Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 384
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Dlaczego ZCY nie jest na różnych elementach, ale jest na lotkach? Z tym HVARem to Ci wyszło trochę dziwnie. Ok, producentowi modelu, ale teraz to już Tobie ;). Samolot jest tylko częściowo przystosowany do używania rakiet, co jest jednak nieco bez sensu.
  2. Ciekawe, Wojtek powiedział mi to samo, tylko o 48 :). Zdjęcie na pewno nie stoi w sprzeczności z tym co napisałem, a ZCY na pewno będzie błędne.
  3. Wnęki podwozia są, jak zwykle, kłopotem. Zupełnie prawdopodobne jest, że wyglądały identycznie jak w D-5 (K-10). Jeżeli różniły się, to mniejszą ilością zabezpieczeń. Możliwe jest wykończenie NMF dla profili wzmacniających sufit wnęki, przegrody między wnękami i całej przedniej ścianki. Z tym, że przegroda między wnękami to wg mnie wciąż ZCY. Ale nie mam tego czym poprzeć, poza logiką konstrukcji. Teraz pozostaje Ci odnaleźć model D-5 pokazany ostatnio na forum przez Wojtka190 i podejrzeć jak to wygląda.
  4. Uważaj, możesz się przyzwyczaić :).
  5. Pewnie, że interesujący. Skorzystaj z okazji, żeby obmacać kiedyś pokryty płótnem samolot. Wiem, że ten splot kusi i nawet niektórzy producenci próbują to odwzorować w plastiku. Ale o realizmie nie ma tu mowy. Płowienia, deformacje powierzchni - tak. Struktura splotu to rzecz wymyślona przez modelarzy na kanapie. Tu masz zdjęcia An-2, które zrobiłem sobie kiedyś, świeżo po locie. Dla mnie cenny samolot ze względu na silnik i konstrukcję. Liczne i zróżnicowane ślady eksploatacji na obiekcie technicznie tożsamym z interesującą mnie epoką to niezastąpiony materiał źródłowy, który pozwala bardziej prawidłowo interpretować zdjęcia z epoki i uzupełniać białe plamy. Polecam! Przy okazji możesz podpatrzeć 'różnice' wyglądu powierzchni między poszyciem płóciennym, a blaszanym.
  6. Robota, jak zwykle piękna, ale co Cię podkusiło z ta skarpetą? Na zdjęciach poszycie wygląda jakby zrobione z wełnianego swetra babci. To nie jest mój okres w lotnictwie, ale jednak już wtedy materiał był gruntowany. Struktura płótna jest w zasadzie niewidoczna, o ile nie w ogóle. Nowsze opłótnienia, to już nawet nie ma o czym gadać - są gładkie jak blacha. I to wszystko w 1:1. To kolejny z modelarskich pomysłów, może atrakcyjnych, ale oderwanych od rzeczywistości. Płócienne poszycie niewątpliwie inaczej kształtuje powierzchnie samolotów niż inne materiały, ale na innych polach. Poniżej Sopwith Pup. Model wciąż piękny :).
  7. Pyloniki były demontowalne. Nie była to powszechna praktyka, ale:
  8. Plastelinę należy odpowiednio przybrudzić. Nie, żebym miał coś przeciw treningom z pęsetą.
  9. To ona była tam widoczna?
  10. Dobre oczy! Z czasem jednak dochodzi się do wniosku, że lepiej odłożyć pęsetę i przenosić te części plasteliną (fixem) czy inną gumką przylepną.
  11. Wręg i podłużnic. Z żebrami poczekaj do skrzydeł. Już się cieszę na ten model. Fajna przekładnia. Stery będą działać?
  12. Takie coś mi wpadło pod rękę. Widać ten IG. Przy okazji: mimo ustaleń JAC z 1942 nadal stosowano różne kolory w kabinach amerykańskich samolotów. W sumie w czasie IIwś było ich, lekko licząc, ze sześć.
  13. Bez sensu, nie? Moja wina. Poprawka: Packard V-1650.
  14. Ponieważ napisałeś interior green, jakoś wybronisz się. Znaczy ja Cię wybronię :). Tu pisownia ma znaczenie. Standaryzowany kolor to Interior Green i oczywiście nie jest to FS tylko ANA. Pisany małymi literami interior green to ogólne określenie na dowolny zielony kabinowy. Wśród tej, dość szerokiej, palety znajduje się kolor uzyskiwany na bazie ZCY, który stał się wzorem dla Interior Green i pewnie taki był stosowany w Dauntlessach. Swoją drogą jest trochę materiałów sugerujących ciemniejszy kolor niż ANA 611 w kabinach SBD, ale to raczej później i niekoniecznie jako standard. Interior Green, względnie odpowiadający mu interior green jest uznawany za typowy dla kabin tego samolotu.
  15. Do mojego changera trzeba by się cofnąć z piętnaście lat. Ogólnie były to artykuły Andrzeja Ziobera o modelarstwie, ale tu chodzi o jeden konkretny, będący częścią relacji z budowy Lancastera. W odcinku przedstawiono, między innymi, jak zrobić wręgi kadłubowe w miejscach, gdzie nie ma poszycia. Szczegółowo z rysunkami i zdjęciami. Do tej pory czytałem te teksty z przyjemnością, ale nawet do głowy nie brałem, że mógłbym realnie korzystać z tych porad. Gotowe elementy żywiczne, fototrawione, jakiś przewód hamulcowy z drucika - to tak, ale konkretny skraczyk to już zabawa dla innych. Tak się złożyło, że w owym czasie po głowie chodził mi P-51 Lopeza. Miałem do niego nakupowanych dodatków, ale na rynku nie było klasycznego seta do wnętrza. Modelik Allisona chciał być zamontowany, ale był zupełnie goły, zero wyposażenia przedziału silnikowego, łoża, o elementach konstrukcyjnych nosa nie wspominając. Andrzej sprawił, że coś we mnie pękło. Metoda wciąż wydawała mi się niezwykle wręcz pracochłonna i okropnie skomplikowana, ale pomyślałem sobie, że przecież niekoniecznie trzeba wykorzystać ją w stu procentach. Można zaadoptować do swojego warsztatu ogólną zasadę i uprościć proces. Owszem, kosztem jakości, ale przy planowanym przeze mnie sposobie prezentacji, ułomności raczej znalazłyby się w miejscach zupełnie niewidocznych lub po prostu nie rzucałyby się w oczy. Przynajmniej na tyle, że miałyby szansę pozostać niezauważone. Wstrzymałem oddech, zacisnąłem usta i zacząłem ciąć plastik... . To były w sumie ze dwa marne, kawałki wręg nosowych. Klasyczny pomijalny krok dal modelarstwa, ale wielki skok dla modelarza. Wprawdzie prezentacja zespołu silnikowego była dość uboga, merytorycznie wątpliwa tu i ówdzie, ale poza samym V-1710 wykonana samodzielnie. A najważniejsze, że te dwie marne wręgi pokazały mi, że można dorabiać części. Od tej pory problem techniczny związany ze scratchem zniknął z mojego modelarskiego życia. Zrozumiałem, że jeśli umie się dociąć jakiś mały plastikowy kwadracik, to znaczy, że można sobie skonstruować niemal wszystko. Oczywiście z nowymi wyzwaniami pojawiają się nowe problemy, ale te, nie dość że nie mają już wiele wspólnego z kwestiami technicznymi to jeszcze są tematem na zupełnie inną opowieść. Polecam to podejście, kiedy widzicie świetną modelarską robotę, ale wydaje się Wam ona wręcz nieosiągalna. Weźcie z niej tylko fragment, uprośćcie proces, albo jedno i drugie na raz. Na koniec można się przyjemnie zdziwić. Mój Lope's Hope jest tego świadectwem. Powstał mimo braku niezbędnych, wydawałoby się, do tego gotowych produktów na rynku. Skromne efekty nabytej odwagi widać nie tylko w okolicach silnika. Mimo, że współistnieją one z licznymi wykonawczymi i historycznymi niedoskonałościami, przedstawiam ten model jako ilustrację do wątku i prezentację etapu w rozwoju. Zestaw Tamiya 1:48.
  16. Tylko narzędzie i materiał?
  17. Strefa pod limuzyną za pilotem - GSB.
  18. Na oko kolor wygląda na tzw apple green, wersję barwionego ZCY z udziałem samego aluminium. Używany w kabinach amerykańskich myśliwców, ale akurat w P-51 nie. Tu właściwy będzie klasyczny Interior Green ANA 611. Fotele SJ malowano Dark Dull Green. Przemalowania wymagałyby też szczegóły wyposażenia, ale te zrobione z płaskiej blaszki i tak wyglądają już nienaturalnie, więc nie wiem, czy warto... . Źródło jest całkiem solidne. Czasem zdarza się mała wpadka, ale nic ponad standard :).
  19. Nie raz i nie dwa słyszałem i czytałem słowo pisane, gdzie AN-2 nazywano kukuruźnikiem. Co z tego, że niesłusznie... .
  20. F4F-4 to myśliwiec. FM niby też, ale jaki to tam myśliwiec z silnikiem od kukuruźnika!
  21. W Mitchellu? Możesz śmiało cisnąć!
  22. Dzięki. Czasem sobie myślę, co szkodzi przeczytać to co się zamieściło na forum? Nierzadko wychodzą łamańce nie do zrozumienia. Sorki, że marudzę, ale akurat chętnie patrzę na Twoje relacje i wolę, gdy da się ogarnąć o czym są .
  23. Nie wiem, co powiedzieć. Chyba Twój ekran wyświetla kompletnie inny tekst. Jeśli nie, to wytłumacz, proszę, innymi słowami co znaczy, że statecznością, połowów przenoszone były na dziób?
  24. Skoro tyle potrzeba, to i nie ma o czym gadać. Z czystej ciekawości: taka potrzeba to skąd się bierze?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.