Zdravko
Użytkownicy-
Liczba zawartości
139 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Zdravko
-
Bardzo dobra wiadomość, jeszcze jak będzie w cenie ok 60zł to tylko kalki będzie trzeba dokupić i mamy wspaniały model.
-
Kociuk & Magier brzmi znajomo , skąd taka naczepa?
-
Najgorszy zestaw na jaki kiedykolwiek trafiliście
Zdravko odpowiedział jkorjat → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Oj niedługo okaże się, że nie ma złych zestawów :P A tak na poważnie to ja nie jestem modelarskim purystą i te kilka minimetrów mi nie przeszkadza tak bardzo jak mała ilość detali czy rażące niespasowanie. Ja na obecną chwilę nie mam swojego typu, ponieważ staram się poczytać o każdym modelu, którym się interesuje, żeby potem nie było niespodzianek -
Więc moim zdaniem problem może leżeć w: 1. Słabo rozmieszanej farbie, której pigment nie zmieszał się z rozcieńczalnikiem w stopniu odpowiednim 2. Może należy spróbować bardziej rozcieńczać farbę - lepiej psiknąć dany element 3-4 cienkimi warstwami farby (rozcieńczalnik w olejnych szybko odparowuje więc za chwilę można kłaść drugą warstwę itd) 3. Wybór rozcieńczalnika ma również znaczenie, ja osobiście stosuje terpentynę balsamiczną i uważam, że jest do tego celu najlepsza jeśli chodzi o stosunek jakość/cena (ok. 10zł za 0,5l) 4. Jeśli mimo wszystko pojawiają się nierówności na powierzchni można je próbować niwelować samy medium (co jak wspomniałeś wcześniej uczyniłeś) 5. Czasem można użyć możliwie najdrobniejszej gradacji papieru wodnego (od 2000) i delikatnie na mokro przeszlifować model, w tym miejscu ważne jest aby dać farbie kilka godzin na przeschnięcie. Robimy to również bardzo ostrożnie ponieważ łatwo pozbawić model z farby na elementach wypukłych i ostrych krawędziach (ten zabieg jest stosunkowo bezpieczny przy płaskich powierzchniach). Jeśli się na to zdecydujesz to później dobrze wykąp model w wodzie by usunąć drobinki startej farby z np. linii podziałowych 6. Werniks też kładziemy mocno rozcieńczony i wymieszany w myśl zasady lepiej kilka cienkich warstw niż jedna za gruba. Oraz oczywiście nie dotykamy modelu paluchami (ostatnie zdjęcie w galerii, pod światło za kabiną przy krawędzi skrzydła widać chyba linie papilarne) zanim dobrze nie wyschnie. Dobrze jest na czas malowania umieścić go na stelażu, takim by móc go obracać swobodnie podczas malowania (polecam trzecią rękę do kupienia w sklepach dla elektroników za ok 20 zł). Tyle ode mnie, może jeszcze bardziej doświadczeni koledzy coś skorygują lub dopowiedzą, ale w mojej opinii to jest podstawa przy malowaniu. Samo ciśnienie podane przez Ciebie jest wystarczające problem leży w tym, że farba jest za sucha (za mało rozcieńczona) i po wyprowadzeniu z dyszy aero szybko zasycha w powietrzu i zanim dotrze do modelu jest czymś w rodzaju suchego pigmentu (nie wiem jak to fachowo nazwać, za krótki na to jestem, ale modelarscy experten na pewno Ci doradzą)
-
Oznaczenia wlewów paliwa i ich kierunek są jak najbardziej poprawne Szkło Revell'a do Schwalbe nie grzeszy spasowaniem i przejrzystością a tu na modelu wydaje mi się, że przy okazji werniksem mu się dostało.
-
Najgorszy zestaw na jaki kiedykolwiek trafiliście
Zdravko odpowiedział jkorjat → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Amen. Same zestawy są leciwe więc, natomiast inną kwestią jest polityka firmy, która szczelnie zamykając swoje produkty mogła by oznaczyć na opakowaniu słowo Classic lub Vintage. Bo w markecie obok całkiem niezłego P51B Revella w 1/72 leży Fairey Swordfish (który lata świetności ma już dawno za sobą - ale wcale nie jest zły) a opakowania niczym się nie różnią. -
Jestem podobnego zdania, model sprawia wrażenie robionego w pośpiechu , co niestety psuje odbiór całości. Piasek z całą pewnością zmatowił by powłokę.
-
Fajowy Wildcat, podobają mi się szczególnie gwiazdy na kadłubie, brakuje mi jedynie okopceń z rur, jak i karabinów. A reszta jak najbardziej ok
-
O Ile pamiętam to chodziło o JG 53 w czasie "Bitwy o Anglie" chodziło wtedy o jakieś rozgrywki personalne między dowództwem pułku a bezpośrednio Goeringiem, który nakazał zamalować Asa Pik. Podczas zamalowywania godła, również zamalowano swastyki. Do zamalowywania swastyk doszło również w 1945r po operacji Bodenplate, gdy część pilotów w ramach buntu zamalowywała swastyki na swoich myśliwcach. Mimo wszystko mówimy tu o odosobnionych przypadkach, których nie powinno się w ten sposób interpretować tym bardziej, że dysponuje się planszą barwną.
-
Model fajnie poskładany widać spore umiejętności ogólnie model może się podobać Krytycznie jednak podejdę do zamalowanych swastyk, nie wiem co miał na celu ten zabieg (moim zdaniem lepiej było by ich nie nakładać, niż zamalowywać) Jako, że sam jestem na etapie "wykańczania" Fw 190A3 Tamki, nie do końca jestem przekonany do kilku detali: 1. Schodek nie powinien być w kolorze RLM 76 rozdzielony w połowie wysokości pasem czerwieni? 2. Brak czerwonej podmalówki na trymerze steru kierunku natomiast na trymerach lotek się znajduje 3. Wentylator silnika wygląda jak by minimalnie wystawał poza obrys osłony (możliwe, że to złudzenie optyczne) 4. Ta jaskrawa zieleń nie bardzo mi pasuje do Luftwaffe Model jest w wersji Profi?
-
Tak na szybkiego: Spokojnie możesz je wykonać z żyłki wędkarskiej, docinasz trochę dłuższe odcinki i wklejasz na klej CA. po skończonej zabawie naciągi wykonujesz poprzez podgrzewanie linek (żyłka jest termokurczliwa) możesz to tego wykorzystać: - suszarkę do włosów - nad palnikiem (zapalniczką) możesz nagrzać np. kawałek gwoździa, pilnik lub cokolwiek masz pod ręką (nie używaj otwartego ognia bo możesz przesadzić) - kadzidełko
-
Po prostu nie potrafię wyrazić tego słowami najzwyczajniej mnie zatkało. Jedyne o co proszę autora wątku to o zamieszczenie jeszcze większej liczby zdjęć.
-
Ogólnie to chciałbym umieć tak "od chcenia" robić modele jak Ty robisz je od "niechcenia" naprawdę jest na co popatrzeć Ale jako, że od najlepszych wymaga się więcej to mam jedną uwagę; spasowanie nosa, widać niedokładnie poszpachlowane łączenie oraz garb pomiędzy wyższym nosem a niższym kadłubem. Wydaje mi się, że modelarzowi na takim poziomie to po prostu nie wypada.
-
Ogólnie fajnie to wyszło Warsztatu nie śledziłem, ale wydaje mi się, że lufy skrzydłowych MG FF, są za długie.
-
Dziękuje za pozytywny odbiór modelu. Moim zdaniem jest to najlepszy mój model jak dotychczas i generalnie jestem z niego zadowolony, tym bardziej, że sama sylwetka jest bardzo ładna. A teraz jak matka będę bronił swojego dziecka Zgadza się, tu pozwolę zlinkować zdjęcie pochodzi ono ze strony: http://mig3.sovietwarplanes.com/mig3/mig3.html#colors Jest to moment przekazania fabrycznie nowych MiGów do jednostki, datowane na 1 lutego 1942. Niemniej jednak wg zgromadzonych przeze mnie danych w okresie zimowym oddano do służby nie wiele więcej jak 200 nowych MiGów (wobec łącznej liczby 3172). Podczas budowy modelu nie natrafiłem na zdjęcie tego konkretnego egzemplarza, więc stwierdziłem być może błędnie, idąc za przewagą maszyn w letnim mundurku, iż ten MiG był po prostu przemalowany. Na box arcie na samolocie można dostrzec przebijającą zieleń. Model sam w sobie idealnie biały nie jest, biel łamałem kilkoma kroplami szarości, do tego próbowałem po praz pierwszy różnicować ją farbami olejnymi. O ile jest to widoczne na modelu na zdjęciach efekt ten jest niezauważalny (Na zdjęciu spodu na klapach, można dostrzec nieśmiałe próby tego eksperymentu, na górnej powierzchni zdjęcia tego nie uwydatniły) ale jak to już zaznaczałem robiłem to po raz pierwszy i nie chciałem za mocno przesadzić. Podobnie z zaciekami, obawiałem się, że jak coś mocno spartolę będzie bardzo widoczne na białym kolorze bazowym i popsuje odbiór całości A na zakończenie pozwolę sobie na małą uwagę: Uważam, że wyszło by znakomite jak wszystkie modele Twojego autorstwa. Zresztą wykonanego przez Ciebie MiGa też podpatrywalem (o ile pamięć mnie nie myli była to nówka sztuka prosto z fabryki, w naturalnych kolorach materiałów z jakiego był wykonany Na dobrą sprawę to zastanawiałem się czy czegoś z tym nie zrobić, ale nadal uważam, że mam za mało wprawy i muszę jeszcze nabrać doświadczenia co do pewnych technik (tak właściwie jest to mój 5 model zbudowany z większą starannością i jeszcze wiele rzeczy mi nie wychodzi, lub wychodzi źle i muszę na razie to opanować a potem się zobaczy)
-
Nie wiem czy to wina zdjęć, może po prostu światło dzienne oszukuje, ale w modelu na żadnym elemencie nie nanosiłem srebrnej farby (metalizera), właściwie to całkowicie zapomniałem o tym zabiegu (na czym ucierpiały wspomniane wcześniej śmigło oraz kołpak). Co do otarć białej farby to z pełną świadomością starałem się zachować jej resztki w zagłębieniach i liniach podziału (podpatrzone na zdjęciach z epoki) Co się zaś tyczy zaznajomieniu z konstrukcją, to odrobiłem tą pracę dość sumiennie posiłkując się moim zdaniem z całkiem niezłą witryną klik! na temat tego samolotu i dobrze wiem, które elementy są wykonane z aluminium czy sklejki. Po wprowadzeniu poprawek (osłony podwozia, brudzing kołpaka, oraz poprawę śmigła) postaram się wrzucić zdjęcia, które dadzą pełniejszy obraz malowania.
-
A przyglądałem się zdjęciom oryginału i nie zauważyłem tego babola, Już poprawiam a co do śmigła i kołpaka to wraca na warsztat. Na dniach postaram się wstawić zdjęcia poprawionego MiGa
-
Model prosto z pudła jedynymi dodatkami są wymienione lufy na igły lekarskie oraz rozwiercone rury wydechowe. Sam model wspominam jako całkiem przyjemny w budowie, nie do końca przemyślane są tylko wloty przy kadłubowe i ich łączenie z płatem, tam było trzeba użyć trochę szpachli i poświęcić im trochę więcej uwagi, a poza tym model całkiem przyjemnie składalny z przemyślanym podziałem technologicznym. Za moją największą wpadkę przy modelu uważam nie dopasowanie koloru czerwonych podmalówek do koloru kalkomanii co niestety razi me oczęta (po prostu przez brak doświadczenia nie brałem tego pod uwagę miałem do tej pory jedną farbę czerwoną - to już się więcej nie powtórzy ). Ogólnie można wychwycić sporo błędów w samym malowaniu. Na modelu tym ćwiczyłem wykonywanie starych powłok zimowych (wzorowałem się na kilku zdjęciach MiGów z epoki, niestety dostępne zdjęcia tego egzemplarza nie wskazują takiego zużycia powłoki, ale tak jak wspomniałem ciekaw byłem efektów i nie mogłem się powstrzymać ). Kolejną nowością były próby rozjaśniania poszczególnych paneli farbami olejnymi, efekt mało widoczny na zdjęciach, ale przyjemny na żywo. Ogólnie z modelu jestem zadowolony i wyróżnia się na półce swoim rasowym wyglądem, oraz całkiem miłemu dla oka malowaniu Koniec z przynudzaniem, zapraszam do galerii:
-
wydaje mi się, że są to burty przedziału desantowego.
-
Generalnie te kalki wcale nie są takie najgorsze. Układają się pod płynami zmiękczającymi. Ale jeśli porównywać je do zestawu to są jego najsłabszym elementem. Ustępują produktom występującym w np. modelach Italieri, Revell'a, Hasegawy. Porównać je można do kalek z Hobby Bossa. Na pewno są lepsze niż Academy. Co się tyczy swastyk to występują, ale rozbite są na dwa elementy, trochę kłopotliwe jest ich połączenie w całość ponieważ zawierają białą obwódkę.
-
Zdecydowanie ME 109F ze Zvezdy. Zawsze jak spoglądam na półkę zadaje sobie pytanie. Jak to możliwe, że 1/48 z taką ilością części (ok 150) takim spasowaniem (jak Tamiya) kosztuje Ok 50-60zł A tak na poważnie wystarczy dorzucić do niego lepsze kalki i model jak marzenie.
-
Samolot użytkowany operacyjnie nie był, ale nówka sztuka prosto z taśmy po porządnym polerowaniu, też ładnie się świeciła (dziś można to zauważyć na replikach i samolotach odrestaurowanych co można zrobić z ich poszyciem) Samo polerowanie samolotu było jak najbardziej pożądane przez pilotów, czytając wspomnienia H. Knoke, znalazłem fragment dotyczący wypolerowanego Me 109, o którym Knoke pisał, że jest o kilka km/h szybszy niż taki bez polerki, więc różnica musiała być o tyle duża, że zasługiwała na wspomnienie. O ile pamiętam u Gabreskiego we wspomnieniach też chyba coś było w tej kwestii
-
Dokładnie, ale z tego co ja wyczytałem, to i tak w międzyczasie aliancki wywiad zdążył go rozłożyć i złożyć do kupy w tym czasie. Sytuacja wręcz nieprawdopodobna, ale nawet były plany inwazji na Szwajcarię. Od siebie dodam, że mimo wszystko brakuje tu jakiegoś washa, znam Twoje obawy z tym związane, ale to da się zrobić(jak mi się udało, to każdemu musi :P ). Wystarczy lakierem bezbarwnym błyszczącym (sidoluxem) pociągnąć kilka razy model, następnie tak przygotowany model traktujemy olejnymi artystycznymi mocno potraktowanymi white spiritem, brudzimy linie i ścieramy patyczkami higienicznymi i gotowe, a model zyskuje dodatkową głębię.
-
Farby te na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo fajne, pomijając kłopoty z ich rozcieńczeniem metodami chałupniczymi, po prostu wymagają dedykowanego thinnera (najlepsze efekty uzyskałem przy zmywaczu do paznokci - lecz nadal jest to pół środek) Ale co do samych farby to jako kompletny laik w akrylach (miałem styk tylko z Pactrą i do niej się odniosę) to farba wydaje się być bardzo gęsta, ładnie kryje i chyba będzie bardzo wydajna.
-
Nieświadomie nabiłem się w przysłowiową butelkę, chciałem zrobić na modelu efekt lekko złuszczonego zimowego kamuflażu na moim MiG-u 3. Jako, że maluje olejnymi poszedłem kupić sobie jakiś "akryl" w pobliskim modelarskim i trafiłem tam na nowe farby Italeri, pomyślałem sobie, że zamiast dobrze znanej Pactry wypróbuje to novum. Zakupiłem białą i szarą. Po pierwszych próbach z rozcieńczaniem alkoholem czy wodą destylowaną zauważyłem, że farba się nie waży po wymieszaniu, ale na próbnej powierzchni po prostu rozwarstwia się od medium, którym usiłowałem ją rozcieńczyć. Czy znacie jakieś inne media oprócz dedykowanego do rozcieńczalnika Italeri?
