Jump to content

Marcin Witkowski

Members
  • Content Count

    574
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Everything posted by Marcin Witkowski

  1. Jeszcze trochę tego mantyczenia o właściwych Sidewinderach i może ktoś się zlituje i Ci takie podeśle Weź chłopie choć spróbuj czegoś sam, a nie od razu zakładasz, że nie podołasz. A inna sprawa, to czemu tak się przy tych AIM-9 upierasz? Mogą być, ale nie muszą. Lepsza opcja bez, niż z podwieszonymi pociskami w wersji, która użytkowana nie była. Tak, możesz zrobić opcję 4xAIM-54, 2xAIM-7. Ale wersja 2 / 3 jest bardziej prawdopodobna, bo lżejsza. W przypadku maszyn pokładowych, uzbrojenie które wraca pod nosicielem jest zawsze potencjalnie dużym zagrożeniem przy lądowaniu, więc im go
  2. Ja bym Ci radził się na coś zdecydować. Obserwując Twoje warsztaty widzę, że piszesz czasami, że zależy Ci na realizmie. Szukasz zdjęć, dokumentacji, prosisz o rady... Tymczasem dla opcji "kapitalnie by wyglądało" od realizmu odstępujesz. Nikt Ci tego oczywiście nie broni, ale określ się, prosząc jednocześnie o pomoc, czy chcesz się trzymać realiów, czy budujesz model, który ma wypełnić jakąś Twoją wizję. Ja chętnie pomogę merytorycznie, ale jeśli chcesz z tej pomocy korzystać wybiórczo, to wybacz, pooglądam jedynie z niejaką ciekawością. AIM-7 pod skrzydłem - ubogie? F-14 i bez uzbrojen
  3. Wariant uzbrojenia jaki chcesz zastosować, jest bardzo mało prawdopodobny. AIM-54 był podwieszany niemal wyłącznie na pylonach pod kadłubem. Na pylonach pod skrzydłami były mocowane albo kiedy stacje pod kadłubem były zajęte, albo kiedy wisiały tam (pod kadłubem) bomby (zdjęcie pokazane przez Woita). Czemu? To w sumie dość proste i logiczne. AIM-54 dużo waży, stawia też niemały opór. Umieszczenie ich pod kadłubem, bliżej środka ciężkości, na pylonach które miały dodatkowo owiewki, zawsze było lepszym rozwiązaniem. Samolot jest przy tym zwrotniejszy. Jeśli masz i Phoenixy i Sparrowy, to po
  4. Który rok, jednostka, malowanie? Zgadzam się, że trudniej zrobić model samolotu względnie mało eksploatowanego, by ten wyglądał realistycznie, a nie jak zabawka. W przypadku wyboru akurat konkretnego malowania na model przez Solo, to może być tym trudniejsze, że sporo tam białego koloru z fakturą bliską niemal lakieru samochodowego. Ale nie oznacza to, że i taki model będzie pozbawiony śladów eksploatacji. Widziałem kilkudniowego - w sensie powłoki lakierniczej - F-14, a na nim już były zacieki. Inna sprawa, że w takim czystym modelu nie da się malowaniem "ukryć" braku misterności detali.
  5. Ja jeszcze w temacie tzw. "chin pod". We wczesnych F-14 była wersja pozbawiona całkowicie zasobnika TCS. Była jedynie antena ALQ-100 i światło pozycyjne. Widać kilka zdjęć wczesnych VF-1 z taką konfiguracją podlinkowanych powyżej przez Moralezza Później pojawiły się zasobniki z czujnikiem podczerwieni, ale dość szybko zniknęły. W VF-1, z tego co się zorientowałem, były tylko dwa takie samoloty, na których na próbę to założyli. Później była wersja z zaślepką w obrysie podobną no nosa samego samolotu, a docelowo, pod koniec lat 80tych pojawiły się już kamery TCS. Wczesne F-14 były ma
  6. W F-14 wylatywały bokiem turbiny ;) Wal jak w dym
  7. Nawet o takiej możliwości nie myślałem z dość prostego powodu. Przyklejanie tych ramek wiąże się z ich dość mocnym "maltretowaniem" pęsetami i innymi metalowymi narzędziami. Trudno byłoby dotrwać do końca z powłoką w nienaruszonym stanie. Maskowanie nie powinno być trudne, bo blaszka jest grubsza niż ramki na "zwykłym" elemencie oszklenia większości zestawów. Maskol powinien się dobrze spisać. Dzięki
  8. Zbierałem się, zbierałem i wreszcie udało mi się kilka zdjęć normalnym aparatem zrobić. Kolumna drążka na początek. Zrobiłem ją od nowa. Poprzednia była zbyt ułomna. Ta ma jakieś 16 części. Spust, dźwignię hamulca, przewody, etc. Dojdzie chyba jeszcze jeden kabel od dźwigienki hamulca. A teraz drążek z dodatkiem pilota ;) I na koniec zdjęcie obrazujące jego "wielkość" Figurka, jeśli dobrze policzyłem ma łącznie 37 elementów. Dodam, że nad butami nie skupiałem się wcale, po za ich pomalowaniem by w galerii nie odstawały od reszty strasząc surowością. Miały być odcię
  9. Mikołaj, szacunek za te listwy. Przy tej ilości i przy koniecznej powtarzalności, proces wytwarzania musi być pewnie nużący. Idzie dobrze! Skrzydła też chcesz tak "podziurawić"?
  10. Czołem Mikołaj Kleiłem na CA. Złapałem na jednym końcu taśmą klejącą, by trzymać pozycję, a później na drugim już klejem. Następnie zdjąłem taśmę i zaciskając miejsce przyklejone CA pęsetą, odginałem (bez wygięcia) ramkę i po kropelce/po milimetrze aplikowałem klej, przyklejając ramkę aż do drugiego końca. Mniej więcej w 5-6 krokach - proces nad którym można dość łatwo sprawować kontrolę. Ramki przed klejeniem pomalowałem od wewnętrznej strony na IG. Tak samo zrobię z ramkami wewnętrznymi, które będę instalował po "uzbrojeniu" owiewki od zewnątrz. Nie wiem na ile będzie widoczny kolor
  11. Cieszę się - tak tytułem wstępu, że MW ozdrowiał po infekcji. Tymczasem wyhamowała mi w ostatnich tygodniach robota, więc postępy jeszcze wolniejsze, a i zdjęcia na szybkiego tym co pod ręką, czyli smartfonem. Udało mi się poskładać wyrzutniki bomb z trawionki własnego projektu. Wyszły tak jak założyłem, że wyjdą: Zacząłem też "zbroić" w trawione ramki owiewkę kabiny. Na razie idzie dobrze.
  12. Dalszy kuzyn F-14 - miły dla oka widok. Tylko czemu ten statecznik pionowy tak na bok leci?
  13. Może Koledze się zdjęcia nie wyświetlają Efekt jest w punkt Jedynie te poduszki nadmuchiwane musisz nieco stonować.
  14. Dzięki za opinie. Te zagniecenia to chyba raczej efekt przypadku + zimne i matowe oświetlenie lampy, pod którą pracuję. W realu tak tego nie widać, a pilotka jest lekko połyskująca - imitacja skóry. Na masce widoczne "zagniecenia" to z kolei paski mocujące. Bliższe temu, jak to wygląda na żywo są dwa poprzednie zdjęcia. Spróbuję na dniach zrobić kilka już docelowych fotek tej figurki.
  15. Temat zupełnie mi obcy, ale model podziw i szacunek wzbudza. Gratuluję, mimo wskazanych przez Ciebie niedociągnięć!
  16. Pilot w zasadzie skończony, ale zdjęcie na razie z komórki
  17. Tylko co ten kołnierz miałby odwzorowywać w przypadku figurki, którą robię. Czyli pilota PSP-RAF z drugiej połowy 45 roku? O co chodzi z twarzą? Jest pomalowana niewłaściwie, czy ma nie takie rysy? Specjalnie dla kształtu i rysów twarzy dobierałem głowę do tej figurki. Wydają mi się one sporym atutem tej miniatury.
  18. Tym razem aktualizacja figurkowa. Jak pewnie wspominałem wcześniej, w modelu mimo licznych przeróbek i wielu dorobionych części, niewiele "będzie się działo" w kabinie. Celowo ten temat odpuściłem (i dlatego utrzymuję, że to jednak dość prosty model), bo model będzie "na kiju", a owiewka zamknięta. Pilota będzie jednak widać bardzo dobrze, wiec do tej kwestii staram się przywiązać należytą wagę. Ze sporą jednak dozą niepewności w działaniu, bo nigdy w zasadzie nie robiłem figurek. Nie wspominając już, że w ta skala wśród figurkowców, do których mam ogromny szacunek, jest raczej mało popularn
  19. W kwestii oznaczeń, to mogą, ale nie muszą pasować. Kokardy miewały różną wielkość. Na zdjęciu, które podlinkowałeś na wstępie są chyba największe jakie bywały na F-14. Mam na myśli tą na dziobie, ale na skrzydłach pewnie też - analogicznie, są dość spore. Co do napisów eksploatacyjnych, to też bywały między nimi różnice. Musiałbyś porównać to co na kalkach w upatrzonym zestawie, choćby z tym jednym zdjęciem. Dedykowane kalki załatwiałyby jednak sprawę najlepiej. A jeśli zdecydujesz się na Italeri, to kwestię niedorobionych kanałów wlotowych i dysz silników możesz nieco załagodzić FOD-cov
  20. A od B odróżnia jednak więcej niż B od D. Największym "bólem" będą wciąż dysze i oprofilowanie kadłuba. Wczesne B miały niemal kropka w kropkę ten sam cockpit co A. Nie miały już wysuwanych skrzydełek. Ten sam chin pod. Reasumując A z B zrobisz, ale musisz wymienić dysze i w zależności od zestawu, zmienić co trzeba w kabinie. A na krawędzi stałej części skrzydła wytrasować linie skrzydełek. Tyle z głównych rzeczy.
  21. Young, jeśli chcesz zrobić model dla samego malowania, to aż tak wielkich różnic nie zauważysz między Hasegawą, a Italeri. Zwłaszcza przy zamkniętej kabinie. Jeśli interesuje Cię Black Bunny bez pasków z gwiazdkami, to tylko wersja A była tak malowana. Wersji D w malowaniu Vandy 1 (to oficjalna nazwa) nie było, choć w VX-4 i VX-9 ich używali - to była jednostka opracowująca taktykę użycia uzbrojenia w Point Mugu. D różni się, jak pisał częściowo Woit, cockpitem, tzw. chin pod'em, kilkoma antenami (GPS, ECM), brakiem wysuwanych skrzydełek w części stałej skrzydeł, niekiedy kołami podwozia g
  22. Proponuję na tego typu komentarze nie zwracać uwagi. Równie dobrze można w ogóle nie robić detali we wnękach podwozia, dyszach silników, czy wlotach. Tego też nikt nie będzie przecież widział...
  23. Mikołaj, i ode mnie tą drogą przyjmij gratulacje za występ w Bytomiu. Duża sprawa! Podobnie jak Darek, też cieszę się, że nie musiałem stawać przed dylematem oceny tych dwóch modeli. Podziwiam Twoją skromność. Cieszę się też, że wreszcie mieliśmy się okazję poznać face-to-face. Do następnego razu!
  24. Niektóre elementy wykonałem x2, by mieć zapas bez konieczności trawienia kolejnej blaszki. Ale to co na blaszce to i tak mniej więcej połowa wszystkich części, bo sporo z tego co będzie w modelu nie jest możliwe do wytrawienia. Nie są to po prostu płaskie elementy. Zobaczymy czy uda się to poskładać.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.