Nieprawda, farby nitrocelulozowe były dostępne w SH(około 1975-78) w zestawie było 10 buteleczek z brązowego szkła o pojemnosci 100ml z plastikową nakrętką, 8 podstawowych kolorów, w jednej był rozcienczalnik(a jakże nitro) i jedna pusta(prawdopodobnie na mieszankę autorską). Niestety nie pamiętam nazwy ani producenta. Za to w pudełku była mini ulotka w której było jak byk że do plastikowych modeli samolotów, o czołgach czy okrętach albo figurkach nie bylo nic. Może to był cały sekret tych farb?
Kolor podstawowy to oznaczało to co oznaczało tzn. zielony to był zielony a nie jakiś tam DarkGreen, brazowy to był brązowy a nie Brown Earth czy jakoś tak.
Jak się chciało mieć jakiś konkretny odcień to trzeba było się namieszać różnych kolorów w różnych proporcjach. Ale odpowiedni efekt był do uzyskania. Wychodziło kto mial zasłużoną "5" z plastyki w szkole, tam byly lekcje jak mieszać farby i jaki uzyskać kolor po zmieszaniu.
Fakt zapach dawał po śluzowkach, katar i łzy.
Tylko ten problem czy to faktycznie było prawdziwe nitro? Anie te farby ani dedykowany do nich rozcienczalnik nie ruszały plastiku. No prawie(u mnie pamiętam niestety troszkę nadżarły Iła-10 z KP i Spita z włoskiego Polistila, o tego to mi było strasznie żal).