Archelaos
Użytkownicy-
Liczba zawartości
234 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Archelaos
- Poprzednia
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- Dalej
-
Strona 9 z 10
-
Jakiś czas temu naszła mnie ochota na zrobienie figurki dinozaura. Wybrałem Utahraptora - jednego z największych przedstawicieli dromeozaurów, rodziny spopularyzowanej najpierw przez "velociraptory" z Parku Jurajskiego, a potem przez programy BBC. Szkielety utahraptorów odkryto w zachodniej części USA - w stenie Utah (zaskakujące prawda? ) Gady te żyły we wczesnej Kredzie, ok 125 mln lat temu, miały długość około 6,5-7m i były groźnymi drapieżnikami. Jak pozostałe dromeozaury należały do najbliższych krewnych ptaków. Wiadomo, że niektóre mniejsze gatunki były upierzone. Figurka powstała na szkielecie z drutu, którego elementy są ciągle widoczne. Wnętrze zrobiłem z białego miliputa, wypełniając korpus utwardzonymi odpadami tego tworzywa z innych figurek. Wykończenie jest z greenstuffa. Zdecydowałem się zrobić raptora w pełni upierzonego - na większości ciała zrobiłem pióra jakie mają obecnie kiwi czy emu, o bardzo prostej budowie, przypominające sierść. Na ogonie i łapach będzie miał bardziej "zaawansowane" lotki i sterówki. Poza tym dodałem nastroszony grzebień z piór na karku. Dwa ujęcia głowy: Ptaszysko w całej okazałości I skala
-
[galeria]PZL W-77 "Cień"-Testors/Italeri-1:48
Archelaos odpowiedział artoor_k → na temat → [SF]Galerie
Świetna robota! Bardzo ciekawy model i historia. Super Podstawka! Szykujesz myśliwiec kosmiczny? Przypominasz mi, że muszę wrócić do swojego projektu... -
Prace w Stoczni dobiegają końca, pierwsze loty testowe z wyłączona osłoną zostawiły ślady na powłoce malarskiej . Malowanie właściwie skończone, dorzuciłem trochę ściemnień i rozjaśnień. Na pokładzie drobne uszkodzenia farby a na krawędziach, zwłaszcza z przodu większe odpryski. Czerwony pas A26, silniki gunmetal i miedź, pokład A112. Do pomalowania został właz w pokładzie i pewnie jakieś korekty. Pierwszy raz robiłem poważniejsze brudzenie i nie jestem pewien czy nie przesadziłem, zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę. Z drugiej strony kto wie jak brudzą się statki kosmiczne Światło niestety dosyć słabe, spróbuję wrzucić lepsze zdjęcia co może być trudne o tej porze roku rzut z boku zbliżenie prawej burty czujniki
-
Pierwsza faza malowania. Pactra Cobalt Blue A122, Żółty A27, gunmetal i biały. Niestety właśnie z białym jest problem - po dwóch warstwach ciągle nie mam jednolitej powierzchni.
-
Zastanawiam się czy nie warto stworzyć coś w rodzaju działu "Polonica", być może podzielonego na np. lotnictwo-pojazdy-okręty-figurki, gdzie można by umieszczać modele sprzętu polskiego, ale też w jakiś sposób z Polską związanego (czyli np. niemieckie i radzieckie pojazdy z września 39). Możliwość wstawiania zarówno modeli dotyczących dwudziestolecia jak i stanu wojennego zabezpieczyłaby przed monotonią, a jednocześnie zapewniłaby pewne wyróżnienie sprzętu polskiego. Oczywiście zawsze moga wyniknąć problemy, np. gdzie umieścić Panterę czy T34 z walk na przeprawie przez Wisłę, ale myślę, że w takich przypadkach zadecyduje zdrowy rozsądek modelarza.
-
Świetna podstawka. Na tej podstawie w górnym prawym rogu będzie wieżyczka z działkiem?
-
Cieszę się, że się podoba Pracownicy Stoczni Marynarki Kosmicznej uwijają się jak w ukropie prowadząc prace wykończeniowe na pokładzie nowego patrolowca. Elementy wyposażenia burt. Pod kadłubem dwie śluzy dokujące służące do ewakuacji załóg w misjach ratunkowych. Zestaw czujników w pełnej okazałości. Okręt wyposażony jest w niezwykle bogaty zestaw sensorów, tak aktywnych (np radar) jak i pasywnych (światło w szerokim spektrum, promieniowanie). Jest w stanie nie tylko wykrywać obiekty kosmiczne (w tym pojazdy) z dużej odległości ale też analizować działanie systemów innych jednostek na podstawie emisji. Na prawej burcie śluza wejściowa. Wnętrze dyszy silnika podświetlnego PZinż 221A
-
Kolejny warsztat ale tym razem mam nadzieję, że szybko skończę. Obiekt to Patrolowiec głebokokosmiczny (PGK) projekt 335. Okręt powstał w tym samym "wszechświecie" co moje pozostałe konstrukcje, jednak kilkadziesiąt lat później tzn w okolicach roku 2020. Ludzkość wyruszyła w kosmos i rozpoczęła kolonizację nowych planet, więc niezbędne okazały się niewielkie okręty przeznaczone do kontroli przestrzeni. Przykładem takich jednostek jest właśnie okręt Straży Granicznej SG-078. To tak w skrócie, planuje przygotować dłuższy opis do galerii. Tym razem zdecydowałem się na budowę prawie od podstaw. Bazą stała się Puma z Revella (stary matchbox). Do tego mnóstwo drobnych i większych elementów ze złomu i polistyrenu. Zdecydowałem się na skalę 1:400, bo okręt nie miał być raczej niewielki (w wielkości rzeczywistej) a ograniczała mnie wielkość kadłuba Pumy. Poza tym kleiłem kiedyś kartonowe okręty w czterysetce. Planuje malowanie oparte na kolorystyce okrętów Straży Granicznej (niebieski z żółto-czerwonym pasem).
-
Starachowicka armata przeciwlotnicza 75 mm wz. 36/37
Archelaos odpowiedział Jendrass1 → na temat → Wrzesień `39
świetna robota! -
Czekam niecierpliwie na malowanie!
-
Wydaje mi się, że coś jest nie tak z dolną szczęką, jakby była za krótka. Poza tym głowa w ogóle wygląda bardziej podobnie do większych raptorów, jak deinonychus czy utahraptor - wydaje mi się że u velociraptora powinna być dłuższa i niższa.
-
Miałem nadzieję na opinię o kolorach. Starałem się mieszać wg twoich zaleceń, ale... 1. dla zabawy 2. bo kamo z 1939 wygląda super.
-
Też bym chętnie zobaczył dalszy ciąg modeli z projektu. A jeśli chodzi o wymysły... Miałem nadzieję, że historyjka wyszłam i trochę lepiej niż "bez ładu i składu".
-
Pierwsze dwa zdjęcia. Czy kolory kamuflażu wyglądają ok, czy nadają się do wymiany?
-
Wpatrywał się w każde ziarenko piasku w ścianie, ich ułożenie, fakturę, podziwiał subtelne różnice w kolorach warstewek, drobniutkich zanieczyszczeń. Piasek był dobry. Odciągał uwagę. Ziarenka pozwalały nie myśleć. A on miał powody, żeby nie myśleć. Wokoło szalało piekło. Karabiny maszynowe terkotały opętańczo, a pociski biły o ziemię i nasypy dołów strzeleckich podrywając fontanny piasku. Głucho stękały działa i brzmiały eksplozje, te dalsze, wstrząsające tylko ziemią i te bliskie obsypujące ziemią, trawą i resztkami gałązek postać skuloną w płytkim dole. Z jednej ze ścian osunęła się lawina piasku. Marek drgnął. Myśli natychmiast wróciły do grozy wokoło. Byli przecież gotowi. Mieli działka, karabiny przeciwpancerne, walczyli na przygotowanej pozycji… Rano odparli oddział motocyklistów ze wsparciem samochodów pancernych. Wszyscy świętowali, nastroje były wyśmienite. A potem przyleciały samoloty. Ledwo się pozbierali, na horyzoncie pojawiły się stalowoszare sylwetki. Całe może sylwetek. Pełzły na przód jak niepowstrzymana fala, która wyglądała jakby mogła zmieść wszystko na swojej drodze. Kiedy podjechały bliżej można było im się przyjrzeć. Większość, to były niewielkie i średnie czołgi, o których dowódcy mówili, że mają bardzo słaby pancerz i nikt normalny nie będzie nawet myślał o ataku na przygotowane pozycje piechoty. Niemcy najwyraźniej o tym nie wiedzieli. Pomiędzy małymi posuwały się naprawdę wielkie wozy, przerażające nawet gdyby jechały samotnie. Nadciągały jednak w wielkiej masie, tak wielkiej, jakiej nie widział nigdy. Armatki rozbiły kilka, lecz reszta pokryła polskie pozycje lawiną ognia i stali tak potworną, że całkowicie sparaliżowała możliwości obrony. Ci bardziej bohaterscy zginęli pierwsi, pozostali poukrywali się jak najgłębiej mogli. Marek zdążył jeszcze zauważyć jak siedemdziesięciopięcio milimetrowy pocisk podrywa w powietrze jedną z trzech armatek kompanii. Warkot silników i klekot gąsienic zbliżał się a kanonada nie cichła. Gdyby wyjrzał zobaczyłby najbliższe czołgi nie dalej niż sto metrów od swojej kryjówki. Za nimi biegła piechota, ubezpieczająca natarcie. Obrońcy nie mieli szans, to było oczywiste. Co więcej, każda próba wycofania czy ucieczki musiała nieodwołalnie zakończyć się nie dalej niż kilka metrów od pozycji strzeleckiej. Jeśli zaś Niemcy przebiją się przez pozycje batalionu w tym miejscu, to wejdą na tyły całej armii. I to drugiego dnia wojny. W okopach nikt jedna nie myślał w tej chwili o skali strategicznej. Żołnierze kulili się z osłonami podobnie jak Marek i zastanawiali się jak przeżyć. Nagle zupełnie nowy dźwięk wdarł się w pieśń śmierci. Jakby wycie czy może raczej świst pary, potem kolejny i jeszcze jeden. Nad kryjówką Marka przemknęło coś na kształt wielkiego cygara ciągnącego za sobą chmurę ognia i dymu i od zachodu zabrzmiała seria potężnych eksplozji. Ziemia zadrżała od straszliwego ryku i rozległy się krótkie serie trzasków. Niemiecki ostrzał urwał się ja ucięty nożem, po chwili jednak zabrzmiał ponownie. Teraz jednak pociski przelatywały wysoko nad pozycjami polskiej piechoty. Marek odważył się wychylić głowę. Niezwykle powoli i ostrożnie. Niemiecka fala cofała się powoli i jak potężna fala zostawia za sobą śmieci i odpadki tak na polu zostały płonące wraki. Niektóre nie przypominały nawet czołgów, raczej stosy pogiętych blach sterczących pod dziwnym kątami. To było niewiarygodne! Marek obejrzał się. Od północnego zachodu, z niewielkiego lasku wyjeżdżała grupka czołgów. Pięć olbrzymich wozów o niskich, spłaszczonych, kanciastych sylwetkach i długich lufach dział o wielkim kalibrze, a wokół nich kilkanaście nieco mniejszych, pudełkowatych, z niewielkimi wieżyczkami jechało szybko naprzód nie przerywając nawet na chwilę ostrzału. Nigdy nie widział tak niezwykłych pojazdów. Nie przypominały one niczego, co pojawiło się kiedykolwiek na paradach czy pokazach, jednak kamuflaż w postaci nieregularnych plam w trzech kolorach jednoznacznie dowodził ich przynależności. Wokół nich, a nawet na pancerzach wybuchały raz po raz pociski, dudniły o nie serie z karabinów maszynowych a one po prostu jechały, jakby to był co najwyżej lekki deszczyk. A na polu przed pozycjami piechoty wylatywały w powietrze kolejne szare czołgi. Wokoło zaczęły się nieśmiało odzywać mauzery świadcząc, że niespodziewane posiłki dały piechocie zastrzyk nowej siły. Okazało się też, że ocalała jedna z armatek przeciwpancernych, która dołączyła znów do starcia. Czołgi tymczasem przejechały między pozycjami obrońców i tuż przed dołem strzeleckim Marka zatrzymały się. Zauważył porozbijane reflektory, pozdzieraną fabę i potrzaskane elementy osprzętu. Zanim zdążył pomyśleć dlaczego stanęły, z tyłu kadłubów mniejszych wozów opadły klapy i z wnętrza wysypali się żołnierze. Nie przypominali żadnej z formacji wojska polskiego. Mundury mieli luźne i pokryte plamami w podobnych kolorach co pancerze czołgów, do tego grube kamizelki z jakiegoś dziwnego materiału i głębokie hełmy. Jednak tym, co zadziwiało była ich broń… Na pierwszy rzut oka wydawało się, że poskładał go jakiś ślepiec. Mocno pijany na dokładkę. Uchwyt, przypominający pistoletowy i spust znajdowały się mniej więcej w połowie długości broni. Magazynek, długi i lekko zagięty, nieco podobny do magazynka erkaemu i zamek były z tyłu, tam gdzie powinna być kolba, a zamiast niej na końcu zamka była prosta stopka. Przed uchwytem łoże było pogrubione chyba jako dodatkowy uchwyt zaś nad uchwytem zaś była rączka z niewielką tubą, jakby małym celownikiem optycznym. Najbardziej przypominał erkaemy, długi magazynek wskazywał, że można z niego strzelać seriami, ale był dużo krótszy od standardowego Browninga. Do tego każdy miał przypiętą na udzie kaburę z pistoletem. Rozbiegli się szybko i rozstawili na polu jak sprawnie naoliwiony mechanizm. Ruszyli naprzód krótkimi skokami strzelając co jakiś czas. Za nimi posuwały się czołgi. Strzelały z rzadka, niewiele już zostało celów wartych ostrzelania. Pole wypełniały dopalające się resztki przynajmniej dwóch batalionów pancernych. Pierwsze grupy niemieckich piechurów zaczęły podnosić się z pola z rękami w górze. Marek zdołał usłyszeć jak jeden z oficerów kompanii rozmawia z oficerem w plamiastym mundurze. - Kim jesteście? Co to za jednostka? - Szwadron pancerno-motorowy Dowództwa TZWT. Jak widzę dotarliśmy na czas. Jutro wrzucę trochę opisu technicznego i mam nadzieję, że też pierwsze zdjęcia. BPK-1 czyli Bojowy Pojazd Kawalerii. Taka nazwa byłaby chyba nieco bardziej znośna dla starszych panów w wysokich błyszczących butach niż BWP Choć pewnie i tak by twierdzili że konie są lepsze. Model to M2A2 Bradley z Revela w skali 1:72, klejony praktycznie prosto z pudełka. Planuję zmienić niektóre narzędzia na ich polskie odpowiedniki (te, które potrafię rozpoznać...).
-
No coz, nie jest to zbyt pomocne stwierdzenie. Szukalem, ale bez skutku. Znalazlem tylko sporo o kamuflarzu. Przypomne, chodzi o pytanie, nt. koloru podstawowego, jakim malowano czolgi przed polozeniem kamo 3 barwnego. Jaki kolor/mieszanina z Paktry pasuje najlepiej. Zajmuje sie naukowo innym okresem historycznym (starozytnosc), wiec nie mam specjalnie czasu na czytanie wszystkiego co wychodzi o polskiej pancerce i eksperymenty. Po prostu chce zbudowac czasem mozliwie poprawny model. Ps. nie mam polskich znakow.
-
Jaki kolor/mieszankę Pactry powinno się stosować do koloru ochronnego polskich pojazdów. Na ile podobny jest do rzeczywistości kolor na tej fotce? (rama ciężarówki na prawym skraju) By etairos at 2009-08-30
-
Super malowanie... Leopard w naturalnym umaszczeniu
-
[SF-Wrzesień '39] TZWT 101/II (MK 1 Żmij) 1:72
Archelaos odpowiedział Archelaos → na temat → [SF]Warsztat
Ogólnie Chełmińskie, konkretnie Legionów. -
[SF-Wrzesień '39] TZWT 101/II (MK 1 Żmij) 1:72
Archelaos odpowiedział Archelaos → na temat → [SF]Warsztat
Działko KZ-B (BK 27, takie jak w Tornado czy Grippenach) już zamontowane na pokładzie myśliwca. Łoże zrobione z miliputa, reszta z płytek polistyrenu i drucików. Muszę jeszcze zrobić pokrywę i lufy obu działek. Po raz pierwszy robiłem otwartą komorę uzbrojenia, jak myślicie jak mi wyszło? -
[SF-Wrzesień '39] TZWT 101/II (MK 1 Żmij) 1:72
Archelaos odpowiedział Archelaos → na temat → [SF]Warsztat
W planach jest kanonierka powietrzna OKRP Jagiello. Ale wiecej o tym w sierpniu. Tu skad pisze nie mam polskich znakow. -
[SF-Wrzesień '39] TZWT 101/II (MK 1 Żmij) 1:72
Archelaos odpowiedział Archelaos → na temat → [SF]Warsztat
Cieszę się, że się podoba. Miałem nadzieję, że zdążę wrzucić kolejny update, ale niestety, obowiązki nie pozwalają. Jutro wyjeżdżam na miesiąc na wykopaliska, wiec dalsza część prac dopiero w sierpniu. -
Super model! Szkoda tylko że nie zbudowano więcej tych maleństw.
-
Wspaniały model! Też popieram załogę z fragmentem wraka - to znacznie ciekawsze niż jakieś próby poligonowe . A do tego może jakieś oznaczenia zwycięstw na lufach albo burcie?
-
[WRZESIEŃ '39] PZL 37B Łoś, 1:48 Mirage + Part
Archelaos odpowiedział Roobert → na temat → Wrzesień `39
Słabe silniki ? Trudność w pilotażu ? Pierwsze słysze. Silniki miał słabe - porównaj sobie choć na wiki, jakie osiągi miał prototyp wersji C. A gdyby od początku dostał takie silniki jak planowane dla wersji D... Niedoświadczeni piloci mieli problemy w czasie szkolenia (kilka samolotów się rozbiło). Oblatywacze za to byli zachwyceni... A skoro już marzyć, to dlaczego nie zrobili z niego ciężkiego myśliwca (2xFK +2-4xkm w zabudowanym nosie) mogącego w razie potrzeby przenosić 800-1000 kg bomb...Coś takiego przydałoby się nam dużo bardziej we Wrześniu niż mikro ciężki bombowiec (Łoś zabierał 2,5 tony bomb, Wellington 2 tony)
- Poprzednia
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- Dalej
-
Strona 9 z 10
