Skocz do zawartości

Marcin Witkowski

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    872
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Zawartość dodana przez Marcin Witkowski

  1. Na niemal ostatniej prostej do ukończenia projektu zająłem się min. pylonami, które będą puste, a także zamknięciem tematu "chrap" do ECS. Założyłem koncepcję, że jeden z pylonów LAU-137 na końcówkach skrzydeł będzie bez pocisku pokazując nieco ze swojej fizjonomii. Podobnie z pylonem zewnętrznym SUU-80 pod lewym skrzydłem, który bez podwieszenia będzie musiał się pochwalić jakimś detalem adaptera BRU-32. Stąd nieco uwagi im poświęciłem. Belki na końcach skrzydeł przede wszystkim nieco potraktowałem dłutami, by prowadnicom pocisków nadać nieco wyraźniejszego i bardziej wielowymiarowego kształtu. Dodatkowo popracowałem nad zamkami, czy przyłączami. A także zrobiłem na samej końcówce charakterystyczne "kurze łapki". Nie wiem swoją drogą do czego to służy. Ktoś, coś? Przy okazji złapałem nieco światła, które uwidacznia światło jakie zrobiłem na końcówce skrzydła pod pylonem Gwoli przypomnienia; takim sposobem A tu pylon już po przyklejeniu do końcówki skrzydła. Muszę jeszcze to i owo w zakresie malowania poprawić. Klapy chwytające powietrze do ECS zrobiłem z wykorzystaniem styrenu i mosiądzu. Tu detal już zapodkładowany, przed malowaniem. I "chrapy" zamontowane na swoim miejscu. Skrajny pylon podskrzydłowy przygotowałem pod zamontowanie adaptera już dość dawno, na etapie przed jego montażem do skrzydła. Sam adapter powstał z dwóch kawałków styrenu, z kolei jego detale to jak to u mnie blaszki, druciki, igły lekarskie, etc. I tu też zakładam jeszcze delikatne prace malarskie.
  2. Nie mam co tu pisać, bo nie analizowałem tematu aż tak dogłębnie. Po tylu latach obcowania z F-14, to już pewnie sam na tyle głęboko masz rozeznanie, że większych wpadek pewnie udało Ci się uniknąć. Napisz czy ten uskok - pozostałość po styku form, jaki widać na gondolach, udało Ci się zniwelować?
  3. Bardzo fajny model. W dobie uwielbienia dla wszystkiego co brudne, taki czyścioch z pokazów i okresu kiedy wnętrze pachniało świeżą tapicerką, a obsługa częściej niż narzędzi używała przy nim flanelowych szmatek, to jak jeden soczysty rodzyn w niemałym cieście.
  4. Yeeeeeees! No! Amen!
  5. Bardzo fajnie zrobiony model. Czujesz temat USN i udało Ci się zrobić model samolotu używanego intensywnie , ale też regularnie serwisowanego. Widzę tu spójność jeśli chodzi o stopień zużycia i fajną historię, która za tym stoi. Może nieco za wyjątkiem zacieków na klapach, za ich zawiasami. Wydają się być nieco przesadzone. Widzę też, że jedyne co Cię ogranicza, to słabość zestawu. Sięgnij po Academy. albo G.W.H. czy Hasegawę, a powstanie jeszcze lepszy Tomcat. Z rzeczy, które jeszcze możesz poprawić, to dość dziwnie zanikające linie podziału na krawędzi natarcia napływów. Faktycznie mogą być mniej widoczne, ale u Ciebie jakby się nagle kończyły. Super będzie się nad nim pochylić w Bytomiu. Czekam na kolejnego z Twojej stajni
  6. Fajnie wygląda! Będzie można zobaczyć go w Bytomiu?
  7. Ma. I jest to zabieg celowy. Pierwotnie chciałem siedzisko i oparcie zrobić z wykorzystaniem folii aluminiowej z fakturą. Ale byłoby to w zasadzie niedostrzegalne. A tym samym i bezsensowne. Idąc więc za logiką pewnego przerysowania, czy w tym przypadku przeskalowania, jak to ma miejsce z wieloma tematami w modelach, zrobiłem to właśnie tak jak widać. Zdjęcia (prawie)makro dość mocno to uwydatniają (jak wiele błędów, których bym chciał uniknąć), ale na żywo wygląda całkiem spoko.
  8. Na całe szczęście będę chyba miał w co je wsadzić Zrobię od razu Block IV, a Northrop Grumman pokaże to senackiej komisji. Jak już im dadzą te grube miliony $, to się uśmiechnę o działkę z tego Skala nie ma znaczenia. Piszę zupełnie serio, bo twierdzenie, że coś jest trudniejsze czy łatwiejsze, bo skala mniejsza lub większa, to mit pokutujący w naszym światku, który jest wart obalenia. Ciekawy temat do dyskusji. I proszę mi tu Gór Świętokrzyskich nie umniejszać. Fajne są, ładne i w ogóle. Też się zmęczysz wspinaczką. Równie radosny będziesz ze szczytowania Tradycyjnie: kciuk dla... Wróć! Dzięki za miłe słowo!
  9. Jest i efekt po złożeniu. A nawet pomalowaniu. Jak już pokazałem na wcześniejszym zdjęciu do SJU-17 NACES wykorzystałem żywice Aires, ale ogołociłem je ze wszystkich detali, w tym siedziska i oparcia. Najwięcej ostało się z zagłówka, który jest całkiem poprawny i bocznych ścianek podstawy, którym detalowanie świadomie odpuściłem, gdyż nie będą widoczne w modelu. Od podstaw zrobiłem więc cały osprzęt jak silnik wyrzucający spadochron, elektroniczne sekwensery, czy wreszcie pasy i klamry, sprzączki, przewód tlenowy i radiowy oraz pasy zapinane na nogi. Używałem mosiężnych rurek, drutu miedzianego, czy cynowego, a także rozciąganych ramek i plastikowych płytek. Sporą rolę odegrały różne rodzaje folii aluminiowej, bo z niej zrobiłem pasy. Swoją drogą część z nich nadal pozostaje luźna, bo dopiero po zamontowaniu foteli w cockpicie będę je układał i mocował. Niektóre będą leżały na przykład na bocznych konsolach.
  10. Dysze wcale nie wydają mi się za ciemne. Ale daj dla pewności zdjęcie w świetle dziennym.
  11. Super widzieć postępy. Dobrze idzie! Włóknina robi robotę. Jedno sprostowanie w zakresie nomenklatury. To na czym pokazałeś błąd gdzie podział technologiczny modelu przekładają na realny samolot, to nie klapolotki, a klapy To tak na marginesie, bo klapolotki to te zewnętrzne elementy.
  12. Smak raju, bejbe Podoba mi się nienachalne brudzenie na tym etapie. Ciekaw jestem końca.
  13. To się może także i mi w przyszłości przydać Takie same fotele są w innych samolotach. Miałem moment, w którym zastanawiałem się, ćzy jest sens wykorzystywać żywice, ale się obroniły. Napiszę o tym kiedy fotele będą gotowe. Tak po prawdzie, to już ponad 3. Dzięki Wam za miłe słowo
  14. Mały teaser tego co już niebawem mam nadzieję pokazać jako zamknięty etap. Czyli fotele. Airesy poprawiam
  15. Tysiące skoordynowanych mikro-ruchów żeby przejść drogę, jaką tu widać... Iskrowniczki, radyjka... Wiesz, że ze trzy "normalne" modele byś w tym czasie skleił, no nie? Może się jeszcze zastanów, hahaha
  16. Czuję tu wpływ pewnych złych mocy Ale efekty coraz lepsze! Uważaj, bo to ścieżka, która prowadzi do przestrzeni wciągających jak jakaś antymateria. Wpadniesz i po Tobie
  17. Dobrze, że nikt jednak nie zabrania Dziś mała rzecz z rodzaju tych, które cieszą. Zrobiłem uchwyt pomagający załodze zająć swoje miejsca. Wnękę w burcie miałem od dawna zrobioną dzięki trawionej blaszce. A sam uchwyt zrobiłem podobnie jak anteny, czy kilka innych drobnych elementów czyli z mosiądzu. Odrysowałem kształt korzystając z innej kopii trawionki, po czym wypiłowałem z materiału zamocowanego w imaku właściwy kształt. Po pomalowaniu element trafił na swoje miejsce Na swoim miejscu jest też zrobiona od podstaw tablica WSO. Ale o tym będzie pewnie na podsumowaniu prac związanych z cockpitem.
  18. Nie mam rysunków, planów, etc., więc Ci nie pomogę... Mam za to gwarancję powiększenia zmarszczek mimicznych ze zdziwienia/zszokowania/podziwu. Piękna robota!
  19. Kable na wierzchu łatwiej serwisować. W wersji F na półce za fotelem jest dziś rejestrator cyfrowy. U mnie są dwa, które miały w sobie rekordery na taśmę 8mm. Robię model samolotu z roku 2006go. Tego pochylonego "szpeja" już dziś w Super Hornetach nie ma. Stąd pewnie kabli o kilka więcej. Do tego leci tam dość gruby przewód/spirala, który łączy ze sobą napęd owiewki z gniazdem w burcie. I sporo innych. Z modelarskiego punktu widzenia, to na dwoje babka wróżyła. Albo można się cieszyć że jest na bogato w detale i je zrobić. Albo zżymać się na nadmiar detali, machnąć ręką i to olać Albo zrobić E, bo w jednoosobowym akurat sporo schowali. Nie wiem czemu nazwali to paper. Chyba tylko ze względu na tę minimalną grubość. Klei się to tak samo jak każdy inny arkusz. No tak, więcej niż w Twoim MiGu-23, to może być chyba tylko w... innym MiGu.
  20. Panie, po takie rzeczy to na wystawę klocków LEGO ciśnij. Tam nawet "ludziki" się ruszają
  21. Zajawiłem ostatnio temat przestrzeni za fotelem WSO. Zapraszam więc na chwilę do przestrzeni zamkniętej w rozmiarze 2x2cm, gdzie postanowiłem nieco dołożyć od siebie i wzbogacić model o detale, które przecież będą na "pierwszej linii ognia" jeśli chodzi o percepcję. No i także ze względu, że zasadniczo jest to model zamknięty, który wszelkie instalacje ma schowane. Tu jednak coś widać. To przede wszystkim mechanizm podnoszenia owiewki, który w żywicy był znacząco za mały, i dwie skrzynki rejestratorów, które miały nieco złe proporcje i brakowało im szczegółowości. Dlatego postanowiłem to wszystko wymienić na zrobione od podstaw. Prace w tym miejscu zacząłem od najbardziej ryzykownej części, czyli pozbycia się tego, co nie podobało mi się w żywicy Airesa. Wyjaśnię, że półka z detalami była wklejana na etapie łączenia części kadłuba. Nawet nie analizowałem wtedy na ile to co daje żywica odpowiada temu co chciałbym tam mieć. Stąd dopiero teraz, przy modelu na etapie 95% zaawansowania w budowie w ruch poszły piłki, frezy i dłutka. Ale na szczęście się udało. Tak przedstawiała się przykryta podkładem żywica. A tak po usunięciu skrzynek rejestratorów i mechanizmu podnoszenia owiewki. Dorabianie elementów zacząłem od mechanizmu podnoszenia owiewki. Użyłem dwóch kolorów styrenu, dzięki temu lepiej panowałem nad ułożeniem względem siebie elementów. Polecam ten sposób. Później zająłem się rejestratorami, z których ten po prawej stronie jest dość złożony, bo na jednej ściance ma radiator w poziomie, na drugiej w pionie. Skrzyneczkę poskładałem więc z przesuniętych względem siebie warstw papieru PLA 0,1mm, a radiator na ściance sąsiadującej uzyskałem przez równoległe naklejenie obok siebie patyczków z rozciągniętej nad płomieniem ramki. Z tyłu przykleiłem wtyczki dla przewodów wykonane z rozciągniętego nad płomieniem patyczka od balonów (zbiera się te "przydasie", haha). Na każdym kroku komponenty pasowałem do miejsca, w którym mają się znaleźć. Wykonywałem je bez ustalania jakichś wymiarów. Bardziej "na oko". Skrzyneczka po lewej usadowiona jest na pochyłej podstawie, którą wykonałem z blaszki miedzianej. Niektóre detale, jak choćby bolce wystające spod skrzynek (swoją drogą, ciekawe do czego to służy), starałem się zrobić z materiałów w docelowym kolorze. Tu akurat wykorzystałem cięte z igły lekarskiej kawałki rurek. Zrobiłem też mały okrągły radiator, który podkładałem z wybitych z kółeczek o średnicach 0,8 i 0,4mm. Zwracam uwagę na zdjęcie powyżej i dwie "jaskinie" na zawiasy owiewki. Uznałem, że tak to nie może zostać, bo w tym miejscu są widoczne (choć w modelu pewnie nie będą, haha) rygle. Postanowiłem więc powiększyć te sloty usuwając materiał, aż do podstawy, a rygle dorobić. Tutaj także wykorzystałem igłę lekarską, by później uniknąć malowania. Przykleiłem kawałki igły przewlekając przez nie plastikowy pręcik, dzięki czemu mogłem kleić od zewnątrz i chromowanych elementów rolek nie ubrudzić klejem. W dalszej kolejności wszystkie komponenty pomalowałem, częściowo przybrudziłem imitując kurz wciskający się w zakamarki i mogłem się zabrać za wszelkie przewody. Wśród wszystkich najbardziej rzuca się w oczy wiązka przewodów elektrycznych łączących rejestratory, czy czujniki. Zrobiłem ją z cyny 0,1mm, a przewlekałem przez przelotki z rozciągniętej słomki. Po polowaniu wiązki dołożyłem jeszcze opaski zaciskowe. I tu odkryłem fajne właściwości pilota z peszla na kable. To bardzo odporna na zrywanie 1mm średnicy żyłka, którą nie bez kłopotów rozciągnąłem nad płomieniem, a uzyskany w ten sposób cienki włos wiązałem na wiązce w formie pętelek. Tak powstały białe "trytrytki" Przewód za przewodem, z domalowywanymi oznaczeniami, a w międzyczasie posadowiłem skrzynki i wszystko pospinałem instalacjami. W finale podkreśliłem krawędzie pudrami tamiya, dodałem tabliczki znamionowe wykonane z aluminiowej foli. Będzie tu jeszcze pewnie drobne odkurzanie na koniec. Jak z resztą w przypadku całego modelu Kilka zdjęć na zamknięcie tego etapu już w naturalnym oświetleniu.
  22. Piękna robota!
  23. Fajnie, że się podoba Nawet jak jest prosto z pudła, hahaha Nie, cysterny nie zrobię. Ale w tym modelu będzie jeszcze jeden. Też będę go "rył". Ale zrobię to nieco dokładniej i subtelniej. One w rzeczywistości też się niekiedy od siebie różnią, więc różnicę będzie można przekuć w fajne odwzorowanie tego co faktycznie występuje. Być może przy tej okazji zrobię żywiczną kopię
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.