Skocz do zawartości

Piter

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    822
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Piter

  1. Raczej coś takiego : http://www.hobbysta.pl/podklad-szary-surface-primerplastic-metal-spray-p-11156.html Chodzi o kolor neutralny czyli szary. Pozdrawiam Piotrek
  2. Piter

    Aerograf

    To można by zastosować puszki do napełniania zapalniczek
  3. Dziękuję Panowie za wyjaśnienie. Odnośnie torów sugerowałem się na kilku znanych wycinankach oraz na schematach malowania jakie posiadam. Zdjęcia wraku jakie znalazłem nie dają jednoznacznie odpowiedzi na ich kolor. Kolor drewna nadbudówek jest dyskusyjny bo nie do końca wiadomo jaki był by cel przyciemniania ich. Zdjęcia wraku raczej nie oddają też ewentualnej różnicy. Arado to pewnie wina światła przy fotografii więc nie będę się czepiał. Przepraszam, że tak się tym tematem zainteresowałem ale budowa takiego kolosa to nie tylko składanie modelu do kupy ale historia, zdjęcia, dostępna dokumentacja, plany i aż człowiek ma ochotę wiedzieć wszystko o nim. Co nie zmienia faktu, że patrząc na swojego smarka rozumie jaki jesteś zadowolony . Pozdrawiam Piotrek
  4. 34 to nawet niema co ruszać - zresztą sam gdzieś tu wątek otworzyłem w tej sprawie. Prosto na plastik w przypadku pędzla to nawet 50 warstw nie pomoże, a zalejesz wszystkie możliwe linie podziału. Na podkład istnieje jeszcze marna szansa pokrycia tą farbą ale nie na dosyć sporej powierzchni. Dobry podkład jak wspomniał kolega grzesioj i polecam właśnie jakiegoś akryla. Sam maluje takie elementy aero więc tam przy dobrze położonym podkładzie Humbroll daje jeszcze radę ale np. takie elementy jak golenie podwozia w małych modelach etc... maluję pędzlem i wtedy tylko akrylowa farba. Tutaj pewna moja uwaga - jeśli malujesz pędzlem zainwestuj w podkład w sprayu. Da Ci to delikatną fakturę i dopiero na to dziabnij białą farbę. Pozdrawiam Piotrek
  5. Witam to tak na początek dla Ciebie za tego olbrzymka bo prezentuje się świetnie. Sam mam takiego tylko, że z kartonu więc doskonale rozumie ogrom pracy jaki włożyłeś w ten model (oczywiście to 2 różne historie). Jedno co mi się rzuciło w oczy to tory kotwiczne - są w kolorze drewna lecz powinny być szare (wyłączając część na której jest sfastyka). Do tego arado mają dosyć jasne malowanie ale to może być wina fotek. Zastanawiam się też nad pokładem tylnej nadbudówki - chyba powinna być w kolorze pokładu głównego bo tam były dokładnie takie same deski . No nic już się nie czepiam ale zrób mu jakieś lepsze zdjęcia bo jest tego wart. Pozdrawiam Piotrek
  6. Piter

    Aerograf

    Prawdę powiedziawszy nie malowałem tym aerografem ale spotkałem się z podobnymi wynalazkami. Generalnie maluje się tak samo jak przeciętną piwatą z tą różnicą, że jest lepiej wykonana. Dopłacasz co nieco też za firmę. Prawdopodobnie spust jest delikatniejszy więc też będziesz musiał go sobie wyczuć na nowo (w piwatach też jest taka delikatność do osiągnięcia ale trzeba się trochę pobawić). Prawdę mówiąc ja bym kupił kolejną podróbkę i jakiś model ale to tylko moje podejście do sprawy . Pozdrawiam Piotrek
  7. Odwieczne pytanie każdego modelarza . A tak poważnie - jakimi farbkami malujesz i jak spora jest powierzchnia do pomalowania ? Generalnie olejne farby Humbrola to tragedia. Właściwie zawsze miałem problem z białymi, olejnymi farbami. Podstawa to dobry podkład potem polecam białą farbę Model Mastera (akrylową). Te farbki mają ciekawą właściwość - całkiem fajnie kryją i po pomalowaniu dają wrażenie jak by malowało się rozpuszczoną gumą. Dobrze też lekko zmatowić powierzchnie delikatnym papierem ściernym. Pozdrawiam i powodzenia Piotrek
  8. Piter

    Comanche po ... "Irańsku"? :)

    Mnie tylko zastanawia gdzie w tym latadle zamontowano wszelką elektronikę. Popatrzcie na proporcje pilot - maszyna. On chyba siedzi na ziemi. "Skrzydełka" to rurki grubości nogi więc raczej podczepienie czegoś solidnego tam nie wchodzi w rachubę. Do tego dochodzi waga pocisków do KM'u i gdzie to się mieści. Ogon wygląda jak przerobiony z Hughesa 500. Wirnik jest płaski jak oheblowana deska co pewnie będzie robić huk na kilometr. Do tego jakoś opancerzenie mi się nie widzi bo ciężko by było taki silnik zmieścić w takiej miniaturce. Oczywiście dane są ściśle tajne więc pewnie nie dowiemy się jak to jest skonstruowane. No generalnie tandeta . Może to jakiś cud techniki ale w to nie wierze... Pozdrawiam Piotrek
  9. Piter

    Wash

    toudi211 - Generalnie nie eksperymentowałem z robieniem kamo farbami artystycznymi ale to strasznie toporna robota. Powodem jest to, że schną strasznie długo. Wash zrobiony przy użyciu terpentyny czy white spirita ma za zadanie zalanie szczelin, wgłębień czy też podstaw elementów. Dzięki temu można go zetrzeć np. wacikiem, usuwając nadmiar farby. Potem warstwa lakieru jak Kolega napisał zabezpiecza te miejsca. Problem pojawia się gdy usiłujesz utrzymać taką miksturkę na płaskiej powierzchni. Ja starłem tak kawałek tej farby nawet po 3 warstwach sido. Jeśli chcesz wykonać zimowe kamo jednak proponował bym inne metody (opisane tu na forum). Pozdrawiam Piotr
  10. Ja bym brał EW-550A, a dlaczego to bardzo długa lista powodów . Tak, ja tak malowałem i kolega też tak maluje do tej pory. Musisz pamiętać tylko, że trzeba wykręcić zaworek z aerografu. 2-funkcyjne aerografy w spoczynkowej pozycji spustu blokują przepływ powietrza, a sam agregat o tym nie wie. Owocuje to głównie wystrzeleniem przewodu. Dobrze też użyć stosunkowo długiego przewodu bo agregaty lubią pluć olejem. Dobrze też przewód czyścić po pomalowaniu tak by nie pozostawał w nim olej (chociaż ja to olewałem i nic się nie stało ). I tu moja rada - lepszy agregat ze złomu niż ta puszka bo niewygodne to kompletnie w użyciu, niestabilne ciśnienie i można zbankrutować już nawet tylko przy jednym większym modelu. Pozdrawiam Piotrek EDIT: Widzę, że kolega mnie uprzedził
  11. Piter

    Zatopienie Bismarcka

    Wtrącę się do dyskusji. Odnośnie Bismarck'a mam wrażenie, że dowództwo zwyczajnie zafascynowane działaniami u boot waffe postanowiło w podobnym stopniu (na mniejszą skalę oczywiście) wykorzystać flotę nawodną. Po zatopieniu Hooda Anglicy dostali białej gorączki i niezależnie od tego jakie podjęto by decyzje Bismarck musiał odwiedzić dno któregoś z akwenów prędzej czy później. Do tego dochodzi całkowity brak wsparcia ze strony lotnictwa. Niemcy wręcz uczyli aliantów jak mają prowadzić wojnę. Hitler topornie starał się utrzymać taktykę korsarską ale chyba wszyscy się zgodzimy, że okręty nawodne jakoś nie osiągnęły wielkiego sukcesu. Każdy typ okrętu ma swoje właściwości i dlatego dzielimy je na klasy. Do pełnego ataku/obrony potrzebny jest zespół który we współpracy będzie zwalczał wszystkie możliwe rodzaje jednostek oraz taktycznie był w stanie wygrać bitwę (prędkość, manewrowość etc.) . Nie można też zapomnieć (jak już wspomniałem) o lotnictwie. W chwili pojawienia się lotniskowców eskortowych radykalnie zwiększyło się bezpieczeństwo konwojów. Do tego zwarte i skoordynowane grupy okrętów wykrywały i niszczyły w większości przypadków co tylko stało im na drodze. Oczywiście nie od razu lecz jak wspomniałem alianci nauczyli się jak walczyć z toporną taktyką Niemców. Odnośnie floty włoskiej jest pewne ciekawe stwierdzenie - "Okręty włoskie równie ładnie wyglądały jak tonęły ". W moim mniemaniu Włochy oraz Niemcy zatrzymali się w czasie odnośnie taktyki natomiast alianci poszli krok dalej. Do tego widzę, że mowa głównie o RN ale nie zapominajmy o flocie USA. Kto wie czy gdyby w tym czasie KM nie skierował na Atlantyk pojedynczego pancernika (pancerników) US NAVY nie wzmożyła by wysiłków w produkcji oraz przekierowania na ten ocean swoich sił. Pozdrawiam Piotr
  12. Adamie to nie jest tak do końca to samo. Te Shermany może bryłę posiadają taką samą ale gdy postawisz je gotowe obok siebie to widać znaczne różnice. Podstawowa różnica to ich historia. Fascynuje mnie szukanie dokumentacji do danego egzemplarza - niektóre z nich naprawdę mają dosyć ciekawe przejścia. Do tego człowiek się uczy nowych technik - np. nigdy nie robiłem drewnianych kłód doczepionych do czołgu . Różnią się też wszelkimi bambetlami przywiązanymi do kadłuba, malowaniem, a kończąc na takich szczegółach jak wózki jezdne. Generalnie podstawowym wzorem do wykonania są zdjęcia (wydrukowane) już wykonanych modeli na których trzeba się wzorować. Tym modelom brakuje wiele jednak to głównie wina wymogów nabywcy. Rozmawiałem z tą osobom i na zakończenie projektu będę mógł zrobić porządne zdjęcia (nowy aparacik już do mnie leci ) w normalnych warunkach. Tak więc jest to na razie galeria tymczasowa . Do tego kilka sztuk będzie można zobaczyć na żywo na konkursie w Katowicach 27-28 Listopad. Zdjęcia też robione na szybkości w marnych warunkach i marnym sprzętem (padła mi karta xD więc cykałem w rozdziałce 640x480). Finalnie może modele będą lep[iej wyglądać . Pozdrawiam Piotrek
  13. Piter

    Kret

    Owszem zasada sodowa (NaOH) ma wpływ na bardzo wiele metali. Generalnie w dosyć skromnym roztworze stosuję ją do wywoływania emulsji światłoczułych do elementów fototrawionych. Kiedyś popełniłem błąd w proporcjach i przy większym stężeniu spowodowała utlenianie się miedzi. W większym stężeniu jest niebezpieczna dla polimerów. Jest to środek mocno żrący. Granulat ma jeszcze tendencje do pochłaniania wody z powietrza więc nie polecam trzymania tego w plastikowym pojemniku który nie jest do końca szczelny. Mi po 5 miesiącach granulat wręcz wykipiał przez wypaloną dziurę w wieczku. O dziwo jest tak właśnie sprzedawany w większości sklepów z tym asortymentem. Stężenie NaOH w krecie nie jest zbyt duże jednak przy dłuższym moczeniu można się pozbyć elementów metalowych. Pozdrawiam Piotrek
  14. Piter

    Chemia

    Generalnie ja polecam nitro . Jak robisz gruntowne czyszczenie to rozkręć aero na czynniki pierwsze i zrób mu kąpiel. Oczywiście nie wrzucaj żadnych elementów plastikowych (zdejmij uszczelki! ). Potem jakaś delikatna szmatka - tutaj polecam szmatki do czyszczenia ekranów LCD. Są na tyle delikatne, że spokojnie można je wepchnąć w najdrobniejsze zakamarki. Po skręceniu jeszcze można wlać do zbiorniczka coś mniej żrącego typu benzyna lakowa i trysnąć. Pozdrawiam Piotrek
  15. Tak jak napisał figosadowski przy takiej ilości w pewnym momencie odchodzi modelarskie zacięcie. Nie chodzi o to, że jest to robione na "odwal się" jednak gdy goni termin niestety nie jesteśmy w stanie wykonać na klasę która zdobywała by 1 miejsca na każdym konkursie. Naprawdę jak zrobienie 3 Shermanów tutaj może zająć miesiąc i zadowolić osobę zlecającą tak dla innego wykonawcy czy dla siebie mogę to robić nawet 3 mieniące ... Pozdrawiam Piotrek
  16. No i kolejne cztery w tym jeden szkopik zdobyczny. Fotki : Niema tu co wiele mówić - fabryka działa tylko sprzęt wymaga jeszcze poprawek. Największym mankamentem są kalki (o dziwo) które niechcą współpracować z producentem . Jakoś zbiorę to do kupy jak wszystkie będą skończone... Pozdrawiam Piotr
  17. Piter

    Kret

    Kret się krystalizuje (ten w granulacie) po dłuższym czasie. Kiedyś miałem pilny wyjazd i zapomniałem o elementach w słoiku z kretem. Po 2 tygodniach miałem przepięknie obklejone części jednak po obmyciu w ciepłej wodzie wszystko zeszło bez naruszenia plastiku. Cleanlux jest fajny ale jak miał bym go kupować na wiadra to pewnie wyszło by to tyle samo co kupno nowego modelu. Czas jest tutaj faktycznie zależny od farby jednak istotna jest też temperatura i zawartość kreta w wodzie. Tutaj to już miksturka jest kwestią wyobraźni - jak wszystko w modelarstwie. Pozdrawiam Piotrek
  18. Piter

    '66 SHELBY GT 350 R

    Myślę, że warto by dokupić fototrawione. Zeszlifować to wszystko i dokleić z blachy. Starczy Ci tego na kilka modeli - w przeciętnym zestawie jest czasami nawet po kilkanaście sztuk. Jak dolecą do mnie zamówienia to mogę Ci cyknąć fotki. Klamki to tragedia bo przypominają doklejony kawał plastiku. Co do poradzenia sobie z przyklejeniem tego to myślę, że nie będziesz miał problemu . Pozdrawiam Piotrek
  19. Generalnie powodów może być wiele. Najczęściej farba która ma już swój wiek zawiera malutkie paprochy które mogą przytykać dyszę. Może też zasychać w dyszy (tutaj można by spróbować dać nieco więcej retardera). Uszkodzenie iglicy lub dyszy też może dać taki efekt. Sprawdź najpierw czystość i stan aero, potem spróbuj zmienić proporcje "miksturki". Zbyt rzadka farba raczej nie powinna powodować takiego efektu. Do tego dochodzi też ciśnienie. Ja to przerabiałem z ruskiem i okazało się, że farba zwyczajnie zawierała paprochy. Tutaj może być inaczej. Pozdrawiam Piotrek
  20. Nie będę się rozpisywał : http://www.jadarhobby.pl/agama-zapomalovac-retarder-25ml-p-16553.html?language=en&currency=USD No chyba, że będzie problem z przetłumaczeniem. Pozdrawiam Piotrek
  21. Było już tego od groma na forum ale się powtórzę - metalowa linijka (jeśli mowa o arkuszach) i skalpel AK-3 Olfy lub Excel. Zawsze możesz wyciąć nawet brzeszczotem z lekkim naddatkiem i oszlifować do pożądanego kształtu. Pozdrawiam Piotrek
  22. Właściwie to każdym rozcieńczalnikiem do farb olejnych. Ja te szpachlówki rozcieńczam benzyną lakową, rozpuszczalnikiem ftalowym, wamodem etc... Tylko dosyć delikatnie bywa, że zamiast szpachli będziesz miał płyn który schnie dosyć długo i szpara zostanie po wyschnięciu wgłębieniem . Pozdrawiam Piotrek
  23. Z modelami ze skanów jest ten problem, że wystarczy drobne przekłamanie skanera na którymś arkuszu i zaczyna się jazda. Przy takim projekcie dobrze posiadać oryginalną wycinankę, przekserować (żeby nie niszczyć oryginału) i potem przymierzać do oryginalnych części. Haliński to naprawdę wysoka półka i można ufać tym modelom. Odnośnie luf to jeśli obliczenie skali jest prawidłowe wzioł bym te do 1:300 i troszkę skorygował wedle dokumentacji. Możesz też zamówić jak pisze Marcin. Fajne i dosyć tanie lufy dostaniesz wykonane z drewna. Łatwo się je obrabia. Jeśli porywasz się na taki projekt to nie szczędź kasy na oryginalną wycinankę (którą zawsze możesz potem sprzedać) i dobre ksero (oczywiście nie maszynę tylko wykonanie ). może uda Ci się też dorwać plany w skali 1:200. Unikniesz wtedy problemów ze spasowaniem i skalą. Tutaj niestety nie możesz mieć pewności, że wszystkie elementy będą w skali 1:280. Błąd nawet milimetra spowoduje efekt lawinowy gdzie może się okazać, że komin jest o kilka milimetrów za duży. Przerabiałem to przy kilku okrętach i wiem, że margines błędu jest tu wręcz niedopuszczalny. Pozdrawiam Piotrek
  24. Piter

    Kret

    hmm... ja nie miałem problemu z olejnym MM. Prawdę mówiąc to ja stosuje to co aktualnie stoi w wc (powoduje to spore zdenerwowanie mojej rodziny - z powodu na ilość złomu modelarskiego który można już liczyć w tonach ). Jak braknie kreta stosuję DOT-3 lub Cleanlux'a ale to raczej rzadko bo patrząc na gabaryty modeli musiał bym ogłosić bankructwo . W przypadku kreta jeśli farba dalej zalega na modelu to przelewam miksturkę do garnka (nie polecam używać go potem do gotowania zupy) oraz podgrzewam dosypując kreta. Generalnie farba nie zawsze schodzi sama ale w większości przypadków można ją spokojnie zdrapać paznokciem . Największą zabawę miałem przy czyszczeniu kadłuba Yamato w 1:350 gdzie musiałem wpakować go do wanny. Został polany ciepłą wodą i po prostu posypałem go kretem. Oczywiście wymagało to troszkę zabawy ale farba puściła wszędzie. Pozdrawiam Piotrek
  25. Piter

    '66 SHELBY GT 350 R

    Mam ten model na warsztacie (warsztat mój lecz klei go współpracownik ) i powiem, że warto zainwestować w blachy (na sam początek wycieraczki). Po konsultacji stwierdziliśmy, że trzeba je zeszlifować bo będą okropnie wyglądać. To samo z klamkami. Przy komorze silnika też dobrze by było popracować bo różni się od oryginału. To tak na początek . Uwielbiam "koniki" mimo to jednak tylko podglądam kolegę i zapewne sam skleję model tego cacka dopiero za wiele, wiele lat . Pozdrawiam i powodzenia Piotrek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.