Skocz do zawartości

MikeP

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    304
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez MikeP

  1. Nie są złe. Czy to będzie "białą dziewiątka" z VF-1? Przyglądałem się jej kiedyś ciut bliżej i wiem, że cyfry 9 w kalkomanii należy rozciąć. Sę przynajmniej dwa znane zdjęcia tej maszyny - służę w miarę potrzeby.
  2. Nie jestem przekonany, że to ten sam samolot. Na czym opierasz taki domysł? Czy tylko na literze "E" na stateczniku (inaczej umiejscowionej)? To słaby trop bo taki system oznaczeń obowiązywał we wszystkich jednostkach. Według podpisu pod drugim zdjęciem samolot służył wcześniej w Indochinach, a te w rzędzie na pierwszej fotce to samoloty z GB 2/91 Guyenne, która w Wietnamie nie była. Według mnie samolot nr 2 może naleć do do każdej z pozostałych jednostek w Algierii, ale akurat do tej sfotografowanej w Oranie - nie (chyba, że przesunięty). Na tej fotce i tak nic szczególnego nie widać więc strata niewielka. Życzę powodzenia w modelowaniu - trudne malowanie przed Tobą. Zdjęć tego samolotu z malowania Italeri (z CIB 328) nie spotkałem, ale na pierwszy rzut oka zdaje się, że pokpili sprawę z kolorystyką oznaczeń. Godło też wydaje się mieć za ciemne tło. Tu jest podobnie oznaczony:
  3. MikeP

    F 6 F-3 Hellcat 1/72

    A w służbie Jego Królewskiej Mości Hellcat Mk I Spód biały Chyba nie (albo coś przeoczyłem). Mógłbyś podać źródło? Temperate Sea Scheme nie uległ chyba żadnej oficjalnej zmianie, a kontrowersje budzi jedynie to czy stosowano wierne zamienniki czy amerykańskie kolory ANA. Model jak na pierwszy nie jest zły. Merytorycznie ma zły wiatrochron, niepotrzebny wysoki maszt anteny na stateczniku pionowym. Wnęki podwozia powinny być w kolorze spodu. Następny będzie lepszy.
  4. Witaj, spitfire jak to spitfire jest ładny sam z siebie. Twój trzyma poziom chociaż zdjęcia mogłyby być lepsze. Proponuję zabrać go w plener i cyknąć parę ujęć w tym także jakieś z góry i z dołu. Widziałem wcześniej parę Twoich modeli pojazdów i były chyba jednak lepsze od tego. Może powinieneś wykorzystywać trochę śmielej doświadczenia malarskie z pancerki w lotnictwie. W warsztacie prezentowanym na innym forum nie bardzo podobał mi się preshading na szarym, ale na tych zdjęciach trochę to ukryłeś. Na warsztat nie narzekaj, bo doświadczenia masz już dość żeby się mierzyć z takimi rzeczami jak lusterka czy obicia. Podoba mi się dobre odwzorowanie układu plam kamuflażu, nie podoba mi się połysk - zwłaszcza na oponach. I anten IFF też nie powinno być (czyli dobrze) Następnym razem powalcz trochę odważniej.
  5. Dla mnie też. Tylko trochę bym go matowości pozbawił. Ale ogólnie klasa.
  6. Marek, ten kolor dla mnie jest za jasny. Wprawdzie można się doszukiwać różnic między różnymi zdjęciami i pewnie rzeczywiście ten Engine Grey stosowano różny, to jednak na hellcatach na wszystkich znanych mi kolorowych fotkach z epoki wydaje się ciemny. Podobnie jak na czarnobiałych. Taki jak jest u ciebie kontrastowałby wyraźnie z płatowcem, tymcasem tak nie jest. Przejrzyj jeszcze raz swoje bogate zbiory. Na muzealne patrz w ostatniej kolejności. To nie jest oryginalne wykończenie. Pierwsze z brzegu: Przewody bywały różne (gumowa izolacja, metalowy oplot zmieniający kolor w zależności od oświetlenia i czasu eksploatacji, ale z pewnością nie bywały szare w kolorze engine grey. Obudowę przekładni pomalował na ciemniejszy kolor z kropelką niebieskiego, a przewody na ciemny nieokreślony (ciemnoszary, ciemnostalowy, ciemnordzawy, brązowy, ale nie jasnoszary). Mam wątpliwości co do wnętrza osłony silnika. Poszukam jeszcze, ale nie jestem przekonany do IG. Według mnie powinna być czarna. Poszperam w poszukiwaniu źródła tej informacji. Na F-3 często widać jasnoszarą (Grumman Grey), a zdaje się, że w 44 była jakaś specyfikacja co do malowania tego elementu. Muzealnym odmalowanym egzemplarzom nie wierz, sam spójrz jaka jest różnica między pierwzym a drugim zdjęciem z Twojego postu.
  7. Nie, słowo "kolega" miałem na myśli, tylko emotikon więńczący Twoją wypowiedź (buźka jednak mało przyjacielska). I tak od słowa do słowa rodzą się niepotrzebne awantury. Najważniejsze, że ta koncepcja prezentacji podoba się autorowi. METYS, ale chyba nie masz nic przeciwko krytyce (chyba jednak trochę uzasadnionej) na forum. Przecież w przeciwnym razie nie prezentował byś modeli na widok publiczny. A wojna na argumenty z pewnością jest lepsza od wojny na epitety. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  8. Kolego, powiedziała... ...że pokrywa luku uzbrojenia jest lekko uniesiona. Za to druga mówi mi wyraźnie, że klapa lewego skrzydła jest wychylona lekko w dół - jak przystało na samolot podchodzący do lądowania. Nic nie poradzę, że klapy wychylają się tylko w dół. I po co te nerwy?
  9. Nie chcę żeby wyszło, że się czepiam. Może to zdjęcia trochę przekłamują kolor, ale cóż jest za filozofia w wymieszaniu dwóch kolorów do stosownego odcienia za płytą. Cieniowanie w postaci podkreślenia trochę ciemniejszym kolorem, a potem delikatnym (nie czarnym) washem załamań powierzchni też by nie zaszkodziły i w kabinie i za płytą. Ale to są na prawdę drobiazgi wobec ogromu własnej pracy, którą dotąd wykonałeś. Bardzo podoba mi się, że walczysz samodzielnie z tymi detalikami (to o wiele więcej warte niż najdoskonalsza żywica - zwłaszcza dla autora). Świetnie Ci idzie i tak trzymaj. Ale nie zapominaj, że tym co w największym stopniu decyduje o postrzeganiu modelu w pierwszym momencie jest malowanie. I tu trzymam kciuki, bo że tzw. detal będzie dobry, to już widać. A co przerabiasz w osłonie silnika? Otwierasz klapki chłodzące? To bardzo wskazane, bo instrukcja przewiduje dla nich pozycję otwartą do wszystkich czynności na ziemi/lotniskowcu. Pzdr.
  10. Ten statecznik to jednak pochopnie wykosiłeś Przejechał pod szlabanem czy jakimś zwalonym pniem?. Dlaczego klapa jest wychylona w górę. Czy w Mustangu przypadkiem nie jest tak, że od góry trochę zachodzi na nią oprofilowanie przejścia skrzydło-kadłub? Na fotkach takiego jej usytuowania nie widać, chyba, że wzorujesz się na jakichś innych.
  11. Oj, przy takim podejściu, to chyba nie ma dobrych zestawów. Lepszy Hellcat nie istnieje, a ten model uchodzi za bardzo dobry. Wiele z tych uproszczeń przeciętnego sklejacza (jak ja) nie razi. Całe szczęście, że są puryści, którzy szukają dziury w całym i wyczarowują coś z niczego. Oby tylko malowanie go nie pogrzebało, bo trudno będzie. Dla mnie już trochę brakuje wyważenia między dorabianiem detali, a ich malowaniem (kolor za płytą, brak cieniowania). Powodzenia życzę.
  12. Ale wtedy nie ma mowy o zgrabnym lądowaniu na brzuchu. Raczej o wkręceniu się wglebę. Nie wierzę, że ten ze zdjęcia wylądował na własnych kołach w tym stanie. Prędzej to efekt jakiejś kolizji na ziemi.
  13. Trochę nie kumam. Jak lądowanie na brzuchu to w jaki sposób urwał się statecznik pionowy. To mógłby być efekt kapotażu, ale to jest bardziej prawdopodobne przy lądowaniu w przygodnym (grząskim/nierównym) terenie na kołach. Ale na brzuchu raczej nie. Z resztą zdjęcia potwierdzają, że lądowanie na brzuchu Mustangiem to nic takiego strasznego i samolot i pilot wychodzą z tego prawie cało.
  14. MikeP

    Fokker F.VIIa LD-12Eb

    Do Polski przyleciał 27 listopada 1928 r., zamówiony prze przedsiębiorstwo "Aero". Od 1 stycznia 1929 r. został wraz z pięcioma innymi przejęty przez PLL "Lot". Z silnikiem Skoda-Lorraine-Dietrich LD-12 Eb latał do 1935 r., kiedy to zabudowano mu gwiazdowego Jupitera. Latał na liniach krajowych i zagranicznych (Wiedeń, Czerniowce) do maja 1936 r. W "Locie" do 1938 r. (loty zastępcze i taksówkowe). W 1938 odsprzedany wojsku i przebudowany do szkolenia w lotach bez widzialności. Można wiedzieć jakiimi materiałami dysponowałeś, a jakie znalazły sią po fakcie? Pewnie książeczkę Mikulskiego i Glassa "Polski Transport Lotniczy 1918- 1978" miałeś pod ręką. A co oprócz tego? W powyższej publikacji podano informację, że kadłub był pomalowany na biało z wyjątkiem okapotowania silnika. Nie wiem na ile to jest wiarygodne. Twoja wizja wydaje mi się przekonująca. Jeszcze raz gratuluję i czekam na trimotora. Może coś jeszcze? Mnie się marzył jeszcze PWS-24.
  15. MikeP

    Fokker F.VIIa LD-12Eb

    Ale cudny. Moje marzenie czekająca od dawna na realizację. Na razie w postaci Broplanu. Piękna imitacja skejki. Chciałbym to zobaczyć z bliska i większe. Mam nadzieje, że będzie można. Kiedy będzie można zobaczyć warsztat? Będzie jakaś kontynuacja tematu? U mnie cała szafa srebrnych ptaków lotu, ale ciągle brak mi odwagi i czasu żeby się za to wziąć.
  16. Że jest dobry to bezsprzeczne. Całość robi świetne wrażenie, napiszę więc co mnie się podoba mniej. 1. Obicia. Moim zdaniem kolor jest za srebrny i świeży. Jaką techniką to robiłeś (gąbka?). Rozważyłbym zastosowanie w przyszłości mniej metalicznego aluminium, albo innej techniki. Szczególnie śmigło w porównaniu z resztą robi wrażenie zbyt poobijanego. Nie jestem ekspertem od Jugów (ani w ogóle żanym ekspertem ) ale po przejrzeniu paru fotek - m.in. z tej jednostki - mogę powiedzieć, że tak poobijane śmigła nie są czymś typowym. 2. Kolor Olive Drab. Według mnie jest trochę za ciemny. Farba słynęła przecież z podatności na blaknięcie. Wiem, że w Europejskich warunkach nie była tak narażona jak na CBI i PTO, ale biorąc pod uwagę efekt skali (im mniejszy obiekt tym kolory wydają się ciemniejsze) ja bym ją odrobinę bardziej rozjaśnił. Trochę to szukanie dziury w całym, bo - jeszcze raz podkreślam - model bardzo fajny. Pozdrawiam. Michał
  17. Długość okopceń i ich kolor zależał od tak wielu czynników, że zostawił bym tu autorowi prawie pełną dowolność. Te wydają mi się po prostu realistyczne. Odrapywanie - jestem przeciw. Zdjęcia z epoki nie potwierdzają wielu obić na Chińskich P-40. Przynajmniej nie do gołej blachy. To samo dotyczy śmigieł. "Odbijanie lakieru" z nich jest manierą efektowną, ale nie zawsze wierną rzeczywistości (niestety sam jej od czasu do czasu ulegam). Śmigło mogło się wycierać przy końcówkach łopat i na krawędziach ich natarcia, ale odpryski całych płatów farby świadczyłyby raczej o mechanicznych uszkodzeniach, a takie zniszczone śmigło należałoby po prostu wymienić. Podstawka - jestem za. Palemka - jestem przeciw. Fotki z okolicy nie potwierdzają występowania tego typu roślinności w okolicy lotniska Kunming. To raczej stepowy krajobraz. Na potwieredzenie powyższych tez służę dokumentacją fotograficzną (znaną także autorowi i wykorzystaną z głową przy budowie). Z resztą zachwytów zgadzam się w zupełności.
  18. Marku, jak dobrze wiesz, bardzo się podoba Kłania się nisko sekcja gimnastyczna Pewnie, że powinna być. Tylko nie każdy ma papiery mistrzowskie żeby taką pe czterdziechę zrobić. A gdyby ktoś jednak chciał spróbować czy przypadkiem nie ma i wypełnić postulat autora o upowszechnianiu szczęk (nie tylko na P-40) zapraszamy w ramach bratniej pomocy i w imię nawiązywania dobrosąsiedzkich stosunków do niekonkurencyjnego projektu http://www.modelarstwo.org.pl/forum/viewforum.php?f=115 Mam nadzieję, że nie naruszam tą "reklamą" zasad regulaminu.
  19. Dzięki za wyjaśnienie sprawy gwiazd. Czuję się w pełni przekonany. Pomyślimy... Ale juź nie dodawaj obić. Już teraz poobijane jest, powiedzmy, ponadstandardowo. Wygląda efektownie, ale więcej byłoby przesadą.
  20. Wybacz pytanie dyletanta, ale czy gwiazdy ppowinny być w pięciu pozycjach? Na obu skrzydłach od dołu - to wbrew rozkazom. Ogólnie bardzo mi się podoba. Śmigło tatkże, chociaż porządnie zjechane. I silniczek teraz wygląda dużo korzystniej. To tylko kwestia zdjęć czy trochę go podmalowałeś?
  21. Jeśli to ma być stndardowe malowanie Fleet Air Arm to polecam na zewnątrz farby Pactry: A-113 - Sky A-92 - Extra Dark Sea Grey (RLM 75) A-88 - Dark Slate Grey (RLM 71) To są wierne odpowiedniki bardzo bliskie oryginałom ustalone metodą prób przez naszego kolegę Pilexa. Na modelu wychodzą tak: http://modelwork.pl/viewtopic.php?t=19874 Do wnętrza możesz użyć A-117.
  22. Dzięki za dobre słowo. Z podstawki nie jestem specjalnie zadowolony. Chciałem poprzecierać farbę do gołego drewna (pod warstwą szaro niebieską jest lakier w tonacjach drewnopodobnych), ale wszystko robiłem trochę za szybko i olejny łosz zareagował mi z drewnopodobnym humbrolem. Ostatecznie musiałem wszystko pomalować na te szaroniebieskości. Kolor wymieszany z różnych farb akrylowych białej czrnej, Glossy Sea Blue i jakichś szarości: RLM i Intermediate Blue -słowem ze wszystkiego co wpadło w ręce. Między Martletem Mk V, a Wildcatem FM-1 różnic chyba nie ma (tylko zewnętrzne lusterko i większe kółko ogonowe rzucają się w oczy). Brytyjczycy w pewnym momencie odeszli od nazwy Martlet i zaczęli nazywać swoje kotki po amerykańsku. Natomiast wcześniejsze wersje dla Fleet Air Arm różnią się od podstawowych wersji amerykańskich F4F-3 i F-4 dość istotnie - żeby zrobić wczesnego Martleta trzebaby sporo pokombinować. Halsey, pokaż w końcu te Hellcaty różnej maści bo ciekawość zżera człowieka.
  23. Dorobiłem jeszcze taką podstawkę. Szału nie ma, ale dorzucam kilka fotek dla dopełnienia obrazu:
  24. Abominus Myślę, że tym razem to daruj sobie już te rozmyte linie, bo na tym etapie to już raczej nie do zrobienia. Co do śladów eksploatacji to też ostrożnie. Nie chodziło mi o obicia i takie tradycyjne "odrapywanie", ale może wartoby odtworzyć te charakterystyczne dla "Big Hoga" łaty na przestrzelinach na lewej burcie. Największym, rzucającym się w oczy niedopatrzeniem producentów wszystkich zestawów (łącznie z Tamiyą w 48) jest pominięcie technicznego szczegółu Corsairów 1A VF-17. Miały klapki chłodzące wokół całego okapotowania silnika. Co ciekawe samoloty Marines zostały zmodyfikowane już w czasie produkcji birdcageów. Sam Blackburn bardzo narzekał na hydrauliczny system sterowania klapkami, ponieważ układ był nieszczelny i często pojawiały się wycieki na wiatrochron. Tego w modelu także już też nie zmienisz. Warto jednak budując modele znanych historycznych samolotów przyjrzeć się zdjęciom i zapoznać z ich historią. Powodzenia następnym razem. Lepsze zdjęcia pozwoliłyby zobaczyć więcej. Banny Można się umówić, że rozmyte przejścia kolorów są pomijalne i w 72 i w 48 itd. Ale czy o to chodzi? Jest to do zrobienia nawet bez aerografu - zwłaszcza na samolocie tak zajechanym jak "1" Blackburna. Nie ma co odpuszczać, bo między wykonaniem modelu "czystego i schludnego", a wymalowaniem połowy skrzydeł na srebrno pędzlem (niby obicia) jest jeszcze cały wachlarz możliwośc. Warto poeksperymentować z kredkami, farbami wodnymi (akwarele), olejnymi, pastelami. Na przykład taką rozmytą lekko linię bez aerografu dałoby się zrobić na matowym podłożu stosując suchą pastelę zbliżoną do ciemniejszego koloru. Aerografem to dość prosta sprawa. Odpowiednie maskowanie załatwi sprawę. Po co pomijać jak można zrobić? Pozdrawiam Michał
  25. Na tym właśnie polega kłopot z nim. Prawdziwy był brudny, odrapany i nosił ślady polowych napraw. Oprócz tego zdjęcia które wkleiłeś są jeszcze inne pokazujące stan tego saolotu. Prawdopodobnie pierwsze F4U-1A dla marynarki miały klapki chłodzące na całym obwodzie osłony silnika. Na pewno nie ma masztu anteny przed kabiną. Wnęki podwozia głównego powinny być w kolorze białym. Przejścia kolorów rozmyte. Farba matowa (albo zmatowiała). Jeszcze trochę kurzu oleju i paliwa, parę zdrapek ibędzie prawdziwy Jolly Roger. Pozdrawiam MP
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.