Danio
Użytkownicy-
Liczba zawartości
322 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Danio
-
No cóż..... szczęka opada
-
Wyciąć. Skalpelem albo czeską żyletką (piłką). Tylko baaaaaardzo ostrożnie, żeby znowu nie zamawiać nowej owiewki Użyj starej jako wzoru podczas wycinania. Możesz wyciąć z lekkim marginesem (np 0,5 mm), który daje trochę więcej pewności, a na końcu trzeba go delikatnie zeszlifować. Jeżeli owiewka ma być otwarta, zastanowiłbym się, czy nie rozciąć wiatrochronu i owiewki pierwszym cięciem. Powodzenia
-
Gratulowałem już pięknej "foczki", ale w Galerii, czynię to pierwszy raz. Model Extra..., medal się należał. Wymarzony debiut modelarza... Tak trzymać. A co dalej?
-
Witaj Foczka fajowa, podobasie... A tak na poważnie, model superancki. Jedyne, co rzuciło mi się na oczy (chyba, że to przekłamanie obiektywu), to "patrzące ku górze" kadłubowe krzyże. Poza tym naprawdę SUPER. Winszuję.
-
Miodzio. Gratulacje
-
Serdeczne dzięki, Panowie
-
Dzięki serdeczne! Chyba nieźle wyszły wnęki podwozia, których nie chciałem robić...
-
Witam Dzięki, Panowie... To już koniec. Na finał prac poprawiłem malowanie okolic wnęk podwozia, wkleiłem stopień wejściowy oraz dolną antenę spreparowaną z zeszlifowanej szpilki. Delikatne pobrudzenie powstało dzięki washom AK-interactive: AK 046 Light Rust, AK 045 Dark Brown, AK 2029 Landing Gear i ich mieszaniną. Użyłem też AK 025 Fuel Stains i AK 84 Engine Oil. Na samiutkim końcu zaznaczyłem zewnętrzne światła na skrzydłach. No i skomponowałem podstawkę, mającą przedstawić fragment lądowiska na San Pietro. Z całości prac i efektu jestem nawet zadowolony. Z podniesionym czołem poddaję się krytyce... Galerię znajdziesz Tutaj.
-
Witam. Tym razem finał warsztatu, na który trafił model Focke Wulfa Fw 190 A firmy Matchbox. Postanowiłem przy pomocy rozlicznych dodatków zbudować go jako makietę samolotu w wersji Fw 190 A-3, W.Nr 0130 541, na którym 20 listopada 1942 roku w San Pietro na Sycylii stacjonował Oblt. Adolf Dickfeld, ówczesny dowódca II./JG 2 "Richthofen", as II wojny ze 136 zestrzeleniami na koncie (ur. 20 lutego 1910 r. - więc dziś 105 rocznica - zm. 17 maja 2009r.) Oryginał (mam na myśli samolot) w tej postaci 17 listopada 1942 roku przyleciał na San Pietro, skąd razem z II./JG 2 cztery dni później (21 listopada) przeniósł się na lotnisko Tindja-Sud w Afryce. Dickfeld 8 stycznia 1943 roku został ciężko ranny, kiedy na lotnisku w Kairouan (w samolocie wersji A-4) zderzył się z przeszkodą. Po krótkiej rekonwalescencji, 17 kwietnia wrócił do służby. Poprzednim pilotem tej maszyny był Hptm. Helmut-Felix Bolz, poprzedni (od 9 maja 1942) dowódca II Gruppe (20 grudnia zostaje dowódcą I./JG 2. Samolot ma białe pasy wokół skrzydeł i kadłuba - oznakowania Luftwaffe z rejonu śródziemnomorskiego. Wcześniej miał wymontowane zewnętrzne działka MG FF/M, celem zmniejszenia masy (a co za tym idzie, zwiększenia zwrotności). Pozostała siła ognia i tak była wystarczająca do zwalczania Spitfire`ów nad kanałem La Manche. Model wymagał dość licznych przeróbek i modyfikacji, ale dzięki radom Kolegów oraz ich wsparciu i motywacji, udało się dzieło doprowadzić do szczęśliwego końca. Dzięki. Poniżej link do Warsztatu. Galeria:
-
No, to może coś takiego? http://www.mojehobby.pl/products/Hurricane-Mk.I-1743874.html
-
Witam. Jeżeli masz taką możliwość, to oczywiście wymień na nową. Ta pęknięta wymagać będzie dużo pracy, a efekt niewiadomy...
-
Witam. Zrobiłbym tak: 1. Przykleić wiatrochron do kadłuba (jeżeli owiewka ma być przyklejona w pozycji zamkniętej - to też, jeżeli otwarta, przyklejasz ja na samym końcu) 2. Zamaskować wiatrochron i owiewkę (bez różnicy - otwartą, czy zamkniętą) 3. Pomalować wiatrochron i owiewkę kolorem wnętrza (owiewka - jak wyżej) 4. Pomalować wiatrochron i owiewkę kolorem kamuflażu (równocześnie z malowaniem kadłuba) z ew. końcowym matem 5. Zdjąć maskowanie 6. Ew. przykleić owiewkę w pozycji otwartej Życzę powodzenia
-
Witam. Model powoli zmierza ku końcowi... Ostatni okres poświęciłem podwoziu. Skoro zainwestowałem we wnęki, postanowiłem dodać jeszcze parę elementów. Najpierw jednak wkleiłem golenie z osłonami, zwracając uwagę i kontrolując właściwe kąty (pod względem obu osi). Do zastrzałów goleni dorobiłem przewody i druciane odciągi od nich. Pomalowałem je metalizerem. Z cienkiego miedzianego druciku nawinąłem sprężynkę, którą z kolei nałożyłem na pręcik rozciągnięty z fragmentu ramki. Tym sposobem udało mi się dorobić kolejny element podwozia (jeszcze jeden zastrzał ?), zaobserwowany na niektórych zdjęciach. Ośkę pomalowałem na kolor wnęki, sprężynkę na szaro. Po tym wkleiłem wewnętrzne osłony kół, do nich dokleiłem kolejne dorobione wsporniki. Także one widoczne są wyraźnie na fotkach, natomiast w zestawie ich brak. Zrobiłem je z kawałka cienkiego miedzianego przewodu wraz z fragmentem izolacji. Miedziane druciki odpowiednio powyginałem, a całość również pomalowałem na szaro. No koniec wkleiłem 20mm działka MG 151/20E. Efekt przedstawiam na poniższych zdjęciach... Dopiero po ich obejrzeniu zauważyłem, że czeka mnie jeszcze więcej pracy niż sądziłem. Poprawki wymagają wszystkie krawędzie wnęk, a ponieważ zdjęcia robiłem tuż po klejeniu, konieczne są podmalowania łączeń i czyszczenie całości... Na koniec dojdzie jeszcze delikatny wash AK interactive AK 2029 Landing Gear... Czyżby to już prawie finisz? Pozostało wklejenie kół, stopnia wejściowego i dolnej anteny prętowej. No i jakaś podstawka...
-
Prawdę mówiąc, rzeczywiście nie byłem pewien tego momentu. Większość zdjęć A-3 nie pokazuje samolotu od przodu na tyle czytelnie, by mnie przekonać do jakiegoś wariantu. Do pewnego stopnia sugerowałem się niedbałością malowania widoczną na tym zdjęciu:
-
Witam. Nadejszła kolej na bezbarwny mat Hobby Color H20 Flat Clear. Na końcu dolałem troszeczkę Super Clear III i tą mieszanką natrysnąłem krawędzie natarcia skrzydeł, stateczników i łopat śmigła. Z kawałeczka odpowiednio przyciętej i wyprofilowanej izolacji przewodu, średnicy ok. 0,7 mm, wykonałem izolator na antenie linkowej. Udało mi się wreszcie przeciągnąć ją zgodnie z planem przy pomocy drucika, wkleić kółko ogonowe i odsuwaną owiewkę. Na swoje miejsce trafiły również karabiny MG 17 13mm, wentylator, śmigło i kołpak. Foczka zaczyna nabierać kształtów... Tyle na dziś...
-
Witam Odpuściłem sobie na jakiś czas, bo górne krzyże doprowadzały mnie do pasji... Zgodnie z postanowieniem wydrukowałem kalki na drukarce, ale te - jak na złość - nie chciały się nakładać. Poza tym nie wyszły najlepiej (jakoś wyjątkowo duże ziarno). Pewnie pora na nowy sprzęt... Zmarnowałem kupę tuszu i połowę arkuszu do kalek. Po tym, jak już ochłonąłem, zacząłem kombinować z fabrykowaniem masek z taśmy Tamiyi. Bez większego entuzjazmu próbowałem coś powycinać, ale... jakoś wychodziło "jakoś". Dałem sobie spokój... W ramach wolnego od modelu, podczas przeglądania magazynów internetowych sklepów dla modelarzy, przypadkowo natrafiłem na maski Montexu MM 03 dedykowane Bf 109G/K. Natychmiast je kupiłem... Mimo, że pierwszy raz korzystałem z tej metody, wyszło prawie znakomicie. Martwiło mnie trochę wyzierające z boków białe tło (podobnie jak podzczas przygody z kalkami), ale miałem nadzieję, że zastosowanie washa ten efekt stonuje. Nareszcie mogłem popchnąć robotę do przodu... Delikatnie przeszlifowałem krzyże i natrysnąłem na nie błyszczący bezbarwny. Okopcenia za wydechem pomalowałem aerografem mieszaniną Flat Earth XF-52 Tamiyi, Dark Earth 369 Mr.Color oraz Flat Black 33 Mr.Color. Zacząłem od najjaśniejszego odcienia, stopniowo dolewając ciemniejszy, a w końcu czarny... Wyszło zadowalająco... Washa położyłem korzystając z AK interactive AK 045 Dark Brown, a efekt jak poniżej: Mam nadzieję, że z "łoszem" nie przesadziłem. Brudzenie też chciałbym tylko delikatnie zaznaczyć, wszak to Niemcy słyną z czystości i "Ordnung mus sein"...
-
Witam Ale jestem GUPI ! Pisząc ostatnio, że świadomie nie zabezpieczałem kalek, myślałem, że by je usunąć, wystarczy odpowiednio namoczyć i już... A właśnie, że nie... Nie pomogło - nawet obfite użycie płynów do kalkomanii. Jedynym wyjściem pozostało ich zeszlifowanie. Niestety razem z lakierem Udało mi się przywrócić stan wyjściowy, a po szczegółowym przeglądzie swoich zapasów, odkurzeniu strychu i otwarciu pudełek z modelami niemieckich letadel, ODKRYŁEM (!!!) kalkomanię do Me 110 (a jakże -Matchboxa), z "moim" krzyżem. Byłem wniebowzięty... Na tyle, że nie zastanawiając się specjalnie, wziąłem i nakleiłem... Dopiero w tym momencie porównałem ze wzorem i zdębiałem Byłem już skłonny podejrzewać, że w publikacji jest błąd (skoro w arkuszu Techmodu brak tego wzoru, Matchbox zamieścił krzyż o innych proporcjach - coś tu jest nie tak). Wkurzyłem się na cały świat... Kiedy już mi przeszło, postanowiłem zagłębić się w przepastne zasoby internetu, i oto co znalazłem: Czyżby więc Matchbox strzelił takiego byka? Czarny krzyż w środku ma szerokość nie 1/4 B, lecz ok 1/5 B. Początkowo chciałem zapytać letalina, czy może ta wersja przejdzie przegląd, ale teraz nie pytam, tylko biorę się za druk kalki na własnej drukarce.
-
Witam. Dzięki za opinie, teraz wiem, że sprawa jest nie do przyjęcia (moje modelarskie sumienie też dawało mi się we znaki) Model powstał głównie w oparciu o miniTOPCOLORS nr 35 wydawnictwa Kagero, gdzie załączone były kalkomanie do tej foczki. Niestety zawierają one tylko oznaczenia indywidualne pilota (numer seryjny na stateczniku, szewron z belkami), bez krzyży i napisów eksploatacyjnych. Te ostatnie pozyskałem z zestawu Zvezdy, natomiast krzyże nabyłem w zestawie kalkomanii Techmod. Zestaw ten zawiera ok 60 belkenkreuzów, różnych postaci i wielkości. Niestety krzyże w wariancie moich górnych powierzchni skrzydeł są albo za duże, albo za małe. Mego rozmiaru brak. Taki kaprys losu... Wymyśliłem więc kilka "mądrych" sposobów, które opisałem poprzednio. Z wiadomym efektem... Górnych kalek świadomie nie zabezpieczyłem jeszcze lakierem bezbarwnym, mając nadzieję na opinie kolegów... Dzięki, będę kombinował dalej...
-
Witam. Wrócę na chwilę do śmigieł: Obydwa (Matchbox i Zvezda) mają prawidłową szerokość, ale Matchbox ma za małą średnicę, wybrałem więc Zvezdę Jak pisałem poprzednio, malowanie śmigieł ujawniło nierówności na łopatach, które postanowiłem wyrównać... Porównując kołpaki stwierdziłem, że obydwa są za małej średnicy, jednakże Matchboxa jest również za krótki - wybór także padł na Zvezdę: Po umyciu i wysuszeniu modelu, naniosłem smugi i plamki w kolorze RLM75 Grau, po czym wszystko pokryłem bezbarwnym błyszczącym podkładem pod kalki Mr.Color GX100 Super Clear II. Żeby nie było za łatwo, wyskoczyły mi na spodniej stronie dwa babole, które udało mi się jednak delikatnie zeszlifować i skutecznie zlikwidować. Kalki nakładałem przy użyciu płynów Aero Master: Aero Set II i Aero Sol II. Zacząłem od naniesienia wąskich białych pasków odgraniczających czarne panele za wydechami. Użyłem do tego arkusza białego papieru do drukowania kalkomanii na drukarce atramentowej. Nie za dokładnie udało mi się je położyć, ale znaczny ich fragment zniknie pod okopceniami... Pozostałe nakładały się relaksacyjnie i bezproblemowo. Na koniec zostawiłem sobie brakujące krzyże z górnej powierzchni skrzydeł. Początkowo planowałem na krzyże bez czarnych obwódek, nanieść je przy użyciu taśmy maskującej, jednak zauważyłem (jeszcze przed malowaniem), że kalka przykleja się do taśmy odchodząc od papieru. Następnie przyciąłem większe znaki, dostosowując ich wysokość do właściwego wymiaru, jednakże efekt końcowy był mizerny - straciły proporcje... Ostatnim pomysłem było wyrzeźbienie znaków z kilku egzemplarzy: z krzyży prawidłowego rozmiaru 900 mm (w oryginale) o szerokich białych polach z czarnymi obwódkami pozostawiłem czarne wnętrza z białymi obwódkami odciętymi w połowie ich szerokości (celem uniknięcia prześwitywania szarego tła w przypadku niedokładnego położenia reszty znaku). Na to nałożyłem wycięte z krzyży o szerokości 1100 mm (w oryginale) białych pól z czarnymi obwódkami. Po dopasowaniu ich długości zewnętrznej do właściwych rozmiarów, nałożyłem je stycznie do czarnych wewnętrznych krzyży. Pomimo, że wcześniej wszystko zwymiarowałem, wydaje mi się, że jeszcze coś nie gra... Coś mi nie pasi... Zostawić jak jest? Sam już nie wiem. Kolejny etap - wash
-
Witam Dzięki, skorzystam - tyle, że mam Mr.Color 101 Smoke Gray, ale to zdaje się prawie to samo (transparentna i błyszcząca). No,to zaczęło się... malowanie. Pierwszy krok to niezbyt udany preshading - malowanie wybranych paneli na niebiesko kolorem MrHobby H45 Light Blue, a następnie zaznaczenie linii podziału i zacienionych miejsc Mr.Color 137 Tire Black. Kolejną czynnością było malowanie białych pasów - Mr.Color 62 White z kropelką Mr.Color 21 Middle Stone, celem uzyskania lekko podniszczonej bieli. Po natryśnięciu mieszanki biel wydała mi się jednak zbyt spracowana, a ponadto doszedłem do wniosku, że w oryginale biel nie powinna wypłowieć, bo - jako, że białe pasy malowano w śródziemnomorskim teatrze działań wojennych - maszyna Dickfelda kilka dni wcześniej przyleciała na Sycylię znad kanału La Manche. Pasy wymalowano dopiero co, no chyba, że starą farbą... Na koniec psiknąłem więc mgiełkę czystej bieli. Następnie malowałem spód i boki kadłuba Mr.Hobby H417 RLM76 Hellblau. Z odrobiną bieli rozjaśniłem środki niektórych paneli, a także górne części wypukłych osłon silnika oraz zewnętrzne strefy wypukłych osłon działek MG FF/M na dolnej powierzchni skrzydeł. Na koniec dodałem kroplę Mr.Hobby H416 Schwarzgrau i zaciemniłem dolne części wspomnianych wyżej osłon silnika, strefy przy skrzydłach i statecznikach i wewnętrzne części osłon na dolnej powierzchni płatów. Niejako przy okazji zasymulowałem delikatne (a może nie? ) smugi od działek MG 151/29E. Malowanie górnej powierzchni skrzydeł i kadłuba Mr.Hobby H69 RLM75 Grau. Z dodatkiem kropli bieli rozjaśniłem środki paneli, zewnętrzną część wypukłej osłony działek MG 151/20E i nos kadłuba. Z odrobiną czerni przydymiłem linie podziału i przykadłubowe fragmenty skrzydeł. Przy okazji maskowania miałem debiut użycia masy plastycznej UHU Patafix. Nakładałem ją z duszą na ramieniu (po lekturze niektórych komentarzy w internecie - a zwłaszcza sposobu użycia i przeznaczenia, zamieszczonego na opakowaniu), jednakże mogę już zdradzić, że ściąga się rewelacyjnie. Nie zostawia żadnych tłustych plam, a co najważniejsze - nie zabiera z sobą lakieru... Malowanie ostatniej barwy kamuflażu - Mr.Hobby H68 RLM74 Dunkel Grau. Analogicznie do barw poprzednich - rozjaśnione środki paneli odrobiną bieli, linie podziału przyciemnione (tym razem z kroplą Mr.Color RLM70 Black Green. Na koniec pomalowałem na czarno (Mr.Color 33 Flat Black) fragmentów burt za rurami wydechowymi, a kolorem Mr.Color 18 RLM70 Black Green śmigła i kołpak. To ostanie ujawniło (ponieważ nie użyłem podkładu) nierówności na tych elementach, w związku z czym wymagają one poprawy Ostatnie fotki przedstawiają efekt moich zmagań. Jak widać jest to stan tuż po zdjęciu maskowania, przed myciem, poprawkami i nakładaniem smug i plam w kolorze RLM 75 Grau. W tym miejscu mam kolejną prośbę: może komuś zostały zbędne, walające się po warsztacie belkowe krzyże wielkości 900 mm w skali 1:72, takie jak na górnej powierzchni płatów: Mam w zapasie kilka zestawów kalek, ale bez takich krzyży, zakupiłem więc zestaw kalkomanii Techmodu "German Balkenkreuze" 72112. Są tam znaki wszelakiego rodzaju i wielkości, ale oczywiście brak tego, który jest mi potrzebny. Jeżeli ktoś ma na zbyciu - chętnie przygarnę...
-
Witam. No, to rozpoczęło się malowanie... Po pierwsze - podkład ( Mr.Surfacer 1000 z puszki), o dziwo, prawie nie trzeba było niczego poprawiać (!) Po drugie - malowanie na biało (jako podkład pod słabo kryjący, żółty kolor) steru kierunku i dolnej części osłon silnika Po trzecie - maskowanie wąskimi paskami Tamiyi żeber steru kierunku Po czwarte - preshading steru kierunku i dolnej części osłon silnika (pod żółty kolor) farbą Mr.Color 369 Dark Earth. Zdjąłem paski, po czym przeszlifowałem i wygładziłem powierzchnie między nimi ( z naciskiem na miejsca, które mają być jaśniejsze) No i na koniec malowanie na żółto kolorem Mr.Hobby H329 Yellow - efekt poniżej: Kolejny raz przepraszam za kiepskie zdjęcia, ale moja kamerka uszkodzona i posiłkuję się nie najlepszym i nie najnowszym aparatem. Proszę o wyrozumiałość... Ponieważ jestem zadowolony z efektu, postanowiłem podobnie potraktować stery wysokości i lotki. Tuż, tuż, malowanie białych pasów, preshading i barwy końcowe...
-
Sprawa jest według mnie bardzo prosta... Próbowałem się zresztą tłumaczyć już przy okazji pierwszego warsztatu. Chodzi o to, że posiadam mnóstwo modeli z czasów swojej młodości, kupionych za wówczas nie aż tak małe pieniądze, a i zdobytych różnym sumptem... W związku z tym szkoda mi je wyrzucić do śmieci. Postanowiłem więc sukcesywnie je wykorzystać. Zawsze starałem się (z różnym skutkiem), by każdy z modeli możliwie najwierniej przedstawiał pierwowzór... Początkowo było to bardzo trudne, a wręcz niewykonalne. Elementy kokpitu wykonywałem z różnistych materiałów, a i tak zazwyczaj były to elementy najbardziej widoczne, typu: tablica przyrządów, fotel, czasem fragmenty paneli... W obecnych czasach, kiedy praktycznie WSZYSTKO jest dostępne od ręki, i - jak dla mnie, przy mojej aktualnej stabilizacji finansowej - paradoksalnie, ale wydaje się, że tańsze niż te kupione kiedyś modele, wykonanie wiernej kopii jest uzależnione tylko od zdolności manualnych. Jak zauważyłeś Mikolaj75, owe zdolności nie są bynajmniej doskonałe, więc sporo pracy przedemną. Korzystając z faktu, że gdy po wieloletniej przerwie wróciłem do swego ulubionego hobby i stać mnie na takie dobrodziejstwa, jak blachy i żywice (nawiasem mówiąc, czasem nawet trudno ogarnąć wszystkie dodatki do poszczególnych modeli) - to czemu z tego nie korzystać? Jeszcze raz podkreślam, że celem nadrzędnym jest maksymalna wierność pierwowzorom, a nie chęć epatowania dodatkami... A w tym wszystkim największym problemem są moje - jak widać na załączonych obrazkach - dość ograniczone zdolności manualne. Mam nadzieję jednak nadal je rozwijać, przy Waszej - rzecz jasna - pomocy. Ale się rozpisałem, mam tylko nadzieję, że wystarczająco jasno...
-
Witaj Oczywiście, nie uważam się za "speca" od foki, ale tak się składa, że aktualnie na warsztacie również mam Fw tyle, że w wersji A3. Siłą rzeczy często zerkam do różnych planów, więc wydaje mi się, że mogę pomóc. Na poniższym zdjęciu widać panel, który istniał w niektórych ( nie wszystkich?) samolotach A 5-7 A poniżęj widoki dolnych części A-7 i A-8 dla porównania Życzę powodzenia
-
Witam i dziękuję za zainteresowanie... tombie01 - pozdrowionka dla Lipowej (mam miłe wspomnienia, związane zwłaszcza z Podlasem i Kalonką - tam zaczęła się moja przygoda z modelarstwem). Opowiem jednak co z modelem... Po dopasowaniu przednich fragmentów skrzydeł, poprzez "rzeźbienie" w olbrzymiej ilości kleju CA (najpierw pilnikiem, a następnie papierami ściernymi różnych gradacji, a na końcu polerkami), wkleiłem dolne żywiczne rury wydechowe Quickboosta. Przedtem jednak przyciąłem je do odpowiedniego rozmiaru - dopasowując ich krzywiznę do krzywizny wnęk i podwozia w tym miejscu - po czym podobny fragment dolnej części kadłuba usunąłem z samolotu. Z blaszek pozostałych po innych modelach wyciąłem i wkleiłem imitacje klapek wyważających lotki, dokleiłem do kadłuba silnik z osłonami. Pomalowałem żywiczne koła Airesa i wentylator silnika. Bazę stanowił MrColor 33 Flat Black, wirnik na zewnętrznych krawędziach łopatek i kołpaki kół rozjaśniłem suchym pędzlem HobbyColor H416 RLM66 Schwarzgrau. Felgi zamaskowałem dołączonymi maskami, po czym pomalowałem opony MrColor 137 Tire Black, łoszując je następnie zielonkawym AK Interactive 093 Wash for Interior Podwozie postanowiłem wykorzystać z modelu Zvezdy - jest nieporównywalne z częściami Matchboxa. Można je zastosować praktycznie bez zmian, dorobiłem tylko przewody hamulcowe z miedzianego drutu przymocowanego cienkimi paskami Tamiyi... Tylne kółko skompilowałem - ze względu na jakość tych elementów - z obydwu zestawów. Zawieszenie (goleń) wziąłem z Matchboxa, kółko z widelcem - Zvezda... Ostatnią czynnością wykonaną w tym tygodniu było malowanie wnęk podwozia i pokryw bazowym kolorem HobbyColor H70 RLM02 Gray i zabezpieczenie go błyszczącym lakierem MrColor GX Super Clear III. Całość złoszowałem preparatami AK Interactive: AK 093 Wash for Interior, AK 045 Dark Brown oraz AK 046 Light Rust. Detale pomalowałem farbami Gunze i Model Master. Ostatecze zabezpieczenie - HobbyColor H20 Flat Clear Przede mną doklejenie ostatnich części i malowanie. Mam nadzieję, że po odpowiednim rozplanowaniu prac malarskich uda mi się uniknąć przykrych niespodzianek. Malowanie bardzo mnie stresuje...
-
Witam. Tym razem dłubanina przy kadłubie... Przed sklejeniem połówek, postanowiłem wykorzystać z zestawu Zvezdy pokrywę km MG 17 (tę przed kabiną pilota). W związku z tym wyciąłem odpowiedni fragment kadłuba Matchboxa i po dopasowaniu doń pokrywy wkleiłem ją do lewej połówki. Tuż przed montażem kadłuba wkleiłem nylonową nitkę symulującą antenę linkową i umieściłem na luźno miedziany drucik między tylną częścią kokpitu a kółkiem ogonowym. Wymyśliłem sobie taki "patent", przy pomocy którego przeciągnę antenę od statecznika przez otwartą owiewkę do tylnego kółka, gdzie po napięciu zostanie przyklejona. W tym momencie skleiłem obie połówki, zaszpachlowałem klejem CA i wyszlifowałem połączenia. Mając już sklejony kadłub, wkleiłem (po jego drobnej korekcie) żywiczną część Quickboost QB 72 048 Gun Barrels, czyli fragment górnej osłony silnika z wytłoczeniami na lufy 13 mm MG 17 . Ponieważ ta część pracy poszła zadziwiająco sprawnie, mogłem wkleić żywiczne wnęki podwozia AML 72 023 Do zamontowanych wnęk i do kadłuba mogłem dopasować sklejone wcześniej skrzydła. Jako, że spodziewałem się różnych trudności, klejenie podzieliłem na kilka etapów... Najpierw taśmą Tamiyi unieruchomiłem skrzydła w dolnej części kadłuba, ustaliłem ich kąt wzniosu, po czym skleiłem je z kadłubem tylko na górnej powierzchni klejem Tamiya Extra Thin Cement... Następnego dnia, kiedy klej wysechł, mogłem ustabilizowane już skrzydła skleić z wnękami i kadłubem na dolnej powierzchni tym razem klejem CA. Ponieważ miedzy skrzydłami a kadłubem (na ich dolnej powierzchni) pozostała dość duża szczelina, musiałem użyć obfitej ilości kleju CA jako szpachlówki, by doprowadzić połączenie do odpowiedniego stanu. Chcę tutaj nadmienić, że idąc za radami kolegów, od pewnego czasu nie używam dedykowanych szpachlówek, zastępując je z powodzeniem klejem CA. Rzeczywiście praca z nim jest wygodniejsza, przyjemniejsza i chyba wydajniejsza. Naprawdę polecam... Po wyszlifowaniu połączeń, wytrasowałem nowe linie podziału i przystąpiłem do wklejania fragmentów dolnej części skrzydeł, z przedniej części wnęk podwozia, które odciąłem wcześniej, jeszcze przed obróbką skrzydeł. Stan prac na dzień dzisiejszy obrazuje poniższe zdjęcie... W najbliższej przyszłości muszę wpasować dolne rury wydechowe.
