Skocz do zawartości

grzesioj

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    662
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzesioj

  1. Dorób jeszcze z cieniutkiego drucika "sika" temu niemiaszkowi, co cedzi ziemniaki koło drzewka . pozdrawiam Grzesiek
  2. Adam... nie przesadzajmy. Po sklejeniu ośmiu modeli UM'a (to górne zdjęcie to fragment gąsienicy od 38(t) tejże firmy) dochodzi się do jako takiej wprawy. Znacznie gorzej było z modelem Caesara (druga fotografia), gdzie ogniwka nijak mi nie pasowały do układu jezdnego i musiałem stosować brutalne metody obcinania zębów koła napędowego, tak, jak tu proponował kolega Rafał R_Mazzi. pozdrawiam Grzesiek
  3. Hm... masakra? Jak te masakra, to co powiesz na takie: lub takie: ? pozdrawiam Grzesiek
  4. Z jakością zdjęć nie jest najgorzej. A i sam model - jeśli pierwszy - wygląda całkiem ciekawie, aczkolwiek bardziej na skalę 1:72 niż 1:35. Gorsza sprawa - ortografia: pozdrawiam Grzesiek
  5. A już myślałem, że to ja najwolniej składam modele - od tygodnia walczę z gąsienicami pewnego małego modelu, a tu taka niespodzianka . pozdrawiam Grzesiek
  6. Ale są tacy, co się tego typu błędów nie doszukują, tylko oceniają model pod, że tak powiem, estetycznym kierunkiem . pozdrawiam Grzesiek
  7. Jak zwykle - bardzo ładna i gustowna miniaturka. Z tego, co zauważyłem, ten model na pewnym etapie powstawania dostał łaciaty kamuflaż, jednakże zniknął on pod warstwą kolejnych "upiększeń" . pozdrawiam Grzesiek
  8. Oczywiście - nie podoba mi się "błoto" na układzie jezdnym. Wygląda jak czarny smar lub rozdrobniony, przyklejony węgiel. Zdjęcia trochę "monotematyczne" - widzimy model głównie od góry. I ta podstawka trochę chyba za ciasna. pozdrawiam Grzesiek
  9. Piękny. Już o tym pisałem... pozdrawiam Grzesiek
  10. Cóż Andrzeju. Model jak zwykle piękny, mimo nieco może "grubych" detali w kabinie kierowcy. Jesteś MISTRZEM w dodawaniu własnych blaszek i drucików... pozdrawiam Grzesiek
  11. Hm, ciekawy model. Choć zupełnie nie podoba mi się to coś na kołach. Wygląda, jakbyś nim przejechał przez mąkę rozsypaną na stolnicy. pozdrawiam Grzesiek
  12. grzesioj

    DEMAG D7 MK72 1/72

    Świetny model. Jak wspomnę swojego Caesara, to jeszcze dziś mnie mdli. pozdrawiam Grzesiek
  13. No, ale tu mówi się o Humbrolach ... pozdrawiam Grzesiek
  14. A dlaczego nie wybrałeś modelu firmy UM? Już na starcie miałbyś lepszy (moim skromnym zdaniem) materiał wyjściowy. pozdrawiam Grzesiek
  15. Tak, właśnie o tym modelu myślałem. Skoro mówisz, że może być problem, chętnie skorzystam z Twojej propozycji. pozdrawiam Grzesiek
  16. Cóż, jeśli powiem teraz, nie będzie zaskoczenia. Ale dobrze, niech będzie. Dla wytrwałych - zamówiłem w pewnym znanym sklepie zestawy UM: 342, 353, 354 oraz 396 (...i ciągle czekam). Przymierzam się też do Pz.Kpfw. 35(t). Jakoś polubiłem te czesko-niemieckie konstrukcje. A i podłubać jest przy czym... pozdrawiam Grzesiek
  17. Te liście wyglądają mi, o ile dobrze widzę, na barwione nasiona brzozy. Hm... Ciekawy pomysł. A czołg - oczywiście bardzo fajny, choć z reguły nie komentuję modeli w skali 1:35, gdyż jest mi ona zupełnie obca... pozdrawiam Grzesiek
  18. A ja tak ni z gruszki, ni z pietruszki: Nie wiem, czy istnieje jakiś silnik napędzany ropą naftową. Ja przynajmniej o takim nie słyszałem. A już na pewno nie był w takowy silnik wyposażony czołg T-34. Paliwem silnika wysokoprężnego, a takowy miał wspomniany czołg, jest olej napędowy, w ostateczności mazut - w przypadku T-34 olej napędowy. A on nijak wyglądem nie przypomina smoły. pozdrawiam Grzesiek
  19. Pisałem przecież w pierwszym poście, o jakie pieniądze chodzi: pozdrawiam Grzesiek
  20. Przede wszystkim przy internetowych zakupach nie ma tej atmosfery, która szczególnie działała na mojego syna w tym sklepie - mnóstwo modeli, ekspozycje w gablotach, ten modelarski "zapach" i - mówię z pełną świadomością - miła obsługa, aż do tego feralnego dnia. pozdrawiam Grzesiek
  21. Ależ ja napisałem, że wielokrotnie dokonywałem zakupów w tym sklepie, zawsze było bardzo miło i byłem (byliśmy) zawsze zadowolony. Dlatego zdziwiła mnie reakcja Państwa w tym sklepie zaledwie po jednym nie w pełni wypowiedzianym zdaniu. Tym bardziej, że powtarzam, Pani zaprosiła mnie grzecznie do sklepu na zamianę modelu lub zwrot pieniędzy, więc naiwnie przyjechałem, nie roszcząc ze swej strony żadnych żądań!!! pozdrawiam Grzesiek
  22. Zdążyłem powiedzieć tylko mniej więcej to, co zacytowałem w poście powyżej. Gdybym coś paplał, wtedy rzeczywiście zawsze można powiedzieć coś, na co druga strona zareaguje tak a nie inaczej. Poza tym nie jestem durniem, aby skarżyć się na publicznym forum na kogoś, z kim to ja wywołałem awanturę. Troszkę za długo żyję już na tym świecie. pozdrawiam Grzesiek
  23. Przepraszam za posta pod postem, ale w trakcie golenia, pod wpływem słów komixa o pyskówce w stronę sprzedawców naszła mnie pewna refleksja. Naprawdę dziwny wydaje mi się atak z impetem nosorożca, który przeprowadziła na mnie Pani właścicielka pod wpływem moich słów, które brzmiały mniej więcej tak (nie przytoczę ich w 100% dokładnie, bo ich po prostu nie pamiętam): i nic więcej nie zdażyłem wtedy powiedzieć. Równie niezrozumiałe wydawało mi się i wydaje sformułowanie, żeby "zastanowić się nad moim udziałem w tej sprawie". A może Pani po prostu pomyliła mnie z kimś, kto do niej zadzwonił i ostro napyskował. Wiem, że to dość naiwne rozumowanie, ale czy w takiej sytuacji Pani upoważniona byłaby do reakcji na moje powyżej przytoczone słowa bez wysłuchania mnie do końca, o co mi właściwie chodzi? pozdrawiam Grzesiek
  24. Czytaj uważnie co napisałem: A jednak. Mnie też po prostu zamurowało, szczególnie, że miałem jeszcze w pamięci rozmowę telefoniczną z ową Panią. Cóż, szkoda, że żadnego z tych spotkań nie uwieczniłem. pozdrawiam Grzesiek
  25. Dzięki za reakcję na mój temat. Oczywiście - nie czuję się złodziejem i oszustem, za takiego też nie ma mnie mój syn. Sam właściwie kupował wtedy te modele, ja tylko płaciłem. Najgorsze w tym wszystkim było uczucie mojej bezsilności wobec chamstwa i bezczelności tych Państwa, którzy, tak jak zauważył Gerd, sami mają coś na sumieniu, bo przecież to pudełko musiało przejść przez ich ręce zanim trafiło do gabloty. Nawet, jeśli takie dotarło do nich z hurtowni, to z premedytacją próbowali (być może dalej próbują) je komuś "ożenić". Tak czy inaczej - mają na pewno jednego klienta mniej - na własne, wyraźne i wielokrotnie zresztą powtarzane życzenie. A być może ktoś, kto przeczyta ten temat, także szerokim łukiem ominie sklep Polami Model. pozdrawiam Grzesiek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.