-
Liczba zawartości
872 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Marcin Witkowski
-
NF-14D Tomcat, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Warsztat
Na docelowy projekt pt. F-14, do którego zbieram się od lat gromadząc dokumentację, najpewniej wezmę właśnie zestaw Tamiya, bo jako baza pozwala w bardzo dużym stopniu martwienie się o bryłę, podstawowe wymiary, etc, zostawić na boku. Ale nie wykluczam bliższego "zwąchania się" z G.W.H. Jednak szanse, że przebije Tamiyę w wymienionych aspektach są minimalne. Następnym razem będę pamiętał. Ale z tego co kojarzę, to obróbka była na grubo i to co widać na zdjęciu nie miało tendencji do unoszenia się w powietrzu. Dzięki za to przypomnienie. -
W dość wąskim, zaprzyjaźnionym gronie, w którym mam przyjemność przebywać, weszło do obiegu pojęcie "marnowania czasu". Marnowania w kontekście ambitniejszego modelowania. W zamyśle autora powiedzenia określenia, marnowanie ma występować w odniesieniu do możliwości przepuszczenia przez warsztat w tym samym czasie na przykład setki P-38 prosto z pudełka. Muszę więc przyznać, że marnujesz swój czas w sposób skrajny Skrajnie piękny!
-
NF-14D Tomcat, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Warsztat
Czuję, że czujesz o co chodzi. Choć po czasie ten temat nabrał innego znaczenia. A wracając do zrozumiałego dla większości języka, czyli piłki i pilnika, to będzie o Airesie. Przy okazji budowy Super Horneta (pewnie nie raz będę do niego wracał w tym warsztacie) , wyciągnąłem pewne prawidła co do żywic tej firmy. Cieszy się raczej słabą opinią ze względu na masę roboty związanej z dopasowaniem produktu do dedykowanego zestawu. Że to nigdy nie pasuje. A moja teoria poparta dwoma modelami jest taka, że oni robią dodatki tak, by maksymalnie zbliżyć się do pierwowzoru, a nie dopasować do zestawu. Nie tylko więc wzbogacają model swoimi wypustami, ale też poprawiają go. Wnęki są więc głębsze, co wymusza spore nakłady szlifowania. W F-14 Hasegawy nie jest inaczej. By wpasować wnęki podwozia głównego trzeba poważnie zeszlifować sufit wnęk i górną część kadłuba. Szczególnie jeśli się go zmodyfikowało, by się lepiej schodził przy piwocie skrzydła, o czym pisałem wyżej. Wiór żywiczny się sypał... A po wszystkim wnęki pięknie pasują. Napływ ładnie się schodzi, ordynarnej szczeliny wokół skrzydła nie ma, choć na tym zdjęciu jeszcze nie widać jeszcze efektów prac dopasowujących blachy w tym miejscu. -
NF-14D Tomcat, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Warsztat
Tak, dokładnie. To takie nieco żółto-mleczne tworzywo. Zakładam, że jakiś filtr na to będę jeszcze nakładał, bo nie do końca idealnie oddaje jak to w realu wygląda. Miło. Będę pewnie przemycał to i owo z każdym postem. Duszkom wcale nie jest do śmiechu. Spotkanie z czeską piłką może być mniej sympatyczne niż spotkanie naszych kopaczy z czeskimi piłkarzami, hahaha Edytowałem post startowy, gdzie jest fotka Tomcata z cerberem Tymczasem kolejny krok. Wloty powietrza, jak już pisałem, to jedna z bolączek Hasegawy, która pewnie lata temu opracowując model nie myślała o wypychaczach po drugiej stronie, czy ukryciu linii łączenia elementów, jak to ma miejsce w dzisiejszych zestawach. Że o samej dokładności spasowania elementów nie wspomnę. Poszło na prawdę sporo Magic Sculpta (moja ulubiona szpachlówka do większych wypełnień), czy surfacera. Ostatecznie udało się uzyskać to co mniej więcej powinno być. Choć przy pełnym zaangażowaniu i nie odpuszczaniu jeszcze bym w tych wlotach popracował nad pewnymi detalami. Kanały od razu pomalowałem i dodałem zabrudzenia jakie pozostawiają po sobie Tomcat Tweekers. Na ścianach wlotów dostępnych na finalnym etapie malowania, jeszcze to i owo w swoim czasie się zadzieje. Na tym etapie ogarnąłem to co trzeba i byłoby niemożliwe po montażu wlotów. Zanim je zamontowałem zrobiłem też na nowo rampy regulujące przekrój wlotów. Z dwóch powodów nie wykorzystałem elementów z zestawu. Pierwszy jest taki że były za wąskie i między nimi a ścianami wlotów były ordynarne szczeliny, a drugi jest taki, że własne rampy mogłem lepiej ustawić w pozycji maksymalnie opuszczonej. Tak by jak najmniej było widać co jest we wlotach. Raz, że odpuściłem lepsze zdetalowanie wentylatorów pierwszego stopnia sprężarki silników, a dwa że nad rampami jest sporo detali, których też nie chciałem robić, by sobie zaoszczędzić roboty. To jeden z tych aspektów przymykania oka i kompromisu Do tematu wlotów jeszcze wrócę, bo będzie nieco o ich górnych krawędziach. -
Idea. Prosty, a więc możliwie szybki w budowie, choć możliwie wiernie oddający pierwowzór model F-14, który wg założenia ma być modelem na półkę, bez większych aspiracji konkursowo/festiwalowych. Bez żadnych otwartych elementów, nie wyłączając owiewki kabiny. Założenie uwzględnia więc sporo uproszczeń, godzenia się na kompromisy, przymykania oka, dróg na skróty, czy zastosowanie dodatków. Nie ma to być Tomat moich marzeń, ale model który na półce kogoś kto jest Tomcatofilem, nie będzie bił po oczach jakimiś większymi rozbieżnościami z oryginałem. NF-14? Pewnie niektórzy zapytają co to za "N" w nazwie. Wybrałem dość nietypowe malowanie na ten model, a samolot do którego nawiązuje był maszyną testową i w nomenklaturze takie miał określenie. NF-14D z dywizjonu VX-30, którego chcę odwzorować. Hasegawa? Znak zapytania o tyle zasadny, że do modelu Tamiya, który dziś wyznacza standard dla tego tematu nie można mieć co do merytoryki i jakości właściwie żadnych zastrzeżeń. Do Hasegawy, która przez lata oferowała najlepszą opcję na model F-14 w tej skali, można mieć długą listę zarzutów, o których sporo w tej relacji będzie. To na pewno model, którego dziś nikomu nie polecę. Podobnie jak AMK, ale to temat na inną dyskusję. Hasegawa dlatego, że zacząłem ten model zanim mistrzowie z Tamiya wydali swój. A że ten projekt to nie jest mój właściwy model F-14, do którego zbudowania szykuję się od lat, więc postanowiłem mimo wielu ułomności Hasegawy i koniecznego nakładu pracy, jednak go skończyć. Zestawy uzupełniające. Na wstępie napisałem, że model ma powstać dość szybko, jak na moje standardy - lubię określenie "na pół gwizdka", a ten model jest co najwyżej na ćwierć, więc ramach dróg na skróty postanowiłem wzbogacić żywicznymi wnękami podwozia od Airesa, a także drukowanym podwoziem od Res/Kita. Dołożę też reskitowe żywiczne adaptery do bomb BRU-32 mocowane do palet pożyczonych z modelu Tamiya. Scratch i przeróbki. Ci, którzy oglądali choćby relację z budowy F/A-18F Super Hornet, wiedzą że u mnie bez dorabiania we własnym zakresie się nie da. W tym modelu będzie tego nawet sporo. Ale to już w miarę postępów. Warsztat i relacja. Wolę to zastrzec, bo po warsztacie Super Horneta obiecałem sobie większą uwagę przywiązywać do zdjęć, tymczasem w przypadku obecnego modelu jest jeszcze bardziej siermiężnie, a zdjęcia robię z doskoku telefonem. Postęp prac jest dość szybki, a sama robota na tyle chaotyczna, że szkoda mi czasu na fotografowanie na czystym tle z posprzątanym warsztatem, które dziś u wielu Kolegów jest standardem. To nie tutaj. ------------------------------------------------------------------------ Budowę kilka lat temu zacząłem od poprawienia tego, co przez lata oglądania gotowych modeli Hasegawy najbardziej rzucało mi się w oczy, czyli zbyt "napompowanych" napływów. Skutkuje to nie tylko niewłaściwą bryłą F-14 w tym zakresie, ale także paskudną szczeliną wokół miejsca obrotu skrzydła. Zniwelowałem to dwoma operacjami. Z elementów górnej i dolnej połówki kadłuba na krawędzi natarcia napływów usunąłem materiał, od 0 u nasady do mniej więcej 3mm przy skrzydle. Dodatkowo dość agresywnie złagodziłem profil napływu. Nie mam jakichś bardziej szczegółowych zdjęć z tego procesu, bo szybko poszło . To zdjęcie obrazuje wstępny etap na którym ustalałem na ile błędny jest profil. Inną rzeczą, która nawet mnie nieco drażni (dotyczy absolutnie wszystkich zestawów) to linie podziału na usterzeniu poziomym. Po naostrzeniu krawędzi spływu linie zastąpiłem wystających imitacją taśm wykonaną z CA. Odchudzanie przeszły także stery kierunku na statecznikach pionowych, a także klapy. Na statecznikach wykonałem oświetlenie. Podobnie na końcówkach skrzydeł: Tutaj też od razu widać, że wyciąłem spoilery. Choć nie będą podniesione, to postanowiłem je zrobić na nowo, by uzyskać separację zamiast zwykłej linii podziału i lekkie zapadnięcie tych elementów. W końcówki skrzydeł wpasowałem także światła do nocnych lotów w szyku, które wykonałem z duszka LEGO. Taki "bajer". który sprawi, że model da się zauważyć w ciemności Płaskie światła na kadłubie wykonałem z materiału z tabliczki ewakuacyjnej. Jedną z największych bolączek zestawu Hasegawy są wloty powietrza. Ich kanały od lat były powodem do narzekań. Ja też się musiałem napracować by było gładko. Magic Sculpt okazał się nieodzowny. Poprawiłem też kształt krawędzi Sporych przeróbek dopuściłem się na płaszczach przykrywających skrzydła, kiedy te zmieniają swój skos. Wrócę do tego tematu, a tym zdjęciem zwracam uwagę na nacięcie, które separuje płaszcz od kadłuba. Pewnie wielu nie wie, że w miarę wsuwania się skrzydła nie tylko poduszka zmniejsza swoją objętość, ale także płaszcz się podnosi. Zestaw Hasegawy tego nie przewidywał. A jeśli o poduszkach mowa, to mimo że wykorzystałem te które producent przewidział dla opcji ze skrzydłami złożonymi, to musiałem je "napompować" masą szpachlową, bo okazały się zbyt płaskie. Tu jedna już po przeróbkach. I może tyle tytułem wstępu. Będzie więcej i to całkiem niedługo, bo model jest już dość zaawansowanym stadium.
-
Zanim pojawi się pierwszy, który napisze: "ale nikt Ci tego nie obejrzy tam od spodu", ja napiszę: podoba mi się to. Bardzo! Przytoczony wywód kolegi także.
-
Jak ja lubię takie blaszane składanki Pięknie! Zapach obrabianej miedzi już Cię uzależnił?
-
Fajnie zajrzeć do Gonza. Super, że z nowym rokiem podszedł z zapałem do roboty, choć entuzjazmu na obrazkach nie widać Ale to pewnie brak chęci do pozowania przy solidnej robocie. Życzę Gonzowi regularności w tym roku, tak by autor wątku też się nie nudził
-
Jeśli chcesz, to mogę Ci wysłać blaszkę z lusterkami z zestawu Hasegawy.
-
Ładnie! Doklej lusterka zanim zrobisz pełną galerię.
-
Gratulacje Grzegorz. Wykonanie nitów budzi w tym modelu największy szacunek.
-
Miki, Ty wiesz... Cieszę się, że mogłem Ci towarzyszyć w Telford! Serdecznie gratuluję!
-
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Serdeczne dzięki za to co napisałeś. Sam konkurs w Telford nie jest jakiś przytłaczający jeśli chodzi o liczbę modeli. Myślę, że kilka polskich imprez modelarskich nie powstydziłoby się konkurencji w kwestii liczby modeli. W klasach pancernych, to już w ogóle było słabo. Faktem jest, że jakość prac, uśredniając - jest pewnie odrobinę wyższa. A co werdyktu sędziów. Możesz mieć rację, że złoto dla Sea Hawka, czy brąz dla TSRa, to może być kwestia tematów, które sędziom są po prostu bliższe. Coś a'la przypadek z naszego podwórka i kuriozalne best of szoł dla Żubra ostatnio. Z resztą F-4, choć w malowaniu USN, to jednak też samolot, który w UK służył. Natomiast żaden z modeli nagrodzonych w tej konkretnej kategorii w Telford nie robił wspomnianego efektu "wow" jakimiś misternymi pootwieranymi panelami. Co więcej, Sea Hawk miał zasłonięte choćby wloty powietrza do silnika, bo zapewne kanału dolotowego w zestawie nie było, srebrny Phantom nawet zamkniętą kabinę. Jedynie w BACu był otwarty duży panel na boku kadłuba, ale jeszcze tego samego dnia miałem okazję oglądać pierwowzór w RAF Museum w Cosword, i widziałem, że autor stworzył ledwie namiastkę tego co tam się powinno znaleźć. Można by o niuansach pisać na prawdę sporo więcej. Tak czy inaczej pozwalam sobie oceniać modele, z którymi mój rywalizował i piszę w takich szczegółach, bo jest to po prostu ciekawy przyczynek do dyskusji o sędziowaniu na jednej z najlepszych imprez modelarskich na świecie. A widać, że nawet tu, gdzie poziom powinien być przykładem dla innych, jest sporo do zrobienia. Wiem od jednego z sędziów, któremu przyszło samodzielnie oceniać dwie inne kategorie (!), jak to po części wyglądało od wewnątrz. I wiele wskazuje na to, że modele były oceniane przez modelarzy, którzy zatrzymali się w rozwoju odtwarzania rzeczywistości w skali gdzieś w połowie lat 90tych. Zaznaczę wyraźnie, co podzielało też wielu na miejscu, że w tej kategorii było kilka lepszych modeli od całej wyróżnionej na podium trójki. Czy mój był szarakiem z końca stołu? Chyba nie, bo stał przy samej krawędzi. Więc to chyba nie ten przypadek, że sędziowie jakoś go pominęli. Z takim niefartem mógł się liczyć doskonały model Kamila Trębacza, który stał w dość niefortunnym miejscu. Jeśli chodzi o model Spitfire'a, to on też był w Telford i w stadium w jakim się znajduje był na stoliku klubowym IPMS Polska. Fajnie było go pokazać, jest większa motywacja by dobrnąć z tym projektem do brzegu. -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Kto wie, może być coś na rzeczy z tą koszulą bliższą ciału.,, A co do Spitfire'a, to warsztat był tu na forum prowadzony do momentu kiedy się z nim zatrzymałem. Może być pewnie niewidoczny w zakresie zdjęć, bo PhotoBucketa od dawna nie używałem. Ale wrócę do niego, to zdjęcia załaduję na nowo. -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Dzięki Gonzo za głos i kolejne wyrazy uznania. Dla porządku, by ktoś kto te żale czyta miał obraz całości i może mógł ocenić na ile to zasadne wklejam zdjęcia modeli nagrodzonych. Kolejność od złota do brązu. -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Obstawiam, że nie oglądali nawet nieco wnikliwiej samych modeli. A jeśli tak, a do tego zechciało im się rzucić okiem do dokumentacji (jaka by nie była), to tym bardziej kuriozalne są wyniki. Pełna zgoda, bo sędziowanie zawsze będzie trudne. Nie oceniamy modeli tego samego typu, od tego samego producenta skupiając się jedynie na aspektach wykonania. Jest tak wiele czynników, które trzeba brać pod uwagę, że trudno to zrobić idealnie. W Telford, w przypadkach kilku kategorii wynik pracy sędziów jest bardziej niż dyskusyjny. Np. dioramy, gdzie wystawiony był MiG Kamila Trębacza, a gdzie złoto dostaje praca, która razi brakiem czystości wykonania. Czyli "pała" z podstaw modelarstwa nagrodzona jednak złotem. Cytując klasyka napiszę: "It's one of life's misteries, sir." Czyżbym tu czuł delikatny przyjacielski, motywujący do ukończenia paluszek "kopniaczek"? -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Dziękuję, ale na prawdę nie ma czego. Wyróżnienie w postaci Commended (model, który otarł się o grono branych pod uwagę na podium) wobec modeli, które wygrały odbieram dość niejednoznacznie. Serdeczne dzięki za tak miłe słowo. Trudno być sędzią we własnej sprawie, ale nie mam specjalnych oporów by napisać że modele, które zostały nagrodzone były, pisząc delikatnie, na nieco niższym poziomie. Z tymi Kolegami z którymi miałem okazję być na imprezie i rozmawiać, a także z osobami, które dopiero tam poznałem, w zasadzie słyszałem komentarze sprowadzające się do skrótu: WTF. Cóż, nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Ale po prezentacji na Moson a teraz na Telford można się nieco wyleczyć z ambicji startowania w takich imprezach. Bo skłamałbym, gdybym napisał, że nie czuję żalu. Ale koniec końców dobrze, że ja co do zasady nie buduję modeli pod konkursy -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Mam to samo zdanie co do najczęściej spotykanej formy miniatur uzbrojenia na modelach. Często robione od niechcenia oraz na ilość kosztem jakości. Choć dziś, przy dostępności doskonałych wyrobów drukowanych to się nieco zmienia. Ale gdyby chcieć "obwiesić" w 100% model współczesnego samolotu bojowego, to za samo uzbrojenie można zapłacić jak za przysłowiowe zboże. Myślę, że gdybym to co zrobiłem miał zrobić x2 to też miałbym mniej ochoty. Do każdego elementu uzbrojenia podszedłem jak do osobnego modelu i to się opłaciło. Tylko komu by się chciało siedzieć tydzień czy dwa nad jedną bombą... Dziękuję za miłą opinię. Zupełnie serio i bez jakiejś fałszywej skromności powtórzę, że jest. Jest w nim mnóstwo kompromisów, które założyłem od początku i które ze zgrzytem zębów akceptowałem. Mając doskonałe kwity na wnęki na prawdę z bólem serca akceptowałem różnice. Dzięki za uznanie! To taka dość normalna sytuacja dla tego typu Inne współczesne mają dość podobnie. Trochę chyba byłoby trudno go jakoś inaczej zaprezentować. W Bytomiu postawiłem go wyżej, by była szansa zajrzeć pod spód, ale wszystkiego i tak nie da się obejrzeć, bez przewrócenia modelu na plecy. A z drugiej strony w Moson sędziowie wzięli model to ręki, oglądali, a i tak to jakoś nie pomogło, hahaha Nic specjalnego się u mnie obecnie nie dzieje. Na pewno nic, co przełoży się na jakieś festiwalowe prezentacje Podziękował i szacunek! -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Nie pozostaje mi nic innego, jak Wam podziękować za miłe słowa. Zaruk, a tu akurat zapunktował Aires. Zupełnie szczerze i bez krępacji muszę stwierdzić, że żywice się bronią. W przedniej wnęce dodałem raptem kilka przewodów i cały mechanizm napędu pokryw podwozia. Z kolei w głównych wnękach nie dodałem nic, a za to usunąłem gniazdo mocowania goleni, które było - jak by to ująć, modelowe, a nie samolotowe, bo nie odpowiadało konstrukcji samolotu. Oczywiście zgodność wnęk z oryginałem jest jedynie do pewnego stopnia, ale trzymając się jakoś założenia, że robię model na "pół gwizdka" odpuściłem w tej kwestii walkę o każdy przysłowiowy nit i przewód. Trochę za to więcej pary poszło w same pokrywy. Bo te do wnęk głównych odchudzałem i zrobiłem nowe mocowania/zawiasy, a pokrywy przedniej wnęki są od zera. -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Trochę mi z tym zeszło, ale wreszcie znalazłem nieco czasu by zrobić nieco zbliżeń na niektóre detale. Detale i... kurz. Sporo się go na modelu znalazło, mimo że rezyduje w pudle. Uff Dodam, że to nie ostatnia galeria, bo jeszcze mi się jeden pomysł na kilka zdjęć tego modelu w głowie kołacze -
Satyna, z miejscowym polerowaniem. Samoloty w tym kamuflażu i w tamtym okresie były malowane glossem.
-
Fajnie idzie. Nie zepsuj tego please jakimś "kartonowym łoszem". Widzę, że tak jak wielu, na sam koniec zostawiasz przyklejenie fartuchów nad skrzydłami. Zauważyłem, że wielu maluje i weatheringuje te elementy osobno, przez co na koniec wyglądają jak przeszczepione z innego modelu.
-
Domyślam się, że jeśli tamka zrobiła płyn na kalki, to w teorii powinien najlepiej właśnie z ich kalkomaniami pracować. Od tego bym chyba zaczął.
-
Model w modelu. Piękne!
-
Wyrzutniki flar/chaff są zrobione z tworzywa sztucznego, więc wszelkie metalizery odpadają. Dałbym jakiś ciemny szary, plus wariacje. Grille na górze to kombinacja stalowo-magnezowo-tytanowych barw. Siatki zabezpieczające wentylatory na dole najczęściej mają kolor płatowca. Z kolei niemalowany fragment u wylotu działka, to kolor tytanowo-stalowy, w sumie dość podobny jak grille ECS na górze.
