Kilka dni i jeden zmarnowany arkusz później...
Kupiłem świetne i tanie mury Auhagena:
Zrobiłem białego wash'a (farbką "chalk white" Vallejo Train Color) na oryginalnym plastiku. Nie chodzi o to, że byłem leniwy i nie chciało mi się malować cegieł. Chodzi o to, żeby tynk ładnie odpadał od plastiku. Nie różnicowałem kolorów cegieł, bo to nie odbudowana Warszawa tylko Nowy Jork:
Położyłem gips i zrobiłem mu przesadną fakturę gąbką:
Po wyschnięciu wyszlifowałem ten tynk tak, że przesadna faktura została tylko gdzieniegdzie jako dyskretny grzyb. Obstukałem gdzieniegdzie tynk a następnie całość pokryłem lakierem bezbarwnym lśniącym:
Chodziło o to, żeby naklejone murale miały fakturę starej zniszczonej ściany. Teraz kolej na murale. Wydrukowałem pierwszy arkusz:
I cały zniszczyłem na próbach nakładania. Głównym problemem było rozmazywanie się kalkomanii. Próbowałem kilkukrotnej impregnacji na przemian lakierem bezbarwnym akrylowym i do włosów. Ostatecznie po pocięciu murala na kawałki i naklejaniu po kawałku, wyszło tak:
Zostało już tylko tyle do naklejenia: