Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. greatgonzo

    Frajdolarzerka

  2. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Paletka do testowania rzeźbienia linii podziałowych w materiałach wypełniających szczelinę. Jest tu szpachlówka płynna Gunze mieszana z CA, pręcik z rozciągniętej ramki, trójkątna w przekroju sztanga z hipsu i masa z kleju Revella mieszanego z wiórami z ramki wypraski. Sprawdzaniu podlegały różne rzeczy i wygląd paletki nie był w żadnym razie celem. Ale jej istnienie uznano za warte pokazania: Różnice nie są wielkie. Do modelu trafi sztanga z hipsu, 4 Potem zwykłe szlifowanie. Z małym utrudnieniem w miejscu, gdzie na wyprasce odtworzone jest przestrzennie oprofilowanie skrzydło - gondola. Tu trzeba się postarać, by tego nie zatrzeć. Przy okazji okazało się, że z tyłu wnęki linia cięcia rozmija się z linią podziałową. To, oczywiście korzystna sytuacja, ale Gonzo to przegapił (bo nie ja przecież) i w tym miejscu też wykonał krawędziowanie łączenia. Tu rowek wypełni mieszanka szpachlówki i CA. Nakładana partiami, bo jak widać na próbkach, nakładanie na raz kończy się spektakularnym spękaniem. Szlifowanie i poprawki jeszcze potrwają. W międzyczasie warto zająć się innymi miejscami w gondoli, gdzie konieczne będą agresywne fizycznie działania. Tu zajmujemy się kawałkiem wręgi z tyłu wnęki podwozia. Trzeba wyciąć kawałek wypraski, by stworzyć przestrzeń do montażu elementu.
  3. Tu przecież nie o Stannego idzie, tylko o ideę. Ptaszki w tej formie przynajmniej upraszczają problem woliery :).
  4. Jako dziecko nie byłem w stanie zrozumieć wartości prymitywizmu w ilustracjach. Czy to w książkach, czy na opakowaniach (np. modeli), czy w animacjach. Dorósłszy zmieniłem podejście tylko w ten sposób, że nauczyłem się słowa prymitywizm.
  5. Raz jeszcze, a co tam! Koszt to dwa zyle za ostrze excela i kilkanaście minut na odnalezienie starego zerownika w szpargałach i dopasowanie ostrza. Na nowy trzeba wydać kilkanaście pln-ów. Ten czerwony, to ja na oko mówię. Nie wiem, jak w rzeczywistości, bo przekłamanie zdjęcia też widzę i nie skoryguję tego w głowie w wiarygodny sposób. Podobnie jest z DE, który na zdjęciach oscyluje między OK i w żadnym razie. Zielony trzyma poziom w różnych oświetleniach, więc pewnie gra. Po prostu rozmawiając w sieci o kolorach na modelu trzeba wybierać z wypowiedzi coś, co jest informacją inną niż prosta ocena wyglądu barwy. I samemu wyciągać wnioski patrząc na model. A ta aureola to skąd się wzięła?
  6. Teraz środek kokard wygląda podejrzanie czerwono. Mam wrażenie, że zewnętrznym krawędziom kokard na górze płata towarzyszy tajemnicza aureola.
  7. OK, na razie tylko mnie nie zrozumiałeś, czyli na nieuwierzenie mamy jeszcze czas ;). W ogóle piszesz o takich rzeczach, że nie jestem pewien, czy i ja dobrze Cię rozumiem. Wszystkie prezenty, porzucanie danej firmy i takie tam są tu całkowicie nieistotne. Jedyne co mogę wspomnieć w tym miejscu, to że nie ma sensu budować modeli, których się nie chce zbudować. Za wybranym modelem powinno pójść serce - inne rzeczy : producent, jakość, źródło pozyskania i co tam jeszcze są drugorzędne. Tak, mniej lub bardziej istotne, ale wobec emocji związanych z tematem drugorzędne. Nieszczęsny model testowy to chyba jeszcze większe modelarskie nieszczęście niż powszechny preshading. Robienie modeli testowych już teoretycznie nie ma większego sensu, a w praktyce to nic więcej niż ściema. W mojej wypowiedzi istotne jest podejście. Ponieważ rozmawiam z kimś na początku modelarskiej drogi kwestie blaszek, żywic, druku 3d, czy scratchowych przeróbek zupełnie pomijam. To jest absolutnie nieważne, czy one pojawią się, czy też model będzie najprostszym sklejakiem z pudełka. Istotne jest wyjście od gotowego modelu jaki się chce uzyskać i planowanie działań doń dostosowanych. Oczywiście, że po drodze pojawi się jakaś sztuczka, której się trzeba będzie nauczyć. Ale w ten sposób formujemy w sobie właściwą metodologię pracy, która nota bene zadziała także gdy celem nie będą modele realistycznie oddające rzeczywistość. Rozumiem, że jesteś zafiksowany na tej drabinie ze szczeblami, bo wszystko z czym do tej pory się spotkałeś w modelarstwie wpisuje się w ten, nomen omen, model. Ja mówię o drodze pozwalającej na szerszy i szybszy rozwój. To, czy i kiedy dorobisz hydraulikę z kabla jest tu kompletnie nieistotne.
  8. Czas reakcji szachisty korespondencyjnego to cecha, którą się mienię i doskonalę ją nieustannie!
  9. Zasugeruję Ci nieco inne podejście do modelarskiego rozwoju. Nie traktuj tej dziedziny jak drabiny, gdzie wchodzi się na kolejne szczeble, a na końcu jest najwyższy szczebel modelarskiego mistrzostwa, a bardziej jak rozlewającą się lawę, zagarniającą teren modelarskich doświadczeń dość równomiernie, po całości. Wprowadzenie jakiejś techniki nie zbliży Cię do wykonania dobrego modelu, a jedynie nauczy jakiejś sztuczki. Z czasem staniesz się dobrym sztukmistrzem ale Twoje modele nie będą bardzo dobre. I jeśli będziesz chciał to zmienić, to będziesz znowu na początku drogi, a dodatkowo jeszcze będziesz musiał walczyć ze złymi nawykami. Teraz podchodzisz do tematu dokładnie od złej strony. Wybrałeś jakiś modelarski trick i zastanawiasz się, czy dany zestaw się do niego nada. Oczywiście, że się nada. Każdy się nada z opakowaniem po margarynie włącznie. Jeżeli celem jest opanowanie tricku, to to opakowanie będzie w ogóle najlepsze, bo ochroni Cię przed nabyciem takiego szkodliwego nawyku właśnie. Gdy mowa jest o modelu to zaczynamy od niego. Wybieramy model jaki chcemy zbudować (nie zestaw - myślimy o gotowym modelu) i zastanawiamy się jakim sposobem osiągnąć efekt, który chcemy uzyskać. Dopiero wtedy wybieramy sposoby, które się nam przydadzą. A gdy te sposoby nam nie odpowiadają, z dowolnych przyczyn, to szukamy innego tematu. Takiego, żeby wszystko zagrało. Przez pryzmat takiego podejścia warto też patrzeć na wszelkie oglądane poradniki. Rozpoczęcie od techniki to prosta droga do robienia modeli na patent. Owszem efektownych, ale od rzeczywistości jednak oderwanych. Oczywiście jeżeli chcesz być sztukmistrzem i realne obiekty nie są dla Ciebie istotne w modelarstwie, to całe powyższe pisanie nie jest warte funta kłaków. Z nie tylko modelarskiego doświadczenia wiem, że w sytuacji, gdy te realne obiekty są istotne, to najprawdopodobniej i tak mi nie uwierzysz. Ale do takiego świata już się przyzwyczaiłem :).
  10. Jedyne szachy korespondencyjne z jakimi miałem do czynienia, to ogólniak, przesyłanie między ławkami karteczki z narysowaną szachownicą i figurami. Gumką myszką ścierało się piony i ołówkiem rysowało na nowym polu. Największą, jeśli nie jedyną, atrakcją tego grania było to, że gra odbywała się na lekcjach. I tyle. Wolę brydża. A dlaczego? Czyli będzie model z gatunku tych bardziej efektownych, a mniej zgodnych z rzeczywistością. Bardziej prezentacja umiejętności modelarza niż prezentacja samolotu. Bo Helmut, myląc się nieco co do technologii produkcji P-51, słusznie zauważył, że wszystko zamalowywano farbą na głucho. A na to jeszcze pasy.
  11. Ty, a o co chodzi z tą ciemniejszą częścią płata od strony natarcia, widoczną także pod pasami D-Day?
  12. Dalej nie. Podmianka na może da radę, ale takiej tezy chyba nawet nie warto wygłaszać. To znaczy jeśli skupimy się na tym, że mogłoby, to owszem. Ale wtedy i pierwotna teza się broni.
  13. Teza całkowicie błędna. Odpowiedź na pytanie zupełnie nieistotna, o ile ma to jakiś związek z tezą.
  14. Dodatki to temat na oddzielną rozmowę. Moim zdaniem, gdy modelarz wchodzi w etap, gdzie wierność względem oryginału staje się priorytetem, dodatki zaczynają tracić na znaczeniu. Przy swoim drugim modelu zaopatrzyłem się w pełen set żywić i blaszek. Teraz nie, że dyskredytuję dodatki, ale myślę o nich na końcu. Chciałbym zwrócić uwagę na fragment wypowiedzi Mikołaja dotyczący cierpliwości. Niechętnie używam tego słowa przy okazji rozmów o modelarstwie. Nie tylko dlatego, że wyświechtało się okrutnie, ale także z tego powodu, że stało się wytrychem oznaczającym niemal wszystko, czyli w rezultacie nic konkretnego. Bo cierpliwość modelarska to nie tylko odruchowo przyjmowane dłubanie przy malutkich kawałeczkach materii. To jest tylko moje natręctwo z tym słowem. Ale przytoczę coś, co także się pod pojęciem modelarska cierpliwość kryje i wg mnie jest istotne. Chodzi o to, że budowa dobrych, zaawansowanych modeli oznacza, iż wchodzi się w świat o zupełnie innym wymiarze czasowym, niż ten, w którym przebywaliśmy dotychczas. Modelarz budujący zwykłe modele z pudełka przyzwyczajony jest do tego, że parę godzin pracy przy modelu daje określony rezultat. Różnie się objawiający, ale widoczny i konkretny. Przy ambitniejszych modelach rzeczą zupełnie normalną jest, że sesja modelarska kończy się tymi dwoma zamocowanymi elementami wykratowania, o których opowiadał Mikołaj. Całkiem nierzadko zdarza się, że po kilku godzinach w warsztacie w modelu nie zmieniło się kompletnie nic. A mówimy o kilku godzinach modelowania, nie oglądania gołych bab w sieci. Bywa, że takie bezproduktywne sesje skupiają się blisko siebie. Uznanie, że brak postępu, widocznego na modelu jednak wcale nie oznacza bezproduktywności i że to co zrobiliśmy, z kompletnie nieudanym podejściem do jakiegoś problemu włącznie, liczy się jako progres przy budowie jest, śmiem twierdzić, niezbędnym skillem dobrego modelarza. Bez przyjęcia do świadomości tego, że nic może oznaczać i oznacza coś, budowa modelu może łatwo zamienić się w przedsięwzięcie porzucone i zapomniane. Taka zmiana czasu w jakiejś formie pojawia się dość szybko po odejściu od składania zestawów.
  15. Tak, ale na początku zdania była mowa, o rzeczach, których nie widać. Nie pozornie. Podkreślam to, żeby nie tworzyć mitycznego obrazu modelarza doskonałego, który nie może pogodzić się z żadną niedoskonałością dzieła. Oczywiście, wiele świetnych modeli zawiera znakomicie wykonane elementy zamknięte gdzieś w czeluściach miniatury na zasadzie: ale Ja wiem, że tam są. I bardzo dobrze. Jednak, gdy rzeczywiście są one zamknięte, to na prezentację modelu nie wpływają nijak, o ile nie wprowadzimy do tematu elementów mistycznych. Każdy gdzieś kończy i nie idzie już dalej. Każdy model ma braki względem oryginału, na ogół świadomie popełnione przez autora. Moim zdaniem najistotniejszym elementem cytowanej wypowiedzi jest słowo pozornie. Chodzi o to, by kreując koncepcję modelu umieć w zgodzie z rzeczywistością ocenić, czego naprawdę nie będzie widać. Warto też pamiętać, że konsekwencja prezentacji w modelu działa w dwie strony. Gdy powstanie model, w którym tylko pojedynczy element będzie wykonany znakomicie, to zadziała on równie niekorzystnie jak wspomniana przez Albatrosa czarna dziura. Formalnie model będzie lepszy. Dobry element niewątpliwie będzie pozytywnie wpływał na rozwój modelarza. Ale model będzie prezentował się gorzej niż gdyby był wykonany na równym poziomie. Wyróżniający się element będzie kontrastował z resztą i zaniżał jej wartość w oczach odbiorcy. A to oznacza, że mamy też do czynienia z wszystkimi wariantami między czarną dziurą, a wyróżniającym się elementem. Moim zdaniem między bajki można włożyć opowieści o modelach, w których wszystko wykonane jest na równym, najwyższym poziomie. o ile potraktujemy to literalnie. Tak nie jest z różnych przyczyn. Cechą dobrego modelarza jest rozpoznawanie miejsc, które warto potraktować szczególnie starannie z korzyścią dla powstającego modelu i takich gdzie można przyłożyć się mniej, bez utraty wartości wizerunku dzieła. Trzeba przy tym kontrolować granicę odpuszczenia, bo przebicie jej taką utratę gwarantuje. Różnica między topem, a dnem nie będzie tu, naturalnie, spektakularna - mowa o niewielkiej amplitudzie jakości. Takiej, by można było umownie mówić, że nie odpuściło się nic :).
  16. A to raczej powinieneś napisać pod postem Leona o planowaniu :). Ale skoro pod moim, to pamiętaj, że nawet tak doskonałym (czy raczej: właśnie takim) modelom towarzyszą po drodze różne wpadki. Na różnych etapach. To się rzadko pojawia w warsztatach. Niekoniecznie z chęci ukrycia. Ostatecznie ludzie pokazują przecież jak coś zrobić, a nie jak nie zrobić. I bywa, że słabo jest z dokumentowaniem takich sytuacji, bo inny jest rytm przedstawiania relacji. Sam staram się prezentować pomyłki, bo kolejnym krokiem jest pokazanie, że błąd, wpadka, pomyłka może zostać poprawiona i model nie musi iść w kąt półki. I ogólnie, pokazanie, że nieudane pomysły są elementem modelarskiej drogi na każdym poziomie wykonywania modeli. Niedopuszczenie do tego, by powstrzymały one budowę modelu jest też elementem szerokiego pojęcia, o którym piszę wyżej.
  17. Niech. Ale wspomnę tylko, że decyzja i realizacja to bardzo ogólne pojęcie i planowanie bez cienia wątpliwości się tam zawiera. Wraz z wieloma innymi rzeczami, o których zdarza mi się wspominać. Istotne jest, że nie było tak, iż Mikołaj spojrzał na ten sześćdziesiąty czwarty model, podrapał się w głowę i pomyślał: O, to dziś jest ten dzień, kiedy stałem się świetnym modelarzem. Jeśli ktoś chce byś dobrym modelarzem, to się musi za to zabrać. Modelarstwo nie jest jakąś wyjątkową dziedziną, w której jakość robi się sama.
  18. Ale z Tamiyą Enamel się zgra? Z farbami MM miałem pozytywne doświadczenia. Osobiście nie uważam, że napisanie do gazety jest konieczne by mieć interesujące, modelarskie doświadczenie. O YT nawet nie wspominam.
  19. Powodzenia. Ale to nie jest tak, że Mikołaj zrobił sześćdziesiąt trzy modele i nagle sześćdziesiąty czwarty wyszedł mikołajowy, taki jak je znamy. To nie jest kwestia udania się, tylko decyzji i jej realizacji. Pewnie, że nie trzeba jej podejmować, ale na udanie się niekoniecznie można liczyć.
  20. Przecież pytałem od razu! Rozumiem, że Levelling Thinner też to brał? A dlaczego wybrałeś Laquery?
  21. Jasne, ale to z definicji. Nie mogę być nietolerancyjny w temacie, który jest mi obcy. Ale w takim przypadku chętnie się też czegoś dowiaduję od ludzi, którzy mogą mnie poprawić. O, to szkoda Marku, bo enamele ciekawiły mnie najbardziej.
  22. Używam potocznych nazw produktów. Marek załapał i to grunt. A na pytanie, niestety, nie znam odpowiedzi. Ale mogę rzucić, mnie nie zależy ;). W zasadzie o to pytałem. Jeszcze która Tamiya? Żeby nikogo nie drażnić: Lacquer czy Enamel?
  23. Marek, a możesz w dwóch słowach porównać obecny wybór z choćby farbami MM? Masz doświadczenia z emalią i celulozą?
  24. W taki razie pozostaje mi tylko polecić Twój artykuł. Mnie zależało, bu cały proces dostępny był na oko i bez specjalistycznego towarzystwa, czyli dostępny także dla tych, którzy chcieliby, a zgłębianie specjalistycznych zagadnień ich zniechęca. Oczywiście i u mnie jest haczyk, bo jednak te kolory, do których będziemy się odnosić trzeba skądś znać. I raczej trzeba to zobaczyć w jakiejś formie na żywo, co przy historycznych zdjęciach jest kłopotem . Na żywo, bo skalibrowane kolorystycznie monitory są zjawiskiem pomijalnym. Niekoniecznie potrzeba do tego wehikułu czasu. Niekoniecznie też trzeba wydawać parę kzł na próbnik, choć to też jest opcja. Ale jakieś starania trzeba jednak podjąć, nawet jeśli będzie to odnalezienie kogoś, kto odwalił większość roboty i jest skłonny podzielić się informacją. No i pozostaje jeszcze podjęcie decyzji, czy chcemy być w zgodzie z rzeczywistością, czy być postrzeganymi w ten sposób. Modelarski świat potrafi wchłaniać różne mity i tworzyć własną rzeczywistość alternatywną. Właśnie DG jest tu dobrym przykładem. Przez cale dziesięciolecia świadomość modelarzy o wyglądzie tego koloru kształtowana była przez słynny Humbrol 30 - żywy, dość jasny zielony, o nieco trawiastym odcieniu. Legendy miewają swoją siłę i przeciwstawienie się nim bywa niechętnie widziane, nawet jeśli zasadne, W tym modelu Hurricane DE nie raził ciemnością, a nadmiernie czekoladową tonacją, U mnie na monitorze, oczywiście.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.