wczorajszy wieczór to napad weny twórczej, który zaowocował zdarciem do żywego plastiku wszystkich kalek które się błyszczały, na bokach pojazdu, płycie czołowej i tylnej. wcześniej próbowałem delikatnie zmyć lakier bezbarwny cleanluxem, potem tarłem jeszcze mocniej, aż w końcu wziąłem papier 200 i wszystko poszło w atmosferę... jeszcze wcześniej próbowałem lekko nakłuć kalki i wcisnąć pod nie Micro seta, również bezskutecznie.
Po zdarciu kalek i farby oraz odklejeniu dodatkowego wyposażenia z boków kadłuba zdałem sobie sprawę, że nie mam koloru bazowego Humbrola którym malowałem cały pojazd, tylko Pactrę A114, zupełnie odbiegająca kolorem od bazy, ale udało się jeszcze z całkiem zaschniętej puszki wydusić jedną kroplę Dodałem rozpuszczalnika i prysnąłem kadłub w miejscach pozbawionych farby, a dzisiaj rano pokryłem wszystko nowomalowane sidoluxem.
Kalki z przodu były tylko raz psiknięte matem, więc szlifnięcie ich papierem 800 pozwoliło uratować farbę pod nimi. I tu kolejna zagwozdka: oryginalnych kalek AFV z numerem jednostki i numerem pojazdu nie mam... Znalazłem stare kalki Italerii z innych pojazdów (wiek kalek 13 lat) i z nich wyciąłem brakujące numery. Pod kalki dwa razy sido, Microset na zmianę z wamodem i chyba problem zniknął.
Brakujące numery boczne też będą od spokrewnionych dawców
Masakra, ale chyba jest lepiej. Zdjęć z walki nie będzie, bo nie miałem żadnego aparatu pod ręką.