-
Liczba zawartości
4 383 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Oprócz ryzyka przesunięcia ramek problemem jest grubość oszklenia. Jeżeli szkło nie jest bardzo cienkie, to dwustronne malowanie może podkreślić jego absurdalną w skali grubość. Malowanie kolorem wnętrza od zewnątrz na ogół daje dobry efekt. Pokażesz te okienka w nosie? Uszczelka z barwionego kleju obciążona jest z kolei ryzykiem pokazania nierówności pasowania i klejenia. Jestem ciekaw jak sobie z tym poradziłeś. Nie ma ku temu żadnej przyczyny.
-
A powinno być. W poprzek kabiny, troszeczkę dalej niż w połowie tych otworów. Podłoga to były takie dwie trapezoidalne skrzynki, puste od dołu, łączone wzdłuż osi samolotu i kończące się na wspomnianych otworach. Z wycięciem na knypel naturalnie. Sklejka była z nimi zgodna w rzucie i można było ją przymocować przed montażem podłogi.
-
Ano nie. Post z niedzieli z 17.56 opisuje to prawidłowo.
-
Teraz za dużo czarnego.
-
Zależy gdzie, w kanadyjskim lotnictwie generalnie tak, bo tak nakazywała instrukcja obsługi samolotu. Jak to było w polskiej jednostce nie mam pojęcia, ale generalnie obsługa preferowała opuszczone klapy, żeby nikomu nie wpadło do głowy, by po nich łazić. Jeżeli samolot postał, to klapy często opadały same, razem z pokrywami podwozia na skutek utraty ciśnienia instalacji. A, pomijając nierealne wykończenie, tej sklejki to jest tu w modelu za dużo.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Też jestem daleki od podobnych wyroków. Z rozumieniem, owszem, mogę mieć problem :). To trochę jak z tymi nostalgicznymi memami, co to 'za młodu biegaliśmy z gilem u pasa kąpać się w zawirowanej rzece i jak wracaliśmy po tygodniu do domu, to matka tylko sprawdziła, czy nie brakuje jakiejś kończyny, obtarła gila, rzuciła na stół miskę grochu ze słoniną i dzięki temu jesteśmy teraz super koleżkami'. Lajków przy tych memach pierdyliard, przychylnych komentarzy setki, ale jakoś nie widać, żeby ktoś wypasał gnoja od rana do zmroku na podwórku. -
Sorki, nie chciałem Ci sprawić przykrości. Podejrzewam, że Mikołaj tak samo odebrał ten model, wiec liczę na odpowiedzialność zbiorową ;). To pewnie trochę zawód, bo dotychczasowa robota rozbudziła nadzieje. To wszystko co napisałem to prawda, ale prawdą jest też, że przysłowiowe 90% modelarzy ma to zwyczajnie w dupie, więc na ogół można inaczej. Nie polecam, ale można.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
A sorry, tu nie mam żadnej wiedzy. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Rzecz polega na tym, że później mogłem się tak cieszyć z rzeczy, które wcześniej były do tego stopnia abstrakcyjne, że nie istniejące. Tamten system nie tyle zabierał marzenia, ale sprawiał, że człowiek nawet nie próbował marzyć. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Na tym polegało dziadostwo tego systemu. Mój znajomy działał w organizacji studenckiej. Pojechał na jakiś zjazd, gdzie ustalano postulaty. W tych czasach paszporty trzymała, nie wnikając w niuanse resortowe, milicja. Paszport dostawało się na potrzeby uzgodnionego wyjazdu i zaraz po powrocie trzeba było go tej milicji zwrócić. No to w ramach postulatów ktoś zaproponował: 'Niech każdy ma paszport w domu.' Ludzie popatrzyli po sobie i stwierdzili: 'Nieee no, jak to paszport w szufladzie?! No bez przesady... dobra, niech będzie tak, że paszporty będą leżeć w dziekanacie!' Studenci, k..wa, oaza wolności i młodzieńczego buntu! Człowiek był autentycznie wniebowzięty bo se kupił papierowy samolocik, albo gazetę... . To zrobił z nami ten system. Dziadostwo... . -
Detale konstrukcji wyglądają świetnie. Powłoki malarskie gorzej. Z tym można było jeszcze powalczyć, ale po naklejeniu oznaczeń to już może być kłopot. Niedobrze prezentują się łączenia kolorów, kuleje faktura pryśniętej farby. Wiem, że okiem wygląda to lepiej, ale to są rzeczy do zauważenia. A z modelami już tak jest, że co się zobaczyło to się już nie odzobaczy. Faktura powierzchni to potencjalnie spory problem, bo niestety nie jest tak jak piszesz, że: Pomijając moją, zupełnie uzasadnioną niechęć do terminu 'brudzenie', rzecz polega na tym, że elementy reliefu powierzchni samolotów wymagają zabiegów malarskich by model wyglądał realistycznie. Nie mówię oczywiście o zalaniu wszystkiego na pałę jakimś washem, bo efekt wtedy może być rzeczywiście wręcz szkodliwy. Jednak różnorodność tych powierzchni jest odbierana przez obserwatora gdy patrzymy w skali 1:1 i tę różnorodność należy 'sprzedać' także w pomniejszeniu. Zadziałanie przy takich elementach jaki linie, czy nity może tu wyraźnie pomóc. Innym kłopotem jest odbiór samego modelu. Owszem, linie i nity jakie tu widzimy są wystarczająco widoczne. W pewnym sensie nawet zbyt widoczne. W przypadku linii musimy zmierzyć się z tym, że są one zbyt szerokie. Na tyle, że oko nasze poradzi sobie ze stwierdzeniem, że są zamalowane farbą. To wyklucza zaakceptowanie iluzji sugerującej, że mamy do czynienia z samolotem. Od razu widzimy plastikowy modelik. Zajęcie się liniami ma zlikwidować to odruchowe wrażenie. Nawet jeśli uzyskamy efekt niedoskonały, to patrzący nie rozumiejąc odruchowo na czym polega błąd automatycznie usprawiedliwi go. Ale czarna kratka będzie zamianą siekierki na kijek. Widz od razu stwierdzi że coś jest nie tak i , choć z innych powodów, odrzuci iluzję. Na tym mechanizmie polega skuteczność modelarskiej sugestii i z tego mechanizmu świetnie korzystasz rzeźbiąc detale. Podobnie jest z nitami. Widzimy po prostu dziurki po narzędziu. Jeśli uda się nam zmienić ten wizerunek na coś innego niż 'dziura, po prostu dziura' to od razu jesteśmy na wygranej pozycji. Znowu, zalanie wszystkiego na czarno niewiele nam pomoże. Faktura powierzchni musi być gładka nie tylko dlatego, bo to wygląda dobrze. Chodzi też o to, by można było na niej wykonywać kontrolowane czynności malarskie budujące realizm odbioru. Przy takich pracach nastąpi uwypuklenie wszelkich niedoskonałości technicznych związanych z powłoką lakierniczą. Ewentualnie można ingerować w idealną gładkość tej powłoki np. matowiąc ją w celu uzyskania konkretnych efektów, ale baza musi być. Zła wiadomość jest taka, że w przypadku 'zużytych' samolotów sporo z tych zasadzek rozwiązuje się sama. No, może poza jakością powłok. Przy 'nowych' zadanie jest nieporównanie trudniejsze. Mam szczerą nadzieję, że w przyszłości weźmiesz takie rzeczy pod uwagę. W przeciwnym razie masz szansę stać się ikoną wśród zwolenników absurdalnego sporu malowanie czy detalowanie. Ale szczegóły świetne!
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Skrzydlata w prenumeracie przychodziła z miesięcznym opóźnieniem. O ile przychodziła. Jak nie przyszła, to jak w studnię. CSH też była. Można ją było sobie pooglądać, tę CSH. Dupa, nie piszę tu więcej bo tylko się wkurzam. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
W dniu ukazywania się 'skrzydlatej' człowiek rwał po ostatniej lekcji na pełnym ogniu do kiosku. Jak tam już nie było to cisnął do drugiego i jeśli i tu obszedł się smakiem to zostawała jeszcze tylko jedna, marna szansa. Kiedy trzeci kiosk okazywał się porażką, to owszem, obchodziło się na wszelki wypadek pozostałe (może ze siedem ich było), ale już spacerkiem, bo gazeta pojawiała się tylko w tych trzech. Beznadziejne to były czasy. -
Hurricane Mk IIb "Mauritius VII" 1:72 Arma Hobby, wersja 2.0
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Zapewniam Cię, że w życiu nie wymalowałbym dobrze takich okopceń tą metodą. A jeśliby się udało, to, właśnie, udałoby się. Istotą tworzenia efektów malarskich jest kontrola i powtarzalność. Metoda, która nie zapewnia tych cech niezbyt nadaje się do użycia. W praktyce oznacza to, że końcowy efekt jest wynikiem zespołu działań malarskich, które sumują się w oczekiwany wygląd, a żadne z tych działań nie stanowi dla owego wyglądu szczególnego zagrożenia. Ty już przyjąłeś i wprowadziłeś w życie tę zasadę malując kamuflaż. Zasadność metody pomijam, ale technicznie robisz to. Malujesz podmalówki, a ostateczny sznyt nadajesz laserunkiem. I przy podmalówce nie narzekasz, że jedno niewłaściwe pociągnięcie może zepsuć całą pracę. To dlatego, że stosujesz metodę, która jest bardzo kontrolowalna. I wynika to nie z lat ćwiczeń, tylko właśnie z wieloetapowości, pozwalającej na swobodne korekty. Tym niemniej wciąż niezmiennym pozostaje to, że niezbędne jest by wiedzieć co chce się malować. I jeżeli celem jest redukcja rzeczywistego samolotu to z tym samolotem trzeba się zapoznać. Jeżeli celem jest modna prezentacja, to faktycznie, zapoznawanie się jest zbędne. -
Wg E&M cała strefa pilota (od ściany ogniowej po wręgę 184 - koniec zbiornika paliwa) malowana była IG. Czarna góra kabiny (od najwyższej poziomej podłużnicy w górę) zdarza się, ale to wg mnie efekt adaptacji do powojennych standardów. Płyta pancerna jest przedmiotem sporu: cała czarna, czy tylko jej górna część. Ja skłaniam się ku czarnej, ze względu na uproszczenie produkcji, ale to tylko spekulacja. Malowanie górnej części fotela na czarno nie ma żadnego oparcia w źródłach, a w przypadku zastosowanego tu fotela Warren McArthur, to nawet nie wiem jak miałoby wyglądać. Jestem otwarty na korekty. W temacie wnęk podwozia trudno się wypowiadać, dopóki nie wiadomo konkretnie który Mustang tu powstaje. A, jeszcze sklejka. Malowana była na czarno i tu nie było odstępstw, bo był to zabieg funkcjonalny. Używano 'farby antypoślizgowej'.
-
Podzielisz się źródłem?
-
Hurricane Mk IIb "Mauritius VII" 1:72 Arma Hobby, wersja 2.0
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Może nawet często nie wystarczy, ale bez tego nie będzie nic. To znaczy będzie robienie bo wszyscy tak robią i ewentualnie zachwycanie się jak to fajnie. Ze względu na obowiązujące upodobania. Te się zmienią i wcale nie wiadomo, czy na lepsze. To o czym piszę wyżej nie może zaszkodzić i co więcej - pomoże. To są podstawy form malarskich i nie tylko zresztą. Nie ma żadnego powodu by twierdzić, że modelarstwo miałoby być tu wyjątkiem. -
Hurricane Mk IIb "Mauritius VII" 1:72 Arma Hobby, wersja 2.0
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
To w zasadzie jest 'samolot w kratkę'; 'kafelkowanie' to trochę inny efekt w katalogu technik modelarskich prowadzących donikąd ;). Tu wyszło faktycznie źle. I moim zdaniem jest to klasyczny przypadek, gdzie wynik jest efektem skupienia się na zastosowaniu modelarskiej techniki kompletnie w oderwaniu od rzeczywistego wyglądu samolotu. Świadczy o tym i sam model i kontekst zawarty w wypowiedziach. Gdyby poświęcić trochę uwagi samolotowi, podpatrzeć co tam jest i chwilę zastanowić się dlaczego, a potem spróbować to pokazać to... . Cóż, nie wiemy co i nie dowiemy się dopóki nie zobaczymy efektu takiej zabawy. Śmiem jednak twierdzić, że byłoby nieporównywalnie lepiej, a już na pewno, że takiego kratkowego przedstawienia nie musielibyśmy oglądać. Bo jakichś technicznych ograniczeń do robienia dobrych rzeczy trudno się u autora dopatrzeć. I w pełni zgadzam się z Mikołajem. Wszelkie ulepy, wypociny itp mogą dać radę na bardzo krótką metę. Na dystansie zostaje tylko zniesmaczenie. Szczególnie, gdy jakość pracy nie tworzy żadnego alibi dla takiej postawy. Sorki za protekcjonalny ton, ale to na serio działa tak, jak przekleństwo zastępujące inne słowa i interpunkcję. Kwestia środowiska w jakim człowiek chce być poważanym. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
To, czy kategoria jest potrzebna, albo czy modele mogą startować w głównych kategoriach konkursowych jest tu bez znaczenia, chyba że chcecie wykluczać z konkursów wszelkie kategorie specjalne. Kategorie specjalne gromadzą modele, które jak najbardziej mają swoje miejsce w głównym nurcie i z definicji są takimi biedakategoriami, gdzie starują modele, dla których autorzy nie widzą większych szans w normalnych klasach. Ewentualnie mają już lepsze modele, którymi chcą ugrać coś w klasach głównych. Te starsze/gorsze kierują do tych kategorii specjalnych, by ograć ogórków. Wyjątkiem są sytuacje, gdy organizatorzy dopuszczają start tych samych modeli w różnych kategoriach i liczne polskie imprezy, gdzie z założenia rozmywa się rangę przyznawanych wyróżnień. Jeżeli w Kwaśniewicach obchodzi się stulecie istnienia jednostki OSP i organizatorzy okolicznego festiwalu z tej okazji umieszczą w programie kategorię specjalną 'straż pożarna', to każdy wystawiony tu model znalazłby sobie miejsce w kategoriach głównych. Co więcej: sikawkowy w galowym mundurze będzie tu rywalizował z czerpiącą wodę z jeziora Cataliną, co stanie w jawnej sprzeczności z przyjętą strukturą podziału klas konkursowych. Czy w związku z tym niedopuszczalna jest kategoria 'straż pożarna', czy trzeba przewartościować podział klas głównych? To absurdalne rozważania, czyż nie? To się dokładnie przekłada na to nieszczęsne vintage. Po prostu trzeba pamiętać, że gdy rozmawiamy o kategorii konkursowej specjalnej, to z założenia mówimy o kategorii wymykającej się głównemu nurtowi, lub inaczej mówiąc, o kategorii z definicji bez sensu. -
Prawda. Ale prawdą też jest, że każdy zabytek kulturowy przeszedł etap całkowitego braku poważania zanim zyskał tę kulturową wartość. Czasem trudno stwierdzić, czy to już, czy jeszcze trzeba trochę poczekać, czy jednak nigdy :).
-
Uzyskanie mistrzostwa w operowaniu narzędziem jest trudne dla każdego narzędzia. Porównywalny efekt to też nie jest jednoznaczne określenie i kto tam zgadnie co masz na myśli. Ale to, że przyzwoicie pomalować model jest bez porównania łatwiej aerografem niż pędzlem nie ulega wątpliwości. Jedyną przewagą pędzla jest cena i ma to istotne znaczenie, gdy człowiek nie jest pewien, czy wsiąknie w to hobby. Jeśli chce tylko spróbować, to już jest kwestia budżetu i tego (jak w znanym, skeczu) 'Ile można stracić?'. A niektóre, powszechnie stosowane efekty, związane z kamuflażem i weatheringiem są w zasadzie niedostępne dla pędzla. Ale jeśli Twoje ostatnie pytanie to klasyczne 'Yes or No Question', pomijające wszelki kontekst, to odpowiedź na nie brzmi: tak.
-
Wiesz: 'Młodzież słucha, ona się uczy...' .
-
Nie no, tylne skrzydła to zwykła niewiedza. Tu zakładam, że skrajna niedbałość. Bo jak niewiedza, to będzie się przepraszać :).
-
Nie, no - 'płatowce' jeszcze zdzierżam, ale to?! Proszęęę... .
-
Czyli Marcin będzie postrzegany jako kłamca. Słusznie. Mnie akurat cała sprawa vintage niezbyt grzeje, czy ziębi. Kompletnie nie rozumiem tej idei, ale oczywiście jestem świadom, że świat jest pełen idei, których kompletnie nie rozumiem i nie zamierzam w żaden sposób wartościować osób, które takie idee wyznają. Co prawda jest rzeczywiście w tym vintage furtka, która pozwala na dorabianie ideologii o bylejakości i są modelarze, którzy z tej furtki korzystają. Skali nie potrafię ocenić, jednak mam wrażenie, że samo vintage jest na tyle marginalne, że owa skala nie może być szalona. Ale samo zjawisko jest wg mnie powszechne. Modele zawsze powstawały różne i te marnie zrobione zawsze były zdecydowaną większością. To się nie zmieniło i pewnie nie zmieni. Ale mam wrażenie, że kiedyś mniej zakłamywano rzeczywistość i powszechniejsze było uznanie dla modelarskich wartości. Precyzja wykonania, stopień zdetalowania, jakość wszystkich elementów modelarskiej sztuki, zgodność z oryginałem - nawet jeśli model mniej lub bardziej kulał w tych kwestiach to ludzie to uznawali. Może i tworzyli różne usprawiedliwienia, może czasem i niemądre, ale nie kreowali ideologii, które pozwalałyby po prostu na usunięcie tychże wartości. Jeszcze kilkanaście lat temu można było utworzyć duże forum internetowe, gdzie wysoka, pod każdym względem, jakość modeli była oczywistym i uznawanym układem odniesienia. Wątpię by dziś się to udało. I to jest obraz rozwoju modelarstwa redukcyjnego, dla mnie raczej przykry. Nawet mimo, że świat jest pełen idei, których kompletnie nie rozumiem.
