Jump to content

grzesioj

Members
  • Content Count

    661
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by grzesioj

  1. Kiedyś miałem w planach i ten model, ale teraz, jak wziął go na tapetę Adam, to nie wiem... pozdrawiam Grzesiek
  2. Raczej to chyba efekt znudzenia tymi modelami. Młodemu też już się znudziły, tak, że nie wiem. Skończę jeszcze zaczętego kolejnego pokrakę i zobaczymy. pozdrawiam Grzesiek
  3. Pomimo, nie bójmy się tego słowa - miernego zainteresowania tematem, wstawiam parę zdjęć zrobionych przy świetle słonecznym. Nie są one najwyższych lotów, ale model wygląda na nich nieco naturalniej: I cały dobytek 38(t): pozdrawiam Grzesiek
  4. Musisz się pospieszyć, póki jeszcze są zdjęcia (patrz - post scriptum w pierwszym poście tematu). A poradnik jest tu, choć w tej chwili stosuję już delikatnie zmodyfikowaną metodę w stosunku do opisanej. Tak mi się jakoś dzieje a niestety nie mam na tyle cienkiego narzędzia, to znaczy wiertła, aby te otwory z powrotem rozwiercić. Igłą niestety nie idzie ... Dzięki za zainteresowanie tematem. pozdrawiam Grzesiek
  5. Ponieważ najlepszy w życiu modelmam za sobą: i nic lepszego już nie stworzę, do kolejnego tematu podszedłem, jakby to powiedzieć, na luzie. Co z tego wynikło - czyli czołg rozpoznawczy Sd. Kfz. 140/1-75 firmy UM w skali 1:72, widać na zdjęciach poniżej. Model, podobnie jak przedstawiony ostatnio 15cm sIG auf Jagdpanzer 38(t), również gości na forach z częstotliwością proporcjonalną do ilości wyprodukowanych rzeczywistych egzemplarzy. Jak udało mi się zrozumieć z wygrzebanych gdzieś tam w sieci rosyjsko-niemiecko-angielskich źródeł, pojazd został zbudowany w... 2 egzemplarzach. Z tego co również zrozumiałem z zamieszczonych tam fotografii (chętnie bym je pokazał, ale nie chcę iść do więzienia) były to dwa różnie wyglądające egzemplarze. Miniaturka zaproponowana przez producenta nie jest oczywiście modelem żadnego z nich, choć do jednego jest bardziej podobna niż do drugiego. W porównaniu ze składanymi ostatnio jest ona wykonana koszmarnie. Kłopoty zaczynają się już na samym początku – przy składaniu kadłuba. Wszystkie jego najistotniejsze elementy, czyli obydwie burty oraz dno mają kształt nieregularnych śmigieł, powykręcanych fantazyjnie w różne strony. Próbowałem je nieco naprostować brutalną metodą przeginania w paluchach w przeciwną stronę niż był wygięty plastik, ale z powodu jego niebywale skomplikowanego kształtu nie było to proste. Poza tym tak prostowany plastik wraca powoli do swojego pierwotnego kształtu. Mimo tego kadłub jakoś skleiłem, ale w wyniku istniejących zwichrowań model nie stoi pewnie na podłożu całą powierzchnią gąsienic tylko nieco się kołysze. Model stworzony został z użyciem moich z grubsza biorąc standardowych metod - trochę kleju do plastiku, trochę CA, potem Humbrole i Pactry nakładane pędzlem, wash - olej pomieszany z czarnym Humbrolem itd. W zasadzie nic nowego. Ale postanowiłem przy budowie modelu nieco poksperymentować. Pierwszy eksperyment polegał na innym sposobie złożenia gąsienic niż stosowany przeze mnie dotychczas. Do tej pory sklejałem gąsienice do postaci dwu odcinków: łuk na kole napędowym, dolny bieg gąsienicy, łuk na kole napinającym - to pierwszy odcinek, drugi - reszta, czyli górny bieg gąsienicy. Tu postanowiłem skorzystać z rad udzielanych przez rozmaite "podręczniki modelarstwa" i gąsienicę złożyć nieco inaczej: pierwszy odcinek to łuk na kole napędowym i dolny bieg gąsienicy, drugi odcinek - to łuk na kole napinającym i górny bieg gąsienicy. Niby różnica drobna, a efekt - nie warto chyba odchodzić od starych, dobrych, sprawdzonych metod. Tutaj po prostu były problemy z zachowaniem odpowiedniej krzywizny gąsienicy w miejscu połączenia owych dwu odcinków, co zapewne widać na zdjęciach. Drugi eksperyment polegał na zbudowaniu namiastki bardzo dobrze widocznego w modelu wnętrza pojazdu, bo to co zaproponował producent: było żałosne i wołało o pomstę do nieba. To, co widać na zdjęciu plus radiostacja i coś wyglądającego niczym fotel samochodowy miało stanowić całe wnętrze!!! Jak to wnętrze wyszło mnie, ocenicie na zdjęciach. Niby raz już kiedyś podchodziłem do tego tematu, ale wtedy była to namiastka próby zbudowania namiastki wnętrza … Kolejny wielki problem to nadbudówka. Mogłaby ona składać się z dwu, może trzech większych elementów ale w dobie Wielkiej Unifikacji zestawów UM (chodzi tu głównie o unifikację ramek z czołgiem rozpoznawczym Sd.Kfz. 140/1) składa się z 7 części producenta plus dołożonych 7 moich… Wszystko to lepione w powietrzu, bez jakichkolwiek elementów ustalających no i oczywiście niezbyt pasujących do siebie. Producent zaproponował tak przedziwne rozwiązanie zbudowania wyższej niż w czołgu Sd.Kfz. 140/1 nadbudówki: Krótko mówiąc - burta ma się składać z dwu elementów różnej grubości, niedopasowanych kształtem, zbyt grubych. Cóż, jak widać na powyższym zdjęciu, jakoś to zlepiłem i nawet pocieniłem, uwierzcie mi. Dodatkowo - usunąłem z wnętrza coś w rodzaju półki, która powstała przy sklejeniu tych dwu elementów. Ale - pojawił się kolejny problem - wyrównanie zewnętrznej powierzchni sklejonych elementów. Jak to zrobić, aby niektóre nity pozostały, inne zaś zniknęły? Od razu zrozumiałem, że się po prostu nie da. Wyrównałem powierzchnię z grubsza pilnikiem a potem papierem ściernym i… doszedłem do wniosku, że tak być nie może. Nity muszą być!!!. Jakiekolwiek kulawe, nieudolne, ale muszą być. Po bardzo długim zastanowieniu odrzuciłem jakiekolwiek próby z nanoszeniem mikroskopijnych kropelek czegokolwiek, co miałoby te nity udawać, gdyż takowe próby już raz zakończyły się niepowodzeniem przy modelu Flakpanzer 38(t) Sd.Kfz. 140. W rachubę również nie wchodziło użycie dodatkowych nitów, zawsze dodawanych do tych modeli, bo po prostu nie jestem w stanie ich odciąć od kawałka plastiku, na którym są odlane, a następnie przykleić w jakikolwiek sposób. Po przemyśleniach i różnych dziwnych próbach z różnymi dziwnymi materiałami wybrałem chyba najgłupszy, najbardziej szalony sposób wyprodukowania nitów. Mianowicie, przy pomocy różnych skomplikowanych pomiarów geodezyjnych odtworzyłem na kawałku bardzo cienkiego tworzywa (szyby z domków Fallera) kształt burt nadbudówki, po czym wyciąłem je nożykiem i zmatowiłem papierem ściernym (po to, aby je po prostu było widać…). Na tych ściankach, od „lewej strony” wycisnąłem tępą igłą krawiecką zagłębienia, uważając aby nie porobić dziur w tworzywie, lub, co gorsza, nie połamać go. Po stronie „prawej” pojawiły się… nity. Te kawałki tworzywa nakleiłem w odpowiednie miejsca nadbudówki. Myślę, że można to uznać za trzeci eksperyment, przeprowadzony w trakcie budowy modelu. No, chyba zanudziłem wszystkich ewentualnych obserwatorów tematu i chyba niewielu dotrwało do tego miejsca. Zatem - najwyższy czas na zdjęcia modelu, wyprodukowanego z takim trudem. Wszystkie one jak na razie wykonane są przy sztucznym oświetleniu, z użyciem lampy błyskowej, a więc model wygląda na nich tak, jak wygląda. Jeśli temat wzbudzi jakiekolwiek zainteresowanie, postaram się, o ile aura pozwoli, zrobić w sobotę zdjęcia plenerowe i pokazać je w przyszłym tygodniu. Pierwsze zdjęcie - na wczesnym etapie budowy: Zdjęcie kolejne - próba, udana chyba , przerobienia pokręteł armaty z odlanych w jednym kawałku, pełnych, na takie: Wiem, że wyglądają zgrzebnie i grubo, ale one mają średnicę około 4-5 milimetrów, co jak dla mnie jest dolną granicą postrzegania i możliwości obróbki czegoś takiego w palcach. I dalej: Tutaj wnętrze - "sajens fikszyn", choć nie powiem, na podstawie jakiegoś jednego rysunku wnętrza czołgu Pz.Kpfw. 38(t): Ze starszym bratem: No i trochę szczegółów z cyfrowym zoomem: Jeśli uważacie, że warto, to coś napiszcie . A, kłaki widoczne na niektórych zdjęciach przyplątały się w czasie robienia fotografii . pozdrawiam Grzesiek P.S. Dziś mój serwer obrazków przywitał mnie takim oto komunikatem: Ponieważ nie mam najmniejszego zamiaru płacić i "apgrejtować konta do Premium" pozostaje tylko zacytować klasyka: spieszmy się podziwiać modele, tak szybko odchodzą (ich zdjęcia). A swoją drogą, mój zbiór zdjęć na imageshacku robi się i tak coraz bardziej szczerbaty , bo niektóre starsze obrazki same gdzieś poznikały.
  6. He, coś takiego. Nigdy się z tym nie spotkałem, aczkolwiek różne rzeczy w tych puszkach bywają, to prawda - ale to raczej w tę "drugą stronę". pozdrawiam Grzesiek
  7. Może moje pytanie będzie głupie - ale, czy dobrze rozmieszałeś te farbki ? Ja kupuje od lat Humbrola i nigdy nie były "za rzadkie". pozdrawiam Grzesiek
  8. Ogólnie rzecz biorąc, jak piszą Przedmówcy, nie jest źle. Ale są momenty, które mi się nie podobają, jak chociażby ten, zaznaczony na zdjęciu (z drugiej strony kadłuba jest tak samo): Obawiam się, że połączenie w tym miejscu utopiłeś w kleju i tego nie usunąłeś, myśląc, że wszystko skryje farba. Klej, który wypłynął należało pozostawić do wyschnięcia, powierzchnię załamania blach wyrównać i poprawić miejsce ich styku albo czeską żyletką, a jeśli jej nie masz, choćby igłą czymś podobnym. A jeśli to nie był klej, tylko szpachla, jak piszesz, należało zrobić - tak samo, tylko zupełnie nie wiem, po co tam tę szpachlę upychałeś. Jeśli udało Ci się nawiercić wydech, powinieneś wykonać również otwory w tym czymś: W sumie nie wiem do czego to służyło, być może do holowania czegoś, ale na zdjęciach pojazdów wyposażonych w to "cóś" (niekoniecznie sIG auf Jagdpanzer 38(t)) otwory w tym czymś były. Nie w każdym miejscu podoba mi się wash. W niektórych miejscach wygląda tak, jakbyś do niego nie dotarł i zostawił farbę nie roztartą (jak choćby wokół osłony miejsca, skąd wychodzi z kadłuba rura tłumika). pozdrawiam Grzesiek
  9. No, widzę, że zmieniłeś serwer i zdjęcia są, choć imageshack też nie jest idealny. Na drugim zdjęciu widzę niedomalowane zęby gąsienicy w okolicach koła napinającego . A i chyba nie tylko tam... pozdrawiam Grzesiek
  10. To już zależy od Ciebie, czy jest on według Ciebie wystarczający, czy lubisz mocniejszy. Zawsze jeszcze można zapuścić zakamarki i szczeliny rozcieńczoną czarną farbą olejną. Ja też tak robię. Wash washem, ale zawsze jeszcze coś wychodzi. A - i zrób coś z tymi zdjęciami. Znowu mi się nie wyświetlają. Chyba, że coś się dzieje z przeglądarką. Gdy skopiuję bezpośredni link do nich z Twojego postu i wpiszę w adres przeglądarki, nie ma problemu - są. Na forum - nie ma . pozdrawiam Grzesiek
  11. Widzę, że prowadzimy tutaj dialog a nie szeroko pojętą dyskusję, ale, niech tam. Nie wiem, co ma, jak to mówią, piernik do wiatraka. Ja też nie mam statywu. Ale co ma sposób ustawienia modelu do tego, czy wychodzą ostre zdjęcia czy nie? Ja "utrwalałem" pastele terpentyną. Piszę "utrwalałem", bo jest to raczej zmycie nadmiaru proszku niż jego rzeczywiste utrwalenie. Terpentyna jest jednakże bardzo agresywnym rozpuszczalnikiem i błyskawicznie atakuje np. farby olejne, nawet wyschnięte. Zatem - albo należy bardzo uważać, albo dać sobie z tym spokój. Nadmiar pasteli można zetrzeć choćby palcem w dostępnym miejscu, lub - w mniej dostępnym - patyczkiem higienicznym. A najlepiej utrwalać lakierem bezbarwnym . Pastele - starym, dość sztywnym, krótko przyciętym pędzelkiem. A z resztą, popatrz tu, jeśi masz ochotę i jeszcze tam nie zaglądałeś. pozdrawiam Grzesiek
  12. Pokazały się zdjęcia. Niestety, szczerze mówiąc, nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy modelem na nich a na zdjęciach sprzed tygodnia. Dodatkowo stosujesz bardzo nieatrakcyjny według mnie sposób przedstawiania modelu - konsekwentnie rzut z boku, z góry, z przodu i z tyłu. A gdyby tak na jednym zdjęciu było trochę i przodu, i boku, i góry - model na pewno prezentowałby się lepiej, ciekawiej i atrakcyjniej. Tak, wiem, czepiam się... pozdrawiam Grzesiek
  13. Hm..., jeśli chodzi o mnie, to nic nie sądzę, bo nie widzę zdjęć... Nie wiem, czy to tylko moja przypadłość? pozdrawiam Grzesiek
  14. Dozór Techniczny dopuszczał do eksploatacji tak zardzewiałe kotły ? pozdrawiam Grzesiek
  15. To jest proszenie się o kuku. Bęzyna czy inny rozcieńczalnik do olei jak najbardziej może uszkodzić powłokę z Humbrola. Oczywiście, że masz rację. Ale pytanie brzmiało - czy można i czy nic się nie stanie. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że można: ale stać się może: A że można tak robić, jak napisałem, oto dowód - wash robiony na Humbrolu z pomocą rozpuszczalnika Wamodu: Tylko, jak w życiu, do wszystkiego potrzebny jest umiar i odrobina doświadczenia. No i nawiasem mówiąc: benzyna a nie pozdrawiam Grzesiek
  16. Będziesz mógł robić washa farbami olejnymi dla artystów. Czy benzyną ekstrakcyjną - nie próbowałem, pewnie tak. Ja używam do tego celu zwykłego rozpuszczalnika Wamodu, z tym, że farbę olejną (brązową) mieszam z czarnym Humbrolem, aby przyspieszyć schnięcie. No i pamiętaj - wash na dobrze wyschnięty bezbarwny błyszczący Humbrola. Jak będziesz się za długo bawił i maział pół godziny, to na pewno tak się stanie. W to akurat bezgranicznie bym nie wierzył. Ja daję farbom przynajmniej jedną dobę na wyschnięcie, jeśli chcę kłaść na nich bezpośrednio jakieś inne oleje. Niby na puszce jest napisane 6 godzin, ale ja się już kilka razy na tym przejechałem. pozdrawiam Grzesiek
  17. . Ja zaczynałem (choć trzeba szczerze przyznać - ponownie i jakoś dziwnie to brzmi "zaczynałem") w wieku 2,333 raza bardziej zaawansowanym. pozdrawiam Grzesiek
  18. Faktycznie, nie zrozumiałem . pozdrawiam Grzesiek
  19. No i dobrze jest. Jedyne rzeczy, które nieco rażą, to jakieś paprochy poprzyczepiane do kadłuba i miejscami jakby nieco zbyt gruba warstwa farby - zacieki. Dodatkowo, na przedniej części kadłuba widać albo odcisk palca, utrwalony washem, albo niedostatecznie wyrównaną powierzchnię po pilniku, zalaną washem. pozdrawiam Grzesiek
  20. Słusznie prawisz... Wyłączam publikator. pozdrawiam Grzesiek
  21. Dziwi mnie, że w tej fali "niechcenia Ci się" w ogóle chce Ci się sklejać model . Takie to trochę lekceważące oglądających Twój warsztat. Ale - jak ktoś powiedział: pozdrawiam Grzesiek
  22. Czyli - ni mniej, ni więcej, tak jakbyś pomalował model błyszczącym Humbrola . pozdrawiam Grzesiek
  23. Według mnie - ślady są bardzo wyraźne. Dlaczegóż czołg miałby zapaść się nie wiadomo jak głęboko. Po pierwsze - śniegu nie musiało być dużo, po drugie - nacisk jednostkowy czołgu na grunt wynosił 1,08kg/cm2, przeciętnego człowieka około 0,5kg/cm2. No, ale się wymądrzyłem ... pozdrawiam Grzesiek
  24. Model jakiś taki..., bez szczegółów. W sumie - kamuflaż spełnił swoją rolę . Z tego też powodu średnio mi się podoba. pozdrawiam Grzesiek
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.