Jump to content

grzesioj

Members
  • Content Count

    661
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by grzesioj

  1. Jak zwykle - bardzo ładnie i ze smakiem. pozdrawiam Grzesiek
  2. Ja robię nieco inaczej. Na pokryty dobrze wyschniętym, błyszczącym lakierem model (u mnie lakier Humbrol 35) nakładam przy pomocy pędzelka mieszaninę farby Humbrol 33 - czarna i brązowego oleju artystycznego (niestety, producenta nie pomnę). Czarny Humbrol służy przyspieszeniu wysychania mieszaniny (no i oczywiście dodaje koloru...), artystyczny olej - zupełnie odwrotnie - wysychanie opóźnia. Farby mieszam w stosunku mniej więcej 1:1, tak, że mają konsystencję nie powiem czego. Po kilku minutach (najczęściej po tylu, ile zajmuje pomazanie tym modelu) zaczynam to wycierać suchymi patyczkami kosmetycznymi. Jeśli gdzieś nie mogę się wcisnąć, biorę lekko zwilżony rozpuszczalnikiem Wamodu pędzelek i wash rozcieram. Jeśli nie jestem z jakiegoś miejsca zadowolony, czynność powtarzam. Później, już po nałożeniu washa i pokryciu modelu od nowa bezbarwnym lakierem matowym, duże powierzchnie rozjaśniam metodą suchego pędzla. Efekty są takie: A, zapomniałem napisać - washowi daję przynajmniej jeden dzień do wyschnięcia (na kaloryferze lub w letnim słońcu, jeśli jest letnie słońce) nim model zacznę dalej malować. Inaczej - wash spłynie... pozdrawiam Grzesiek P.S. Przepraszam za zaśmiecanie wątku zdjęciami swoich modeli, ale, przynajmniej jak dla mnie, jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów.
  3. Hm... Kiedy ja byłem na studiach w Krakowie, były tam jeszcze szczere pola... Co do pierwszego modelu - jak powiedziałem, tak zrobię, czyli go nie pokażę i już. Z resztą - nie ma po nim już śladu. Pierwszego modelu po powrocie do hobby też nie pokażę, bo wstyd . Ale żeby nie tylko pisać, że nie pokażę, to pokazuje pierwszy model pojazdu gąsienicowego, który zbudowałem w 2006 roku. Oto on: Dodam tylko, że model był budowany "bez internetu". pozdrawiam Grzesiek
  4. Dobrze jest, bo to dość trudny model. Tylko jedna prośba - kadruj zdjęcia, bo nie za bardzo chce mi się podziwiać ogromne płachty tła. pozdrawiam Grzesiek
  5. Rozumiem, rozumiem o czym piszesz i oczywiście masz rację, tyle, że Ty nie zrozumiałeś, o co mnie chodzi. Fakt - nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodzi o to, że jeśli poprawisz którykolwiek z postów w swoim temacie, na "zewnątrz" tematu brak jest informacji o tym, że cokolwiek zostało w nim zmienione i temat "zsuwa się" coraz niżej. A myślę, że część osób (w tym ja ) nie zagląda w dziale giełdy dalej, niż na pierwszą stronę. pozdrawiam Grzesiek
  6. Tyle tylko, że poprawiony post nie dostaje statusu nowego posta i dopóki ktoś w niego nie zajrzy, nie wie, że go poprawiłeś. Dodatkowo - i tak "utonie" on w powodzi nowych postów. Chyba to nie jest aż tak dobre rozwiązanie . pozdrawiam Grzesiek
  7. No i całkiem słusznie. Choć z drugiej strony, nie wiem, czy odważyłbym się pokazać swój pierwszy model pojazdu pancernego, który skleiłem. I nie było to wcale tak dawno, bo bodajże w 2006 roku, ale dla mnie były to czasy A już na pewno nie pokażę nigdy mojego pierwszego modelu, który skleiłem i pomalowałem ... pozdrawiam Grzesiek
  8. Bardzo ładny (jak zwykle...) model. Wygląda, jak dwupłatowy Hurricane . Takie pierwsze skojarzenie. pozdrawiam Grzesiek
  9. Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że się odzywałem ... Weź się w garść, skończ ten model i bierz następny. pozdrawiam Grzesiek
  10. Bardzo ładny. pozdrawiam Grzesiek
  11. Cóż kolego nicpon - w jednym poście dosadnie streściłeś esencję myśli przewodniej moich wszystkich postów w tym temacie . Najpierw pytać - potem robić, a tu mam wrażenie, że Sandman postępuje odwrotnie... pozdrawiam Grzesiek
  12. A po co zaraz robić tam spawy? Zrzut pochodzi z ksiażki "Военно-техническая серия. №127. Panzer 38(t) и машины на его базе. Часть 4", którą "naszłem" gdzieś na internecie. pozdrawiam Grzesiek
  13. Przyczepiłbym się do jeszcze jednej rzeczy, o której wcześniej nie napisałem, bo jakoś tak mi umknęło. Cóż, praca, nie zawsze jest czas i nastrój, by się głębiej nad czymś zastanawiać. Co mi się jeszcze niestety nie podoba, to doklejenie nazwijmy to, górnych osłon nadbudówki do samej nadbudówki. Zrobiłeś je tak, jakby były wygniecione z resztą nadbudówki w postaci jednego kawałka blachy. A przecież to były oddzielne kawałki materiału. Fakt, że na zdjęciach przed budynkiem wytwórni nie za bardzo to widać, ale tak czy inaczej, to była jak gdyby nadbudowa nad "karoserią" Hetzera. Niestety, nie wiem, czy jasno się wyraziłem ... pozdrawiam Grzesiek
  14. Po pierwsze - malowanie matowym lakierem nie "załatwi" sprawy krzywego przyklejenia i wycieków kleju. Po drugie - nie rozumiem zupełnie "sprawy wycieków kleju". To normalne, że klej tu i ówdzie wylezie w trakcie klejenia. Ale nic w tym złego. Zostawia się go do porządnego wyschnięcia i brutalnie pozbywa, czy to nożykiem, czy pilnikiem, czy może wreszcie papierem ściernym, odtwarzając, o ile to konieczne, jakieś zniszczone elementy powierzchni. Jeśli klej wyciekł na gładką powierzchnię, to przy odrobinie cierpliwości, jeśli pozwoli się klejowi spokojnie zaschnąć, jak pisałem powyżej, nie ma żadnych "strat". No, chyba, że się tematu nie przemyśli do końca i klej wypłynie na powierzchnię pokrytą farbą. To wtedy jest przykro. Po trzecie - zanim go zmatowisz w jakikolwiek sposób , naklej kalkomanie (no, chyba, że ich nie przewidujesz) i raz jeszcze zamaluj je lakierem błyszczącym, a po jego zaschnięciu zrób wash'a i dopiero matuj. Jeśli dojdziesz do tego etapu, można rozmawiać o delikatnych przybrudzeniach i "rainsach". Co do modelu - ogólnie nie jest źle. Tylko, jeśli to model pojazdu "niezłochanego", po kilku testach, to mogłeś się postarać o równiejsze przyklejenie bocznych ekranów. A, i farba, zdaję mi się, dość grubo położona. Widać to szczególnie na widoku od góry. Albo to ten nieszczęsny klej... pozdrawiam Grzesiek
  15. Myślę, że w takiej sytuacji: byłoby lepiej, gdyby człowiek nauczył się budować pewne rzeczy, niż korzystał z gotowych rozwiązań - tym bardziej, że - może będę nieco złośliwy - na przykład gotowa lufa RB wcale nie powaliła mnie na kolana. Dziwi mnie również nieco kolejność budowy: malowanie - klejenie, czy doklejanie elementów fototrawionych przed końcowym montażem nadbudówki. Przyjdzie, oj przyjdzie ją docisnąć do wanny kadłuba i elementy się posypią (te, które są na końcach błotników). pozdrawiam Grzesiek
  16. Jeszcze raz dziękuję za miłe komentarze . Nastąpiło małe zamieszanie. Kolega Panzer4 a później ja: mówiliśmy o pojeździe pod tytułem Sd. Kfz. 140/1-75, czyli nie tym, który jest głównym tematem wątku, lecz tym, przedstawionym na zdjęciu (to znaczy - na zdjęciu jest jego model ). Model ten, w wielkim bólu powstaje dopiero w mej "pracowni", ale niech go... Nie dość, że nadbudówka to sama plastikowa ślusarka, to jeszcze wnętrze jest prawie zupełnie puste, a to, co jest, pozbawione jest najmniejszego sensu: Co do wypowiedzi Sandmana - owszem, było 30 czy 31, ale pojazdów 15cm sIG auf Jagdpanzer 38(t). I zdjęcia jego wnętrza, zdaje się, są dostępne. Oczywiście, że tak. Co ma jedno do drugiego. Myślisz, że ja nie patrzę z zazdrością na co niektóre modele co niektórych Kolegów? pozdrawiam Grzesiek
  17. Ja najspokojniej w świecie drukowałem tablice rejestracyjne do dragonowskiego Sd. Kfz. 251 w skali 1:72 (kto je budował, wie w jakim celu ) na laserowym kombajnie biurowym Cannon GP-225PCL - wcale nie pierwszej nowości, zaś sam tekst na tablice tworzyłem w Office. Zatem może Twój sposób zmniejszania obiektów a potem wydruku zawodzi? pozdrawiam Grzesiek
  18. Czekamy z niecierpliwością. Ja swój model już skończyłem . pozdrawiam Grzesiek
  19. Bardzo się cieszę , że model się Wam spodobał. Co do drewna - Radku, masz całkowitą rację. Drewno nie bardzo mi "wychodzi", tutaj nie wyszło zupełnie. Coś z tym zrobię w wolnej chwili. Nie jest wykluczone, że był tylko prototyp... pozdrawiam Grzesiek
  20. Nie widać wszystkich, bo są fantazyjnie poupychane na różne sposoby w różnych miejscach, ponieważ skończyło mi się miejsce na modele . Co do zdjęcia całości - dość trudno wszystkie te modele wyłuskać z pomiędzy innych modeli i chyba zdarzy się to dopiero (tzn. zdjęcie), kiedy pojazdy wyruszą na bitwę. Mogę wrzucić jeszcze fotkę z Hetzerem, w późnym stadium malowania modelu, ot: Co zaś do braku miejsca na półce - nie wiem, co to będzie, bo wziąłem się za kolejnego pokrakę: Na razie wygląda bardzo niecharakterystycznie. To Sd. Kfz. 140/1-75. Na razie to najgorszy model z tej serii na jakiego się natknąłem. W dodatku ma pięknie wyeksponowany... brak wnętrza, no i nie wiem, co z tym zrobić. W sieci znalazłem tylko jedno zdjęcie pojazdu, i to "z zewnątrz". Tak samo jak pewno kolesie z UM. Ale to już inna bajka. pozdrawiam Grzesiek
  21. Kompletnie nie przemyślałeś kolejności składania modelu. W ten sposób między innymi utrudniłeś sobie i tak już niełatwy proces zakładania gąsienic. To coś, co jest przyklejone nad kołami napędzającymi winno być przyklejone zupełnie inaczej, mówiąc krótko - u Ciebie jest tyłem do przodu. Z resztą - nie tylko to jest nie tak, jak być powinno. Patrz uważnie w instrukcję. pozdrawiam Grzesiek
  22. Słowo się rzekło, więc - jak w tytule, czyli 15cm sIG auf Jagdpanzer 38(t) firmy UM w skali 1:72. Najbardziej chyba odlotowy pojazd armii niemieckiej, którego sylwetka nieodparcie kojarzy mi się z sylwetką niezidentyfikowanego obiektu latającego, pojazd, którego model gości na forach z częstotliwością proporcjonalną do ilości rzeczywiście wyprodukowanych egzemplarzy. Sam model wykonany jest przez producenta nieco gorzej niż ostatnio przeze mnie przedstawiany Jagdpanzer 38(t) Hetzer. Nieco więcej przy nim piłowania, szpachlowania, dopasowywania, no i oczywiście - główkowania jak, co i w jakiej kolejności. Ale - ogólnie nie jest źle, a na pewno lepiej, niż przy modelach na niezmodyfikowanym podwoziu 38(t). Pojazd zbudowany jest praktycznie z elementów zawartych w pudełku. Ze swej strony wymieniłem jedynie płytę podłogową z płaskiej jak stół na ryflowaną - pozostała mi po jakimś Marderze UM, dodałem z nieco przygrubego drutu uchwyty klap na górnej płycie kadłuba, przewód zasilający lampę Notek oraz łopatę, która również pozostała mi po jakimś modelu UM. Model malowany jest przy pomocy pędzla farbami Humbrol oraz Pactra. Wash wykonałem z pomieszanej farby Humbrol 33 ze starym, artystycznym brązem olejnym (nazwy producenta nie pomnę - myślę, że nie jest to zbyt ważne). Delikatne zacieki, z których jestem bardzo dumny , a których na zdjęciach praktycznie nie widać, wykonałem rozcierając delikatnie zawilgoconym pędzlem kropki, nanoszone igłą z farb Humbrola 33 oraz 186. Wedle mego skromnego zdania, pojazd udało mi się wykonać lepiej niż ostatni, wspomniany Jagdpanzer 38(t) Hetzer. Może to zasługa tego, że jest on w moim ulubionym kolorze... Cóż, czas na fotografie. Tradycyjnie nie są one najlepsze z powodu warunków plenerowych. W sobotę na chwilę wyjrzało Słońce, więc w pośpiechu parę razy pstryknąłem aparatem. Nie było za bardzo z czego wybierać, więc prezentuję wszystkie zrobione fotografie. Oto one: Tu - nieśmiała i niezbyt chyba udana próba zajrzenia szklanym okiem obiektywu do środka nadbudówki: Tutaj - te same motywy, ale wykonane w nieco odmiennych warunkach ekspozycji: Dość długo wzbraniałem się przed chęcią zaprezentowania modelu na zdjęciach zrobionych z lampą błyskową, gdyż - nie wiedzieć czemu - kurz wykonany na dolnych partiach układu jezdnego, wykonany przy pomocy akrylowego RAL szary-ileśtam, na zdjęciach robił się... niebieski, bez względu na to, co próbowałem robić z ustawieniami aparatu: Ponieważ rodzinka rozrosła się na tyle, że nie bardzo chce mieścić się w kadrze - ze starszym bratem Sd. Kfz. 138/1M "Bison": Tutaj - jeszcze jeden fragment trzódki: No i na koniec trochę niewyraźnych szczegółów: Przepraszam za zasypanie Was zdjęciami. Mam jeszcze kilka z wcześniejszych etapów malowania, ale postanowiłem je sobie darować. Cóż, jestem gotów na wszelką krytykę. pozdrawiam Grzesiek
  23. A ja swój podziw wyraziłem przy lekturze "Super Modelu" . pozdrawiam Grzesiek
  24. Może sobie tym stwierdzeniem narobię wrogów, ale... Ja osobiście zrezygnowałbym z zakupu takiej lufy. Po pierwsze - koszt, w tym przypadku, gdy uczysz się sklejać modele, moim zdaniem - zupełnie niepotrzebny. Po drugie - od razu na starcie rezygnujesz z nauki obcowania z plastikiem, z którego to głównie, a nie z metalu, składają się modele. Uwierz mi, ale samodzielne obrobienie takiej lufy, jej nawiercenie - mimo, że efekt finalny pewno jest gorszy, niż przy lufie gotowej - zaowocuje w przyszłości umiejętnościami obróbki takiego plastiku. Na lufy metalowe przyjdzie czas, kiedy sam uznasz, że Twoje modele są na tyle dobre, że ich poprawa może polegać już tylko na wymianie pewnych elementów plastikowych elementami metalowymi. A tak - nie gniewaj się - ale ta lufa będzie pasowała do modelu jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. Ale to tylko moje zdanie. pozdrawiam Grzesiek
  25. Rób, rób. I pokazuj, co z tego wychodzi. A w razie czego - . Bo ja ten model praktycznie mam już za sobą. pozdrawiam Grzesiek
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.