-
Liczba zawartości
822 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Piter
-
Witam! Ostatnio w łapki wpadła mi kartonowa wycinanka tego pływadełka i po przejrzeniu zawartości stwierdziłem, że muszę ten model mieć na półce Oczywiście będzie z plastiku i to dopiero za jakiś (dłuższy) czas. Nie ustaliłem jeszcze dokładnie skali (przeskalowanie to nie problem) i okresu z którego będzie pochodził. Tutaj rodzi się moje pytanie - Czy ktoś produkuje Tomcaty, Hornety i tym podobne ustrojstwo w skalach od 1/200 do 1/300 ? Wykonanie tego samemu pewnie doprowadziło by mnie do rozstroju nerwowego Dla takiego olbrzyma skala 1/300 - 1/250 wydaje mi się najbardziej odpowiednia ale może pokusze się też o 1/200 Wszystko też zależy od tego co właśnie uda mi się dostać ze sprzętu znajdującego się na pokładzie. Temat zakładam ponieważ sam niczego praktycznie nie znalazłem (poza tym co jest w strasznie starych katalogach Hasegawy) a coś takiego może się komuś jeszcze przydać. Pozdrawiam i wrzucajcie co się da - jak coś sam znajde też tu umieszcze.
-
Koła najlepiej robi się tak jak tworzy się te z kartonu - Wycinasz krążki z polistyrenu i lepisz je do kupy. Potem pilnik i tworzysz obłość opony i bieżnik. W kubusiu akurat koła są bardzo mało widoczne więc można zastosować jakieś gotowe odpowiadające orginałowi. Pozdrawiam
-
No nie sądziłem inaczej No to ja już rezerwuje miejsce Chetnie pomogę dokumentacją bo akurat makulatury na temat Enterprise mam od groma Pozdrawiam
-
Hej! Mam ten modelik (a właściwie to ma go ojciec ). Na pierwszy rzut oka można się popłakać ze szczęścia, że się go posiada lecz znam opinie ludzi którzy wykonali ten wynalazek. Niestety model to stara Tamka i czeka Cię sporo pracy by zrobić z niego cudeńko jakaie mamy okazje oglądać w sieci. Powiedz mi - gdzie udało Ci się go dorwać ? Ostatnio z ciekawości szukałem i wszędzie świecą pustki. Faktycznie cena jak za ten model bardzo atrakcyjna. Powodzenia w budowie Pozdrawiam
-
no moge moge Tak się tylko zastanawiam czy może nie lepszy by był na początek jakiś mniejszy okręcik. Mam gdzieś rozgrzebanego ORP Orkana i pamiętam, że całkiem przyjemnie się przy nim dłubało. Generalnie plastik to troche inny materiał niż karton. Sporym problemem jest wzmocnienie samego szkieletu - musi być on naprawdę wytrzymały. Poszycie stosunkowo grube tak by się nie przeszlifować na wylot (taki przypadek był przy Missouri - taka widoczna zielona łata ). Dobrze jest mieć też odpowiednie warunki - kawał prostego blatu tak by poprzecznice szkieletu trzymały symetrie. Niezastąpione są też zaciski stolarskie (nie wiem jak się to profesjonalnie nazywa) no i jakieś ustrojstwo do podgrzania plastiku tak by zrobił się elastyczniejszy (ja używam zmodyfikowanej suszarki do włosów produkcji CCCP ). Dobrze jest na początek podłubać przy mniejszym ustrojstwie żeby nabrać wprawy. Ważna jest też konstrukcja samego okrętu. Missouri jest prosty jak budowa cepa natomiast taki Yamato to już czysta finezja. Patrząc na ten model cały czas dochodzę do wniosku, że teraz wiele elementów wykonał bym inaczej ale to dlatego że z czasem zdobywa się doświadczenie. Przyznam, że missouri to największy okręt z jakim miałem do czynienia, a zarazem pierwszy. Następne były już mniejsze (z racji na ich przeznaczenie i pewne umowy niestety nie mogę pokazać tutaj efektów pracy). Do tego miałem do pomocy ojca który jest dla mnie chodzącą encyklopedią modelarską . Sporo trzeba wymyślać na poczekaniu i rozwiązywać problemy - ale to chyba jest w tym najfajniejsze Pozdrawiam
-
Hej ! Materiały to ksero wycinanki z GPM'u (szkoda było niszczyć orginał) i plany tego okrętu ale niestety nie wiem z jakiego źródła pochodzą (znalezione u ojca ). Orginalnej wycinanki już niemam ale możliwe, że mam gdzieś skany to mogę podesłać. Plany musiał bym jakoś skserować bo nie mam tutaj skanera. Kurde przy tym kserowaniu trzeba się zdrowo napocić i kontrolować stan kopii tak by zachować orginalne wymiary - ksero często przekłamuje. Bardzo dobry wybór jak na początek. Dobry pomysł to też np. Fordzik Tfc z Modelika. Pozdrawiam
-
Uda się uda Naprawdę budowa modeli od podstaw nie jest trudna zwłaszcza gdy ma się do dyspozycji model kartonowy. Modelu takiego nieda się zepsuć bo przecież zawsze można dany element wykonać jeszcze raz. Liczy się przede wszystkim pomysłowość i samozaparcie. Model kartonowy to praktycznie rozrysowane plany dla modelu plastikowego. Wycinamy wszystko z polistyrenu dokładnie tak jak z kartonu (oczywiście grubości trzeba dobrać doświadczalnie) i składamy w całość. Detale to już poprostu pomysłowość Pozdrawiam
-
Maszyna przepiękna natomiast model taki sobie ... Sporo pracy, szpachli i obróbki skrawaniem . Nie wiem czy miałeś już do czynienia z tą serią Italerki (Black, Sea, Pave Hawk etc.) ale błędy w spasowaniu są naprawde wnerwiające (zwłaszcza wnętrze nie pasuje do kadłuba). Da się z tego zrobić świetny model tak więc życzę powodzenia i chętnie zobacze efekty Pozdrawiam
-
Może nie tyle co uogulniają lecz pomijają pewne ciekawostki związane z zatopieniem Bismarck'a. Niestety taką ciekawostką jest dla nich rajd Pioruna. Pomijają też fakt, że to polski okręt jako pierwszy nawiązał kontakt i przekazał tą informacje reszcie floty. Obejrzałem sporo filmów o Bismarck'u i tylko w jednym usłyszałem o brawurowym wyczynie Pioruna. Nie pamiętam tytułu bo ściągnołem go gdzieś na emulu dosyć dawno temu. Coś było chyba na ten temat jeszcze w filmie z odkrycia wraku przez Balarda ale głowy za to nie dam. Pozdrawiam
-
Te tabliczki spokojnie złapie zwykły klej modelarski tylko trzeba je przejechać papierem ściernym zwłaszcza od strony nadruku. Jako "nowe" są bardzo gładkie co czasem utrudnia klejenie ale samo twożywo jest ok. Generalnie nazbierałem ich od groma bo niedaleko mojego miejsca zamieszkania w B-B budowali tunel i po skończonej pracy za pivo panowie robotnicy sami mi pozbierali cenny materiał Warto zagadać gdzieś na placach budowy bo fajnie się z tego klei modele i co śmieszniejsze w całej partii 50-paru sztuk mam grubości od 1 mm do 2 mm czyli właściwie wszystko co jest mi potrzebne No i co się tak smucisz Jak się nie możesz doczekać to działaj, działaj i z uśmiechem na twarzy bo to podstawa To fajna zabawa tylko troszkę brudna Pozdrawiam EDIT: Właśnie panowie robił ktoś z Was zamówienie ostatnio na symbol.net ? Czekam na przesyłke pobraniową już drugi tydzień i nic ...
-
Heh jesli piszesz o missouri to do takiego stanu doprowadzałem go jakoś 1 - 1,5 roku ale to dopiero poczatek zabawy. Jednak juz od przeszło roku stoi nietknięty z racji czasu, miejsca i wyjazdu do Warszawy. Tu masz wątek "warsztatowy" nieco zamarznięty : viewtopic.php?t=2742&highlight=missouri Co do pociągu pancernego to nawet niewiem ile on powstawał bo niestety nie mieszkam z ojcem, a to jest istna fabryka modeli . Pozdrawiam
-
Generalnie rzadko kupuje polistyren - staram się gromadzić co się da. Bardzo fajnym wynalazkiem są takie tabliczki : Trzeba tylko przeszlifować nadruk i świetnie się to klei każdym rodzajem kleju (inwazyjne i CA). Tutaj przykład : Świetne są także wszelkiej maści doniczki plastikowe, kabiny prysznicowe (ich plastikowe elementy), parapety etc. Tutaj przykład modelu mojego Missouri wykonanego (narazie) bez żadnego kupionego elementu : A tutaj pociąg pancerny BP-52 produkcji mojego ojca wykonany z doniczek (no i jakieś drobiazgi pozostałe po modelach) w 1/35 : Pozdrawiam
-
Oj ja to nie jestem przyzwyczajony tylko do jednego kleju więc cieżko mi powiedzieć jakiego akurat w danym momencie używałem. Głównie to Humbrol, Revell, Tamka i ostatnio Wamod. Jakiś czas temu właśnie wamodem zalałem spoine wręga - poszycie. Polistyren ok 0,4 mm z naprawdę sporą ilością kleju. Nic się nie stało, a wszystko trzyma się jak beton . Myślę, że taka sytuacja jaką miał widd jest jak najbardziem możliwa ale nijak nie wiem od czego to może zależeć Pewnie to też zależy od rodzaju twożywa bo skoro jedne są odporne na podtopienia, a drugie mniej (czyli nadają się do klejenia klejami modelarskimi) to nadmiar kleju faktycznie może spowodować efekt rozpuszczenia. Właściwie to wyznaję zasade że im mniej kleju tym lepiej (najlepiej się trzyma gdzie kleju nima ) i tylko spoiny gdzie muszę mieć solidną konstrukcje (np. elementy szkieletu) zalewam do oporu. Pozdrawiam
-
Ten spokojnie możesz kleić klejem modelarskim. Problem pojawia się jak budujesz z odpaków (np. pudełek po margarynie) tutaj trzeba to poprostu sprawdzić. Raz klej trzyma bardzo dobrze znowu w przypadku innej margaryny niby łapie ale po jakimś czasie odpada. Na chemii się nieznam ale przeca można sprawdzić jaki klej będzie się nadawał. hmmm. Kurde kleiłem już naprawdę przeróżne rodzaje plastiku o grubościach nawet 0,2 mm i nie zaobserwowałem takiego zjawiska. Wiadomo - nie można zalać tego niewiadomo jaką ilościa kleju ale nawet jak przypadkiem wylalo się nieco więcej to nic mi się nie rozpuściło Z drugiej strony warto też pamiętać, że kleje modelarskie to kleje "inwazyjne" Pozdrawiam
-
Witam! Zapewne część z was wie nad czym siedze ostatnimi czasy ale w końcu nadażyła się okazja żeby pokazać to na forum. Jakiś czas temu dostałem sklejony model Yamato od Tamki i jako że wykonanie pozostawiało wiele do życzenia postanowiłem wykonać go na nowo. Dokupiłem zestawik blach eduarda (bo jednak 480 zł za Lion Roar to przesada, jednak zestaw wart ceny) i rozkleiłem co się da. Model będzie miał wymionioną deskowaną część pokładu na wykonaną od podstaw z kawałka polistyrenu. Dlaczego ? Dlatego, że sporo było zalane przez klej, a przede wszystkim nie podoba mi się sposób deskowania zastosowany przez Tamiye (wypukłe grube kreski nie przypominające desek). Na początek już dosyć stare fotki z początku dłubaniny : Kadłub nie był praktycznie wyszlifowany - wizyta u kreta i 2 dni szlifowania doprowadziły go do ładu. Z pokładu usunołem wszystko co mogło by się przydać (chce zachować jak najwięcej z orginalnego zestawu). Główne nadbudówki też są już wycięte, a resztki posłużyły jako szablon do wykonania nowego pokładu z arkusza polistyrenu. Zostawiłem ryflowaną, dziobową część bo nie była w aż tak tragicznym stanie. Rufowa część jest wyszlifowana i dostanie nowe ryfle firmy Aber Obecnie czekam aż aparacik wróci z wycieczki do serwisu więc zamieszczam tylko fotki z przed jakiegoś czasu. Tutaj jeszcze zbliżenia na fragment nadbudówki i wieże oraz komin - w takim stanie dostałem ten model : Mam nadzieję, że uda się coś z tego wyskrobać. Obecnie deskuje pokład i postaram się najszybciej jak to możliwe zrobić fotorelacje z tej czynności. Strasznie to czasu zajmuje i przyznam, że nie mogę się doczekać już dłubanki z drobiazgami Pozdrawiam P.S. Zaponiałem dodać, że na pierwszej fotce widać pierwsze próby deskowania pokładu (nie zawsze udane ;) ). W tej skali to mój debiut i zawsze robiłem tylko okręty w 1:200 od podstaw
-
hehe sam kiedyś użyłem tego określenia dla tych pomostów Pozdrawiam
-
Zadajemy pytania dostajemy odpowiedzi i pomoc (Różne...)
Piter odpowiedział jawkers → na temat → [D]Warsztat
Folia do bindowania albo można też użyć folii do laminowania. Folia do laminowania to 2 połączone arkusze - trzeba je przejechać w maszynie (ja mam akurat dostęp do "lamiinarki" ale to nie problem skoczyć do jakiegoś punktu ksero i powiedzieć, że chcemy zalaminować obustronnie powietrze ). Uzyskujemy sztywny arkusz o świetnej przejrzystości. Do tego folia ta idelanie się odkształca pod wpływem ciepła (np. do wykonywania owiewek na kopytkach) zachowując przy tym swoje właściwości. Pozdrawiam -
genialna sprawa do nakładania szpachli Pozdrawiam
-
Witaj Grzegorzu - Czy ja dobrze widze, a raczej nie widze zakończenia pancerza burtowego ? Może to szpachla na kadłubie powoduje takie wrażenie. Patrząc na to co zawierają kolejne numery muszę przyznać, że chyba model wart jest swojej ceny. Pozdrawiam i powodzenia ! ::
-
Oj tu zdrowo przesadziłeś z tym 0,5 mm Przyznam że nigdy nie sprawdzałem grubości wydzierganej linii przy pomocy AK-3 ale zapewniam, że są one dużo bardziej delikatne niż te wystające pasy w modelach tamki. kzugaj Tu się z Tobą definitywnie zgadzam odnośnie odwzorowania w skali. Nie da się zrobić idealnego pokładu ale jednak można starać się osiągnąć coś co będzie bliskie orginałowi. Ostatnio przeprowadziłem pewne próby - położyłem warstwe podkładu na wydziargany pokład (kolor ciemno szary) na to baza a potem cieniowanie desek (zapomniałem dodać w poprzednich postach, że cieniowanie polega na czymś w rodzaju "suchopędzlowania" - właśnie jak trafnie zauważyłeś aby nie zalać linii). Po całej operacji delikatnie przejechałem skalpelem pomiędzy dechami - powstał efekt bardzo delikatnego washa i to mikroskopijnej grubości. Efekt zadowalający aczkolwiek niezmiernie czasochłonny i napewno lepszy niż w przypadku gotowego pokładu tamki. Prawda jest taka, że dokładnie tak jak napisałem wcześniej lubie eksperymentować lecz nigdy nie będę twierdził, iż coś zrobione z pudła będzie źle wyglądać. Panowie w tej skali tylko dążymy do osiągnięcia zadowalającego efektu wizualnego a nie do końca jestem pewien czy ktoś kiedykolwiek będzie mógł to osiągnąć w 100% Postaram się w najbliższym czasem pokazać co udało mi się wydłubać - praca niesamowicie czasochłonna a czasu oczywiście jak na lekarstwo :( Pozdrawiam
-
Ho Ho ! Dokładnie tego samego fordzika mam rozgrzebanego od podstaw ale w skali 1:25 Powodzenia w budowie P.S. Dokumentacja faktycznie dosyć skromna
-
hmmm wiesz no sądze by to był jakiś spory problem - poprostu jak będziesz nanosił kolorki to mieszaj je tak żeby nie przesadzić z kontrastem. układ jest dokładnie taki jak napisałeś, a deski mniejwięcej tej szerokości co te wypukłe linie tamki. Tak prawdę mówiąc to wątpie by te deski wyszły Ci idealnie równo - chyba nie jest to wykonalne domowym sposobem ale nie martw sie - po pomalowaniu i wyretuszowaniu w tej skali tego nie będzie widać. Pozdrawiam
-
hej Na temat fotek sobie daruje uwag natomiast powiem coś o samym modelu: Pierwsze co rzuca się w oczy to to, że jesteś początkującym modelarzem i tu dla Ciebie spore brawa bo całkiem nieźle wybrnołeś z opresji jaką jest ten model Moje uwagi to przede wszystkim zachlapane klejem przeszklenia i szpary. Italeri niezbyt postarało się o spasowanie elementów i wypadało by użyć szpachli lub kleju CA. Niestety na tych fotkach nie widać tego co chciał bym zobaczyć - spasowanie wnętrza z kadłubem. Kalki się świecą niestety natomiast malowanie sprawia wrażenie całkiem ok. Porwałeś się na dosyć trudny i bardzo mało dokładny model w którym nie szczędzi się szpachli i papieru ściernego. Jeśli zdecydujesz się na zrobienie kiedyś SeaHawka czy BlackHawka z italerki to wiedz, że to dokładnie te same wypraski. Nie jest źle ale mogło by być o wiele lepiej I rada na przyszłość - ja w tym i innych pochodnych modelach szczeliny zalewam CA bo znacznie łatwiej się odtwarza linie podziału blach. Pozdrawiam EDIT: Teraz zauważyłem że chyba Ci się kalki na wirniku głównym odkleiły
-
Tez mi się wydaje że powinno być ok. Ja używam Humbrolek i generalnie różnymi odcieniami przyciemniam kolor bazowy. Takie rozwiązanie sprawia że poszczególne deski nie odstają zbyt mocno odcieniami od siebie. Raczej staraj się mieszać różne brązy i żółcie z kolorem bazowym bo pokład jednak, jak tu trafnie skell napisał, wykonany był z jednego rodzaju drewna. Ważne żeby kontrasty były ale nie zbyt przesadzone. Najlepszym sposobem jest delikatne przyciemnienie koloru bazowego i "randomowo" naniesienie go na deseczki. Potem mieszasz znowu z inna farbka np. jaśniejszą i nanosisz obok tak by powstał kontrast. No i dalej tak do samego końca . Liczy się przypadkowość i to by deski ze sobą kontrastowały. Pozdrawiam
-
pezet101 Czesto się widzi bo często producęci blaszek pokazują swoje wyroby na sklejonym modelu ale bez malowania tak by było widać co jest dodane z blachy. Modelarze często w bardzo różny sposób malują swoje modele. Raz blaszka jest pomalowana przed wklejeniem, raz po, a w gruncie rzeczy wszystko zależne jest od sytuacji jaką mamy przed nosem kzugaj Tak żeby nie było bardzo offtopowo to czekam na dalsze postępy ;) Pozdrawiam
