Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Rozumiem, że stawiasz na wersję z kolorami Corps of Engineers Sand któryś tam, a nie na ANA Sand?
  2. A możesz powiedzieć jakie kolory postanowiłeś odwzorować?
  3. Ja wiatrochron nazywam wiatrochronem. Limuzyna to odsuwana część osłony kabiny.
  4. Pod limuzyną, owszem, o ile ją odsuniesz ;). Geronimo? Mam. Ten kolor z 15FG też warto by dokładniej przeanalizować. Ne mówię, że coś jest nie tak, nie znam modelu, ale temat jest ciekawy.
  5. Limuzyna i reszta oszklenia z Twoich zdjęć jest jak najbardziej OK do N-5 i późniejszych. Kadłub natomiast to N-1 jeżeli ma być N. Ale widzę też część, która ma imitować odpowiedni kształt kadłuba pod tylnym oszkleniem kabiny charakterystyczny dla późniejszych N, więc podejrzewam, że alarm jest fałszywy.
  6. OK, skoro tak to widzisz, to niech Ci bedzie.
  7. W oryginale wygląda trochę inaczej. Ten jest od P-47 i nawet w tle widać Dzbanka imitującego Fiery Ginger, bo to chyba zdjęcie z ekspozycji w Dayton? (Swoją drogą, to chociaż podałbym na Twoim miejscu źródło zdjęcia, bo forum jako takie pewnie ma w regulaminie klauzulę zdejmującą z niego odpowiedzialność za łamanie praw autorskich przez użytkowników i nie będzie jak by co na kogo zwalić). To taka ogólna uwaga o silniku, bo biorąc pod uwagę to, co jest załączone w modelu to i tak bez różnicy. W ogóle mam wrażenie, że pokrywa przekładni powstała na wzór R2800 serii C, ale i do niej niezbyt jest podobna. Powodzenia przy budowie .
  8. To załatwia sprawę.
  9. To zawiera się w 'bo nie chcę lepiej'.
  10. Nie chcę tłumaczyć się za Marcina. Ale wiem, że może jeszcze być sęk w sęku. Można bardzo dobrze orientować się w wyglądzie oryginału, a nie mieć patentu na dany efekt. Nie chodzi nawet o to, że się nie umie. Chodzi o to, że akurat tego się nie robiło. By uzyskać zamierzony efekt, odtwarzający rzeczywistość, potrzeba mieć pomysł, sprawdzić, czy daje radę i technikę zwyczajnie opanować. Jak podzielić się receptą, kiedy jej się nie ma? A nie ma się jej, bo nie robiło się modelu z tym konkretnym efektem. Chyba trudno oczekiwać od kogoś, że poświęci tydzień, czy tam ile czasu na testy do niczego mu niepotrzebnej techniki, by móc wspomnieć o tym jak wyglądał samolot naprawdę? Wojtek, jestem głęboko przekonany, że nie masz racji. Nieewidentny błąd merytoryczny to błąd niejednoznacznie udokumentowany i nic więcej. Jakakolwiek relatywizacja błędów modeli to najlepsza droga do ograniczania rozwoju modelarza. Błąd to po prostu błąd. Robię go bo nie potrafię lepiej, robię go bo nie chcę lepiej, robię go bo chcę go zrobić - OK tu jest pełen wybór. Ale błąd zawsze pozostaje błędem, nawet, jeżeli żyje się z nim zupełnie bez problemu. Osobiście polecam wszystkim takie podejście do swoich modeli. Raz, że niemal gwarantuje ono, że kolejny model będzie lepszy od poprzedniego; dwa, że ocena modelu w stylu jaki zaprezentował Marcin nie będzie stanowiła żadnego problemu, a za to stanie się przydatną pomocą. Przecież Marcin pisze o modelu, nie o modelarzu.
  11. Kasiu, akurat na porównaniu z Pink Floyd możesz przegrać. Generalnie rzecz idzie o to, że tytuł jest elementem dzieła i podlega kreacji. Dark Side of the Christmas nie jest formą z definicji niepoprawną, ale ma określone znaczenie i zachodzi pytanie, czy użyłaś jej świadomie. Użycie nieprawidłowej formy w tytule też może być świadomym zabiegiem i elementem kreacji całego dzieła. Do tego dochodzi pewna swoboda w traktowaniu tytułów w języku angielskim, gdzie dopuszczalne są różne zagrywki związane z formą i kontekstem, wręcz nieprzetłumaczalne bo brzmiące po polsku zwyczajnie głupio lub niezrozumiale. No i jeszcze tytuł jest rodzajem nazwy własnej, a te nie podlegają regułom z założenia. Fakt, że szkoda, że niewiele widać z tej scenki.
  12. Fakt, nie ma. Co zresztą znaczy trudniej? Każdy modelarz dociera w którymś momencie do granicy swojego potencjału miniaturyzacji. Skala sprawia tylko to, że w małej będzie to np. cały aparat radiowy, a w dużej wkręt przykręcający blachę do konstrukcji. W tym kontekście trudność sprowadza się tylko do ilości części modelu (obojętnie - kupionych, czy samodzielnie wykonanych). Czyli model jest wtedy trudniejszy, kiedy jego wykonanie zajmuje więcej czasu. Ale idąc tym tropem trudniej jest zrobić dziesięć modeli z małej ilości części każdy, niż jeden składający się z wielu . Taka to i trudność. Rzeczywista trudność zaczyna się, kiedy modelarz próbuje przekonać widza, że w modelu są rzeczy, których nie był w stanie wykonać ze względu na ich wielkość, albo, że elementy z tych samych względów przeskalowane, są jak najbardziej odpowiedniej wielkości. I tak rozumiana trudność pojawia się tym wcześniej im mniejsza jest skala.
  13. A to już byś musiał dokładnie znać intencje autorki, które musiałyby stać w sprzeczności z formą tytułu. I to jeszcze niezamierzonej, że pozwolę sobie wyciągnąć pochodną. Śliska sprawa stosować ogólne zasady w tytułach. Szczególnie angielskich.
  14. Nie martw się. Tego nikt nie wie. Interpretacji mnóstwo, ale dominują te w kierunku jak na pokazanym Camelu.
  15. Oho, ho... Kiedy obowiązywał przepis o przedłużonym tylnym błotniku i motocykle wyglądały karykaturalnie ja swój tuning ograniczałem do nożówki i kawałka wygiętej blachy. Nie, no, anodowane, proszę, proszę.
  16. O, cholera - nie zrozumiałem ani słowa :(.
  17. Może mały tuning na wspornik?
  18. Iiii...., a ja myślałem, że po prostu zrobisz te ciężarki.
  19. Nie zapomnij wyważyć.
  20. Dlatego napisałem 'raczej niepotrzebny niż delikatny'. Glebnąć w wyniku utraty przyczepności tylnego koła przy jeździe na wprost to trzeba chcieć. A poza tym to kwestia konstrukcji, jednak przy motocyklu o sportowych założeniach co tu wspierać tylnym hamulcem? Sytuacje kiedy się przydaje oczywiście są, ale zaraz delikatny temat... . Wuen - tym lepiej .
  21. Jak już to prędzej niepotrzebny niż delikatny. Szlif przy hamowaniu tyłem na wprost? Eee tam. Dlaczego bardziej zetrzeć? Opony wyglądają bardzo adekwatnie do założeń autora.
  22. Braki warsztatowe towarzyszyć Ci będą zawsze, o ile nie postanowisz zatrzymać się w miejscu. Warto tylko ograniczyć eksperymentowanie na modelu do minimum. Wykonywanie prób 'na boku' sprawi, że poprawki, z którymi zawsze trzeba będzie się liczyć, będą miały miejsce na jakimś złomie, szybce, kawałku plastiku itd. Pisząc o zaprzeczaniu sobie miałem tylko na myśli fakt, że mimo zachowawczych uwag o frajdzie ważniejszej od dążenia do oddania realizmu (jakby to były jakieś sprzeczności) właśnie temu dążeniu się poddajesz. Czy myślisz, że gdy skończysz F-14 znajdziesz frajdę w zrobieniu następnego modelu gorzej?
  23. W tekście, do którego się odnosicie bardzo istotne jest zakończenie. I nie odnosi się on do modelarstwa konkursowego. Jeżeli tezy w nim zwarte dotyczą tego nurtu modelarstwa to jest to po prostu przypadek wspólnego zbioru. Myślę, że wszystkie te dylematy można rozwiązać uniwersalną modelarską metodą polegającą na nierelatywizowaniu błędów. Kiedy modelarz pogodzi się z tym, ze błąd to po prostu błąd i nie ma od tego odstępstw - wtedy realnie będzie mógł spojrzeć na swoje prace i na swoją frajdę. P-bladek już zaprzeczył sobie separując się od tez zawartych w artykule i jednocześnie mierząc się z ze śladami eksploatacji zasugerowanymi przez Marcina. Każdy ustawi sobie granicę tam gdzie zechce. Istotne jest z jakiego założenia wyjdzie na starcie.
  24. Widać, że niemieccy dziennikarze go testowali. Ślad po gwałtownym hamowaniu na tylnym kapciu!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.