Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 492
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Określenie wczesny/późny to raczej modelarska wersja zdarzeń. Szczególnie w przypadku Spitfire (szczególnie nie znaczy wyłącznie) i brytyjski, nieco 'chałupniczy' system budowy. Rozwój konstrukcji był stopniowy i taki podział będzie zawsze subiektywny. Szczególnie wobec możliwych zmian już po opuszczeniu MU. To nie znaczy, że producent zestawu podaje nieprawdę, a jedynie to, że warto sprawdzić co według niego oznacza ten mid itd. Innymi słowy zapoznać się z zawartością pudełka i porównać z danymi o samolocie, którego model ma powstać. Zatem pierwotne pytanie jest istotnie dość proste, jeśli dotyczy zestawów do budowy. Gdyby jednak dotyczyło samolotu, to jest w zasadzie nieodpowiadalne :).
  2. greatgonzo

    Lend - Lease

    Jeśli jest zdjęcie gdzie widać kolor kabiny pod szybami za pilotem (nie mylić ze zdjęciem, gdzie ekspozycja nie pokazuje kamuflażu), to ja takie zdjęcie chętnie zobaczę. Malowanie tych rejonów jako 'zewnętrze' to standard fabryczny nie tylko dla P-40. Jakbym miał zgadywać kolory z tego zdjęcia to powiedziałbym, że to Sand i Dull Dark Green. Ale to ze zdjęcia na ekranie i mogą być przecież przekłamania.
  3. greatgonzo

    Lend - Lease

    Kolory jakieś takie podejrzane. Ale przestrzeń pod szybą za pilotem w kamuflażu należy się.
  4. Super. Koniecznie wspomnij o tym, gdy już to nastąpi.
  5. Zakładasz, że ten moment się skończy? Kiedy?
  6. Czemu? Pasy wyglądają OK. No, może kolor wygląda podejrzanie skòrzaście. A Tobie kolor fotela nie podchodzi w sensie precyzji odcienia, rozumiem? Za to jest kłopot z magazynkiem na race. Szansa na to by znalazł się w Spicie PFT jest marna. A jeśli już przyjmuje się taką wersję, to należałoby zadbać o to, by pojawił się i Very pistol, a przynajmniej olstro do niego z boku fotela.
  7. Gdy życie zdarło z faceta już maskę Gdy mu fasada rozpada się z trzaskiem Gdy zza niej wyjrzy jak dupa z pokrzywy Pysk zły i obrzydliwy i pryśnie cały blef Witaj w klubie :). Czy pokrywy elementów w natarciu skrzydła były takie nierówne w Zerach? Nie znam się na tym samolocie, ale jeśli nawet, to i tak trzeba by było inaczej to pokazać. Bo teraz wyglądają jak modelarska niedoróbka. Ale ja o czym innym. Model przypomina mi prace innego modelarza, który cieszył się w środowisku ogromnym i niewątpliwie zasłużonym uznaniem. Jego dzieła były wspaniałe, ale charakteryzowały się też pewną cechą. Otóż wyglądały jak modele egzemplarzy muzealnych, na których to konserwatorzy starannie odtworzyli ślady eksploatacji metodami identycznymi z tymi, których używa się w modelarstwie. Wszystko tam było na tych modelach: cienie, obicia wypłowienia itd, wykonane starannie, w oparciu o dokumentację. Ale prezentacja wciąż przywodziła na myśl te samoloty z muzeum, nie z frontu. To jest niuans i trzeba pamiętać, że zarówno zdjęcia, jak i ekspozycja na ekranie potrafią sporo namieszać w tej kwestii. W realu model może ne mieć ze wspomnianym problemem nic wspólnego, to możliwe. Zatem tak, ku przestrodze, bo niewątpliwe wpadnięcie w tę zasadzkę jest też możliwe. Gratki. Dobra robota!
  8. Kolejny przykład na to, że by wykonać dobry model nie trzeba budować pierdyliarda modeli testowych z nadzieją, że kolejny będzie lepszy. Wystarczy trochę pomyśleć i się postarać. Pewnie, że tu i ówdzie można lepiej i że jest jeszcze cały świat waloryzacji nie z pudełek. Ale przecież oglądamy pracę, na którą przyjemnie się patrzy, a autora zasłużenie komplementuje. A to tylko dlatego, że mu się chciało.
  9. Chyba nawet dobrze rozumiesz, ale tu to i tak bez znaczenia. Na modelu hardpointy ewidentnie ciekną samodzielnie, a np. dren olejowy silnika, ani kropli. Pewnie da się zasugerować wycieki tak, by te punkty w jakiś sposób też się załapały. W takiej sytuacji będziemy mogli się zastanawiać. W tej mamy merytoryczny błąd w temacie na, skądinąd, bardzo fajnym modelu.
  10. Rzeczywiście przyjemny. Uwaga o okopceniach nasunęła mi kilka przemyśleń. Co prawda wielokrotnie podkreślałeś, że takie rzeczy średnio Cię interesują, ale możemy potraktować Twój model jako materiał poglądowy do uwag o ogólnym charakterze. Posłużę się zatem nim, jako przykładem. Skoro okopcenia wywołały coś, co Anglosasi nazywają train of thought (nasza gonitwa myśli nie jest tu chyba dość uniwersalna), to zacznijmy od nich. To nawet nie chodzi o to, że mniej. Mniej jest o tyle lepiej, że łatwiej uzyskać realistyczny efekt. Przy ciężkich, głębokich okopceniach większym problemem jest znalezienie właściwego balansu na przejściach między zabrudzeniem a powierzchnią nieokopconą. Szczególnie wychodzą tu na wierzch kontrasty pomiędzy fragmentami gdzie to przejście jest OK, a tymi, gdzie efektu zabrakło. Wrogiem jest tu m.in. powierzchnia malarska. Jeśli nie jest jednorodna, to trudność rośnie, czasem do niemożliwości. Także dlatego ważne jest by malowanie modelu było wysokiej jakości pod względem technicznym. Równomierna, gładka powierzchnia ułatwia nam kontrolowanie efektów plastycznych. I nie ma obawy, absolutnie idealna gładź, która uniemożliwi nam zabawę jest i tak nie do osiągnięcia, zakładając racjonalne stosowanie modelarskiej chemii. Ewentualne niedoskonałości lakiernicze potrafią nawarstwiać się z kolejnymi warstwami farb i lakierów, utrudniając nam życie przy kolejnych etapach pracy nad modelem. Sam staram się w miarę możliwości minimalizować ilość tych warstw. Wprawdzie czasem w rozmowach pojawia się problem z definicją warstwy malarskiej, ale zostawmy to na kiedy indziej; tu raczej nie grozi nam niezrozumienie. Nie ufam też do końca swoim umiejętnościom przy operowaniu aerografem i każdą kolejną warstwę poleruję, dopóki nie dotrę do etapu, gdzie pojawią się efekty, które uległyby zniszczeniu przy takiej operacji. Ale to jest właśnie ten moment, gdy objawia się właśnie ów test jakości malowania i dalsze polerowanie jest zbędne. W sensie prac lakierniczych, bo miejscowe polerki jako element formowania faktury powierzchni, jak najbardziej występują, ale to jest zupełnie inna kwestia. Kształtując prezentację modelu w kontekście zużycia powierzchni i śladów eksploatacji na serio warto, a w zasadzie trzeba, zastanowić się nad celem ogólnie i w szczegółach. Wygląd zredukowanego samolotu musi być logicznie uzasadniony. Materiałem źródłowym i sposobem działania oraz użycia pierwowzoru. Jeśli prezentacja będzie w kontrze do tych dwóch elementów o realizmie wyglądu można zapomnieć, o ile oglądający będą mieli jakiekolwiek pojęcie o nich. Dlatego modelarz malując (oczywiście także budując) model musi takie pojęcie mieć. No i zgodność z ogólnie obowiązującymi zasadami jakim podlega świat, w którym żyjemy też jest niezbędna. Bo nawet nie znając konstrukcji lotniczych i ich funkcjonowania łatwo zadać sobie pytanie dlaczego samolot ubrudził się równomiernie - tak samo na końcówkach skrzydeł, jak w okolicy silnika. Widać to szczególnie z dołu, bo ciemna góra, w połączeniu z całkiem sensowną, dla odmiany, mapą obić tonuje ten efekt. Co to w ogóle są te stosunkowo równomiernie rozłożone, żółtawe w odcieniu zabrudzenia. Skąd się wzięły? W sensie, że naturze, nie w głowie modelarza, który przestraszył się zbyt mało wyrazistego efektu. Dlaczego kumulują się akurat u nasady klap, na całej ich długości? Czemu okopcenia różnią się kształtem i wymiarem, choć powstały w tych samych warunkach? Balans między ogółem prezentacji, a jej szczegółami musi być skontrolowany. Czasem metody stosowane en masse nie dają oczekiwanych rezultatów. Traktowanie linii podziałowych standardowym washowaniem może skończyć się utratą wrażenia ich jednorodności, a nawet zanikaniem. To natychmiast zamienia efekt precyzji w umowną precyzję, gdzie każdy oglądający widzi, że to tylko oszustwo i, w najlepszym przypadku, udaje, że nie widzi. W zasadzie modelarz powinien umieć wytłumaczyć się z każdej kropeczki na modelu. Przynajmniej w sensie ogólnym. Ale na ogół wystarczy uzyskać efekt, który sprawi, że nikt o takie tłumaczenia nie będzie prosił :). Zatem model, choć istotnie jest przyjemny w odbiorze, to jednak zależy to trochę od sposobu patrzenia. A antena to nie wiem. W tym czasie Fighter Command przeszedł już dość dawno na UKF i antena drutowa do radia komunikacyjnego była zbędna. Ale nie jestem mocny w Hurricane'y. Na pewno brakuje trójkątnej przelotki na szczycie masztu anteny.
  11. Sorki Alienus. Twój post był zupełnie OK, a ja centralnie zrobiłem z siebie matoła. Zaciemnienie umysłu, mam nadzieję, przejściowe.
  12. Do detalowania modeli większość modelarzy używa gotowych zestawów, względnie plastikowych arkuszy, profili, rurek. drucików, blaszek itd. Aluminium z puszki, cokolwiek to jest - nie spotkałem się. Wyzłośliwiam się nie tylko dla przyjemności. Jeśli człowiek chce się czegoś dowiedzieć na jakiś temat, to jednak warto zadbać o to, by inni mieli szanse zrozumieć co jest problemem. Zamieszczony post warto przeczytać kontrolnie jeszcze raz, nawet gdy wykonało się go żelazkiem.
  13. Ale on, Matusiak, tłumaczy to jakoś?
  14. Ja tylko z ciekawości się dopytuję. Do niezgadzania się brakuje mi wiedzy, co zaznaczam tak tylko, na wszelki wypadek.
  15. No właśnie. Gdybym teraz brał udział w jakimś quizie i musiał odpowiedzieć na pytanie jakim kolorem malowano spód tego Spita, to Sky type S byłby ostatnim co przyszło by mi do głowy.
  16. Dlaczego? W sensie jakie jest uzasadnienie?
  17. Ja bym temu wuwu odpuścił, bo te Twoje pasy zupełnie nijak mają się do Suttona i wyglądem i konstrukcją. Ja nie twierdzę, że muszą się mieć, ale nie ma co obciążać bogu ducha winnego kolegę.
  18. No nie wiem, postęp jest. Wtedy nikt nie twierdził, że czternastolatek jest dorosły!
  19. Prawda. Jednak, gdy pojawia się jechanie ad personam po człowieku, to przydaje się szersza perspektywa.
  20. Może i przyjąłbym taki zakład. Wbrew pozorom o zmiany w modelarskich schematach nie jest łatwo. Obecnie obowiązujący jest solidnie zabetonowany i ewoluuje właśnie tak - ewolucyjnie, powoli. Rewolucje są raczej niechętnie widziane.
  21. A owszem, ale to nie znaczy, że musi temu towarzyszyć wzrost realizmu prezentacji modeli. Może i będzie na porządku dziennym. Jednak pierwsze podejście do tematu spaliło na panewce. Powstało raptem kilka modeli w tym stylu i ich autorzy wycofali się z koncepcji. Naśladowców zabrakło i modelarze generalnie odrzucili takie podejście, jako przegięcie po prostu. To było ledwie kilka lat temu. Ale fakt, że tendencja z nieliczeniem się z realistycznym wyglądem modeli zwyżkuje i może pojawi się drugie, skuteczniejsze podejście.
  22. A, to kocia, nie rekinia. Hellcat z Bunker Hilla budzi we mnie mieszane uczucia, raczej niechętne. Ale znam typa, który miałby dokładnie odwrotnie ;).
  23. Cool! Dzięki.
  24. Na czym ta paszcza?
  25. Mistrz! Przetłoczenia przy okrągłych otworach wieszaka gaśnicy to jak?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.