje dzieła... No właśnie, ja słyszałem/czytałem, że "alfieri" mogą do 900m (a "Pławnik" to ponoć nawet do 1500m). Może ktoś w wiarygodny sposób rozwiać te wątpliwości? W podstawówce miałem inne trochę podejście do tematu, ale rozumowanie jest jak najbardziej słuszne . Ich się nie da zatopić, dopóki same do tego nie dopuszczą. Zapytaj któregokolwiek podwodniaka bzzz-bzzz P.S. Teraz ja będę przez chwilę złośliwy . Nie myśleliście o zrobieniu wspólnej makiety, np. fragmentu portu/stoczni, gdzie jedna Alfa wychodzi w morze albo taka wypucowana jest dopiero wodowana, a druga "kibluje" już drugi rok na cumach przy nabrzeżu obok?
  10. Sorki za długi brak odpowiedzi, ale przez ten wyjazd i - siłą rzeczy - korzystanie z netu przez komórkę udzielałem się w trochę ograniczony sposób Płytka polistyrenowa to płytka polistyrenowa . Akurat żadnej konkretnej części modelu nie mam na myśli (bo i chyba tak dużej "wolnej" w tym modelu nie ma), choć możesz wykorzystać fragmenty podstawki lub np. skrzydła z jakiegoś niechcianego modelu samolotu... Ja w tym wypadku najczęściej kupuję gotowy taki arkusz w sklepie modelarskim i sobie wycinam potrzebne elementy. Płytki są dostępne w różnych wielkościach, jeślibyś kupował, to sugeruję na początek przynajmniej jedną 1mm i 0,5mm (tych po prostu "idzie" z reguły najwięcej) i po jednej 0,25mm i 2mm. Ale to Ty decydujesz, ja co najwyżej mogę wyskoczyć z sugestią, bo w Yamato/Musashi jestem marnym laikiem Wyczekuję dalszych aktualizacji, bzzz-bzzz
  11. Kurza stopa! Super! Czyli opcja nr 1 Teraz pokaż jeszcze torpedy w akcji!
  12. To niesprawiedliwe . Po prostu chwyt poniżej pasa, że robisz takie cudeńka, a nam pozostaje zaśliniać klawiaturę i śnić o niemożliwym... Cacuszko. Po prawdzie, to na dobrą sprawę, wygląda to na 1/200, albo i coś większego, a nie na "bździdełko" w "400" No właśnie, Marku, przyznaj się: jaki masz zawód? pozdrawiam i oczekuję na resztę bzzz-bzzz
  13. Pierwszoklaśnie! Ja sie nie moge doczekać aż ściągniesz maskowanie pokładów Ja czekam, aż pokażesz to z podwodziem kadłuba i wieżami działowymi. Kurcze, co jest w tej krainie 200 mostów, że jest tam tak wielu (i tak dobrych) modelarzy... bzzz
  14. Propozycje mam dwie:1. mechanizm zwalniający torpedę niech będzie jej włącznikiem. Jeśli nic mi się nie rzuciło na mózgownice i oczy, to każdą torpedę przytrzymuje w wyrzutni kołek przechodzący przez bok wyrzutni i dociskający torpedę. Jeśli w torpedzie w tym miejscu umieścisz jakiś przerywacz obwodu, np. ze sprężynujących blaszek, to dociskający torpedę kołek będzie podtrzymywał sprężynującą blaszkę włącznika, nie dając jej zamknąć obwodu i tym samym uruchomić silnika - coś takiego: ____\___ , a jak zwolnisz torpedę, to kołek chowa się w ściance wyrzutni, blaszka wraca na swoje miejsce (jest sprężynująca) i zamyka obwód - o tak: ________. 2. umieść z tyłu torpedy wystającą dźwigienkę-przełącznik (wystarczy, że będzie tylko trochę wystawała), a na końcu (czy raczej przedzie) wyrzutni jakąś płytkę/haczyk, który przesunie/obróci tę dźwigienkę w momencie opuszczania przez torpedę wyrzutni i zamknie obwód bateria-silnik. edit Zrobiłem "na szybko" szkic obu rozwiązań. Oczywiście, bardzo koślawy, ale chyba widać, o co chodzi. Te czarne poziome linie, to oczywiście korpus torpedy w wyrzutni, zielony badziew to odpowiednio kołek blokujący lub ten występ zwalniający... Ale mi się zrymowało Sory za te "niewiadomo-co" w tekście, starałem się "narysować" naprędce, o co mi chodziło
  15. wielkamucha

    P-51D Mustang ICM 1/48

    Malowałam zgodnie z instrukcją, a tam są podane dwa kolory. No właśnie, jak kiedyś składałem Mustanga D z Italerki w 72 to też w instrukcji były dwa odcienie zielonego - taki bardziej niebieskawy i "klasyczny" zielono-żółty (zinc-chromate czy coś takiego ) Całkiem ładnie Ci to idzie, bzzz-bzzz
  16. Hej! Przejrzałem zdjęcia z remontu SS383, bardzo dziękuję! Przeanalizowałem je, trochę zastanowiły mnie te kwadratowe otwory dosyć wysoko w burtach (w okolicach stępek przeciwprzechyłowych), ale nie będę jednak wprowadzał zmian w modelu. Z jednej strony - bo te otworki jakoś jednak do mnie "nie przemawiają" , z drugiej - Gato (SS212) było budowane przez stocznię prywatną - Electric Boat Company, zaś Pampanito (SS383) - przez rządową Portsmouth Navy Yard. "Produkcja" stoczni Marynarki trochę różniła się od stoczni prywatnych (choćby układem otworów przelewowych w górze kadłuba, silnikami - rządówki stosowały 10- lub 9- cylindrowe przeciwsobne diesle Fairbanks-Morse, zaś "prywaciarze" instalowali 16-cylindrówki w układzie "V" General Motors - o niemal identycznej mocy), ponadto "Pampanito" należy już do typu "Balao" i jest zbudowane ponad rok później. Ewentualnie - "przez" Ciebie, Andreya (tak, tak - "przez", a nie "dzięki" Tobie ) zlikwiduję część otworów napływowych w okolicach wałów napędowych - nad czym teraz intensywnie myślę... Pozdrowionka dla wsiech z kończącego się urlopu bzzz-bzzz
  17. Dzięki, koledzy! przy takich kibicach nie wypada, żeby "się nie chciało" W związku z urlopem załogi WM Navy Yard kolejne prace - jak i związane z tym aktualizacje - będą dopiero za 2-3 tygodnie (najwcześniej). Obecnie "króciutka" migawka obrazująca stan zaawansowania robót "poprawkowo-urealniających". Jedna połówka kadłuba prawie skończona, właściwie wszystkie otwory w dnie zrobione, został tylko okrągły otwór na głowicę szumonamiernika, zastanawiam się też nad wycięciem napływek na dziobie. Ale skoro zrobiłem je na rufie (choć nie było ich na diagramie ), to chyba zrobię i na dziobie. Ale to dopiero za jakiś czas. Śródokręcie "ogólnie" (druga połówka dla porównania w trakcie "fabrykacji", wycięty na razie jeden napływ głównych balastów): następnie przednia, środkowa i tylna część śródokręcia w zbliżeniach: Wspomniane rufowe otwory napływowe (w okolicach opływek wałów napędowych) I dwie fotki tego rejonu "ogólnie", tak dla zobrazowania całości: Pozdrawiam, wielkamucha
  18. O, ŻESZ ... ty orzeszku... Ja pier... no i na dokładkę Jesteś pewien, że nie robiłeś figurasów wtedy, kiedy powstawał świat? Bo na pewno musieliby zgłosić się do Ciebie Ja to wymiękam, normalnie... zdjęcie z kciukiem mnie "przytkało" Mistrzostwo.
  19. Super zdjęcie, powiedz tylko, skąd wziąłeś tę śrubę w "Warszawiance"? W moim "trąbkowym" kilosie nie ma takowej, kształtem piór przypominają raczej tą z Liry. Która jest poprawna? Może Marek będzie wiedział? bzzz-bzzz
  20. Leszku, Skorzystam z okazji i będę pierwszym, który złoży Ci gratulacje! "Robaczki" bardzo ładne, a "złota rybka" w tym malowaniu przewspaniała - wygląda, jakbyś oryginał wyciągnął na nabrzeże po kilkuletnim postoju na beczkach (co niestety, za często zdarza się w ostatnim 20-leciu...). Wprawdzie nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o kilku nierównościach (na powierzchniach kadłubów/kiosków, troszkę powyginanych antenach, poręczach itp), ale biorąc pod uwagę skalę, to dodatkowo obrazuje to stopień komplikacji detali i ogrom pracy, jaki włożyłeś (dobrym przykładem jest zdjęcie z pudełkiem zapałek, gdzie "przestają być widoczne" lekko krzywe druciki "trzepaczki"). Przyznam, że nie widziałem jeszcze tak zdetalowanego Kilo, nawet w 144, nawet na tym forum Alfy zresztą też nie Najbardziej zazdroszczę Ci malowania, przede wszystkim Liry. Ja, niestety, tak nie potrafię... Bardzo dobra robota, Towarzyszu
  21. Leszek, rozumiem, że jesteś świadom, że zrobiłeś to absolutnie celowo? Bardzo przyjemnie ogląda się Wasze Alfy. Przez tych kilka tygodni trochę mi ich brakowało na forum Pozdrówka, bzzz-bzzz
  22. Po co się śmiać, jak ma parę, to niech szpachluje! eee tam... normalna pora dnia Mechanizm super, może tylko za szybki, chociaż nie wiem... Będzie jeszcze mechanizm wyrzucania torped?
  23. A co z mechanizmami wyrzutni torpedowych? Czy już działają? "Polewaczka" piękna. Rozumiem, że nie strzela tylko dlatego, że nie udało się prochu do amunicji nabyć?
  24. O, kurza stopa... DUŻE bydlę
  25. BARDZO MI SIĘ PODOBA! Bombka Very Happy I to bardzo paskudna bombka Ten zestaw w komorze bombowej Twojego Lanca to klasyczny "zestaw podpalacza". Największa bomba (ten wielki "zasobnik" z napisem "za Warszawę") to tzw. kuka, czy jak kto woli "cookie" - o wagomiarze ok. 4000 funtów. Bomba burząca o dużej sile rażenia, która zrzucana w pierwszej kolejności, miała siłą wybuchu uszkadzać budynki, zrywać dachy, wybijać okna oraz... robić wiatr. Chwilę po niej spadały te mniejsze "bombki", klasyczne zapalające o bardzo nieprzyjemnej zawartości - zawierały mieszaninę benzyny, ciężkiego oleju (lub galaretki olejowej), magnezu, fosforu i takich tam oraz utleniacza - przez co paliły się na wszystkim i wszędzie (choćby wpadając przez zerwane czy uszkodzone dachy, mury...). Zalewanie wodą lub piaskiem nie pomagało, bo ta oleista maź miała "w sobie" tlen, paliła się więc w każdych warunkach, dopóki było co spalić... Pożary podsycały dodatkowo przeciągi i wiatry, wywoływane przez wybuchające "kuki". Ten zestaw służył właśnie wywoływaniu niesławnych burz ogniowych... Co nie zmienia faktu, że modelik zacny Pozdrawiam, bzzz-bzzz P.S. Zainteresowanym możliwościami tak uzbrojonego Lanca polecam lekturę "Nalotu" Dana Leightona. Historia wprawdzie fikcyjna, ale poza postaciami, miejscem i czasem akcji - bardzo prawdziwa...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.