....Powrót?....
Pionierka Szczecina, Danuta Szpetkowska, wspomina (cyt. za www.pionierzyszczecina.pl):
"...Tato miał możliwość wyboru miejsca zamieszkania i kiedy dotarł pod adres na ul. Bolesława Śmiałego 34 do opustoszałej kamienicy, cofnął się, ponieważ na kuchence stały jeszcze ciepłe garnki, a w sypialni leżała porozrzucana pościel. Wybrał mieszkanie dwupokojowe w oficynie, na parterze z WC, ale bez łazienki, gdzie słońce zaglądało przez parę godzin, ponieważ odbijało się z okien na podwórzu. Dokładnie pamiętaliśmy moment opuszczenia wileńskiego 3-pokojowego mieszkania z pełnym wyposażeniem, kiedy musieliśmy mijać się w drzwiach z zamieszkującymi naprzeciw kołchoźnikami(...)Dojeżdżając pociągiem do Szczecina, musieliśmy wysiąść na moście i ten odcinek pokonać pieszo, ponieważ most był prowizoryczny i kołysał się. Na spacerze ulicami zrujnowanego miasta zapamiętałam plac Zwycięstwa z dwoma kościołami i klomby obsadzone krzakami czerwonych róż. Na pogorzelisku tego miasta jakby zabłysła iskierka nowego życia.(...)"
Także piechotą do polskiego Szczecina zmierzali powracający - tak jak mój bohater - były więzień stalagu IV-B Mühlberg. Trafił tam po kampanii wrześniowej, siedział w obozie sześć długich lat, wypełnionych marzeniami o walce z bronią w ręku, przeżył epidemię tyfusu i gruźlicy, spotkał wysłanych tam jeńców spod Tobruku, walczących o Ardeny, powstańców warszawskich...
Od trzech miesięcy jest wolnym człowiekiem, Sowieci wyzwolili ich 23.IV.
Wiedział, że nie zostanie na niemieckiej ziemi, choć miał taką możliwość. Amerykanie stacjonowali 80 km dalej, wielu jego kolegów postanowiło dostać się do obozu przejściowego przez nich zorganizowanego. On - nie. Na piechotę choćby, ale do Polski.
Tę piękną figurkę zrobił dla mnie Erolek, dziękuję raz jeszcze!!
Pozdrawiam, Marcin.