Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 385
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Tu się w pełni zgadzam. W ogóle, z mojego punktu widzenia, w zestawach do budowy modeli 90% zawartości to całkowicie zbędne wypychacze pudełka, a pozostałe 10% jest zepsute.
  2. Czterdziestolitrowy zbiorniczek wyrównawczy? No..., jednak to zbiornik oleju.
  3. Z tym, że to nie jest łączenie, o którym pisał piotr23. I jest to jedynie przykład spośród miejsc na modelu, które cierpią na tę przypadłość.
  4. No i załatwione! Nowy trynd w modelarstwie. Ecce initium!
  5. Bez wodotrysków, ale bardzo dobra robota. Model wygląda pięknie, prezentacja też. Ogólnie klasa. Ot rutyna, bo niczego innego, znając pracę autora, nie można się było spodziewać. Na zdjęciach na kołach efekt prześwitującego płótna prezentuje się zadziwiająco dobrze. Nie wiem jak na żywo. To zawsze trochę kontrowersyjny efekt, bo wystarczy odwrócić model i czar pryska. Ale tak jest z wszystkimi malarskimi trickami, które mają przedstawiać grę światła na obiekcie. Nie, że czar obowiązkowo pryska, tylko że ryzyko. Że malarski światłocień rozminie się z rzeczywistym oświetleniem w rażący sposób. Ale tu jest chyba dość bezpiecznie, bo model samolotu generalnie spędza żywot na kołach, a machanie nim, nawet na konkursach, należy już tylko do niechlubnej przeszłości (przynajmniej żywię taką nadzieję, co do tych konkursów). Brawo!
  6. To jednak chyba trochę przesada. Biorąc pod uwagę widoczne tu i ówdzie niedoróbki wykonawcze i pojawiające się gdzie nie gdzie błędy merytoryczne nie użyłbym takiego określenia. Nie żeby jakiś dramat i bezwartościowy - prezentuje się całkiem nieźle. No ale fenomenalny? Hmm..., a może chodziło tu o zestaw do budowy modelu?
  7. Ja wiem, czy mniejsze? Odszczekuję. W C-10 był już nowy system tych drenów. Jest OK.
  8. Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem idei malowanych skrzydeł z nieszpachlowanymi liniami podziału. Brakuje Ci ujścia drenu na nosie z lewej strony?
  9. Jeśli mowa o pokrywach uzbrojenia to ten kontrast to jest wymysł modelarzy. Skrzydła szpachlowano i malowano razem z pokrywami.
  10. Recenzja, jak sądzę, ma w założeniu umożliwić modelarzowi zapoznanie się z zestawem bez konieczności jego kupowania. Zgodność historyczna będzie tu zawsze potraktowana po macoszemu, bo nie bardzo jest jak się za to zabrać. O ile dysponuje się odpowiednią informacją (to chyba lepsze określenie w tym miejscu niż wiedza) można pokusić się o wyszczególnienie jakichś błędów merytorycznych, ale nikt odpowiedzialny nie stwierdzi, że znalazł je wszystkie. I to raczej tyle, bo ze względu na specyfikę tematu niemal nie sposób autorytatywnie stwierdzić, że coś jest dobrze. W dodatku wspomniane błędy też będą z gatunku tych bardziej oczywistych, bo im głębiej w szczegóły, tym więcej ryzyka, że skrytykuje się coś niesłusznie. Ostatecznie zamiast recenzji powstanie zwykłe czepianie się. W ogóle taka historyczno-merytoryczna recenzja to jest abstrakcyjny pomysł, bo przecież z punktu widzenia producenta, nawet gdy przeznacza kasę na takie fanaberie, lepiej byłoby zapłacić takiemu Peterowi Randallowi na etapie projektowania zestawu i spokojnie poddawać produkt dowolnej recenzji, niż post factum wydać tę samą kasę tylko po to, by niemal na pewno dowiedzieć się nieciekawych rzeczy. Modelarze, którym zgodność historyczna leży na sercu, a niekoniecznie zależy im na poświęcaniu mnóstwa czasu na własne badania, spokojnie poradzą sobie korzystając z forów takich jak to. Zwykle wyrażone głośno zainteresowanie poprawnością konstrukcji, czy oznakowania skutkuje reakcją ludzi, którzy już ten czas poświęcili i teraz rozpiera ich chęć jakiegokolwiek spożytkowania zebranych informacji :). Tu forma pozwala na więcej gdybania i przypuszczania, niezbędnego by rozszerzyć opowieść ponad te kilka oczywistych błędów.
  11. Istnieje coś takiego jak ślady eksploatacji właściwe dla danej konstrukcji. To ślady, które wręcz muszą się pojawić przy określonej eksploatacji sprzętu. Przyjęło się, że odwzorowywanie efektów zużycia typowych, czy charakterystycznych dla danego samolotu jest uznana praktyką modelarską i trudno by było inaczej. Bardziej kontrowersyjną rzeczą są ślady nietypowe, jak np. rozlana puszka farby na skrzydle itp. Ale błąd historyczny zagraża nam zawsze, bo nie mając dokumentacji przedstawiającej samolot nadal nie będziemy wiedzieli, czy delikatny wash to jest coś, co odzwierciedla jego wygląd w jakimkolwiek momencie jego istnienia.
  12. Och, samoloty z 118th TRS latającego w ramach słynnej 23rg FG (Latające Tygrysy kontynuujące tradycje AVG), sławne Cadillacs of the Sky ze spielbergowego filmu Empire of the Sun są niewątpliwie i atrakcyjne i rozpoznawcze.
  13. Możesz, Co prawda nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji, ale w tej kwestii powinieneś czuć się nie bardziej zagrożony niż zwykle. Jeśli zaś chodzi o zachowanie pigmentów to już trudniej. Fixatywa to w zasadzie lakier i już przesunęła te drobinki, które były do przesunięcia i ponowne lakierowanie nie powinno wprowadzić drastycznych zmian. Ale to teoria. Często utrwalając pigmenty stosuje się stosunkowo małe ilości płynu by właśnie ograniczyć zmiany. To oznacza, że zostaje jeszcze coś do przesunięcia. Dochodzi kwestia ilości lakieru. gruba warstwa nie tylko chętniej przesunie drobinki, ale i zmieni sposób odbicia światła i tym samym wpłynie na wizualny efekt. Innymi słowy nie ma pewności i te rzeczy trzeba niestety wyczuć i spodziewać się niespodzianki. Matowe wykończenie (a takie występuje w zasadzie zawsze, gdy mówimy o realistycznych efektach) pozwala na zachowanie pewnego manewru. Część drobin osadza się w fakturze powierzchni bardzo solidnie. Na tyle by delikatny kontakt odkurzającego pędzelka im nie szkodził. W poszczególnych miejscach można spróbować zastosować pigmenty jako ostatnie działania na modelu. Trochę loteria, bo tego nie da się w stu procentach kontrolować, ale jeśli efekt będzie odpowiadał i przejdzie crash test odkurzania, to można tak zostawić.
  14. Określenie slangowe żyje własnym życiem i na to nie da się nic poradzić. To jest element ewolucji języka. Każdego. Ale to raczej niech Anglosasi martwią się roundelem, choć bardzo wątpię by jakakolwiek wykładnia językowa definiowała już szachownicę jako roundel, który, przypomnijmy, oznacza formę kolistą, krążek. Spotkałem się z tym tylko w okolicznościach mocno amatorskich. No a przy tworzeniu wyszukiwarek, wiadomo, uznaje się nieco inne priorytety niż poprawność językowa. Ale nie sprawdzałem tematu, można łatwo mnie zagiąć. Moim zdaniem analogia z nazwami własnymi trafia trochę obok. Znaki maja się jednak inaczej bo tu proces słowotwórczy idzie od innej strony i jakoś nie widzę opcji żeby nazywać rondlem i naszą szachownicę, i krzyże belkowe, i czerwone gwiazdy. Ale kto wie? Nad ewolucją języka nie bardzo da się panować. Za to można hołubić pewne językowe wartości, co zamierzam dalej czynić: odróżniać kokardę od amerykańskiej gwiazdy, nie szafować pojęciem płatowiec, trzymać się kabiny, odrzucać krzyże bałkańskie, nie traktować Interior Green i interior green jako synonimów itd. Najgorsze co mnie może spotkać, to że będę inny :).
  15. To dotyczy także Insignia Blue, zresztą Hubert już to rozwinął. O powyższym zdjęciu wspominałem. Ale ostatnio oglądałem program o VMF-114 i tam, w tle do dyskusji, pojawiła się taka fota - stopklatka z kolorowego filmu. Mówimy o kampanii na Peleliu, więc o brytyjskich farbach nie może być mowy i obwódka jest niewątpliwie oryginalną farbą Insignia Blue. Zrobiłem dodatkowo wersję czarno białą. Warto zwrócić uwagę jak kontrastuje się obwódka w stosunku do tła gwiazdy na górze i na dole znaku.
  16. Szablony to były gumowane maty na osnowie z, najprawdopodobniej, końskiego włosia. Przyczyny i okoliczności używania mat maskujących pominę. Wspomnę tylko, że próbowano nakładać kamuflaż w kozackim, modelarskim stylu 'z ręki', ale gdy okazało się, że zachowanie reżimu oznacza wykonywanie przez lakiernika jednego przejścia w, co najmniej, kilku podejściach dostrzeżono, że jest to jakiś problem :). Oczywiście dość nieporęczne maty musiały generować jakieś niedoskonałości malowania, ale jednorodny w formie efekt malowania aerografem nie jest wg mnie najlepszym pomysłem na ich odzwierciedlenie. Z tym, że mnie chodziło też o przebieg kamuflażu, który wyraźnie rozmija się z tym co robiono w CBAF.
  17. To właśnie jest trochę męczenie kotka, bo te rondle mają jakieś prawa jako określenie slangowe, co oznacza, ze mogą żyć własnym życiem niezależnym od źródeł. Czy tak już jest? Jeśli tak, to kampania w tym temacie mija się z celem. Także tylko jako ciekawostka: W czasach gdy konstytuowało się lotnictwo wojskowe jako takie, francuski wojskowy znak znak lotniczy stał się wzorem dla pozostałych państw alianckich, które w większości przyjęły francuską formę stosując własne kolory. Nawet amerykanie dostosowali się i na okoliczność pojawienie się w Europie pod koniec Wielkiej Wojny zmienili swój znak przyjmując zdezaktualizowane już, a pasujące kolorystycznie oznaczenie rosyjskie (ewentualnie z drobnymi zmianami w proporcjach). Francuzi nieprzypadkowo nawali tę formę kokardą. Trójkolorowa, złożona z współśrodkowych kół i wykonana z odpowiednio ukształtowanej wstążki kokarda przypięta do czapki, czy płaszcza, była jednym z powszechnie używanych symboli wyróżniających uczestników francuskiej rewolucji w 1789. Ogólnie znany w kraju symbol przyjęto jako oznaczenie wojskowych samolotów, które z oczywistych względów nazwano la cocarde tricolore. Anglicy mieli w nosie francuskie tradycje i tego rodzaju znak określali mianem roundel. Inna nazwa, ta sama rzecz. Polska nomenklatura lotnicza rodziła się w okresie silnych związków z Francją i taki znak u nas zwie się kokardą. Ale to wciąż jest znak dla którego bazą jest rzeczywista kokarda z karbowanej wstążki ułożonej we współśrodkowe koła. Tym samym rondel to kokarda, ale nie znak zbudowany na zupełnie innej bazie. Amerykańskie rondle skończyły swój żywot w 1919 roku. Oczywiście, jeśli pominąć francuskie korzenie i skupić się tylko na samym słowie, to amerykański znak, w wersji sprzed dodania białych pasków, to jest roundel, a zatem i rondel, jak nie patrzeć. Ale ja wolę nie pomijać.
  18. Rondle, kokardy... . Dobra, może przesadzam - niech tam.
  19. Ja z kolei argumentuję za utrzymaniem bazowych dostaw własnych farb do remontowych komórek amerykańskich jednostek. Posiadanie własnego IB raczej kładzie ideę użycia brytyjskiej wersji. Ale, nawet pomijając wartość sądzenia, to są rozważania ogólne i nie muszą mieć zastosowania w konkretnych przypadkach. Dlatego, jeżeli MAPowski IB ma być reprezentantem jakichś lokalnych farb, to pomysłowi nie da się nic zarzucić.
  20. Sądzę, że był. Niekoniecznie w ilościach pozwalających na kompleksowe remonty samolotów (choć nie wiem, gdzie znajdowały się bazy remontowe, z których korzystała XIVth AF), ale na serwis już tak. Szczególnie, że standardy malowania w USAAF różniły się od brytyjskich i nie było powodu by RAFowskie składy dysponowały farbami zgodnymi z amerykańskim regulaminem. O chemii mowa, nie o kolorach. Ale to jest tylko sądzenie i pewnie powinienem w tym przypadku zachować się jak Kloss, o którym powszechnie wiadomo, że nawet zagadnięty przez Brunnera: Jak sądzisz Hans? - nie sądził; od sądzenia byli inni. Dlatego, jeżeli MAPowski IB ma być reprezentantem jakichś lokalnych farb, to pomysłowi nie da się nic zarzucić. Uzasadnienie da się sensownie skonstruować, a przy braku wiedzy na nic więcej nie można liczyć. Tylko ramy czasowe muszą zagrać, bo granatowa obwódka w okresie, kiedy nikt jeszcze o niej nie słyszał, może budzić pewne wątpliwości.
  21. Historia znaku amerykańskiego lotnictwa (jak pewnie każdego) wychodzi poza ramy aktualnie określonych w przepisach form. Znak z czerwoną obwódką okazał się rodzić problemy na dalekowschodnich TO. O ile w tej kwestii sytuacja w rejonach pacyficznych jest dość jasna, to CBI stanowi inną parę kaloszy. Jak front chińsko indyjsko birmański traktowany był po macoszemu osiem dekad temu, tak i do dziś pełni drugorzędna rolę w opracowaniach historycznych. Toteż nie sposób ustalić zasad i ram czasowych w kwestii korekt znaku USAAF. Wiadomo, że je czyniono i podobnie jak jeszcze dalej na wschód i tu usuwano czerwoną obwódkę. Po weliminowaniu 'meatballa' Wright Field mogło uznawać dodanie czerwonego akcentu za znakomity pomysł, ale w miejscach gdzie ścierano się z Japończykami czerwień na znakach miała jednoznacznego bana. Dlatego obwódkę, jaka widniała na świeżo dostarczonych samolotach po prostu zamalowywano, używając do tego na ogół koloru kamuflażu. Świeżo położona farba zwykle odcinała się od oryginalnego tła i też inaczej się zużywała, więc obwódka pozostawała widoczna. Szczególnie na samolotach Navy i MC, gdzie, bywało, że tło stanowiły trzy odcienie niebieskiego z łagodnymi przejściami. Tam na czarno białych zdjęciach z obwódkami dzieją się ciekawe rzeczy :). Znam autora, który twierdzi, że na Pacyfiku żaden samolot nie latał z czerwoną obwódką, ale ten autor potrafił twierdzić nie takie rzeczy! Tego po prostu nie sposób ustalić, ale jest sporo zdjęć samolotów, gdzie zasadnie można argumentować za czerwoną ramką. Na CBI jest jeszcze trudniej. Liczne opracowania przedstawiają tamtejsze samoloty z tą nieszczęsną czerwienią na znakach, ale przez długi czas tak samo było i często nadal jest w opracowaniach o lotnictwie działającym na Oceanie Spokojnym. Moim zdaniem w przypadku Lulubelle, nomen omen spokojnie można argumentować za czerwoną obwódką (bo zamalowanie na ogół było nieidealne, a niedoskonałości wyraźnie zauważalne). Ale i za obwódką OD (bo zdjęcia wciąż są czarno białe, a nie sposób stwierdzić na pewno, że wszystkie korekty były niestaranne) jak i, o ile ramy czasowe stykną, za jakąś formą ciemnoniebieskiego , jak na jednym, dość powszechnie znanym, koloryzowanym zdjęciu innej N-ki z rejonu ( bo życie znaku z czerwoną obwódką było krótkie, i szybko zmieniono ją na Insygnia Blue - takie domalowanie mogło pojawić się zarówno na czerwonej, jak i zielonej obwódce). To ostatnie wprawdzie rodzi pewne problemy, ale dla chcącego... . Jednak taka gustowna, jasnoniebieska ramka nie ma sensownego uzasadnienia. Pewnie, zdjęcie jest czarno białe i można interpretować i tak, ale wtedy nie ma koloru, który nie mógłby się tu znaleźć. Dlaczego dostępna miała być jakaś modra farbka niepotrzebna do malowania czegokolwiek, a kompletnie nie do zdobycia miałaby być regulaminowa emalia do malowania znaków? Jeśli miałbym zgadywać, to autorzy bezrefleksyjnie przenieśli zwyczaje panujące w pacyficznych jednostkach Navy, a raczej ordynarnie zerżnęli obwódki z zestawów produkowanych do Hellcatów i Korsarzy i przypisali je do durnych Curtissów na CBI, nie dbając o to, czy użycie farby w stylu Intermediate Blue ma tu jakiś sens. Oczywiście możliwe jest, że ktoś jednak znakomicie opracował dzieje amerykańskiego znaku na tym TO, tylko ja tego nie znalazłem.
  22. Drugie zdanie jest niewątpliwie słuszne, ale całość jest trochę niebezpieczna. Autor rozciągając linki także przedstawia określone twierdzenie i tym samym przyjmuje na siebie ciężar dowodu. Ja nie mówię, że lepiej nie rozciągać, bo to, o ile chcemy pozostać racjonalni, nic nie zmienia. Ciężar dowodu z definicji idzie za pozytywnym twierdzeniem, a pominięcie linek też takim będzie.
  23. Jako ćwiczenie z aerografu rzeczywiście świetny. Jako reprezentacja kamuflażu nakładanego 'od masek' nieco dyskusyjny. Jako odzwierciedlenie kamuflażu malowanego w CBAF... , hmmm... , powiedzmy, że ćwiczenie z aerografu na piątkę
  24. A być może. Ja historię skrzydła Spitfire przyjąłem jako aksjomat i może umknęły mi niuanse gramatyczne. Nie było zmiany położenia goleni do osłony. Po prostu zmieniono osłonę ze względu na zwis zamkniętego podwozia . Zmiana kąta zaklinowania podwozia pojawiła się z MkV i była efektem zastosowania cięższego silnika.. Kolejna zmiana geometrii podwozia Spitfire wiązała się z korektą trakcji i dotyczyła płata E. W międzyczasie pojawiały się zmiany goleni i kół, oraz wprowadzanie mechanizmu nożycowego. To znowu wiązało się z goleniami i drobnymi zmianami w skrzydle. Ale płat C, to płat C i jeśli zastosowany w MkXII to nadal reprezentował cechy tej wersji skrzydeł. Nie było korekt w podwoziu głównym dla MkXII. Były dla skrzydła C.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.