Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. Cześć Krzysiek - bardzo dziękuję za komentarz i za miłe słowa! Jest tak - jest to dla mnie ważne, żeby pokazać budowaną przeze mnie konstrukcję poprawnie. Boję się, że potem zauważę błędy i będę żałował, że od razu nie zrobiłem tego dobrze. A tymczasem dołożyłem liny na tylnej stronie lemiesza. Liny te służyły do awaryjnego podnoszenia lemiesza w momencie, kiedy uszkodzeniu uległa jego hydraulika. Odbywało się to tak, że liny te zaczepiało się o spinki gąsienic na ich górnym przebiegu i następnie delikatnie cofano czołg. Lemiesz podnosił się, i w górnej pozycji można go było wtedy złapać zaczepami. Moje liny wykonałem używając materiału firmy Eureka XXL o grubości 0,6mm. "Rurki" wykonałem z izolacji przewodu telefonicznego. Prezentuje się to tak: A ja dalej rzeźbię przy lemieszu - dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  2. Adam - wielkie dzięki za komentarz! To porównanie mi się bardzo spodobało A ja zrobiłem te nacięcia w obudowach siłowników hydraulicznych o których pisałem wyżej: Po lewej części "przed", po prawej po nacięciu. Po próbnym złożeniu całości wygląda to tak: Czerwona strzałka pokazuje takie sporne miejsce gdzie w niektórych czołgach był wylot pompy do wypompowywania wody z kadłuba - w maszynie z czasów Wietnamu tego raczej nie powinno być - tu byłbym wdzięczny za pomoc, jeżeli ktoś coś wie na ten temat. Za to żółte strzałki pokazują uchwyty, które po złapaniu odpowiednimi hakami zabezpieczały lemiesz w pozycji podniesionej. U mnie w modelu te uchwyty są za daleko od kadłuba. Analiza pokazała, że to dlatego, że lemiesz nie został podniesiony dostatecznie wysoko. Następne zdjęcie wyjaśnia jak to się stało: W miejscu pokazanym strzałką jest za dużo materiału - trzeba to zeszlifować i wtedy lemiesz pójdzie wyżej. Wtedy zatrzaski zabezpieczające go w górnej pozycji będą mogły mieć właściwy kształt. I to tyle na teraz - dalej pracuję nad lemieszem. Bardzo dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  3. Dzień dobry! Trwają prace nad lemieszem i mechanizmem jego podnoszenia. Jak już pisałem, buduję go z zestawu firmy Academy 1390 - M9 Dozer Blade. Zestaw ten przedstawia lemiesz M9 w wersji, która mogła być dołączona do standardowego czołgu M60A1 w sposób umożliwiający ewentualny późniejszy jej demontaż. Dla porządku dodam, że wyżej wspomniany zestaw nie ma zbiornika oleju hydraulicznego (który powinien być zamontowany z tyłu lewego błotnika czołgu) ani przewodów hydraulicznych, które w tej wersji biegną pod dnem czołgu. W pojeździe M728 sytuacja jest inna - lemiesz jest tu na stałe przyspawany do kadłuba czołgu i w związku z tym jego mocowanie wygląda inaczej. Dlatego musiałem się wziąć za przeróbki. Zestaw dostarcza płytę, która może być "przykręcona" do przodu kadłuba czołgu i do tej płyty mocuje się resztę elementów mocowania lemiesza: Z tego elementu odciąłem dwa mocowania i na ich podstawie zacząłem tworzyć części, które potem będą "przyspawane" do kadłuba - mocowanie siłowników hydraulicznych: Do tego mocowania trzeba też dokleić łożyska górnych ramion lemiesza - które w wypadku łożysk zewnętrznych (górny rząd - z lewej po modyfikacji, z prawej przed) zmodyfikowałem, a w wypadku łożysk wewnętrznych (dolny rząd) zbudowałem od podstaw: Po przyklejeniu wygląda to tak: Lekko zmodyfikowałem górne ramiona lemiesza: Od podstaw wykonałem też tłoczyska siłowników hydraulicznych - zlutowałem je ze srebrzonego drutu 1,5mm i mosiężnej rurki - bo część z zestawu wydawała mi się zbyt cienka i niestarannie wykonana: Po zmontowaniu lemiesza i jego ramion wygląda to tak: Po rozwierceniu otworów części są połączone przy pomocy osiek wykonanych z drutu miedzianego 1,5mm. Po dołożeniu mocowań i siłowników hydraulicznych całość prezentuje się następująco: Od podstawy wykonałem jeszcze osłony przewodów hydraulicznych: Trzeba jeszcze będzie popracować nad osłonami siłowników hydraulicznych - w M728 lemiesz jest umieszczony bliżej kadłuba pojazdu, w związku z tym osłony siłowników mają wycięcia umożliwiające ich pracę bliżej kadłuba - także prace nad lemieszem trwają. Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że Wam się podobało - pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  4. Dzień dobry! Oto następny update - tym razem wziąłem się za budowę błotników. W modelu AFV Club są one bardzo ładne - niektóre części wyglądają nawet lepiej niż detale fototrawione z zestawu Eduarda. Z przodu błotników są w oryginale gumowe fartuchy - te części też mogłem zastąpić częściami fototrawionymi, żeby pokazać jak się gną, ale wybrałem inny sposób - podgrzałem je i uformowałem na gorąco - w ten sposób będą trwalsze. Błotniki pasują dobrze, ale ich montaż jest dość skomplikowany i trzeba trochę najpierw dopasować je na sucho, zanim się je przyklei. Tylna lewa ćwiartka jest montowana osobno - komplikuje to budowę, ale stanowi także znak, że w przyszłości możemy się spodziewać innego zestawu, umożliwiającego budowe czołgu ze spychaczem - wtedy w tym miejscu jest zbiornik płynu hydraulicznego. Ale, dosyć pisania, oto zdjęcia: Pracowałem też trochę nad wieżą - wnętrze jest pomalowane białym podkładem Tamiya, dwie połówki wieży były klejone na poxipol, a dodatkowo podniosłem wieżę na pierścieniu 0,5mm za pomocą płyty polistyrenowej a potem skorygowałem jej kształt masą milliput. Teraz wygląda to tak: Teraz pracuję nad mechanizmem podnoszenia lemiesza. Mam nadzieję, że się podobało - dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  5. Cześć, wielkie dzięki! Oczywiście, że mnie korciło, chociaż stanowisko ogniowe działa czy haubicy samobieżnej to nie jest taka prosta rzecz do zbudowania - potrzeba sporej wiedzy fachowej. Ale znam kilku artylerzystów, którzy mogli by pomóc... Problemem jest oczywiście czas - a raczej jego niedobory w połączeniu z nadmiarem modeli do zbudowania... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  6. Cześć Adam! To prawda, mam. Nawet stworzyłem taką stronę internetową: http://www.vietnam.net.pl Dziękuję za komentarz, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  7. pmroczko

    C-K B2 10CV

    Cześć! No dzięki za uznanie. A jakbyś tak krótko podsumował te istotne błedy? Tylko na wypadek, gdybym kiedyś trzeci raz w życiu taki model budował. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  8. Cześć Krzysiek! Ja już chyba nie potrafię zrobić modelu prosto z pudełka... ( :-( albo :-D ) Nie wiem czy już o tym nie wspominałem, ale nie, nie mylisz się, maszyna ma być z Wietnamu - jak to u mnie :-) Myślę nad oznaczeniami jednego z pojazdów 11 ACR (czyli kawalerii pancernej), tzw. Black Horse - tak się ta jednostka nazywała. Dziękuję za komentarz, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  9. Dzień dobry! Gąsienice są już skończone - wygląda to tak: Zacząłem też prace w następnym obszarze - wieży. Konwersja firmy Perfect Scale Models dostarcza kompletną wieżę do M728 - różni się ona kilkoma istotnymi szczegółami od wieży od M60A1. Są to osie obrotu dla dźwigu, zaślepione otwory od dalmierza a z tyłu wieży masywne obudowy wyciągarki. Wieża jest odlana w dwóch częściach, co pozwala na to, żeby jej wnętrze było puste. Konwersja jest nominalnie przeznaczona do zestawu firmy Academy - żeby ją dopasować do zestawu firmy AFV Club trzeba wykonać kilka przeróbek. Podstawa wieży wymaga pierścienia o większej średnicy - 64 mm - żeby pasowała do kadłuba. Taki pierścień udało się uzyskać obcinając plastikową butelkę od rozpuszczalnika - akurat odpowiedni wymiar! Po wklejeniu go w powiększony otwór sprawa jest załatwiona. Z kolei dopasowanie górnej części wieży do kopułki dowódcy wymagało wklejenia do otworu pierścienia wykonanego z płyty polistyrenowej 1mm. Części teraz prezentują się tak: W dalszej kolejności trwają prace nad spychaczem, a teraz można też się brać za przyklejanie błotników! Dziękuje za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  10. pmroczko

    C-K B2 10CV

    Cześć! Długo to trwało, ale w końcu zrobiłem te foty. Tak wygląda mój kartonowy model samochodu wz.28 w skali 1:25: A tak wygląda podwozie, które w nim przerobiłem w dużej części. Szczególnie dumny jestem z tylnej osi i z układu przyhamowywania gąsienic przy skręcie: Podwozie jest właściwie takie samo jak w Citroenie P4T. Wcześniejszy B2 miał inną tylną oś. Mam nadzieję, że to pomoże - pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  11. Cześć! Daawno temu dolewałem olej do mojej maszyny - było to jakieś 15 lat temu... On się nazywał freol czy jakoś tak. Myślę, że firma "sprężarkowa" sprzedała by Ci taki olej, a że drogi - dużo przecież nie potrzeba. Litr powinien w zupełności wystarczyć. Jeśli nalejesz jakiegoś wynalazku, a potem agregat się zbombie, to nie będzie oszczędność, prawda? Agregat oczywiście można odwrócić, ale nie wolno go wtedy uruchamiać, ani zaraz potem. Jeśli olej dostanie się do cylindra (nie jest ściśliwy, tak jak powietrze), i zostanie sprężony, to coś może się rozwalić. Jeśli agregat był w nienormalnej pozycji, to przed uruchomieniem należy go postawić "na nogi" i pozwolić, żeby olej ściekł przez pierścienie - 15 min? Godzina? - i potem można go uruchamiać. Mam nadzieję, że to pomoże - pozdrawiam i życzę powodzenia Paweł
  12. Cześć! Wielkie dzięki za komentarz. Cieszę się, że mogłem pomóc. Jeśli nie masz wymagań z najwyższej półki, to gąsienice AFV Club są w porządku - ich wadą jest to, że w każdym ogniwie są dwa ślady po wypychaczach, które trzeba zaszpachlować i wyszlifować, to też trochę zajmuje, ale mniej niż w tych gąsienicach Bronco. Pozdrawiam i życzę miłęgo dnia Paweł
  13. Dzień dobry! Po dłuższym czasie kolejny update - górę czasu zajęło mi robienie gąsienic. Zestaw firmy Bronco jest bardzo pracochłonny - na każde ogniwo gąsienicy potrzeba aż 6 części i nie jestem przekonany, czy to jest opłacalne. Zestaw gąsienic firmy AFV Club daje prawie równie dobre gąsienice przy wkładzie pracy według moich szacunków trzy razy mniejszym. Tak czy inaczej w końcu gąsienice są poskładane - wygląda to tak: Na stronę weszło 81 ogniw, a powinno być 80 albo 79 zależnie od źródła w którym się to sprawdza - czyli nie jest źle. Naciągnięcie tych gąsienic nie było proste, ale gdybym dodał jeszcze po jednym ogniwie na stronę, stały by się one bardzo luźne. Niepomalowane odcinki nie są jeszcze przyklejone, na razie trochę to postoi, żeby wszystko się ułożyło. Potem rozłożę je znowu i wezmę się za malowanie. Gąsienice nie są sklejone w kazdym możliwym miejscu, mają jeszcze trochę ruchomości po to, żeby mogły delikatnie obwisać między rolkami podtrzymującymi. Patrząc na to, jak ciężko było naciągnąć gąsienicę w tej skali, cieszyłem się, że nie musiałem nigdy tego robić 1:1 - jak pomyślę o masie tej stali i gumy to nie zazdroszczę ludziom, który muszą to robić w rzeczywistości. Oprócz gąsienic zabrałem się jeszcze za lemiesz/spychacz. Będzie on wykonany z mini-zestawu firmy Academy. Kiedy go kupiłem, wydawało mi się, że będzie można to zbudować prosto z pudełka. Kiedy jednak zacząłem sprawdzać materiały źródłowe, szybko okazało się, że będzie tu o wiele więcej zabawy! Tak wyglądał lemiesz po sklejeniu dwóch pierwszych dużych części i zaszpachlowaniu szczelin (sporych): Potem wyciąłęm środkowe żebro wzmacniające (w materiałąch które miałęm ono nie widniało, chociaż pewnie mogło by zostać, występuje wiele różnych wariantów takiego lemiesza), wykonałem uchwyty do lin awaryjnego podnoszenia (z białego polistyrenu i z drutu) a także uchwyty do podnoszenia (z grubego drutu, na górze). Wszystkie ośki, które producent przewidział jako plastikowe wypustki - rozwierciłem i zastąpiłem drutem 1,5 mm, dla większej solidności, ale nie planuję wykonywać lemiesza jako ruchomego: Teraz pracuję nad błotnikami i nad mocowaniem lemiesza od strony kadłuba - tu się dopiero szykuje zabawa! DSziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłęgo dnia Paweł
  14. Pawle - bardzo dziękuje za komentarz i za miłe słowa! Cieszę się, że się podoba! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  15. Solo, mig - bardzo dziękuję za komentarze i za miłe słowa. Co do preshadingu - zgodzę się, że może on nie jest 100% realistyczny, ale mnie się podoba... Jakie ślady eksploatacji masz na myśli? Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  16. Mikele - bardzo dziękuję za komentarz! Z tym washem to muszę Ci przyznać rację - znowu jest tak, że trzymałem ten model w rękach codziennie przez kilka tygodni, a babole zauważam dopiero po zrobieniu zdjęć i umieszczeniu ich w necie... Adam - Dziękuję za miłę słowa. Odpowiedź brzmi tak - nawet mam kilka takich pomysłów - PBR, LSSC, poduszkowiec PACV, łódź ATC albo sampan wietnamski - ale zanim się za to wezmę, chciałbym wypracować metodę robienia wody na dioramie. Jeszcze raz dziękuję za komentarze, pozdrawiam i życzę miłęgo dnia Paweł
  17. Dzień dobry! Po pomalowaniu koła wyszły tak: Pozostało tylko zainstalować je na modelu: I w związku z tym model jest w końcu gotowy - przygotowałem też galerię: viewtopic.php?f=64&t=50724 Bardzo dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  18. Dzień dobry! Chciałbym przedstawić mój model samolotu Douglas EKA-3B Skywarrior, przez amerykańskich marynarzy nazywany czasem Wielorybem z racji swojej wielkości. Więcej szczegółów można znaleźć w wątku warsztatowym tutaj: viewtopic.php?f=86&t=40929 A tymczasem przystępujemy od razu do zdjęć: Mam nadzieję, że się podobało - dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  19. Lipstein - jaka gwałtowna reakcja! jpl - bardzo dziękuję! sabatms - dzięki! Tokarka to bardzo dobra rzecz. Bardzo dziękuję za komentarze, pozdrawiam i życzę miłęgo dnia Paweł
  20. Mikele - bardzo dziękuję za komentarz i za miłe słowa! Pozdrawiam Paweł
  21. Się robi, sabatciu, że na takie zdrobnienie sobie pozwolę Sporo czasu minęło, ale mam update. W końcu przyszły te blachy na które czekałem i tu wielkie podziękowania dla kolegi TankRed1070 - bez niego trwało by to jeszcze o wiele dłużej! Chodzi o tą część: Jest ona poprawna dla tzw. "versions", czyli takich odmian samolotu jak TA-3B, EA-3B, RA-3B i ERA-3B. EKA-3B należy do "bombers" i powinna mieć trochę inne koła: W związku z tym wziąłem się za przeróbkę. Najpierw odpaliłem tokarkę i zdjąłem niepotrzebny nadmiar materiału. Musiałem zebrać się na odwagę, żeby to zrobić: W efekcie dostałem bardzo czyste koła: Żeby dodać do nich trochę szczegółów, opracowałem w Corelu własne części fototrawione. Widać je na poniższym zdjęciu - po lewej części prosto z trawienia, a po prawej - wytłoczone. Żeby wytłoczyć te części, zbudowałem sobie matrycę z dwóch kawałków stalowego płaskownika, a do tłoczenie zrobiłem sobie jeszcze z mosiężnego pręta o średnicy 5,5 mm stempel. Jedno puknięcie młotkiem i część wytłoczona. Tyle, że przed tłoczeniem jeszcze podgrzałem je palnikiem gazowym, żeby zmiękczyć materiał i zmniejszyć jego ewentualną podatność na pękanie: Pozostało tylko wyciąć części i przykleić je do plastiku: No i oczywiście teraz czeka mnie malowanie i brudzenie. Co Wy na to? Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  22. pmroczko

    S-2 Tracker 1/48 Kinetic

    Solo - to samo mi napisałeś przy Wielorybku. Warto się nad tym zastanowić. Z jednej strony dobrze by było nie przesadzić, z drugiej strony pod koniec "cruise" samoloty się robiły naprawdę brudne. Warto by było sprawdzić trochę zdjęć historycznych, żeby zobaczyć na ile realistyczne jest takie cieniowanie. No i jeszcze trzeba wziąć pod uwagę, że ten efekt się robi mniej widoczny po nałożeniu lakierów bezbarwnych i kalkomanii. mikemc - gratuluję postępów i życzę powodzenia w dalszych pracach! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  23. Adam - dziękuję! Figurki są planowane, tylko kierowca nie siedzi na miejscu, żeby nie zasłaniać takich ładnych detali - gdzieś z boku trzeba będzie go postawić. makinen - bardzo dziękuję, cieszę się, że się podoba! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  24. Cześć! Lipstein - bardzo dziękuje za komentarz i za miłe słowa! A dziś jadę dalej z malowaniem. Pierwsza czynność - spód kadłuba pomalowałem w kolorze czerwonego pyłu - Humbrol 113: Następnie dodałem trochę zacieków/wilgoci - w tym celu podmalowałem niektóre miejsca farbą Gunze H47 - jest to farba błyszcząca: Tak samo koła najpierw pomalowałem warstwą Humbrola 113: Następnie, żeby pokazać kolor przebijający się spod błota, środki kół pomalowałem Humbrolem 66: Na to poszedł wash zrobiony z Gunze H47. Pomalowałem też gumowe bandaże farbą Humbrol 32 - ciemny szary mający przedstawiać zużytą gumę. Na następnej fotografii widać gotowe koła zamontowane do kałuba: Widoczne są miejsca, gdzie zeszlifowałem farbę z kół tam, gdzie będzie klejona gasienica. A same gąsienice na razie przedstawia się tak: Zostały one pomalowane Humbrolem 113, następnie gumowe elementy dostały warstwę Humbrola 32, a miejsca gdzie jest widoczny goły metal na skutek tarcia o koła itd. zostały pomalowane farbą Gun Metal - Humbrol 53. Podobnie zostały potraktowane koła napędowe: I to tyle na dziś - w następnej kolejności planuje pracę nad dalszą częścią gąsienic, a także nad lemieszem który będzie składany z części firmy Academy. Bardzo dziękuje za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  25. Cześć! Dobrze mi się pracowało z firmą MeliusManu - ostatnio nawet własną stronę www postawili - http://www.meliusmanu.pl/ Przedtem raz zamówiłem kalkomanie w Niemczech - http://www.decalprint.de/index.php/de/ - też nie było źle, ale lepiej popierać naszych, prawda? Życzę powodzenia i pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.