Skocz do zawartości

Marcin Witkowski

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    872
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Zawartość dodana przez Marcin Witkowski

  1. Białym jedziesz
  2. Revell nie pomylił ECSów. Po prostu stary i mocno niedokładny model zapakowali z nowymi kalkami próbując załapać się na falę TOP GUN Maverick. Jeśli chodzi o mechanizację skrzydeł, to robiąc model na kołach, bez figurek załogi, koniecznie trzeba klapy opuścić, a usterzenie poziome wychylić tyłem w dół. Samolot bez ciśnienia w instalacji tak się zachowuje. Konfiguracja na gładko, a bez pilota, który symulowałby "włączony" samolot, będzie błędem. Aż bolą oczy od patrzenia jak paskudnie wygląda przejście między skrzydłem a napływem w modelu Revella.
  3. Taka uwaga generalna, nie tylko odnośnie Twojego modelu, ale wszystkich modeli F-14. Sugeruję zrezygnować z "zabawkowej" opcji zmiany kąta skrzydeł na rzecz porządnego uszczelnienia owiewki punktu obrotu, czy płaszcza nad skrzydłem. Te szczeliny, które w większości modeli Tomcata zostają, raczej nie przydają im urody Sprawnie Ci idzie!
  4. Całkiem ciekawie wyglądają te wnęki. I zapewne są na tyle dobre, że mimo popularności tematu w skali globalnej, żaden producent aftermarketów nie zdecydował się na zamienniki w tym temacie. Z drugiej strony do Hasegawy były od lat, i jakoś praktycznie nikt z nich do tej pory nie korzystał. No, prawie
  5. Ja bym do Twojej analizy wrzucił jednak jeden czynnik. Że biały, czy też jasny, na tak starej i nieostrej fotografii ma tendencję do "wyłażenia" poza swój właściwy obrys. To by oznaczało, że zarówno narożniki nie są bardziej zaokrąglone niż to co widać na modelu Mikołaja, ani też siłą rzeczy rozmiar liter nie będzie większy. Myślę, że to czynnik, który warto brać pod uwagę.
  6. Tak się bałem o to, że płat z silnikami i pokrywami jak osobny podzespół będzie wrażliwy na jakieś potencjalne uszkodzenia, a tu widać, że zaraz bryła modelu będzie zespolona. Ten model będzie robił (już na tym etapie robi) kolosalne wrażenie. Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę na żywo.
  7. Więcej w tym malowaniu jest jednak do F. Który w mojej opinii jest ładniejszy
  8. Już tam bez przesady Zadrapania to raczej na czołgach, czy drugowojennych intensywnie eksploatowanych samolotach. W tym przypadku ślady raczej minimalne ślady, choć coś się dzieje tam, gdzie obsługa zagląda regularnie. Na zdjęciu gdzie widać otwarte panele można dostrzec na osłonie dielektrycznej, na napływie wytarcie aż do podkładu.
  9. Teza postawiona przez Kzugaj'a wydaje się być prawidłowa, więc płatowiec ma kolor FS 36375. Nie wiem jak do tego koloru odnoszą się producenci, których wymieniłeś, ale ja mogę polecić MRP, bo nie dość, że w kolor trafia, to mega wydajna i przyjemna w użyciu farba.
  10. Model Revella datowany jest podobnie jak Hasegawa, ale model japoński kształt ma właściwie bez zarzutu. Ja bym na Twoim miejscu Revella odpuścił, bo z tego co po zdjęciach porównywałem, to dramatycznie zepsuta jest w tym modelu miejscami bryła Super Horneta. O detalach sam napisałeś. Meng to z grubsza kopia Hasegawy z udoskonaleniami w niektórych miejscach, z kolei w innych punktach, jak grubsze linie, czy siatki w poszyciu, jest nawet od Hasy słabszy. Dla innych w przyszłości przymierzających się do tematu, byłoby super gdybyś dał porównanie konkretnych elementów obydwu modeli. A co do Menga i Twojej nad nim pracy, to polecam skupić się na krawędziach wlotów, bo są proste i ścięte jak gdyby odwzorowywały makietę z desek, a nie samolot. Tam się przyda nieco pracy pilnikami i papierem ściernym. I to też jest element w którym stara Hasegawa wypada lepiej od Meng'a.
  11. Jak już Ci pisałem prv - podziwiam fest i mocno trzymam kciuki za operacje na tym płacie, bo moja ograniczona wyobraźnia podpowiada, że to będzie sztuka niełatwa. Niesamowicie to wygląda.
  12. Prześpię się z tym i przemyślę jeszcze. Tymczasem, skoro podstawka skończona, to wróciłem do samego modelu. Za podstawkę zabrałem się w połowie instalacji pokryw podwozia. Znacząco je odchudziłem, skorygowałem kształt, profil wewnętrzny, a do tego każda klapa dostała wieszaki zrobione od podstaw. Miałem problem z kalkami jakie się na nich znajdują, bo są to w rzeczywistości złocące plakietki, które różnie pod różnymi kątami wyglądają. Hasegawa w ogóle nie dała tych kalkomani, z kolei zapożyczone od Revella (dzięki Rutek) okazały się znacząco za duże. Wykonałem je więc z kawałków confetti, a na to poszły napisy wydrukowane przez Bogdana Żołnierowicza. Mało kto pewnie tam zajrzy, ale są. Zamontowałem właśnie popychacze pokryw. Zrobiłem je z drutu cynowego, co widać, bo są jeszcze niepomalowane. Na zdjęciu widać też, że pokrywom brakuje brudzenia. To samo można zauważyć na zawiasie klapy. Brakuje też zabrudzeń na krawędziach wnęk podwozia, czy też opony jeszcze jak "funkel nufka". Te rzeczy będę robił w ramach finałowych poprawek malarskich.
  13. Dobra, przejdźmy na... sroki! Bo wiesz jak bywa, że wszystkich za ogon nie utrzymasz
  14. Kurdencja, a ja miałem nadzieję, że wszystko co wychodzi za zwykłe OOB to raczej bywa mobilizująco-inspirujące Nie ma lekko, nie poddawaj się. Jedno tylko trzeba brać na klatę jeśli chce się czegoś więcej. Czas! Ja ze swoim modelem niby jestem blisko końca, ale jeśli pojedziesz trybem "prosto z pudła" z tymi cuda-wiankami dodatkami, to pewnie skończysz przede mną. I teraz od Ciebie zależy czy jesteś sprinterem, czy długodystansowcem. Sprint pozwoli Ci się zregenerować i zaraz startować w kolejnych "wyścigach". Z kolei dłuższa przeprawa, to fajne zwiedzanie przyjemnych krain Taka sportowo turystyczna przenośnia. Ja w każdym razie zawsze wolałem gonić królika, niż go złapać. Niezależnie którą ścieżką pójdziesz, to fajnie będzie patrzeć na kolejnego Super Horneta PS A co do drabinki, to Meng nie daje blaszki? Czy to w HB ją widziałem?
  15. Gonzo, znając Twój fach oraz wyczucie stylu i kompozycji dopytam jednak, czy cokolwiek więcej nie będzie "przedobrzeniem" Barszczo, dzięki!
  16. Bardzo przekonujące malowanie. Szacun! Zwraca uwagę kalka na ogonie, która nie "uznaje" linii podziału (szczególnie, że to ster kierunku) pod sobą
  17. To się raczej nie zadzieje. Dodam przy okazji, że rozważałem by na ściankach bocznych dodać malunki związane z tematem modelu. Ale zostawię to na czysto, bo choć odwzorowałem fragment konkretnego lotniskowca USS Dwighd D. Eisenhover, to wykorzystam ją może w przyszłości pod inne modele. O ile te powstaną, co u mnie takie oczywiste nie jest, hahaha.
  18. Spoko, deskę wrzucę pod spód, hahaha Dzięki! Wiesz ile ja kombinowałem i czego szukałem by to zrobić "z automatu"... Oprócz sitka kuchennego brałem pod uwagę też taśmę/wstążkę jakich używają floryści - tyle że nie znalazłem odpowiedniej. Ale genialny pomysł, który przyszedł za późno, podsunął mi przyjaciel Marek. Czyli siatkę do okien przeciw owadom. Sprawdź, bo to może być to. Tyle, że każda gotowa siatka jest do bólu regularna i prosta. A to pewnie nie występuje w naturze lotniskowca. Po tych "pajęczynach" marynarze łażą choćby podczas konserwacji. Węzły takiej siatki są skręcane, podobnie jak te łączące liny na placach zabaw. Z tego co widziałem, to są dość mocno poprzesuwane, co starałem się jakoś tam odwzorować. Wielkie dzięki! Prawdziwi modelarze to ci, co kończą modele. A mi to póki co się od ćwierćwiecza nie udało. Możliwe, że czeka mnie więc awans A co do samej podstawki, to rację miał bardzo mi bliski ziomek, który powiedział, że po skończonym modelu nie będzie mi się chciało jej zrobić. Dobrze więc, że już jest i spokojnie mogę dociągnąć do końca samego samolota.
  19. Kilka dni zeszło, bo nie od razu doszedłem do w miarę optymalnego rozwiązania. Wyplotłem panel z drutu, miałem komplet gotowych z wyciętej siatki z durszlaka... Samo wyplecenie tych finałowych siatek zajęło zaledwie dwa dość intensywne dni. A właściwie noce, bo ja w trybie batmana robię
  20. Miało być kilka dni, zeszło kilka miesięcy... Ale zakończyłem etap podstawki. Pisałem wcześniej o tym jak powstała płyta i tzw. pad-eye, tym razem kilka zdjęć z etapu budowy. Płyta z naklejonymi dylatacjami oraz przygotowanymi otworami na węzły kotwienia i kołowrót liny hamującej. Po tym jak płytę nakleiłem na podwójny styropian XPS zacząłem prace nad powierzchnią antypoślizgową. Powierzchnię wykonałem z masy AMMO MiG. To środek o konsystencji rzadkiej pasty, który nakładałem szpatułką i pędzlem, a fakturę powierzchni "czesałem" półokrągłą piłką do cięcia. Tak by prócz gradacji nadać też powierzchni charakterystyczne nie do końca regularne ryfle. Po tym etapie pokład dostał kolory i życie w postaci oznaczeń i zabrudzeń. Sporo zabawy było z maskowaniem i malowaniem wszystkich linii wyznaczających krawędź windy, oznaczenia dla śmigłowców, etc. Osobno malowałem płytę odbijającą linę. Tak prezentuje się na gotowo element kołowrotu z fragmentem liny hamującej. Na powyższych zdjęciach widać też leżący w rowku wzdłuż krawędzi windy podnoszony płotek. Drugi koniec podstawki, który postanowiłem wykonać jak odwzorowanie krawędzi pokładu pochłonął sporo roboty i czasu. Krawędź pokładu windy ma charakterystyczne wystające obrzeże zapobiegające wytoczeniu się samolotu z pokładu. Krawędź mocowana jest w pionowych profilach i w rzeczywistości jest demontowalna/uchylna. Za nią są panele z siatką stalową, która ma wyłapywać nieostrożnych marynarzy Stelaże poskładałem z okrągłych przezroczystych profili Tamiya o średnicy 2mm. Końce każdej rury to wybijane krążki 2,2mm. Największym wyzwaniem były imitacje samej siatki. Udało mi się dopasować siatkę z... durszlaka/sitka kuchennego, ale jego żyłki okazały się zbyt grube po malowaniu. Ostatecznie korzystając z przygotowanego prawidła siatki wyplotłem sam z czterosplotowej linki wędkarskiej o średnicy 0,08mm. Węzły zrobiłem aplikując małe kropelki najpierw kleju na bazie żywicy, a ostatecznie użyłem cyjanoakrylowego. To była chyba najbardziej upierdliwa robota jaką robiłem, bo na każdym panelu jest ponad 340 węzłów Zanim je zaaplikowałem przesuwałem kolejne przęsła siatki by złamać nieco ich regularność, symulując to jak wyglądają w naturze. Panele z siatek do stelaży wiązałem na "okrętkę" adekwatnie do tego jak wygląda to w rzeczywistości. Tak wygląda gotowy zestaw ośmiu paneli z siatkami i pomalowana już krawędź windy pokładowej Na rogu podstawki, który stanowi mniej więcej środek windy znajduje się charakterystyczna rynna. Całość prezentuje się tak A tak z modelem, któremu jak widać jeszcze nieco do końca brakuje Modelowi brakuje jeszcze ostatecznych niewielkich prac malarskich, a z komponentów zostają jeszcze do opracowania: owiewka, fotele, drabinka, pylony na końcówkach skrzydeł oraz zbiorniki i uzbrojenie.
  21. Ostatnie z zamieszczonych zdjęć po pierwsze przedstawia Horneta C, po drugie jest grafiką komputerową z gry Co do malowania, to warto zwrócić uwagę także na godło NFWS, które było naklejką i na wielu zdjęciach defragmentuje, a na innych już go nie ma. Ale to taki tylko szczegół, bo oczywiście lepiej je mieć na modelu. Fajny temat. Lubię, będę zaglądał.
  22. Mam. Od miesiąca (i to sumienie) produkuję podstawkę pod model. Tak, można tyle czasu nad tym siedzieć. Nadzieja fajna rzecz. A równie fajna to wyobrażony obrazek tego co chcesz zrobić. Fajnie jak umie się takie coś narysować - jak Gonzo. A jak nie to wyobraźnia musi wystarczyć
  23. Gratulacje Szkoda, że nie udało się spotkać, bo chętnie bym go bliżej obejrzał, a był z tym problem.
  24. A gdybyś na ten element z blaszki nałożył masę szpachlową? Możesz go wykorzystać jako szablon-szkielet i na nim wymodelować bryłę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.