Jump to content

Toff

Members
  • Content Count

    249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Toff

  1. Gun-pack, czyli "strzelająca skrzynka" to 4 km'y Browning 7,7mm zblokowane razem w podkadłubowej wannie umieszczonej na drzwiach komory bombowej. Znacznie zwiększyły siłę ognia Blenheimów co pozwoliło kierować je do zadań myśliwskich. Zbudowano 1375 takich "strzelających skrzynek", jednak wykorzystano tylko 260. Niestety powyższe zdjęcie to ostatnie z dobrych jakościowo. Aparat padł na amen i muszę wrócić do starego gruchota Oczywiście spasowanie połówek kadłuba dalekie jest od ideału - szpachla tu, szpachla tam... Skrzydła już prawie gotowe do montażu w kadłubie.
  2. Blenheim powoli powstaje zimowymi wieczorami. Jak na razie jest to głównie oczyszczanie elementów z nadlewek i próba wpasowania wieżyczki na swoje miejsce - muszę sporo przycinać, szlifować, itp. Z podwoziem idzie na szczęście prawie bezboleśnie.
  3. Malowałem pędzelkami mag-pol'u, numery 4 i 0 (zero właściwie tylko do oczu, czwórka nówka, jeszcze nie zajechana dlatego dało się nią malować detale). Szkła powiększającego nie używam (chyba że za takowe uznać okulary ), a trawka to po prostu trawa elektrostatyczna, gdzieniegdzie przesmarowana farbą o innym odcieniu zieleni, żeby nie była zbyt monotonna i sztuczna.
  4. W nawiązaniu do tego oto IN-BOX'a (klik!) Model to żaden szał, ale co tam, pokażę żeby wszyscy potencjalnie zainteresowani wiedzieli, że da się go skleić I że trzeba wymienić lufy działek, czego ja niestety nie zrobiłem. Był to tylko krótki plastikowy przerywnik do przetestowania washa. Model pomalowałem kolorami z instrukcji (część podwodna H27 Sea Grey, góra H64 Light Grey). Na to położyłem washa - akrylowy Citadel Chaos Black z domieszką płynu do mycia naczyń. Nie wyszło dokładnie tak jakbym sobie życzył, ale to był mój pierwszy raz więc następny będzie lepszy! Kilka zdjęć z przebiegu prac... ...(nieśmiertelny grosz )... ...i skromna galeria: Shermany pochodzą z wycinanki JSC (ładunek pokładowy jednego z transportowców), amerykańska bandera również z JSC. I chyba tyle
  5. Powolutku sobie sklejam Blenheima, a jako że powolutku to i postępów niewiele - jak dotąd zmontowałem gondole silnikowe (zaś resztę czasu spędzam na skrobaniu i szlifowaniu pozostałych elementów). Problemów większych nie było, a z mniejszych - nieco za duża średnica silników i za długie o około 1-1,5mm wloty powietrza do chłodnicy oleju (to te podwójne rurki po lewej stronie osłon). Przyszlifowałem, przyciąłem i wszystko jest elegancko. A jako że na kolejną aktualizację przed świętami nie ma co liczyć to Wesołych życzę! I takiej choinki:
  6. Załoga nabrała kolorów - zastanawiające, czy na strzelców w RAF'ie przyjmowano karłów czy może dzieci?
  7. Najprostsza technika - czarna kreska na całym oku i dwie białe plamki na krańcach. Nie wiem tylko czy na tę skalę to wystarczy?
  8. Możemy przyjąć, że to on Na pudełku jak wół stoi: 1990, więc zakładam że model z tego roku. Niemniej patrząc na jakość wyprasek rok 1982 również jest prawdopodobny. Tak czy siak zacząłem prace na modelem od malowania silników (Bristol Mercury XV) i kół. Malowane farbkami Citadel, najpierw Boltgun Metal na całość, następnie przetarcie suchym pędzlem Mithril Silver i zalewka Black Ink'iem. Tak samo piasty kół. Opony malowane Chaos Black.
  9. Akurat pilot wygląda najprzyzwoiciej (jeśli pominiemy fakt braku prawie połowy nóg...) Ekipa w komplecie, już oskrobana i co nieco "wymodelowana" (próbowałem zrobić coś z twarzo-kartoflem nawigatora-bombardiera, - pocieszam się, że przez szybę i tak mało będzie widać).
  10. I ja chciałbym zgłosić swój akces do III ZKM z modelem brytyjskiego lekkiego bombowca Bristol Blenheim Mk.IV. Będzie to sentymentalna podróż do lat młodości, bowiem dokładnie taki sam model sklejałem mając lat -naście. Oczywiście nie przetrwał próby czasu, choć dość długo zdobił gablotkę z modelami. Będzie to klasyczny model "prosto z pudełka" w malowaniu (pędzlem) i oznakowaniu z okładki. Na dobry początek przedstawiam regulaminowy in-box tego nie najmłodszego już modelu (1990 rok). W pudełku znajdziemy instrukcję, kalki (wyglądają całkiem nieźle choć czerwony chyba za bardzo wpada w brąz) oraz 80 sztuk części (z czego 6 przypada na oszklenie). Wypraski nowe już nie są więc tu i ówdzie trafiają się mniejsze/większe nadlewki. Poniżej przedstawiam te "ciekawsze" jak i kilka szczegółów elementów modelu.
  11. Widziałem wczoraj i dziś na żywo i co tu dużo mówić - super robota
  12. Kolejna mała diorama ode mnie, tym razem rosyjscy grenadierzy z okresu wojen napoleońskich (1806-07). Producent - Italeri - na pudełku podaje jeszcze nazwę "Pavlow regiment" (pisownia oryginalna). Skala oczywiście 1:72. Pudełko: Oraz meritum:
  13. Z tego co widzę masz problem z białą farbą - najbardziej niewdzięcznym kolorem w malowaniu pędzlem. Dobrze rozmieszaj, następnie rozcieńcz farbę oraz maluj wieloma warstwami, kładąc kolejną dopiero gdy poprzednia wyschnie (najlepiej po 24h).
  14. Wodna podstawka - zerknij tutaj ---> KLIK
  15. Jako że niedawno dotarła do mnie przesyłka z "żywym" towarem (jeszcze raz dzięki łsobota!) I-370 zyskał nieco życia na pokładzie. Nie wiem tylko czy prawidłowo dobrałem kolory mundurów dla załogi (oficerowie na biało, szeregowi załoganci na granatowo) ale w sieci nie znalazłem żadnego wiarygodnego wzoru. Inna sprawa że były to zdjęcia, filmy, obrazy ukazujące załogi głównie jednostek nawodnych, a kombinacje kolorów były różne. Niemniej zmieniać już nie będę bo podoba mi się to tak jak wygląda teraz Chciałem również dopieścić zacieki, ale nie do końca mi się ten zbieg udał. Poza tym, że każdy teraz gdzieś się zaczyna (a nie w połowie burty :P ) to zrobiły się dziwnie ciemne (chyba za mocny brązowy wash zacieków) i w mocniejszym świetle rzucają się w oczy. Być może warstwa lakieru satin pomoże. Jeśli zastanawiacie się, czemu załoga tak wesoło sobie tańczy, podskakuje, wiwatuje, itp. to niech pewną podpowiedzią będzie zdjęcie prawdziwego I-370 ;) Drugie z powyższych zdjęcie to odbicie lustrzane. W moim modelu naprawdę wygląda to tak jak poniżej. Marynarzy musiałem ustawić na inną niż w oryginale burtę, bowiem lewa zajęta jest dźwigiem (którego notabene nie powinno tam być...). Montując mini-załogę zrozumiałem też, jak absurdalnie grube są peryskopy oraz dźwigi na pokładzie i jakim dużym błędem było nie wymienienie ich na cieńsze.
  16. Na młode sosny też przymknąłem oko, bo figurki robiłem dla relaksu nie wnikając w historyczne niuanse dotyczące ubiorów, uzbrojenia, kolorów, proporcji, itp. Jeśli idzie o kolor piór - wzorowane na obrazku z pudełka, nie rozjaśniałem na szaro bo bardziej podobał mi się czarny wyciągany do szaroniebieskiego. A i w sieci można znaleźć ilustracje husarzy z czarnymi piórami.
  17. Przedostatnie zdjęcie jest niesamowite, nic dziwnego że trafiło na główną Miałem dziś w rękach dokładnie ten model - wielkość robi wrażenie w porównaniu ze standardowym 28mm.
  18. Ostatnio udało skończyć mi się mini dioramę przedstawiającą 2 husarzy w natarciu (albo po prostu galopujących przez pole z lancami ;) ). Figurki to produkt Zvezdy. Detal nie powala na kolana, konie w porównaniu z tymi italerowskimi są trochę małe, za to proporce nieproporcjonalnie duże. Ale nie narzekajmy, wszak to polska husaria Podłoże to trochę piasku sypniętego na podstawkę 40x40mm i trawka elektrostatyczna miejscami podmalowana (wypłowiałe fragmenty, kolorowe kwiatki). Wszystko malowane farbkami Citadel i na koniec lakier mat.
  19. Polakieruj je błyszczącym lakierem przed nakładaniem (namaczaniem), powinno pomóc.
  20. Tak, profile heksagonalne są dostępne na rynku.
  21. Aptekarzem nie, pracuję właściwie jako... modelarz ;) Co do zacieków - to moja pierwsza próba ich wykonania (jestem raczej zwolennikiem czystych modeli niż upaćkanych, zardzewiałych, itp. - tu jednak zasugerowałem się okrętem z okładki pudełka). Być może niekorzystnie na ich wygląd wpłynęło lakierowanie półmatem, przez co ściemniały. Zastanawiam się, czy nie poprawić ich trochę matowym pomarańczowym.
  22. Kupiłem niedawno na pewnym znanym serwisie aukcyjnym pudełko zawierające dwa modele - okręty podwodne I-68 oraz I-370. ] Jako obiekt pierwszych modelarskich zmagań w 1:700 wybrałem I-370 - o.p. transportowy przystosowany do przenoszenia Kaitenów. Więcej o I-370 można poczytać ---> TUTAJ. Sprzedający określił w aukcji modele jako "złom" - bo ja wiem, na złom nie wyglądały. I-370 miał sklejony i pomalowany kadłub oraz pokład, poza tym wszystkie części były w ramkach. W wolnych chwilach sklejałem model w pracy. Model jest w wersji prosto z pudełka, dodatkowo wzbogacony o relingi Abera (matko, jakie to kruche!). Malowany farbami "figurkowymi", więc kolory dobierałem na oko. W niedalekiej przyszłości mam nadzieję, że pojawi się na nim trochę życia ;)
  23. Pytanie - na ile prawidłowe są farby sugerowane do malowania barek desantowych dostępnych w tym oto --> ZESTAWIE Część podwodna to Humbrol 27 Matt Sea Grey, nawodna H64 Matt Light Grey, pokład H113 Matt Rust. Malowanie datowane jest na inwazję w czerwcu 1944 roku. Czy ktoś orientuje się, jak malowane były barki amerykańskie? Brytyjskie nosiły w tym okresie malowanie biało-granatowe(?).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.