-
Liczba zawartości
249 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez lejgo_inc
-
ej, Seba, miałeś już przestać wstawiać zdjęcia samolotów - tu się pokazuje modele. W skali, nie żadne tam 1:1. Podoba mi się, choć wiem też że nie powinienem oglądać zdjęć w powiększeniu. Popieram twój wybór malowania.
-
Marcin - to samo słyszę ze strony mojej szafki z modelami
-
Zwróćcie uwagę że na tym zdjęciu niskie, mocne słońce podkreśla podłużne podziały pokładu. Na wszelki wypadek pooglądałbym jeszcze inne foty.
-
Łooo - gratuluję wygranej z amodelem. Mam zaczętego -27 i wiem doskonale z czym przyszło ci się zmierzyć. Za samo utrzymanie geometrii i czyste sklejenie powinno się dostawać odznaczenie leninowskie pierwszej kategorii. Wybór tematu - pierwsza klasa, ten samolot ma piękną sylwetkę i rzadko się go widuje. Detale w kabinach wyglądają zacnie. Trochę szkoda że przeszkleniom brakuje nieco do krystalicznej przezroczystości. Patrząc na powierzchnie zewnętrzne, widzę że model może jeszcze zyskać na obcowaniu z nitowadłem.
-
Bomba. Niejeden model w 1/72 czułby sie w tym towarzystwie nieswojo. Na tak mikroskopijnym modelu tak wiele się dzieje. Silnik jest fajnie ożywiony. Faktycznie trochę szkoda ostrości tych detali które były na kadłubie przed bielą.
-
Niejedna 72 czuje się w tej chwili mocno zawstydzona. Ponarzekam na zbyt mało zdjęć żeby nacieszyć oczy widokiem tego miga.
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
lejgo_inc odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Jeszcze jest opcja z użyciem suchych pasteli. Plusem w stosunku do pudrów tamiyi jest niska cena i ogromny wybór kolorów. Pastele można utrwalać np lakierem do włosów. -
Chyba musiałbym jej duuuuużo zapłacić . Spójrz jak ten artysta-plastyk się krzywi patrząc na model - cenię sobie jego krytyczne spojrzenie.
-
Gratuluje zwycięstwa nad Amodelem. I to w ładnym stylu. Zgodzę sie z Krystianem co do nieco mocnych linii podziału. Zastanawiałbym się czy tego dużego dość modelu nie ponitować w paru miejscach, żeby było więcej punktów zaczepienia dla oka. Pierścienie wokół dyszy silnika i na dziobie są na moje oko trochę zbyt matowe, odcinają się od faktury reszty kadłuba. Fotka rodzinna - tylko pozazdrościć.
-
Cieszę się z pozytywnego odbioru Początkowo X-15 miał byc modelem prosto z pudła - zlepić, poszpachlować, zanurzyć w czarnej farbie, włala... . Chwilowo znów wiem że nie powinienem robić tak naiwnych założeń. Pozytywną (dla mnie) cechą tej mikrej skali jest to że da się dorobić tylko takie detale które rzeczywiście wnoszą coś do modelu. Unika się niepotrzebnej pracy nad elementami których potem po prostu nie widać w jakichś czeluściach. Jest przez to szansa nie utknąć przy jednym modelu na wieki. Obserwuję również że 1/144 stawia duże wymagania jeżeli chodzi o właściwe proporcje i wzajemne położene poszczególnych elementów modelu - wszelkie zachwiania tych relacji są bardzo wyraźnie widoczne i bardzo psują ogólny obraz.
-
Temat bardzo ciekawy, ale tak mało fotek...
-
Po długim braku aktywności mogę wreszcie pokazać jakiś model. Jest to, jak w temacie stoi, X-15-1 Dragona. Skala wybrana z premedytacją, aby uniknąć wchodzenia w detale które owszem mogą być pasjonujące (np. gałki jakieś w kabinie czy zaworki we wnękach podwozia), ale zawsze przedłużają budowę zdawałoby się w nieskończoność. Model prezentuje pierwszy egzemplarz X-15, z wczesnego okresu lotów (do roku 1961), moment po wylądowaniu gdzieś w High Range. Ten okres warunkuje wyposażenie w przejściowe silniki XLR-11 które dawały możliwość sprawdzenia podstawowych charakterystyk rakietoplanu przed instalacją docelowego XLR-99. Tu kończą się fakty. Dalej jest troszkę szacher-macher, żeby uczynić model nieco bardziej interesującym: - zmęczenie i przebarwienia powierzchni oparte są w większości na dobrze znanych zdjęciach X-15-2 z okresu po powypadkowej odbudowie. Oryginalny X-15-1 z XLR-11 latał stosunkowo niewiele i przez to również niewiele miał okazji efektownie się zużyć. - zasobniki z aparaturą badawczą na końcach skrzydeł z kolei pojawiają się na zdjęciach X-15-1 z 1964. Dla ożywienia modelu przyjąłem że mogły być stosowane również wcześniej. W zapisach lotów nie znalazłem informacji która by taką możliwość wykluczała. Model Dragona jest ładny w ramkach. Spasowanie okazuje sie takie sobie, tj są szpary które wymagają szpachlowania. Instrukcja sprowadza na manowce w kwestii wyboru osłony kabiny. Podstawową wadą zestawu są linie podziału. Gdyby je przeskalować do 1/72 to sławne okopy Matchboxa mogłyby spokojnie uchodzić za coś finezyjnego. Próbowałem temu zaradzić kładąc kolejne warstwy surfacera i następnie szlifując je do plastiku. Patrząc wstecz, skuteczniejsze byłoby zaszpachlowanie całości i przerycie wszystkiego od zera. Dragon nie popisał się też z odtworzeniem dysz silników. Aby temu zaradzić na scenie pojawiają się pewne ilości szpachlówki wsparte mosiężnymi rurkami fi 1.2mm i 0.5mm. Swoje za uszami mają również dragonowskie płozy podwozia głównego, które w oryginale były z profili zimnogiętych, a w modelu są pełne. Wykorzystałem kilka(naście) elementów z zestawu fototrawionego Brengun (min. osłona podwozia przedniego, wszelkie antenki i bebechy wewnątrz hamulców aerodynamicznych). Boom na dziobie, podobnie jak skośne podpórki podwozia zrobione z igieł lekarskich i drucików. Malunek przeważnie tensocromami na podkładzie z chaotycznej czerni i starej gumy. Szron na spodzie kadłuba to biała tamija. Wąż jadowity; jeden zwiał mi pod biurko. Na koniec trzy fotki z warsztatu. Na pytania "dlaczego nie prowadziłem warsztatu" odpowiadam: przez większość czasu nic sie nie działo, a w tygodniu poprzedzającym Bytom nie miałem czasu na prowadzenie wątku. (oryginalny tyłeczek) (w trakcie szlifowania) (maskowanie jak się później okazało zupełnie bez sensu, biorąc pod uwagę ilość późniejszych podmalówek i w ogóle perypetie związane z moim brakiem doświadczenia w malowaniu)
-
Dawno nie zaglądałem, a tu widzę spore postępy. Jedna rzecz mnie zastanawia - czy przestrzeń pomiędzy szynami nie powinna być wyłożona innymi płytami niż wszędzie dookoła? Jest to rozwiązanie często spotykane przy torowiskach tramajowych. Dookoła asfalt, a pomiędzy torami płyty betonowe. Łatwiej takie płyty układać, trzymają stałe wymiary, przy okazji pozwalają sensownie wyrabiać zakręty. Dodatkowo inny rodzaj i kolorystyka tych płyt pozwoli urozmaicić posadzkę.
-
Zerknij na zdjęcia różnych F-84. Wyłapiesz blachy bardziej błyszczące i bardziej matowe i wyjdzie na to że można będzie skorzystać z obu faktur foli alu.
-
Matowy odpowiednik sidoluxu....?
lejgo_inc odpowiedział damiusz → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Tamiya X-21 Flat Base dodana do Sido powinna załatwić sprawę. -
1/72 S-300 PMU Gramble 30N6E1 Radar Vehicle PST
lejgo_inc odpowiedział MrDyzio → na temat → [M]Nowości i In-Boxy
PST nie ma kompleksów jeżeli chodzi o rozmiary pudełek . W pudełku z S-125 mieszczą mi się jeszcze trzy czy cztery inne modele. -
Pergola i takielunek są jak wisienka na torcie. Bez nich był jak czadowy późnowiktoriański przecinak, teraz nabrał morskiej ogłady. Dwukolorowe olinowanie dobrze działa, dodaje autentyczności. Moje oko chętnie zobaczyłoby chociąż kawałek zrolowanego płótna na pergoli. Malowanie wyszło fachowo - wyraziste i subtelne zarazem, fotki również dobrze to pokazują. Jestem ciekaw jak to wygląda na żywo. Przy tak delikatnym obiekcie przestają pasować zapałczane kilbloki. Sprawdziły się dobrze pod podłodkami, ale w tym zestawieniu sprawiają wrażenie grubo ciosanych.
-
Widzę że już zacząłeś pracę nad zróżnicowaniem grubości poszycia. Może jednak ta informacja nie będzie za późno. Zdjęcie w cytacie przedstawia kadłub Dreadnoughta podczas wodowania. Pancerniki były wodowane bez pancerza. Płyty pancerza były nakładane w procesie wykańczania okrętu w basenie stoczniownym. Stąd masz tak wyraźny uskok. Po prostu nie ma jeszcze płyt opancerzenia. Podobny przykład Iron duke'a nie jest może bardzo spektakularny: Ale już fotki Tigera w książce "Clydebank Battlecruisers" wiele tłumaczą, pokazując kadłub okrętu z drewnianym podkładem pod pancerz w sytuacji przed wodowaniem jak i później w basenie wykończeniowym. Płyty pancerza po zainstalowaniu mogą wystawać poza płaszczyznę burt, chociaż akurat oglądając fotki Dreadnoughta, czy w ogóle sporej części brytyjskich drednotów - raczej nie rzuca się to w oczy. Na tej fotce Dziobowy pancerz 6" to jednolity dolny pas. Powyżej są połączenia zwykłych blach poszycia, łączonych na zakładkę w technologii nitowania. Minimalny uskok na grubość blachy.
-
Na zdjęciach oryginału widać że te plamy są dość fatnazyjnie malowane pędzlem. Może spróbuj tej samej techniki? (farbka rozcieńczona jak dla aerografu, pędzelek 1-2)
-
Bardzo mnie przekonuje Twoje podejście do odwzorowywania rzeczywistych sytuacji na modelu. Zarówno tu jak i w C-47 widać dobrą i szczegółową obserwację popartą fachowym wykonaniem. Przyjemnie sie to wszystko ogląda.
-
Marcin, nie bój się scum-line'a - to jest mocno nieregularna i dowolna sprawa. Na podłodkach malowałem to miękkim pędzelkiem, bardzo rozrzedzoną jasnoszarą farbą (praktycznie jak woda) od przyklejonego cieniutkiego paska taśmy tamiyi. Masz już model zasidoluksowany, więc nie powinna narobić bałaganu. Maskujesz powyżej scum-line. Nakładasz taką wodnistą szarość dość luźno, odczekujesz chwilkę, ścierasz nadmiar chusteczką, czekasz chwilę aż farba podeschnie. Coś zawsze zostanie w mikroranciku pomiędzy taśmą a powierzchnią kadłuba - ścieranie chusteczką da ładny nieregularny efekt. Pomalujesz raz - będzie widoczny ślad śladu. Chcesz to jeszcze to wzmocnij. Nie chesz - przykleisz pasek maskujący z taśmy ciut niżej. Pomalujesz drugi raz - ciut mocniej/słabiej. Pasek maskujący z taśmy na jeszcze inna pozycję - kolejne maźnięcie i tak aż wszystko siedzi. Możesz modulować jasność szarości jak zobaczysz jak to wychodzi. W ten sposób powstanie bardzo delikatny, wielowarstwowy efekt osadu na linii wodnej. Nie wypowiadam sie specjalnie aktywnie w tym wątku, ale Twój warsztat śledzę i bardzo mi się podoba ta robota.
-
[PBG] USS Livermore (DD-429), Dragon 1:350
lejgo_inc odpowiedział donalyah00 → na temat → [O]Warsztat
Jakiego zestawu ciężkiego słownictwa używasz? Widziałem fajne na RainbowTen, ale mam problem z wymową (i w ogóle odczytaniem). Może te z Hannants będą bardziej używalne? Pytam, bo mam na składzie kilka short runów z masą przeróbek do zrobienia, a ten model powoli zaczyna przypominać tego typu zestaw. -
Pozwolę sobie bezwstydnie przekleić mój komentarz z pwm :P : Przerobiłeś ten kawałek mjentkiego plastiku w prawdziwą miniaturową ponorkę. Zdecydowanie polecam wszystkim wątek warsztatowy, bo w galerii nie widać wyszstkich miodności tego modelu. Co mi się podoba szczególnie: - perforacja kadłuba - kratki wlotów do systemu chłodzenia reaktora - delikatnie nieregularny rysunek podziałów "nadwodnej" części kadłuba, przydający realizmu - subtelne i bardzo autentycznie wyglądające zużycie "podwodnej" części kadłuba - pokrywy luków z widoczną fakturą (dodatkowe punkty za opracowanie sposobu - wnętrza tychże luków - osłonka światła nawigacyjnego na szczycie płetwiy ogonowej - zacieki z otworów przelewowych - znów - wyczucie i subtelność - podniesione polery Czego mi brakuje, albo co mi się nie podoba: - charakterystycznych pasków o innym połysku/odcieniu tytanu na głównej śrubie (ślady po obrabiarkach?) (dyskusyjna sprawa) - pionowych otworów przypominających żaluzje na bokach kiosku - odrobinę bardziej zauważalnego zużycia "nawodnej" cześci kadłuba - odkleiła ci się poręcz przy samym kiosku (tylna) - albo tak to wygląda na niektórych fotkach - jest ostrołukowe spotkanie linii wodnych na rufie, a powinno być łagodne - nieco pokrzywiona przedostatnia antena (w tym niekoncentrycznie zamocowany ostatni segment) - odrobinę bardziej zauważalnego zużycia "nawodnej" cześci kadłuba
-
P.S. sylwetki boczne pokazują upływ czasu - najpierw masz na kadłubi dwa niebieskie odbłyski od okien, potem te odbłyski tracą moc, a na koniec widać że się ściemniło na dworze
-
Brudzenie jest fajne, można wpaść w tryb "przybrudzę jeszcze troszkę, bo tak fajnie się brudzi". A z brudzeniem tego modelu to przecież dopiero zacząłeś. Mam nadzieję że to jest dopiero pierwszy etap tytłania liry, bo jeszcze przecież wiele ciekawych rzeczy może się dziać na yyy... górnej części kadłuba. Wypłowienie - cacy. Zacieki - więcej niż cacy. Co tu dużo mówić - finał zapowiada się fachowy - ale ja chyba nie chcę finału - fajnie się czyta takie relacje Zwróć uwagę na syfek widoczny na zdjęciach na tylnej części kadłuba - robi się tam więcej nieregularności niż z przodu.
