-
Liczba zawartości
617 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Wachmistrz
-
Tuszę, że to 1/48? Są już na tym forum od niedawna 2 fokkery dr.1. Pora żałożyć własną Jasta
-
Polecam krótki, acz treściwy artykuł pt. sklejka w polskiej wikipedii. Jest tam informacja również o sklejce lotniczej. Należy pamiętac, że nie jest to lity kawał drewna ze słojami, sękami itp. ale sklejone ze sobą, supercienkie tasmy forniru, gdzie wszelkie nieprawidłowości są usuwane i uzupełniane fragmentami o pożądanych cechach (bez sęków). Zatem regularnośc słojów jest zaklócona. Jak piszą, w większości sklejka lotnicza jest z brzozy, z tego więc wynika barwa drewna. Klej, impregnaty i czas mogą przyciemnić nieco barwę powierzchni. Uwzględniając skalę, myślę że nie należy przeginać ze szczegółowością odwzorowania, żeby nie otrzymać efektu szafy trzydrzwiowej o pięknym deseniu, ze skrzydłami i silnikiem.
-
Co prawda porzuciłem 1/72 na rzecz 1/48, ale ze względu na ciekawy temat będę przyglądał się warsztatowi. Tylko proszę, niech Kolega obstaluje nowy aparat , inaczej warsztat minie się z celem...
-
Bardzo zgrabny model samolotu złotych lat lotnictwa. Moim skromnym zdaniem efekt psuje cieniowanie kadłuba "po wręgach". Optycznie skraca samolot i zniekształca sylwetkę.
-
Bardzo wysmakowana kolekcja. Przyznam, że wcześniej nie słyszałem o samolotach Gabriela.
-
O, to to! Syjam, Panie, Syjam wiedziałem, że coś na C
-
Świetne zdjęcie grupowe. To chciałem zobaczyć Ciekawym suplementem do tej kolekcji byłaby maszyna w barwach któregoś z satelitów Japonii: Mandżukuo lub Cejlonu. Chyba nawet ktoś wypuścił Hayabusę w barwach tego ostatniego państewka (niesamowita aberracja hinomaru z wkomponowaną sylwetką słonia). Albo: któryś z późnieszych typów w barwach po kapitulacji. Japończyccy musieli zamalować hinomaru i wstawić w to miejsce zielony krzyż na białym kwadracie, jeśli dobrze pamiętam. Jednak nie sądzę, żeby Hasegawa proponowała taką wersję
-
No tak, terminy nie zostały dotrzymane. Dla usprawiedliwienia dodam, że przebrnąłem przez naprawdę trudne sytuacje, np. kiedy na wszystkich trzech płatach naniosłem już piękne fokkerowe mazy, prysnąłem je wszystkie naraz sprayem... tyle że nie bezbarwnym tylko srebrnym. Małe przeoczenie To opóźniło prace o kilka tygodni. Potem były przygody z białym lakierem, który tworzył pajęczynkę na stateczniku poziomym - też poszedł do rozpuszczalnika. Śmigło kąpało się ze dwa razy. W końcu znalazłem własną metodę. Bez użycia emalii olejnej. Najpierw akryl Tamiya - buff - dwie warstwy. Potem taśma maskująca. Na to akryl revella - brąz. Po zdjęciu masek dziubdzianie suchą pastelą o różnych odcieniach brązu, ochry, czerwonego itp. Na to jeszcze samodzielny filtr zrobiony z lakieru akrylowego bezbarwnego i kropelki beżowego i pomarańczowego. Na koniec bezbarwny ze spraya, kalka i znów bezbarwny. Trochę to czasochłonne, ale taką pierwszowojenną technikę wypracowałem, żeby uniknąc olejnych rozpuszczalników w domu. Naciągi mnie też bolą. Może wrócę do tego tematu i poprawię, jak nabiorę wprawy. Na koniec jeszcze dodam, że złamałem jeden zastrzał, jak już siedział na modelu, przed wklejeniem płata głównego. Po naprawie i zaszlifowaniu złamałem drugi raz w tym samym miejscu. Stąd ten wstęp o rozpaczy....
-
@Banny dzięki za komentarz. Moja epoka też to nie jest, hehe, pierwszy raz zmierzyłem się z Wielką Wojną. W sumie to bardzo wygodna epoka, bo nie było standaryzacji kolorystycznej i wiele elementów było w kolorach naturalnych. Zatem pole do popisu dla lubiących "koloryzować" . O "sztywnych naciągach" myślałem. Ostatecznie spróbowałem z nitką i żyłką i wyszło tak sobie. Może spróbuję przepalanek następnym razem. Na razie jednak wezmę się za coś bez linek. @marek d - może przekaz, że ogólnie jestem zadowolony z modelu, się nie przebił , ale w pamięci mam wszystkie te etapy, gdy myślałem że nie skończę. Poza tym jestem świadomy mankamentów tego modelu. Konstrukcje z I. wojny były bardzo proste, a każdy niemal element widoczny dla modelarza. Dlatego wbrew wielu opiniom, że I. wojna to działka dla doświadczonych i odważnych, uważam, że jest to dobry punkt wyjścia dla kogoś, kto zaczyna lub powraca do przygody modelarskiej. W każdym razie to dobry test cierpliwości
-
Witam! Przeglądam forum od ponad pół roku. Kiedyś parałem się modelarstwem, ale na początku lat 90tych zaprzestałem. Chciałbym przedstawić owoc moich zmagań z materią po długiej przerwie: model Fokkera Dr.I w nowej dla mnie skali 1/48 firmy Revell. Podczas pracy zmierzyłem się z nowymi technikami, jak gruntowanie, farby w sprayu, akryle, blaszki, płyny do kalek. Model robiłem z przerwami od października. Podczas prac zaliczyłem chyba każdą modelarską wpadkę (zagubienie czy złamanie części, zła nawierzchnia malarska do zmycia, klej na powierzchni modelu itp.) i każdy rodzaj modelarskiej frustracji (miotanie przekleństw, rozpacz czarna, wołanie "po co mi to było?"). Zresztą, wszystkie niedostatki warsztatu można wyczytać z modelu jak z książki. Zgodnie z oczekiwaniami, nie wyszły mi linki i naciągi - zawiodłem się na nici modelarskiej 0,3 mm, która nie reagowała na bodźce termiczne i była zbyt sztywna. Żyłka też okazała się za gruba. Oprócz suszarki spróbowałem dwa razy rosyjskiej ruletki z modelem nad świeczką, ale to nie na moje nerwy. No i własne braki warsztatowe. Model zagruntowany Mr. Surfacer 1000 w sprayu. Malowany pędzlem akrylami Revella i jednym akrylem Tamiya (buff). Elementy białe i czarne sprayami Tamiya. Do kalek set vallejo (dziwnie się zachowywał, matowił nabłyszczoną powierzchnię) i sol Modelmaster. Blaszki dokupilem od eduarda (wypraski są właśnie tej firmy) oraz parta (imitacja szwu pod kadłubem). Weathering suchymi pastelami. Lakier bezbarwny na wierzch - spray Tamiya. Jedna zgubiona część (płoza pod skrzydłem) dorobiona z drewna. Fokker Dr.I Dreidecker jest samolotem na tyle znanym, że nie będę sadził tu opisów. Wybrałem wersję oferowaną przeez Revella jako alternatywną do "czerwonego barona". Jest to maszyna nr. 556/17 używana na przełomie 1917/18 r. przez Ludwiga "Lutza" Beckmanna w 6. eskadrze I. pułku myśliwskiego (Jasta 6/JG I). Była to pierwsza jednostka myśliwska, w której służył Beckmann (od grudnia 1917 do końca lutego 1918). Nie odniósł w niej żadnego zwycięstwa. Został przeniesiony do Jasta 48, a następnie do Jasta 56, której został dowódcą po odniesionych 8 zwycięstwach. Podczas drugiej wojny zrobił karierę jako dowódca grup lotnictwa transportowego. Oznaczenia i malowanie: Napotkałem tylko jedną wiarygodną fotografię tego samolotu, lecz z późniejszego okresu, gdy służył w Jasta 5. Revell sugeruje malowanie zielenią typu "ławka w parku". Zdecydowałem się na standardowe malowanie w "mazy". Wybrałem kolor nato olive jako dopuszczalny. Pod mazy położylem "buff" tamiyi dla imitacji płótna. Powierzchnie dolne nr 56 (lichtgruen) z dodatkiem 06 (teerschwarz). Oznaczenia Jasta 6 - biało-czarna zebra - były dostępne jako kalki, ale zrobiłem je sam sugerując się fotografiami (pasy szersze niż w kalce). Kłopoty sprawiła strzała na kadłubie - zatarte nieco oznaczenie poprzedniego pilota - dla osiągnięcia efektu musiałem zamazać jakoś regularny raster na kalce. Model ogólnie dał mi w kość. Mogłem wybrać spitfire'a ... Zdjęcia archiwalne: 1. pilot. 2. samolot By wachmistrz1 at 2012-02-19 Zdjęcia modelu: Zabawa w fotografie z epoki: Pozdrawiam!
-
Fokker Dr.1 /Revell 1:48 - Rittmeister von Richthofen
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Dr. I to wypraski Eduarda, tylko Revell wlał w formy plastik we wściekłym czerwonym kolorku, co znakomicie utrudnia pracę. Spad i Albatros chyba też czeskie, ale nie jestem pewien. -
Fokker Dr.1 /Revell 1:48 - Rittmeister von Richthofen
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Wszystko super, ale po dokładniejszej lustracji pozwól, że się czepnę: 1. śmigło - zdaje się, że wziąłeś to drugie z wypraski (część nr 4). To nie jest śmigło Axial, tylko Garuda. W sumie dopuszczone jako alternatywa, ale chyba nie było go w Dr.I 425/17. Właściwe jest to proste, część nr 1 (widać na zdjęciu, które poprzednio zamieściłem). 2. Statecznik poziomy / ster wysokości. Też chyba wziąłeś ten drugi, od wersji F.1 - egzemplarzy serii próbnej testowanych w JG.I w sierpniu 1917 roku. W Dr.I statecznik i ster wysokości tworzyły razem linię prostą na krawędzi natarcia, a tu jest łuk. Lotki na płacie głównym są dyskusyjne, bo Revell w instrukcji podaje jako właściwe te, które były używane we wcześniejszych egzemplarzach. Wydaje mi się, że wybrałeś dobre (części 2 i 5), choć w instrukcji zaznaczone jako zbędne. Twój model fajny, ja wciąż dłubię przy swoim. Dzięki za przypomnienie wątku! -
Super! podziwiam technologię i czystość produkcji. Modele japońskich samolotów to było marzenie ściętej głowy w czasach słusznie minionych. Chętnie bym zerknął na Twoją gablotę, te wszystkie duplexy i triplety pewnie ciekawie się prezentują
-
modele Zoukeimura. Tylko popatrzcie
Wachmistrz odpowiedział Darthradi → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Kiedyś tak sobie myślałem, że modelarstwo dojdzie w końcu do punktu, gdy firmy oferować zaczną po prostu kompletnie zdetalowane mini samoloty. Widać, ze w skali 1/32 jest to już możliwe. Za kilka lat pewnie zrobią coś takiego w 1/48. Pozostaje znaleźć surowiec równie plastyczny i bardziej wytrzymały niż plastik, żeby można było "pocienić" ścianki, zastrzały itp. Juz teraz jest pewnie tylko kwestią ceny zaprojektowanie np. całości blach pokrycia jako blaszki fototrawionej (ktoś próbował?) + wewnętrzne elementy nośne (dźwigary, kratownice, większe wręgi) z plastiku lub sklejki. Sorry, puściłem wodze fantazji -
Oto fotka. Wydaje mi się, ze tamiya to bardzo dlikatna farbka. Na fotce widac bardziej niż w realu, ze przyczyna byla niezmyta akrylowa, ktora dala nierówną powierzchnię. Chyba, że się mylę...
-
Czy ktoś z Kolegów ma doświadczenie ze spreyami Tamiya? Ostatnio próbowałem prysnąc niewielką płaską powierzchnię sprayem "matt white" i farba zamiast zaschnąć równomiernie, utworzyła na powierzchni jakieś żylaste struktury. Powierzchnia była wypolerowana i odtłuszczona, farby używałem podobną techniką jak wcześniej surfacera gunze 1000 (nałożył się gładko). Możliwe przyczyny: - za dużo tej farby prysnąłem - malowałem w pomieszczeniu dość chłodnym (ale chyba cieplejszym niż 10 stopni C) - wcześniej tą powierzchnię próbowałem pokryć pędzelkiem akrylem dla artystów, który potem zeszlifowałem, bo tworzył smugi. No i właśnie go nie zmyłem, tylko spolerowałem całą powierzchnię na gładko. Ale reakcja z suchym już akrylem chyba niemożliwa? Sugestie i porady mile widziane.
-
Potwierdzam. Sam próbowałem niedawno z taką farbką (biała). Po kilku warstwach nadal były prześwity, a powierzchnia zaczęła nabierać faktury betonu. Na szczęście łatwo dało się to zmyć.
-
To jest ciekawe zagadnienie, widać dojrzałe podejście do tematu. Ja właśnie wracam do hobby po chyba 17 latach, nie jest jeszcze przesądzone czy na dobre. I chyba wpadłem w taką pułapkę doskonałości, do tego dr.1 (1/48) sprowadzam blaszki, szperam po necie w poszukiwaniu detali już od wrzesnia, wszystko to się ślimaczy, bo dostawy też się opóźniają (mieszkam za granicą). Ale to jet kwestia do pogadania może na priv. pozdrawiam
-
Banny, podoba mi się Twój styl i niewymuszone podejście do modelarstwa. Przy tym sprawa jest poparta solidnym warsztatem, który ja dopiero odnawiam po latach (zmagania z fokkerem dr.1 nie mają końca ). Zazdroszczę też czasu, który możesz poświęcić na il modelismo, co przeklada się na częste publikacje. Ja w przeliczeniu mam kilkanaście minut dziennie. Nie będę się bawił w detaliczne oceny modelu, bo są tu lepsi spece. Według mnie daje dobre pojęcie o oryginale, nie próbując go udawać i pozostając dobrze wykonanym, ale modelem własnie. Mnie się podoba. Na marginesie: z fw-189 kojarzy mi się pojedyncza misja w grze "il-2 sturmovik", ktora polegała na zestrzeleniu migiem-3 właśnie "ramy" na dużej wysokości. Moje ówczesne doświadczenia (myslałem że potłukę komputer!) potwierdzają Twoje historyczne ustalenia ze wstępu . pozdrawiam Wachmistrz
-
Ładna robota, czyściutki i estetyczny do nieprzyzwoitości. Wczesne kalki z Techmodu pamiętam, mój stareńki Hs-126 z Italeri też ma taką. Kurczę, to niemieckie w PRL też sprzedawali? Ja pamiętam rzut Matchboxa do CSH w 1983, wtedy same alianckie były oraz mig-21. Pamiętam ceny: 450 zł za mały model i chyba 550 zł za duży (tzn. np. A-20 havoc albo Mosquito)... Później były wznowienia, ale już tak nie śledziłem sprawy.
-
Fokker Dr.1 /Revell 1:48 - Rittmeister von Richthofen
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Czołem, dzięki za podpowiedź. Właśnie wyszperałem taki zwój kabla. Z tą linką to chodziło mi o odcinek biegnący od płata do kadłuba koło karabinów, gdzie widoczna jest zdwojona linka z dwóch stron (Twoje ostatnie kolorowe zdjęcie). Nie widziałem żadnego śladu szpachlowania, a zdjęcie jest na sporym zbliżeniu, więc powinno być widać, gdybyś nawiercił. Wątek ze śrubami też widziałem, ale zawsze lepiej spytać, czy ktoś nie wymyślił czegoś prostszego -
Fokker Dr.1 /Revell 1:48 - Rittmeister von Richthofen
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Oczywiście, w Twoim poście nie ma nic o Brownie, nie wynika też z niego wersja z zestrzeleniem w powietrzu. Dlatego nie traktuj tego fragmentu jako polemiki, czy cóś. -
Fokker Dr.1 /Revell 1:48 - Rittmeister von Richthofen
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Witam, pieknie wykonany model. Kolega odebrał mi wątek! Od sierpnia męczę się z przygotowaniami do budowy tego zestawu (powrót po kilkunastu latach do hobby). Juz nawet ruszyłem, tylko po przeprowadzeniu studiów zdecydowałem się na drugą wersję oferowaną przez revella. Teraz czekam na blaszki Eduarda - nigdy nie próbowałem tej techniki. Podziwiam Kolegi warsztat, zwłaszcza wykonanie naciągów ze śrubami rzymskimi. Po przeskalowaniu pi razy drzwi wychodzi, ze w modelu powinny mieć długość pomiędzy 2-4 mm! Można spytać o technikę wykonania, i jakiego rodzaju nitki Kolega użył do naciągów? A co z linkami lotek - czy obyło się bez dziurawienia górnego płata? Ja niestety przewierciłem, bo nie wymyśliłem jeszcze, jak lepiej naciągnąć te linki. Jeśli chodzi o wersję malowania, to zdania są podzielone. W internecie można znaleźć informację, że 425/17 został pomalowany na czerwono fabrycznie - był to egzemplarz wykonany specjalnie dla MfR. Dlatego jednak był cały czerwony. Spory dotyczą rodzaju krzyży. Zdaje się, że najbardziej ugodowa jest wersja, że 425/17 wyglądał tak jak na instrukcji Revella pomiędzy styczniem a marcem 1918 r. Nowa wesja krzyży została naniesiona pomiędzy marcem a kwietniem, tak że do ostatniego lotu MfR ruszył już z Balkenkreuzen i białym statecznikiem pionowym. Inny zacięty spór (dyskusja na Aerodrome!) dotyczy kwestii, czy ten czerwony to był 425/17 czy może 477/17. Dla mnie jest to trochę jałowa dyskusja modelarskich purystów. Obecnie również uznaje się, że to nie Brown zestrzelił MfR w powietrzu, ale ugodziła go celna kula wystrzelona z ziemi przez australijskiego żołnierza. W każdym razie gratuluję wykonania. Jak się uporam ze swoim 556/17 (pewnie około grudnia), to może ośmielę się go pokazać w galerii. pozdrawiam -
Mam pytanie. Pewnie odpowiedź jest gdzieś na forum, ale dotąd nie znalazłem: Jak zmyć z modelu kilka warstw nałożonych już i zaschniętych akryli? Po kilkunastu latach przerwy wziąłem się "treningowo" za Fokkera Dr.1. 1/48 revella. Pomalowałem wnętrze, lecz się pospieszyłem - wykonany "risercz" ujawnił, ze położyłem zły kolor. W dodatku nie wyszła mi imitacja drewna (jest tam taki trójkątny fragment) - za późno zobaczyłem tutorial na forum Da się to jakoś zrobić, nie uszkadzając modelu? Kadłub to dość zasadnicza część... Acha, maluję akrylami revella.
-
Samoloty wielopłatowe - pytania i odpowiedzi...
Wachmistrz odpowiedział Grzegorz → na temat → [L]Warsztat
Witam, Wlaśnie zacząlem Fokkera Dr.I Revella (przepak Eduarda) 1/48. Nie jestem specjalistą od wielopłatów, ani I wojny, to jest w ogóle pierwszy po latach model (powrót do żródeł ). Zatem celem projektu jest odnowienie nawyków, wprawy itp. Troche z konieczności planuje go robić z pudła, bez blaszek (nie mam dostępu i musiałbym sprowadzać z Polski, a nie chce mi się czekać). Przewiduję, że największe trudności sprawią mi naciągi i mocowanie płatów, żeby zachować osie. Model ma czerwone ramki, co jest koszmarem (mieni się w oczach), więc zacząłem od zagruntowania części kolorem Mittelgrau Revella. Kolor wnętrza trochę zmodyfikowałem w oparciu o tą farbę, w kierunku niebarwionego płótna. Maluję pędzelkami * ). Planowana jest wersja Czerwonego Barona. Jak się nauczę wkładać fotki, to może otworzę wątek na warsztacie.
