-
Liczba zawartości
4 384 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
P 51 mustang piękna lala w skali 1:24 Trumpeter
greatgonzo odpowiedział Geronimo → na temat → [L]Galerie
Kolega gustuje w prezentacjach SF, jak widzę. -
Rysunek jest niekompletny, co jest dość częstym zjawiskiem w przypadku monografii, gdzie publikuje się informacje na bazie zdobytych materiałów, nawet gdy nie wyczerpują tematu. Poszycie Mustanga, poza kilkoma elementami z nierdzewki, to alclad. Stosowano dwa stopy 24ST i 52 ST. Inne stopy pojawiały się na elementach konstrukcyjnych. Dominował 24; 52 to pojedyncze elementy jak końcówki skrzydeł i stateczników. Ani to, ani grubość blach nie wpływała na kolor, ze względu na specyfikę alcladu - zewnętrzną warstwę aluminium. Widoczne różnice w wyglądzie paneli wynikają głównie z gry światła na powierzchniach o różnym sposobie wykończenia. W grę wchodzą takie rzeczy jak kierunki walcowania, trawienie kwasem w miejscach spawanych, stopień weatheringu, sposób utrzymywania powierzchni przez obsługę, wymiana/ naprawa uszkodzonych elementów itd. W rezultacie efekt nie jest powtarzalny, a często zmienny w zależności układu obserwator - światło. Jeśli ktoś ma ochotę, może zrobić eksperyment i poszukać powtarzalnych efektów na zdjęciach P-51. Jeśli nawet uda się znaleźć jakąś zależność na kilku fotkach, to zaraz znajdzie się kolejna, która wywraca schemat.
-
To zapewne sposób na spolszczenie alcladu. Czyli całego poszycia, nie tylko Mustangów, które nie było stalą węglową, nierdzewną, płótnem itd.
-
Wiem.
-
Własną interpretacją, oczywiście, możesz się posłużyć. Za to się nie idzie do więźnia. Z tym, że w ten sposób można też np. pomalować P-47 Gładycha na czerwono. Ale, po prawdzie, nie wiem o czym piszesz w przypadku czegoś w stylu własnej interpretacji, zatem możliwe, że powyższa uwaga jest nie na temat.
-
Rzeczywiście! Świetnie sprawdza się, jako przedmiot z masą, dociskający lekką linijkę do elementu ;).
-
Jako, że wszystkie Spitfire'y były kamuflowane fabrycznie, to trudno mówić o zasadach w przypadku samolotu w kolorze srebrnym.
-
W kwestii formalnej. Zadając pytanie w tej formie, ograniczasz odbiorców wyłącznie do ludzi dobrze znających zestaw, który wybrałeś do budowy. Nie wiem, czy świadomie... .
-
Opowieść o Elce zostawiłem na inną okazję. Gdyby w galerii było tylko jedno zdjęcie, najlepiej pierwsze, to zgodziłbym się, że przesadzam. Tak jak jest, to niekoniecznie, choć pamiętam taż, że w tej kwestii zdjęcia mogą namieszać. Jednak całość prezentacji i zapisy w relacji sugerują wyraźnie, że nie i zdecydowałem się zaryzykować. 'Kot' jest środowiskowy jak sądzę.
-
Chciałbym, by okazało się, że zrobiłeś literówkę i miało być 'zyskają'. Bo faktycznie, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak się stało. Teraz te oznaczenia wyglądają jak namalowane od specjalnego szablonu. Ale trudno nie dostrzec, że jest tu spory potencjał.
-
Model ogólnie prezentuje się świetnie. W ogóle trzeba się trochę postarać, żeby się przyczepić. Niekoniecznie zgadzam się z interpretacją malowania wnęk podwozia, stawiam jednak na limuzynę bez zaślepki. Pozostałe ewentualne zagrożenia giną w zadanej rozdzielczości zdjęć :). Jedno co denerwuje, to sposób malowania niezgodny z historią. Brak podkreślenia różnicy między farbą, a metalem i niezasadne odróżnienie powierzchni paneli dostępowych. Wciąż jeden z lepszych P-51 prezentowanych nie tylko tu, na forum. Wolałbym jednak, by w kwestiach zgodności z oryginałem poprzeczka była umieszczona nieco wyżej. Li'l Abnerowe postacie to źródło licznych nose artów z okresu. Co prawda nie wiem, czy cześć będzie tu najlepszym określeniem, ale w przypadku panny McSwine nie będę się upierał ;). Fakt, że charakter pasków komiksowych, różnorodność i barwność postaci oraz graficzna swoboda wizerunków czyniły je atrakcyjnymi tematami. Chyba nie przypadkiem komiks publikowano przez ponad 40 lat. W dodatku odrealnione postacie komiksowe dawały większe szanse polowym artystom. Ich zmagania z realistycznymi wizerunkami pin upów rzadko przynosiły coś więcej niż opłakane rezultaty. W 56th FG latał cały klucz solidarnie oznaczony postaciami z Małego Abnera. Zawsze brakowało mi odwzorowania postaci Moonbeam na tym P-51, ale wygląd myśliwca wpasowywał się w styl prezentacji samolotów z 487 FS. Przy okazji: dywizjonu jednak, nie eskadry. Walka z dobrze już ponadpółwieczną tradycją tłumaczenia słowa squadron nie ma chyba przed sobą udanej przyszłości. Edyta: Zapomniałem dodać coś o Whisnerze. W piętnastu killach zawiera się tytuł Ace in a day, za pięć pewnych FW-190 i dwa postrzelane Me-109 w jednej misji. Niedługo będzie rocznicowo w temacie noworocznej walki przy okazji Bodenplatte - 4 potwierdzone. Do kompletu tytuł asa w Korei za 5,5 piętnastek strąconych za sterami Sabre'a. Rzekłbym, że megakot!
-
Tak.
-
Być może robiłoby się go trudniej, gdyby chcieć zadbać choćby o spasowanie limuzyny. Taka jak jest od razu rozbija wizerunek modelu. Ciekawostką jest błąd w malowaniu pasa antyodblaskowego. Szczególnie w części nosowej. Odchyłka jest niewielka, w modelu to pewnie z pół milimetra, ale akurat w takim miejscu, że nienaturalność wyglądu tego pasa od razu rzuciła mi się w oczy i zacząłem sprawdzać, czy coś jest nie tak, czy to ja mam coś z oczami. No, oczy jeszcze jakoś radzą. Podejrzanie wygląda kolor wnętrza. Śmigło pomalowane jest błędnie - piasta powinna być w naturalnym kolorze. I w ogóle śmigło jest nie od tego samolotu. Ślady eksploatacji jak na moje podejście nieco zbyt modelarskie (choć tu zdjęcia mogły nieco nakłamać), oderwane tu i ówdzie od rzeczywistości, oraz od znanych zdjęć Torrid Tessie i Thunderboltów z 350th FG. Za to powierzchnie metaliczne prezentują się znakomicie. I gdyby nie ta nieszczęsna limuzyna to model całościowo prezentowałby się całkiem całkiem.
-
Dzięki.
- 175 odpowiedzi
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
We wszystkich znanych mi źródłach jest tylko jeden Big Mac. W obu wersjach nose art jest identyczny co do szczegółów i co do przebiegu. Malcolm to zmiana polowa, więc zestrzelono samolot z tego typu limuzuną, naturalnie. Jakby do puli dodać trzecie zdjęcie, to nie byłoby już 'raczej' i znalazłby się ten brakujący procent. No dobra, 0,999999999%.
-
Nadal stoi pytanie dlaczego? Jest coś u przyczyn, poza Twoimi subiektywnymi oczekiwaniami?
- 175 odpowiedzi
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Mogę mieć problem... :). Jak sobie poanalizować zdjęcia, to spokojnie można wyciągnąć zasadny wniosek, że opony się nie zmieniły. W zasadzie to można nawet powiedzieć, że na pewno pozostał taki asymetryczny układ w wersji z Malcolmem. Bo przecież mówiąc o drugim mówimy o zmianie limuzyny (to by nie wprowadzać w błąd początkujących mustangofilów :). Kiedy budowałem swojego P-51 bardzo chciałem mieć taki właśnie układ opon. Zdjęcia mojego egzemplarza nic nie mówiły, ale chciałem mieć jakąś słomkę prawdopodobieństwa, której można by się uchwycić. Kilka dni przeglądałem zdjęcia zanim udało mi się znaleźć Mustanga z dalekiego wschodu z dwoma różnymi oponami. To już zapaliło zielone światło. Taka modelarska wspominka przy świętach.
-
Dlaczego? Kompletnie się na tym nie znam i sam nie wymyśliłem.
- 175 odpowiedzi
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Swastyki do samolotów w skali 1:32
greatgonzo odpowiedział talmud12 → na temat → Kalkomania, szablony
Pas. -
Cel i sens modelarstwa redukcyjnego. Jak oceniać modele?
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → Dyskusje ogólne
To jest fragment zjawiska rozmywającego obraz. I w argumentacji i w odbiorze forumowego życia pojawiają się klisze, niekoniecznie konfrontowane z rzeczywistością. To nie neguje istnienia negatywnych zjawisk, np. tych wymienionych wyżej form krytyki. Ale jeśli autor styka się z powtarzającymi się uwagami, których nie chce widzieć w swoich galeriach to sytuacja nie jest wcale jednoznaczna. Jeżeli ktoś pisze uwagi i otrzymuje od autora info, że te są w jego galeriach niepożądane, to powtarzając je w kolejnej prezentacji rzeczywiście jest namolny. Ale jeżeli robi to inny forumowicz, to dla niego jest to zupełnie nowa sytuacja. Autor może mieć niepożądane komentarze w dosłownie każdej galerii, ale to nie oznacza, że ktokolwiek zachował się nieelegancko. Już nawet nie wspominam o przypowieści o ośle i siodle, ale taka powtarzająca się sytuacja powinna chyba skłonić autora do podjęcia jakichś kroków, jak np. wklejanie na początku każdej galerii komunikatu, o który postulował HK. Rzucenie się na podłogę i walenie o nią nogami i rękami nie jest w takim przypadku uzasadnione. A co gdy niechciane uwagi w kolejnych galeriach wpisuje ten sam komentator? Też może być różnie. Jeśli np. nowa galeria pojawia się po pół roku, to typ może zwyczajnie nie pamiętać co wydarzyło się sześć miesięcy wcześniej. Ludzie z dobrymi intencjami załatwiają takie sprawy w dwóch prostych zdaniach. Kto, jak nie modelarz, łatwo zrozumie, że można popełnić błąd? Inną taka kliszą jest, z mojego punktu widzenia, fetysz zakazujący uwag merytorycznych w galerii i rezerwujący dlań miejsce wyłącznie w warsztacie. Pomijając nawet wszystkie scenariusze, w których krytyk za brak uwag w relacji z budowy jest w pełni usprawiedliwiony ( a jakoś nigdy przy zaistnieniu problemu nikt tego nie weryfikuje, tylko od razu wprowadza ten fetysz jako aksjomat), nie rozumiem dlaczego model w galerii nagle staje się uświęcony, a kanonizacja zasłania wszelkie niedoskonałości całunem nakazu milczenia. Z mojego punktu widzenia to w ogóle jest samo zło, ten fetysz, bo ogranicza rozwój modelarstwa i zmniejsza mi szansę na oglądanie dobrych modeli. W jakimś tam tylko stopniu, naturalnie, ale jest to jeden z elementów zdejmujących z modelarza odpowiedzialność za efekt końcowy jego działań. A to na nim ciąży obowiązek zadbania o jakość swojej pracy. Nie na tym, czy jakiś forumowicz będzie miał czas czy ochotę śledzić jego warsztat i w ogóle w nim pisać. Przy tym warto pamiętać, że modelarze oczekujący pomocy w swoich wątkach raczej mogą mieć problem z opędzeniem się od niej, niż z brakiem zainteresowania. -
Cel i sens modelarstwa redukcyjnego. Jak oceniać modele?
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → Dyskusje ogólne
My bad. Tym razem mam wrażenie, że różnimy się tylko na poziomie formy opisu przekonań. Powyższa teza jest słuszna, ale wg mnie o krok zbyt radykalna. Ograniczenie krytyki pojawia się tu jako element z zupełnie innego spectrum relacji międzyludzkich. Dotyczy ogólnych zasad zachowania, które w tych relacjach są nadrzędne. Ograniczenia wprowadzane są przez konieczność stosowania empatii i szacunku dla drugiego człowieka. To są rzeczy zasadnicze dla nas, ludzi, jako gatunku utrzymującego więzi socjalne. Wolność krytyki musi tu odrobinę ustąpić. Nie sądzę, bym się mylił w przekonaniu , że myślisz podobnie, a różni nas tylko, jako się rzekło, forma przekazu. Analogia nie może być nadużyciem i nie może być fałszywa. Może błędna strukturalnie, ale to jest do dyskusji. Analogia nie jest argumentem. Jest narzędziem mającym ułatwić odbiorcy zrozumienie tezy. Jeżeli ten odrzuci analogię, nie da się jej obronić i to niezależnie od przyczyny odrzucenia. Można tylko ją skorygować tak, by odbiorca ją przyjął, zamienić na inną, przez odbiorcę uznawalną, albo zrezygnować z tej metody argumentacji.
