drabik
Użytkownicy-
Liczba zawartości
466 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez drabik
-
Mam pytanie - możecie coś powiedzieć o obydwu dziełach? Condor (przynajmniej podglądając in-boxy) nie wydaje się straszny (może się mylę) a PARCa zawartości nigdzie nie udało mi się wygrzebać - to jest odpowiednik Kopro? Czy jak...?
-
Ja mam wrażenie, że on siedząc w pudełku gorzej się "zapowiada" niż skleja. W sumie dwa najbardziej niemiłe momenty to wpasowanie kokpitu i ustawienie osłon podwozia głównego. Z instrukcji nic nie wynika a raczej wprowadza ona zamęt w umysły wrogów ustroju, poprostu trzeba wślepić się w plany i kombinować. Co do tej białej anteny - tu działałem raczej dedukcyjnie - myślałem, że powinna być zielona, ale wszystkie "przodownicze" rysunki na jakie trafiałem, sugerowały białą. I tak sobie wykombinowałem, że może to był kolejny element wyróżniający? A co do sklejalności - właśnie sobie pudełkowo dłubię przy MIG-u 21 - ten ma dużo większe zdolności irytacyjne...
-
Witajcie! Łapiąc odrobinę weny przed kolejną dłubaniną postanowiłem pokazać ostatni wyrób politechniczny powstały wyłącznie w oparciu o komplet elementów plastikowych zawartych w pudełku firmowanym przez słynną firmę ZTS Plastyk. Twórczość owa, nafaszerowana ołowiem niczym dzik jakiś, "przedstawia niemal wszędzie przedstawianą" maszynę "przodownika wyszkolenia", noszącą dumnie i godnie na kadłubie czerwoną błyskawicę. Przyznam szczerze i bez bicia, że pierwotnie ujął mnie właśnie ów "czerwony piorun" ale później jeszcze bardziej zafascynował mnie tytuł (no bo trudno to nazwać stopniem chyba) przypisany pilotowi. Chylę czoła, ale przyznacie, brzmi to obłędnie... I cóż by rzec na koniec - nie mogłem się oprzeć odrobinie romantyzmu...
-
Czołem! W zasadzie to nie bardzo wiem, jak do tej zabawki politechnicznej podejść i jak ją określić... Bo tak: na "wintydż" z racji wieku chyba raczej się nie nadaje, za to pod względem wyprasek przypomina raczej odmianę "pra" tego lepiaszczego stylu. Ja go poprostu spróbuję zrobić w wersji pudełkowej, najstaranniej, jak tylko potrafię, czym zapewne narażę się ołówkowym purystom, ale... co mi tam... Pudełko od rzeczonego wyrobu znają wszyscy jak sen jaki zły... I niekompletne kalki też (tylko czemu producent twierdzi, że jest inaczej?)
-
A ja już myślałem, że Plastyk zaczął dawać te kalki, co twierdził, że daje
-
Jak na pędzelek to on całkiem nieźle wygląda... Hmmm... Dobrą opcją, jeśli planujesz więcej srebrnych rurek, byłoby kupno dużego, srebrnego spray'u - fajnie kryje i ma zbliżony odcień do humbrolowskiej 11-tki. Ze zdjęciami - faktycznie, lekka kiszka - weź jakiś jednorodny kawałek brystolu, czy nawet dużą płachtę papieru.
-
O ile mnie pamięć nie myli - o krzyżówkę: Królikiewicza "Polski samolot i barwa" i malowanie "pudełkowe" ze starego pudła "Plastyka", uwzględniającego jednobarwne malowanie powojenne, czyli taki misz-masz... Pewnie nie działa to na moją korzyść, zwłaszcza w zestawieniu z budowanym przez Ciebie Jakiem... Coś tam przy nim podłubałem na ile potrafiłem i cierpliwości mi starczyło, potem mieliśmy wspólne niemiłe przygody ale jakoś dotrwałem do końca... A co wielkości szachownic zaufałem bodaj Techmodowi... Tak właśnie przed chwilą zajrzałem do pudełka pachnącego... w zasadzie to już nie wiem czym, ale obok Jaka tkwi dumny napis "NEW". W instrukcji malowania jest taki właśnie dwubarwny Jak. Ten ma jednak żółty kołpak śmigła, całe czarne łopaty i to, co mi najmniej pasuje - linia błękitnego, który wcale nie podchodzi pod statecznik poziomy... A właśnie - masz może jakieś "kwity" na szaro - błękitne powojenne Jaki? Królikiewicz twierdzi, że były... I odrobina szaleństwa na "dobranoc" - dobrodziejstwo efektowej rozpusty:
-
Pewnie uznacie, że chłopu na starość odbiło i pewnie coś w tym będzie... tymczasem dziś poprostu posiadłem drogą ściągania edytor zdjęć i postanowiłem się odrobinę poznęcać nad swoimi starymi zdjęciami... Na razie jedno...
-
Przepraszam, czy to ów smerowski kilk-klak w 1:48?
-
Czy wpływają na sterowność to nie wiem, ale na pewno wpływają na zasięg i długotrwałość lotu. Są to zbiorniki paliwa. Mam Turbo(f)leta z Gavii i też będzie ZLS. No to i coś się wyświetliło:)))
-
No czyli trochę się wyjaśniło... To, co wypuszczał plasticart / wojar to "wcześniejsza wersja" rozwojowa tego samolotu. I albo przerabiałbym ten model albo będę musiał pokombinować nad innym malowaniem jeśli nie ma być SF Może wyjdę na kretyna, ale się zapytam: co to za "łezki" na końcach skrzydeł? Wpływają na sterowność czy na co innego? Turbolet z plasticartu wyróżnia się jeszcze trójłopatowymi śmigłami. Poza tym wygląda... no w zasadzie tak samo...
-
Witam! Mogę w tym temacie prosić o jakieś podpowiedzi? Chodzi o pierwsze (?) odmiany tego samolotu (na trójłopatowych śmigłach) i pytanie - czy latały w LPR, jeśli tak - to ktoś ma może zdjęcia, linki do nich... trafiłem jedynie na późniejsze jego wersje... Wszelkie podpowiedzi przyjmę z uśmiechem:) No dobrze - mam straszydełko z Wojaru z absolutnie "bogatymi" kalkami i chciałbym coś ciekawego przynajmniej malarsko z niego spróbować zrobić i niekoniecznie SF... Pozdrawiam Krzysiek
-
Witam! Niech mi wolno będzie przedstawić kolejny sentymentalny samolocik rodem "z eNeRDefenu";)... Wersja, mam nadzieję, wczesnoprodukcyjna (jeśli ktoś ma może jakieś zdjęcia tego cuda w tej właśnie odmianie - chętnie zobaczę), jeszcze bez rewersu i ze "starym" statecznikiem poziomym... Samolot zwany gwizdkiem wszedł do eksploatacji ponoć pod koniec lat sześćdziesiątych, ale u nas pojawił się zdecydowanie później i tu był wykorzystywany przez Instytut Lotnictwa, LOT, ale przede wszystkim kojarzy się z szachownicami, vip-ami itepe... Końcówka lat sześćdziesiątych to również (moim zdaniem) okres najładniejszego malowania naszych maszyn cywilnych.Oznacza to dla mnie niesamowitą pokusę, by drugiego Jak-a, który mi pozostał, zrobić właśnie w tych, z punktu widzenia historycznego, wydumanych barwach. ... Tymczasem santymantalny producent zabawek postanowił stworzyć model w absolutnie autorskim malowaniu. Jak nie stać człeka na prawdziwy samolot, to niech choć taki ma, a co... Produkt wyjściowy to Plasticart odlewany na końcu przez nieistniejącą już też firmę Wojar. Wypraski to w zasadzie jedno i to samo, powiedziałbym nawet, że ten wojarowy plastik jest nieco bardziej podatny na obrabianie i... na tym się kończą jego zalety. Najbardziej irytującym elementem jest kadłub, w którym jedna połówka jest wyższa od drugiej o jakieś 2 - 3 mm, co przy tej skali ma już jakieś znaczenie. Podcięcia pod oszklenie kabiny ma odpowiednio rozmiary: L i XXL. W zasadzie nic w nim nie zmieniałem, poza zaślepieniem dupki, czyli wylotu środkowego silnika, przez który w modelu można dostrzec jakże ciekawe wnętrze, składające się z plasteliny i śrutu... Pozdrawiam:)
-
Witraż to zdecydowanie za dużo powiedziane; bliżej niesprecyzowane coś powstałe przez próbę wpasowania pseudoowiewki w pseudomodel, czyli coś, co lubię najbardziej. A, że to pasażer - to zakładam, że będzie się cały błyszczeć, choćby dlatego, że tak lubię A tak już zupełnie poważnie - że matowym bezbarwnym nie - to rozumiem; ale co błyszczący zaszkodzi? No i boję się trochę, że farba na owiewce może się trzymać na słowo honoru...
-
Przerażasz Waść...
-
Witam Zgromadzenie, ... i z góry przepraszam za dyletanckie pytanie, ale wolę tak, zanim sobie strzelę w kolano. Czy bezbarwny błyszczący lakier akrylowy można położyć bez uszczerbku dla "oszklenia" na nim? Mam maski z pewnego cudaka pościągane i kompletnie nie uśmiecha mi się tego malować. Samaliot ma się tymczasem błyszczeć jak psowi Pozdrawiam Krzysiek
-
Gdyński egzemplarz wygląda teraz odrobinę lepiej, w tym sensie, ze został odmalowany. No i to wszystko... Czyli taki przypudrowany trup...
-
Najgorszy zestaw na jaki kiedykolwiek trafiliście
drabik odpowiedział jkorjat → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Ja na "ZetPeTach" uczyłem się nieśmiertelnej sałatki warzywnej, wypalałem w drewnie tabliczkę informacyjną na drzwi (najbardziej byłem dumny z tego, że ojciec ją później na te drzwi przyczepił) a przy sąsiedzie uczyłem się naprawiać samochód osobowy marki Syrena;) Na szczęście mój "młody" (ma niecałe 7 lat) żegluje, łazi po górach, próbuje sklejać i dłubać ze mną przy samochodzie, choć nie jest to już owa Syrena... Niestety... -
Fazzy... ja się normalnie ośliniłem... Toż to piękności są - choć moje oczy z kolei zaświeciły się przede wszystkim do CSS-ów:)
- 42 odpowiedzi
-
- l-60 brigadyr
- plasticart
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Powiem szczerze, że gorsze modele widziałem na oczy; takim jest np Mi-2 z Intecha / Mastercrafta. Pretensję o niedoróbki powinienem mieć raczej do siebie no i trochę do "Plastyka". Wypraski poza oszkleniem są całkiem znośne, bez wypaczeń formy i bez nadlewek. Dramatem są elementy bezbarwne, które jakoś dopasować można, ale trudno powiedzieć, by była to droga usłana płatkami róż... kolcami - prędzej. Męczący jest brak punktów "kotwiczenia" elementów do kadłuba - geometrię podwozia trzeba łapać "na oko", podobnie jest z wszelkiej maści drobnicą. "Amortyzatory" (?) podwozia głównego są zdecydowanie za krótkie i przy zastosowaniu "oryginalnych" śmigłowiec miałby zbyt mocno zadarty nos. Jednym z pierwszych elementów budowy jest wklejenie podstawy WN, która w żaden sposób nie jest pozycjonowana i tak naprawdę wklejamy ją "na czuja", licząc, że ma końcu będzie znośnie. Co mnie irytowało najbardziej? Trudno powiedzieć, ale z pewnością instrukcja zadania nie ułatwiała. W dużej mierze jest powieleniem czeskiej wersji, też nieprzesadnie czytelnej. U braci pepiczków pojawia się jednak jeden istotny element, o którym rodzimy pakowacz najwyraźniej zapomniał: http://www.mojehobby.pl/products/Mi-4-HOUND.html# To akurat dość istotny (moim zdaniem) w tym modelu rysunek przekrojowy, który nieco wyjaśnia zamysły twórcy. Ostatnią osobą, do której pretensję o niedoróbki mogę mieć jestem ja sam... Starałem się wprawdzie, by zrobić go najlepiej jak potrafię, ale dużo nauki jeszcze poprostu przede mną. I myślę, że z posiadanymi już doświadczeniami jeszcze kiedyś powrócę do Mi-4, pewnie z tego pudełka... Jest mi jednocześnie niezmiernie miło, że śmiglak i zdjęcia się Wam podobają O oryginale z muzeum MW wiem doskonale, daleko od "planu zdjęciowego" nie miałem i nawet przez chwilę przyszedł mi do głowy pomysł z "rodzinnym" zdjęciem;) Pozdrawiam Krzysiek
-
Zgodnie "z życeniem" - polecieliśmy dziś nad morze;) I coś Wam powiem... nawet mi się wtedy spodobał... pasażerowi na gapę, jak widać na ostatnim zdjęciu - też;)
-
Dziękuję Miło mi to słyszeć i pomyśleć sobie, że może jednak nie jest z modelem i ze mną tak źle jak myślałem;) Na razie śmiglak sobie spokojnie postoi na półce, być może kiedyś nada się do położenia matowego lakieru, bo nawet dla mnie, miłośnika błyszczących maszyn, ten błyszczy się za bardzo. I tak sobie myślę, że jeśli kiedyś od niego odetchnę i ochłonę conieco - skuszę się na wersję "pasażerską", bo z zestawu pakowanego przez "Plastyk" wygląda na to, że i taką można wydłubać...
-
Witam Wielmożne Zgromadzenie! Dzisiejszy post jest potwierdzeniem, że pozytywna opinia o moich wypocinach być może nie zawsze jest zgodna z rzeczywistością;) Nie znam historii poniższego dzieła, za to wiem doskonale, że uparłem się, by pierwszy w swoim życiu wiatrak skleić od początku do końca. Szło dobrze, do czasu niestety... Pierwsze niestety pojawiło się przy oszkleniu, w odmianie "Plastykowej" stanowiącym sporą część wspólną z konstrukcją kabiny. Instrukcja, niby mądra, potrafiła chwilami wywieść człowieka w pole, pozbawiając go kolejnych porcji spokojności wewnętrznej. I tak, kulejąc i potykając się, dobrnąłem do momentu w którym zacząłem widzieć koniec. Koniec, który nagle zaczął nosić znamiona końca definitywnego. Położyłem mianowicie "łosza". Ten niekoniecznie chciał wleźć tam, gdzie powinien, przy ścieraniu zaczął tworzyć piękną, wypolerowaną powierzchnię odblaskową o wiecznym statusie lepiącym. W związku z tym nie odważyłem się na późniejszy mat; czyli kładzenie nowej farby na niewyschnięte coś. Do tego doszły cuda z kalkami i tak powstało poniższe "jeszcze bardziej coś";) No nie wiem... nie radzę... chyba, że ktoś wierzy w swoją odporność... Pozdrowienia i ukłony śle drabik uniżony
-
No bo to jednak babol formy, czyli nie powinno go tam być... Ale nie będę już przeprawiał... zostanie ku przestrodze
-
Prościej być nie mogło, choć i jednocześnie nieco irytująco - ale każdy ma, co sobie wymyślił. Bardzo srebrny srebrny to po prostu srebrny akryl w sprayu, producent u-pol, z którego zebrałem później jedynie aluminiowy pyłek... Wcześniej kadłub pryśnięty (tak jak owiewki) na czerwono i mrówczo maskowany. Sam srebrny elegancko kryje i jest jednym z bardziej przyjaznych "samochodowych" lakierów. By było jeszcze przyjemniej - idealnie współpracuje kolorystycznie z Humbrolowską 11-tką, więc ewentualne podmalunki nie powinny być problemem.
