Skocz do zawartości

Wachmistrz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    625
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Wachmistrz

  1. Na widok tych fotek ożywają wspomnienia! Niektóre z modeli Twojego Taty sam sklejałem (Si-204, spitfire, Mig-15UTI, P-61), a inne (np.MB-200) oddałem za darmochę synowi kolegi kilka lat temu. Było tam parę rarytasów, ale nie wiedziałem wtedy, że jeszcze wrócę do modelarstwa.
  2. Bardzo malownicza maszyna! Może zdążysz z galerią na 11 listopada? W galerii porób trochę zbliżeń na detale. No i nie zapomnij o tym drugim, co gdzieś się zagubił w warsztacie.
  3. Jak tak patrzę na te wypraski, to nostalgicznie staram się sobie przypomnieć, jakie to części zawierał pamiętny zestaw mikro 1/144 ze spitfirem.
  4. Extra! Śruby i naciągi malujesz po termicznym naprężeniu? Pytam, bo też mnie to czeka, a z naciągami mam jakąś traumę z dzieciństwa....
  5. Dornier w 1/48 to musi być kawał modelu! Większe obrazki rzeczywiście poprawiłyby odbiór i dały wrażenie skali. Bardzo podoba mi się malowanie i rys historyczny.
  6. Wachmistrz

    PZL-37 Łoś - model 1:1

    To kółko to dla wygody, żeby można było przetaczać Jak dojedzie na miejsce, to pewnie zdejmą. Można się jeszcze doczepić do kolektorów spalin i obrysu skrzydła (końcówki lotek wyprofilowane w oryginale, proste w modelu) i paru innych rzeczy. Ogólnie, nie jest chyba tak źle. To początek pewnego doświadczenia. Może ten Łoś zagra w jakimś filmie Oby nie na poziomie "Bitwy Warszawskiej"
  7. Wachmistrz

    PZL-37 Łoś - model 1:1

    http://lotniczapolska.pl/PZL-37-Los-z-PZL-Mielec,26617 Fakt, trochę go sobie uprościli. Hmmmm....co tu począć?
  8. Era Spitfire'ów nie mija ! Wersja griffonowska rzadko prezentowana. Ładny model, nawet pomimo nieco ograniczającej konwencji vintage. Masz jednak zacięcie muzealnika, ja bym chyba nie wytrzymał i spiłował te kołeczki w lukach podwozia . Przy malowaniu kamo coś chyba szarpneło Ci rękę. Na zdjęciach plamy mają bardzo łagodne faliste linie, na modelu są jakieś kanty i załamania (lewy profil, przejście kabina-skrzydło). Dobry pomysł z białym tłem - tutaj widac, że daje to szansę na w miarę poprawne oddanie kolorów i ułatwia odbiór modelu. Też chyba przejdę na "jasną stronę".
  9. Wachmistrz

    MIG-17PF, 1:72, Plastyk

    Nie znam się za bardzo na "rurach" ale model mi się podoba. Bardzo estetycznie i starannie sklejony. Nie chciałeś delikatnie zapuścić linii podziału blach, żeby wyrównać nieco kontrast z dość brutalnym konturem hamulców aerodynamicznych?
  10. Wachmistrz

    MiG 21 MF Plastyk 1/72

    Model wygląda oldskulowo. Malowanie na srebrno pędzelkiem jest zawsze ryzykowne. Pmiętam, że jedyny raz, gdy byłem zadowolony z efektu, to było użycie emalii srebrnej lub aluminium humbrola. Niestety, nie pamiętam numeru. Siadała cieniutką warstwą i nie zostawiała smug. spróbuj doświetlić nieco zdjęcia i eksponowac model na jednym dużym arkuszu papieru. Naprawdę poprawia to odbiór. Nie wiem, skąd pochodzą formy Plastyka. Kiedyś czeski KP robił niezłego Miga-21. Jest to jeszcze w obiegu?
  11. Koledzy, dziękuję za wpisy i zaglądnięcie do galerii. Co do osmaleń, to kwestia gustu Chciałem jakoś ożywić ten jednostajny nieco model. Poza tym, sam przyrządzam łosze i filtry, bazując na barwniku akrylowym i opóźniaczu. Nie używam farb olejnych. Czasem zbyt szybko zaschnie i uzyskuję efekt mocniejszy od zamierzonego (bardziej chciałem, żeby to były przebarwienia metalu niż osmalenia). Nie wiem też, jak to wyszło, ale na żywo "osmalenia" są bardziej widoczne, jak się patrzy na model pod kątem, patrząc prostopadle, są słabiej widoczne. Może to przez nieco grubszą fakturę lakieru nakładanego spreyem. W każdym razie podoba mi się ten efekt. @Banny, w podanym przeze mnie wydawnictwie też są inne fotki, np.ta: Jedno trzeba przyznać, samolot był względnie czysty. Trochę mnie poniosło Dodam też jedno zdjęcie kabiny (trudno sfotografować): Jestem nieco zawiedziony, ze nikt nie zauważył małego żartu kolorystycznego wykonanego na tym modelu. Może ktoś jeszcze dostrzeże...
  12. Przedstawiam moją trzecią produkcję 1/48: Historia: Pierwszy izraelski Spitfire powstał w lipcu 1948 r. w warsztatach pod Tel Avivem jako składak z części znalezionych na wrakowiskach RAF w Palestynie oraz z "pozyskanych" w tym czasie spitfirów egipskich. Samolot oblatano w lipcu 1948 roku i oznaczono D-130. Razem z drugim składakiem D-131 brał udział w misjach myśliwskich i rozpoznawczych. W listopadzie 1948 roku został pozbawiony uzbrojenia i wypolerowany do naturalnej barwy metalu. Otrzymał nowe oznaczenia: czarną "10", numer ewidencyjny 2001, ster kierunku w biało-czerwone pasy i "anioła śmierci" 101 dywizjonu na osłonie silnika. Od tej pory wykonywał tylko zadania rozpoznawcze. Mimo tego, że był składakiem, samolot rzadko doznawał awarii i cieszył się wśród pilotów dobrą reputacją. Przetrwał do 1951 roku, kiedy uległ pożarowi na ziemi. W tym czasie Izrael dysponował już flotą ok. 90 spitfire zakupionych w Czechosłowacji i Włoszech. Korzytałem z publikacji Alexa Yofe "Spitfire Mk. IX in the Israeli Air Force Service 1948-1956" oraz artykułu "Izraelskie supermarine spitfire" w Lotnictwie 1/2011. Model: Wykorzystałem model spitfire IX "American Aces" Italeri. W budowie wykorzystałem także żywiczną kabinę i fotel True Details, zostawiłem jednak zestawową wręgę pod tablicę rozdzielczą, co spowodowało pewne kłopoty. Dodałem też tablicę rozdzielczą oraz niektóre drobiazgi z blaszki Extratech. Wykonałem tez niewielkie modyfikacje, na podstawie fotografii lub opisów, jak np. charakterystyczne dla PR.XI otwory kamer w kadłubie. Nie sposób było jednak ustalić w 100% cech tej hybrydy kilku wersji Spitfire'a. Malowanie sprejami Tamiya, mniejsze elementy pędzelkiem farbami Revell Aqua. Kalki Techmodu (jeśli ktoś chce kalki do wersji egipskiej, to zapraszam). Wykonałem wersję nieuzbrojoną "Black 10", baza Hatzor, początkek 1949 r.
  13. Jak kładziesz te powierzchniowe kalki ze spiralką na skrzydła, to na goły plastik, psikasz podkład, czy tylko błyszczący lakier?
  14. Pamiętaj, że 425/17 był nowym samolotem. Dostarczono go do jednostki w styczniu lub lutym 1918 r. a został zniszczony w kwietniu. Nie przesadź ze śladami eksploatacji (chyba że wykonujesz w wersji "po ostatnim locie" . W pierwszym poście napisałem: . Oczywiscie pomyłka. Zginął 21 kwietnia 1918 roku. Dyrektywa o zmianie krzyzy też była z marca 1918 roku.
  15. ad1. osłona w kolorze czerwonym. Nie było osłon srebrnych. Oryginalnie były malowane na kolor zielonooliwkowy, w jednostkach malowano je na kolory eskadry - w Jasta11 był to czerwony, w Jasta6 - czarny itd. ad2. cały płatowiec w kolorze czerwonym. ad3. nie wiem. Zależy, jakim jesteś szczególarzem. Trudno jest ustalić kolor samolotu sprzed niemal 100 lat. Są w necie dyskusje gości, którzy analizują rzekome skrawki płótna z tego fokkera itp. Ja bym się zadowolił standardowym czerwonym, zróżnicowałbym tylko kolor na elementach metalowych (bardziej intensywny)i płóciennych (mniej intensywny). Ale to ja... ad4. spód czerwony! ad5. to wie tylko duch Manfreda von Richthoffena i ekipy, ktora przygotowywała samolot. Wiadomo, ze ten samolot był wykonany fabrycznie cały czerwony ze starymi krzyżami. Po marcu 1918 we wszystkich samolotach sukcesywnie przemalowywano krzyże na belkowe. To kwestia Twojego wyboru jednej z interpretacji. Stanu faktycznego i tak nie odtworzysz. ad6. Jeśli będziesz robić wersję ze starymi krzyżami, to raczej statecznik czerwony. Jeśli z nowymi - nie wiem Gdzieś widziałem profil z białym statecznikiem. Ten krzyż starego typu na stateczniku był dość duży. Przemalowywano w ten sposób, że wyrównywano białe ramiona krzyża od miejsca najszerszego ku środkowi i potem w ten sam sposób wyrównywano czarną część. więc możliwe, że pociągnięto na biało cały statecznik i wyrównano czarne ramiona.
  16. Banny, dzięki! Czuję się jak na koncercie życzeń Pustynne kolorki oczywiście się różnią od autentyków, ale tzw. harmonia kolorów sprawia, że i te "ręcznie" dobrane są do przyjęcia. Ten P-24, bliska memu sercu konstrukcja, trochę grubawy i przykrótki, ale pięknie mieści się w konwencji tamtej epoki, ukazując twórczy wysiłek modelarza. Jest prawda czasu i prawda ekranu, a ten stanowi zapis tamtych trudnych czasów, prawda... Szkoda, żem tak daleko od domu, pstryknąłbym też jakieś fotki, chociaż moja kolekcja uboższa i po części rozdana.
  17. A od czego tłumacz google? Pod planszą, która zamieścił letalin, jest tekst mówiący własnie o tym, że fotografie greckich hurricane są czarno-białe i slabej jakości, dlatego trudno mieć pewność, czy np. te kołpaki w barwach narodowych Grecji były przez cały czas, czy tylko okresowo. Proponuję przyjąć interpretację Banny'ego za dopuszczalną wobec słabości materiałów dowodowych. Albo obstaluj sobie drugi kołpak pomalowany na biało. Będziesz wymieniał, jakby co .
  18. Przeglądnąłem sobie fotki na stronie POLEMIKI AEROPORIA (kocham tą nazwę ) i, kurczę, nie wiem. Wszyskie widoczne tam kołpaki przy samolotach są jakieś ciemnawe takie.
  19. Model jak zwykle ładny i poprawny, ale zdjęcia (!) , normalnie przeskok jakościowy. Pięknie zbalansowane kolory, ostrość jak żyleta. Przy okazji takie pytanie - czy były w ogóle przypadki malowania wnęk i wnętrz osłon podwozia hurricanów lub spitfirów na interior green, czy był to kolor tylko wnętrza kabiny?
  20. Rzuć Pan jakąś staroć na ząb. Ludzie czekają...
  21. Najlepiej wyjść od numeru maszyny. Najpopularniejsze samoloty MfR to 425/17 i 477/17. Ale i tutaj są dyskusje, na którym odbył swój ostatni lot. Ogólnie, standardy są następujące: Standardowe malowanie fokkera Dr.I: od dołu turkusowy, nieco zgaszony (fokker turquise), od góry mazy w kolorze zielonooliwkowym (fokker green) nanoszone pędzlem (stąd mazy) na impregnowane płótno. elementy metalowe, czyli osłona silnika i panel przed pilotem - też fokker green, lecz jednolity. Tarcze kół - fokker green, intensywny na obrzeżach, blaknący ku środkowi. Wszystkie samoloty Jasta 11 - jednostki MfR - miały czerwone elementy, najczęściej osłony silników. samoloty Richthoffena: 152/17 - samolot w standardowe mazy fokkera, dół standardowy turkusowy, górna powierzchnia górnego plata, osłona silnika, zastrzały oraz tył kadłuba i stateczniki - czerwone. Chyba najciekawszy kolorystycznie samolot MfR. 425/17 - ten samolot prawdopodobnie wykonano specjalnie dla MfR i w fabryce w Johannistal pomalowano na czerwono. Statecznik też czerwony. Krzyże patee, czyli taki niemiecki żelazny kreuz. MfR zginął w kwietniu 1917, a w marcu weszła dyrektywa o zmianie wzoru krzyża na balkenkreuz, czyli prosty krzyż belkowy. Dlatego przyjmuje się, że samolot MfR miał w kwietniu już przemalowane oznaczenia (są opinie, że nie wszystkie), tzn. czarne belkowe krzyże. 477/17 - prawdopodobnie też cały czerwony, ale malowany w jednostce. Do sprawdzenia. Tyle co wiem. Na pewno są lepsi znawcy. pozdrawiam
  22. Wachmistrz

    DH2 Airco 1:32 Roden

    Powiem tak: z płytkiej kolega nie wyszedł . Jak ktoś się sprawdził w jetach, to i z naciągami da radę. Gratuluję świetnego modelu.
  23. Heinkel He-51 jest mocno naciągany
  24. Fotografie proszą się o lepszą jakość. Najlepsza jest ostatnia, inne prześwietlone lub przekłamane barwy. A szkoda, bo model wart jest obejrzenia. Na szczęście mogłem prześledzić "mękę twórczą" autora w wątku warsztatowym .
  25. Jakie ślady eksploatacji? Przecież człowiek pisze, że nie wykonał, bo samolot nie był eksploatowany w ogóle. Ciekawa jest informacja o materiałach, z których zbudowano samolot. Nie wiem, czy różnicowałeś jakoś to pokrycie blachą stalową od aluminium? Na fotkach nie ma różnicy w odcieniach, tak samo jak płócienne stery i lotki - chyba szare powinny być od spodu. Ogólnie model interesujący, z cyklu ciekawostek lotniczych - seryjny samolot dla samobójców. Kamikaze to jedno, ale ta koncepcja...brrr
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.