Za radą Mariusza pochylnia zmieniła kąt podniesienia działa na mniejszy - obniżyłem wysokość podpory o 10mm. Było tak:
a teraz będzie tak:
I kilka zdjęć zadniej części tego modelu:
maksymalne podniesienie działa:
i maksymalne wysunięcie, tłoki oporopowrotnika wysunięte na maksa:
I taki widoczek na całość:
Po małej redakcji poniżej zamieszczam garść informacji od Marioby:
"... M12 to działo samobieżne, a nie haubica. Armata od haubicy różni się kątem podniesienia lufy. Armata podnosi lufę do 35-45 stopni i zazwyczaj służy do strzelania na wprost (płaski tor lotu). Haubica unosi lufę do 80-90 stopni (stromotorowy lot pocisku). Pole ostrzału jednej i drugiej to około 25-30 stopni. Armata zamontowana na M12 unosi lufę w zakresie od -3 do +35 stopni. Jest więc armatą, a nie haubicą i jako taka była używana. Na boki obracała się w zakresie 28-14 stopni. Tylko w tych obszarach kątowych ostrzał mógł być prowadzony celnie.
Patrząc na to jak umieściłeś pojazd na dioramie, sugerujesz, że używano go jako haubicę? Czy może chłopaki chcieli zwiększyć zasięg ognia (niecelnego) poprzez podniesienie lufy do góry. M12 przy maksymalnym uniesieniu lufy (35 stopni) i regularnym ładunku miotającym miał donośność 15 200 jardów (13 382 metrów). Przy wzmocnionym ładunku zasięg wzrastał do 18 700 jardów (17 017 metrów). Maksymalny zasięg każdej armaty, lub innej strzelającej lufy, uzyskuje się przy kącie 45 stopni i maksymalnym ładunku miotającym. Podniesienie lufy powyżej 45 stopni (lub obniżenie lufy poniżej 45 stopni) skraca zasięg pocisku. Dlatego zastanawiam się czy Twój M12 ma strzelać stromotorowo?
Każda armata na stanowisku bojowym jest ustawiana na tzw. dozór i jest dodatkowo poziomowana, w celu prowadzenia skutecznego i celnego ognia. Do poziomowania M12 służyły takie dziwne kliny na bokach wanny na wysokości tylnych wózków jezdnych. Kliny były prostopadłe do podłoża i wyznaczały środek ciężkości pojazdu. Wzdłuż tych klinów spuszczano piony (odważniki na sznurku) i dotąd manewrowano pojazdem aż piony pokrywały się z końcem klina i były jeszcze równoległe do niego.
M12 to połączenie podwozia M3 Lee i francuskiej armaty M1917A1 lub jej licencyjnej wersji M1918M1. Podwozie trzeba było zmodyfikować. Przede wszystkim odciążono tył pojazdu poprzez umieszczenie centralnie silnika Continental R975 (dlatego wydechy masz na bokach wanny), skrócono wał Kardana i pomniejszono przedział bojowy. Zrobiono to po to, aby przesunąć środek ciężkości pojazdu, by nie utracił swoich właściwości trakcyjnych i był stabilny podczas strzelania. Jeśliby tego nie zrobiono, pojazd miałby przeciążony tylny wózek. Na twardym gruncie występowałoby wzdłużne kołysanie się pojazdu z odrywaniem się przodu od podłoża. Na miękkim gruncie pojazd natychmiast zapadałby się tyłem, unosząc przód do góry. No i najważniejsze: przy wystrzale, mimo podparcia lemieszem, pojazd stawałby dęba, odrywając przód od gruntu...
Patrząc się na Twoją dioramę próbuję sobie wyobrazić oddanie strzału. W tym ustawieniu środek ciężkości Twojego pojazdu przesunięty jest do tyłu. Pada strzał! 59 000 funtów masy pojazdu staje dęba i z hukiem wali się na te dechy, które z trzaskiem się łamią....."
Dlatego zdecydowałem się na modyfikację, bo te argumenty do mnie przemawiają, ponadto utwierdza mnie w tej decyzji samo zdjęcie, na którym się wzoruję z pierwszej strony tematu. Wcześniej po prostu trochę przesadziłem...
Mariusz, mam nadzieję, że się nie gniewasz ...