-
Liczba zawartości
822 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Piter
-
Relacyja będzie Może w ramach projektu grupowego odnośnie wojny na pacyfiku. Dlatego nigdy jeszcze nie kupiłem żadnego modelu i wole okręty robić od podstaw Pozdrawiam
-
No tak Mi już nie chodzi o fakt pocięcia pokładu ale to, że dostałem model sklejony i pomalowany (prawdę mówiąc przez bardzo mało doświadczonego modelarza) tak więc wymagał on rozklejenia i bliskiego spotkania z kretem (oj ile było zabawy z moczeniem takiego kadłuba w krecie ). Zajeło to sporo czasu i naprawdę trzeba się namęczyć żeby jak najmniej uszkodzić, zwłaszcza, że mój poprzednik nie żałował sobie kleju . Dopiero niedawno wyrwałem wszystko z pokładów i zaczołem ryć go na nowo. Prawdę mówiąc nie będąc pewnym efektu nie chciałem zakładać relacji bo wole pokazać zadowalający efekt i jak udało się go uzyskać. Foty cykam cały czas więc niczego nie zabraknie z dosyć specyficznym "in-box'em" włącznie Właściwie to jest to mój pierwszy model w skali 1/350 z gotowego zestawu. Prawdę mówiąc jako ktoś przyzwyczajony do tworzenia modeli okrętów raczej od podstaw jestem poirytowany niektórymi "patentami" jakie czasami można spotkać w zestawowych modelach (oczywiście wiele z nich jestem w stanie zrozumieć ). Mam tu na myśli np. dzielenie pokładu na kawałki. W momencie gdy mamy wklęsłe deskowanie miejsce takiego łączenia można spokojnie przeszlifować, w przypadku linii wypukłych to katorga. Wiadomo, że części można spasować prawie idealnie jednak zawsze pozostanie to "prawie". Może czepiam się szczegułów ale trzeba przecież przyznać że w momencie gdy odtwarzamy na okręcie drobiazgi wielkości główki od szpilki to takie łączenie pozostawione na modelu będzie go poprostu szpecić. Jest oczywiście na to wiele sposobów (przede wszystkim dokładność i precyzja) ale jednak nie obraził bym się gdyby te pokłady podobnie jak kadłuby były w całości (mam oczywiście na myśli części pokryte deskami). Dobra koniec tego offtopu i nażekania bo jesteśmy tu by kleić a nie marudzić Pozdrawiam i czekam na dalszy etap prac a no i życzę powrotu do zdrowia
-
Heh narazie nie zaczynałem relacji bo raczej był by to opis dewastacji modelu Poza tym jestem na dłuższym urlopie w Bielsku a model został w Wawie. Jak cosik rusze do przodu to napewno założe wątek warsztatowy Pozdrawiam
-
Hej! Moja metoda na pokłady jest następująca : Dobra metalowa linijka i ostry skalpel (ja akurat używam AK-3 olfy). Najpierw nacinam delikatnie ostrzem plastik aby stworzyć swoiste "prowadnice" dla przedmiotu którym będę rył właściwe linie. Jako rylca stosowałem kiedyś cyrkiel ale zrezygnowałem na rzecz obróconego ostrza w AK-3. Ostrza te mają to do siebie, że są ostro zakończone i można fajnie nimi odtwarzać linie podziału. Po wyryciu wgłębień szlifije delikatnym papierem całość i powtarzam operacje tak długo aż uzyskam zadowalający efekt (przy cięciu powstaje bruzda natomiast przy szlifowaniu linie zapychają się więc coraz delikatniej trzeba wydobywać z nich materiał). Przy skali 1/200 jeszcze imituje słoje na deskach - do tego idealnie nadaje sie żyletka z ząbkami. Trzeba nią poprzecznie przejechać pare razy po pokładzie. W 350 ta operacja raczej niema sensu. Metoda ta ma sporą wade. Próbowałem zrobić z Yamato dokładnie tak samo i tak jak masz to w planach. Zeszlifować pokład i ryć na nowo. Zrezygnowałem dosyć szybko bo nie byłem w stanie dotrzeć linijką albo innymi wynalazkami do wielu miejsc co owocowało krzywymi liniami. Postanowiłem więc wyciąć wszystko co znajdowało sie na pokładzie (nadbudówki, barbety etc.) a pokład wykonać od nowa z kawałka polistyrenu. Przyznam, że nie wiem czy nie było by mi żal tak rozbrajać model gdybym nie dostał go za darmo, a pokład nie był by zalany klejem. Fakt faktem nie podobają mi się pokłady jakie tamka ma w swoich modelach bo tylko delikatnie imitują deskowanie ale z drugiej strony widziałem już sporo modeli które podstały prosto z pudła a modelarz poradził sobie poprostu dobrą walorką. Prawda jest taka, że jak już zaczniesz usówać te linie to niema odwrotu tak więc może potrenuj sobie na jakimś kawałku plastiku zanim podejmiesz decyzje. Pamiętaj też, że w wielu miejscach cieżko jest wyryć prostą linie (np. pomiędzy barbetami). Pozdrawiam
-
Zwłaszcza, że to deskowanie tamki to tragedia. U siebie wymieniłem cały pokład na nowy wykonany od podstaw bo te wypukłe linie przyprawiały mnie o ciarki Co do malowania to nie powinno być problemu - cały okręt jest szary poza pokładami. Można trysnąć pokłady na końcu maskując plastik a nie blache. No a potem koniecznie pobawić się w walorke tych desek. Jedyny mankament przy malowaniu pokładu w tej skali to to, że linie podziału są bardzo delikatne i nawet malując aero można je w łatwy sposób zalać. Trzeba kłaść poprostu tylko mgiełke ale kilkakrotnie. Pozdrawiam i życze powodzenia
-
Klassssa sama w sobie Jedyne co to właśnie M134 ale w sumie przy całej reszcie jakoś staje się to małym drobiazgiem Pozdrawiam i gratuluje niesamowitego modelu
-
Dokładnie tak jak Majek napisał. Ja dodam od siebie tyle, że stosuje pod gunmetal czarny podkład natomiast pod steel szary. Pamientaj jednak, że tych farb się nie poleruje w dosłownym znaczeniu. Metalizery to nie farby do malowania całych modeli tylko drobnych fragmentów które mają imitować naturalny metal. Wystarczy naprawdę delikatnie musnąć element np chusteczką higieniczną a przybierze on kolor i połysk taki jak prawdziwy metal. To kwestia wyczucia i delikatności. Wpływ na zdzieranie farby ma także jej wiek. Mam puszke gun metal która ma przeszło 10 lat i praca z tą farbką to masakra w porównaniu do nowej ale jakoś nie psiocze zbyt mocno, a sentyment dalej trzyma Pozdrawiam
-
Albo najcieńsza warstwa chusteczki higienicznej ale z nią to trzeba bardzo delikatnie Piter
-
Model z tworzywa. Potrzebuję pomocy
Piter odpowiedział VVitek → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Odgrzewam starego kotleta bo po co zakładać nowy temat skoro tu mowa gdzie można dostać polistyren Panie i panowie - wiecie może gdzie w Wawie można dostać arkusze polistyrenu ? interesuje mnie 1 - 1,5 mm formatu A3 2 szt. . Zależy mi dosyć mocno na czasie, a wiadomo realizacja np. z symbol.net troche trwa. Pozdrawiam P.S. no chyba, że ktoś ma tutaj takie na zbyciu -
Dokładnie to na środku czwartego zdjęcia Pod tym brezentem są relingi, natomiast w modelu nie przypomina to ani relingów ani płutna - bardziej płyte pancerną i przez to robią się takie korytka wystające po obu stronach nadbudówki Pozdrawiam
-
Właściwie to ten klej jest raczej ogulno dostępny. Co prawda nie w każdym kiosku go mają (ja się zaopatruje pod domem w takim większym kiosku ruchu) ale napewno w tych lepiej zaopatrzonych no i w sklepach z art. chemicznym (tj. farby, lakiery, kleje etc.). Nazwa jest z reguły taka sama jak nazwa zwykłego CA tylko jest z dopiskiem iż to żel Co do tego pokładu to trzeba przyzanać, że efekt jest świetny i naprawdę mimo pracy jaką trzeba w to włożyć bardzo prosty do osiągnięcia. Ja np. teraz ryje cały pokład od nowa w moim Yamato i nie mogę się doczekać aż w końcu zrelaksuje się przy jego malowaniu Jeśli chodzi o relingi to owszem - sporo czasu to zajmuje ale takie już uroki modelarstwa okrętowego gdzie trzeba wykonywać nieraz monotonnie kupe powtarzających się dupereli Przy wklejaniu relingów staraj się wykożystywać jak najdłuższe fragmęty. Tam jest naprawdę bardzo mała powierzchnia stykowa i im taki element ma więcej spoin tym lepiej się trzyma. Modelarstwo okrętowe kieruje się własnymi prawami i nawet w skalach takich jak 1:200 czy 1:250 jest to ciągle mikro-modelarstwo. Gotowe zestawy mają to do siebie, że przez ograniczenia technologiczne niektóre elementy poprostu muszą być wykonane nie do końca zgodnie z faktrm historycznym czy też przelicznikiem skalowym. Nie znaczy to jednak, że model wykonany prosto z pudła będzie tandetny. Bardzo dobrze sobie radzisz z tym okrętem do którego mam spory sentyment Te trapy poprostu wpadły mi w oko bo nijak nie przypominają tego co znajdowało się na orginale. Ale nie martw się jeśli zostawisz je takie jakie są. Prawda jest taka, że jeszcze bym znalazł całe mnustwo takich miejsc o które wypadało by się zatroszczyć ale tak naprawdę to tylko takie moje małe "zboczenie" - do tego stopnia, że kolega (zresztą z forum) po spojrzeniu na to co zostało z Yamato tamiy określił mnie dosyć niecenzuralnym zwrotem ;) Pozdrawiam i przepraszam za takiego małego offtopa
-
Hej! Odnalazłem tą relacje z przepisem na fajny pokład bo ja dobieram kolorki raczej na oko : http://www.mikromodele.fora.pl/okrety-ships,9/japonski-pancernik-yamato-skala-1-700,229-15.html Co do tej swastyki to myślę, że spokojnie można by ją namalować - taka mała to ona nie jest. Potrenuj sobie maskowanie na jakimś kawałku plastiku, a po którymś razie zobaczysz dobry efekt. Generalnie malowanie smarka z tego okresu podoba mi się najbardziej i trzeba przyznać, że przyciąga oko Jedno co mi się żuciło dosyć mocno w oczy to trapy przy pomoście przedniej nadbudówki - wyglądają koszmarnie. Oblukaj sobie fotki i może pokusisz się żeby coś z nimi zrobić. Co do relingów to uwierz mi - to najprostrze z elementów blaszanych do okrętów Dobry skalpel (np. AK3 Olfy) i nie będziesz mieć problemów z wycinaniem a do samego klejenia polecam jakiś CA w żelu. Pozdrawiam
-
Albo kuleczki stosowane jako pochłaniacze wilgoci. Znajdują się w takich paczuszkach np. w pudełkach z butami. Pozdrawiam
-
Tego też ;) Też czekam na dalsze postępy Pozdrawiam
-
Heh zanim powiem coś o modelu to informuje ze w jednym wątku doszukałem się 3 zbiegów okoliczności 1) ksywka jest dokładnie taka sama jaką miałem w podstawówce z racji nazwiska 2) Kleisz modele dokładnie tak jak ja (przekładanie kartonówek ) 3) Też wyjechalem w celach zarobkowych (można powiedzieć że awans) Za ten modelik jakiś czas temu zabierał się mój ojciec ale klient wycofał się niestety i pewnie nigdy nie zostanie skończony. Szprychy jak dobrze pamiętam wykonał ze sztywnego drutu - takiego jak stosuje się np. na ogrodzeniach (tyllko cieńszego). Fakt faktem lubie nie tylko takie śmieciarskie projekty ale też tego typu machiny dodem z Wild Wild West tak wię dołączam do grona obserwatorów Pozdrawiam iżyczę powodzenia w przeprawie z lokatorem
-
Kurde a myslalem ze ja mam fioła na punkcie wiatraków ale ta fotka w opisie to istne szaleństwo Strasznie malutkie te fotki i przez to może mi się wydawać ale chyba coś jest nie tak z kalkami na F-ce - chyba się świecą. Cała reszta bardzo fajna chociaż nie będę ukrywał, że kaman to nie jest mój ulubiony wiatrak Pozdrawiam i w miarę możliwości wstaw jakieś wieksze fotki i w większej ilości
-
skala - ja to zdjęcie wrzuciłęm po to by pokazać o co mi chodzi z tym kółkiem do regulacji W tekście zaznaczyłem że taki z dwoma szpilami Grafitem plastiku raczej nieda się przeskrobać. Generalnie ustawiasz średnice, wbijasz jedną nogę ai kręcisz tak długo aż wydrapiesz dziure na wylot (czasem można poprostu odłamać ). Troche to mozolne ale masz okrąg dokładnie o takiej średnicy jaką chcesz i idealnie okrągły. No wiadomo istnieje jakiś margines błędu ale to kwestia wyczucia. Przy odrobinie wprawy no i po ewentualnych modyfikacjach igły spokojnie można wycinać/wyskrobywać okręgi o średnicy nawet 2 mm. Pozdrawiam
-
Do wycinania, a właściwie wyrycia takich owali idealny jest cyrkiel z dwoma szpilami i śrubką do regulacji rozstawu (nie wiem jak się on nazywa profesjonalnie ) o np taki : http://www.leniar.pl/img_oferta/61503_1_d.jpg Znajduje się praktycznie w każdym zestawie cyrkli. Co prawda trzeba dosyć wytrwale czasami orać plastik ale efekt jest naprawdę doby Pozdrawiam
-
Hej! Oglądałem ostatnio ten zestawik i muszę przyznać, że całkiem fajne pływadło można z niego wykrzesać. Mam kilka rad dla ciebie odnośnie uplastycznienia modelu. Pytałeś o bulaje. Bardzo fajną metodą jest przewiercenie plastiku w tym miejscu podklejenie od środka, przemalowanie na jakiś ciemny granatowy kolor i już po pomalowaniu wpuszczenie tam kropelki lakieru bezbarwnego. Lakier musi być w miarę gęsty (sidolux się do tego nie nadaje). Wielokrotnie robiłem tak przy 1/200 i dopiero będę testował to dla 350 ale w sumie powinno być podobnie. Najwyżej nawierć delikatnie otworki, i po pomalowaniu całości odrobina ciemnej farby i kropelka lakieru. Fajnie by było jak byś uplastycznił jakoś pokład. W tej serii modeli Tamki jest on dosyć toporny. Ja w swoim Yamato zamierzam orać pokład na nowo tak by przypominał on deski a nie podłużne wypukłe linie. Oczywiście teraz nie namawiam do tego ale może poeksperymentuj z różnymi odcieniami farbki bazowej (moim zdaniem jest ona za ciemna lepszy by był np. Humbrolek 121) tworząc kilka ciemniejszych i jaśniejszych odmian tej barwy, potem cieniutki pędzelek i każda deseczka z osobna . Naprawdę to nie są żarty - zawsze tak robiłem i efekt naprawdę jest przefajny. Widziałem tak zrobione modele w 1/700 więc 350 to żaden problem Tego typu deskowanie ktoś zastosował w relacji Yamato w 1/700 bodajże na PWM'ie albo Mikromodelarstwie ale dokładnie nie pamiętam. Jeśli chodzi o malowanie to jeśli wszystko dobrze przemyślisz nie powinno być problemu. Na razie to tyle Pozdrawiam i życzę powodzenia
-
a proszę ja was bardzo : viewtopic.php?t=3943&postdays=0&postorder=asc&start=45 Trochę było inaczej wpisane to latadełko w temacie więc mogły być problemy. Pozdrawiam
-
Ooo kolejny wiatrak Kilka moich uwag : Płyta podłogowa w kabinie jest trochę za wysoko. Owszem jest tam próg ale nie aż taki wysoki. Prawdopodobnie będziesz miał problem ze spasowaniem przeszkleń więc najpierw spasuj je w miarę dokładnie ale najpierw zobacz relacje Majka z budowy Hughesa 500. Dosyć "inwazyjnymi" metodami fajnie spasował tam przednią osłonę kabiny. Ja przy tych wszystkich okienkach wiatraków stosuję już tylko tą metodę i faktycznie po odrobinie zabawy szyby wyglądają jak wtopione w resztę kadłuba. Przemyśl też miejsca w których używasz szpachli - jeśli będziesz tam musiał ryć linie podziału blachy od nowa użyj lepiej kleju CA do zalania szczeliny. W szpachli strasznie trudno dobrze wyryć prostą i nie poszarpaną linie. To takie moje rado-uwagi na chwile obecną Pozdrawiam i życzę powodzenia bo to pikne latadło jak mawiają
-
UH-60 Black hawk(italieri)Ural 4320(revell) wszystko 1/35.
Piter odpowiedział adamkijak → na temat → [D]Warsztat
Kurde - nie było mnie tu jakiś czas, a tu takie wynalazki się pojawiają Eee no panowie podwieszenie takiej Cobry na żyłkach czy też przy pomocy pręta to akurat już kwestia pokombinowania. Mnie natomiast bardziej ciekawi sposób odwzorowania lotu takiego śmigłowca Taki wiatrak na niskiej wysokości robi straszny zamęt na ziemi - tumany kurzu (no chyba że mamy bagienko to wtedy efekt fal) , cała roślinność odpowiednio poprzekrzywiana itp. Uwierzcie mi jeśli na dioramce dobrze zachowana jest dynamika ruchu mało kto zwraca uwagę na to w jaki sposób takie latadło wisi w powietrzu Pozdrawiam i życzę powodzenia -
Problem z kompresorem od lodówki
Piter odpowiedział grzemoch → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Jak masz z czego zlać to jak najbardziej. Chodzi o to, że olej tranformatorowy jest izolatorem tj. nie przewodzi prądu i taki też koniecznie musisz wlać do agregatu. Pozdrawiam -
Problem z kompresorem od lodówki
Piter odpowiedział grzemoch → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Można to sprawdzić na oko. Podnieś agregat i poruszaj nim trochę jak chlupocze to znaczy, że jest olej. Ile go jest myślę że sam ocenisz (tylko zatkaj palcem otwartą rurke). Co do miejsca gdzie się go wlewa - dokladnie tam gdzie się wylewa . Generalnie z doświadczenia wiem, że czasem prościej jest zorganizować nowy agregat na złomie niż zdobyć olej transformatorowy. Właściwie to po tym co piszesz na 90% mogę Ci powiedzieć, że brakuje mu oleju. Pozdrawiam -
pełen szacun chłopie ! Powstaje piękny model jednego z moich ulubionych wiatraków - i to mnie niezmiernie cieszy Pozdrawiam
