Skocz do zawartości

Wachmistrz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    625
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Wachmistrz

  1. No właśnie jakoś tak znajomo wygłądał mi ten model, a to stary Matchbox przecie! Bardzo miły zestaw do skladania. W tej konwencji dałbym sobie spokój z czernieniem i brudzeniem. Ale i tak wyszło sympatycznie, nieco retro. Zastanawiam się czy te kalki Revella to nie jakieś SF. W Matchboxie było malowanie RAF z tym samym serialem K7984, lecz uzupełnione o inne elementy graficzne: żółto-granatowe oznaczenia 73. dywizjonu w 1938 r. A tutaj ta zielona "trójka". Hmmmm....
  2. Hehe, pudełko zawiera m.in. "Big Hog'a". A to już Twoja działka Banny, czyż nie? Warsztat chętnie pooglądam, F4U chodzi mi po głowie, zwłaszcza z kabiną bird cage. Ale to w dalszej przyszłości, jeśli w ogóle...
  3. To może już lepiej "smiert faszistam" Model bardzo przyjemny, gratuluję, choć sesja z neutralnym tłem dałaby lepszy efekt.
  4. Od dawna się zbierałem, żeby wyrazić tu uznanie. Piękna kolekcja, szczególnie wielopłaty z początków lotnictwa polskiego. Pod zdjęciem jednego z Nieuportów chyba jest zły podpis "Curtiss P-40E".
  5. Model bardzo mi się podoba, zresztą jak wszystkie Twoje prace. Tym razem niespodziewanie efektownie wyszły zdjęcia na kolorowym tle. W związku z P-39 krótka refleksja wspomnieniowa: pierwszy raz zetknąłem się z tym samolotem i jego modelem Revella chyba w 1983, gdy kolega z klasy nabył go w sklepie wysyłkowym z Pruszkowa (ogłoszenia były w Skrzydlatej Polsce) za jakąś bajońską sumę chyba 1500 ówczesnych złotówek. Mnie na to nie było stać i mogłem tylko popatrzeć: Pamiętam, że zafascynowały mnie wtedy te samochodowe drzwi, przednie podwozie i silnik z tyłu. Pod koniec lat 80-tych nabyłem vacuformę P-39 firmy Miniplast: lecz po wstępnym ścieraniu zarzucilem ten projekt, gdyż nastapił wysyp modeli zachodnich. I tak nie skleiłem tego ciekawego samolotu
  6. Bardzo ładny samolot! Zgadzam się z Mikołajem co do cieniowania, z tym że tylko na stateczniku poziomym i sterze wysokości. Jest nieco za grube. Na pozostałych powierzchniach jak dla mnie jest OK. Wiem, że nie jest prosto osiągnąć ten efekt i tym bardziej doceniam. Ja próbuję bez aerografu, co jest nieco uciążliwe i efekt odbiega od Twojego. Podoba mi się ta złamana biel / szarość kadłuba. Za model molti gratulazioni! Widzę, że ciągniesz temat lotnictwa włoskiego z I wś. Chwali się! Sam znalazłeś to malowanie, czy Eduard pokpił sprawę i nie dał pelnych oznaczeń? Napisz może na PW, jakie kalki masz do wykonania. Ja też muszę sam zrobić numerację do Albatrosa C.III. Może razem zmierzymy się z tematem?
  7. Jest trochę niekonsekwencji w postawieniu tematu. To jak ma być: samoloty konstruowane "przez Polaków" czy "na ziemiach polskich"? Zdefiniuj "ziemie polskie"? Co ma z Polską wspólnego Fokker D.VII produkcji OAW w Pile (poza faktem nabycia pewnej ich liczby przez Polskę po 1918)? Czy w 1918 były to ziemie polskie? Jakim "polskim akcentem" wyróżniały się Focke-Wulfy produkowane podczas 2. wojny w Poznaniu, poza tym, że pewnie wykorzystywano tam polskich robotników przymusowych? Czy przedwojenny szybowiec Grunau Baby z Jeżowa Sudeckiego to konstrukcja polska? A Hanna Reitsch (urodzona w Jeleniej Górze) czy Manfred von Richthoffen (urodzony w Świdnicy) to polscy piloci? Obawiam się, ze takie postawienie kryterium dałoby w rezultacie długą listę konstrukcji przeważnie niemieckich oraz pełną listę konstrukcji polskich. Jaki w tym sens? Sensownym ogranicznikiem wydaje się kryterium zasięgu państwowości polskiej w danym okresie, ale wtedy otrzymujemy banał, tzn. po prostu polskie konstrukcje lotnicze. Ciekawy może być temat "polscy oblatywacze i ich samoloty" lub "zagraniczne konstrukcje polskich inżynierów". Interesujący mogłby być też "początki lotnictwa na ziemiach polskich". Wydaje się jednak, że wszystkie te tematy już doczekały się swoich opracowań, poza tym z modelarskiego punktu widzenia są to informacje uzupełniające ogólną wiedzę, bez wpływu na samo wykonanie modelu.
  8. Hm, ciężko coś powiedzieć. Samolot w ciemnej kolorystyce trudno jest dobrze obfotografować "z ręki". Fotki są niedoświetlone i nieostre, nie widać detali. Widać za to lekkie niedomalowania w obrębie kół / felg. Niektórzy koledzy na forum będą mieć pewnie więcej do powiedzenia, bo robili model samolotu DeLonga i to chyba z tego zestawu. No, ciekawe jak sobie poradzisz z P-61, bo to i model rzadki na forach, i trudny
  9. Wachmistrz

    P-40 N Eduard 1/48

    Ciekawe! Nie wiedziałem o takim zastosowaniu zbiorników. Jak widać, człowiek uczy się przez całe życie. W takim razie gratuluję oryginalnego detalu (ostatnio modnie nazywanego "smaczkiem")
  10. Wachmistrz

    P-40 N Eduard 1/48

    Model ma tak zmęczoną powłokę, że sam się zmęczyłem oglądając ją. Mam kłopot z oceną, bo z jednej strony wiadomo, że wymaga to nakładu pracy i wprawy modelarskiej, co należy docenić, a z drugiej smutno się patrzy na tak sfatygowany płatowiec. Czy ten odwrotnie przytwierdzony zbiornik paliwa (tyłem na przód) to ma tak być, czy chodzi o pomyłkę?
  11. Nieco mroczna prezentacja ciekawego modelu. Podoba mi się wykonanie, chociaż aż tak do pełna pewnie bym go nie tankował. PS. Tą galerię należy oglądać w połączeniu z warsztatem. Masa pracy i znawstwa ukryta jest w niewidocznych detalach.
  12. Załóż Bracie wątek w odpowiednim dziale, gdzie będziesz wałkować ten temat i tam podyskutujemy. Na razie kilka danych wyjściowych: -Brown był dowódcą 209 dywizjonu RAF (do 1 kwietnia 1918 był to 9 dywizjon RNAS), któremu propagandowo przypisano zestrzelenie Richthoffena. Camele były malowane dość standardowo, a piloci brytyjscy nie mieli takiej swobody w kolorystycznym upiększaniu swych maszyn jak niemieccy. Sprawdź zatem kolorystykę Cameli + oznakowania 9 dywizjonu RNAS + to, co wiadomo o Brownie i jakaś średnia Ci wyjdzie.
  13. Heh, sympatycznie, vintydżowo Trzeba było nakleić wszystkie kalkomanie, tzn. te małe flagi RFN i cywilną rejestrację D-FMBB też. Z tymi oznaczeniami wojennego egzemplarza i tak z niego nie zrobisz, a model repliki to sympatyczna koncepcja na wspólne klejenie z małżonką Też popełniłem ten model, ale na początku lat 90-tych i przerabiałem na F-4.
  14. Czy przypadkiem "Czerwony Baron"?
  15. Dr.I w 1/72 jest chyba nieco większy od pudełka zapałek. Ładnie sklejony model. Te nieliczne naciągi to gotowe części w modelu, czy sam je wykonałeś? Myślę, że można je pociągnąć na czarno lub stalowo-szaro. Jak znam Revella, to pewnie wypraski też były czerwone, co wcale nie ułatwia malowania, nawet tym samym kolorem. Dobrze, żeś go za bardzo nie ubłocił. Chyba krzyż na kadłubie jest nieco za bardzo z tyłu (pozioma belka nie powinna zachodzić pod statecznik), a numer seryjny jest nieco za duży, ale to wina kalki. Co następne? Może Sopwith Camel, coby Fokker miał godnego przeciwnika?
  16. Podziwiam zwłaszcza szczegóły silnika, uzbrojenia i kabiny wykonane w 1/72. Ciekawa interpretacja z tymi mazami. Czyli to było oryginalne niemieckie malowanie późnych D.VII? zawsze myślałem, że na skrzydłach była lozenga, a tylko kadłub przepłótnili. Mógłby ktoś tu przy okazji podać najważniejsze różnice między wersjami D.VII produkowanymi przez OAW, Alb. i Fokkera (czy to to samo co wersja F?)?
  17. Wygląda na to, że tzw. mainstreamowe konstrukcje masz już niemal przerobione. Jakie plany na przyszłość - osobliwości, prototypy, czy też nowe malowania konstrukcji znanych znanych i lubianych?
  18. Od czasu Ju-87G przeżywasz Banny istną pasję twórczą. Samoloty niemieckie są wymagające i to służy Twojemu warsztatowi. Zdjęcia nie znają skali, dlatego zanim się przyczepię do washa itp. staram się uświadomić, że te nieliczne ubytki mają po 1 mm długości, co w realu jest niezauważalne. Ta Dora jest rzeczywiście świetnie wykonana i zaprezentowana. No i wstrzeliłeś się niemal w rocznicę wydarzenia!
  19. Heh, dzięki za sympatyczne komentarze! No i tyle wspomnień, bo więcej modeli z tamtych czasów nie zachowało się. Właściwie, to nie było dużo więcej. Szczyt mojej modelarskiej aktywności przypadał na lata liceum i pierwszy rok studiów. Potem jeszcze pod koniec lat 90-tych usiłowałem odświeżyć stare hobby, ale nic z tego nie wyszło. Podarowanego przez przyjaciół Fw-200 Condor Revella skończyłem na pomalowaniu śmigieł i wnętrza. Dopiero już dojrzałym będąc i ożenionym szczęśliwie jakoś się zebrałem i tym razem zaskoczyło. Zmieniłem skalę na 1/48 - bardzo odpowiednia dla 40-latka Chcę też wypróbować nowe techniki, jak blaszki, surfacery itp. cuda, których kiedyś nie było (albo nie w takiej postaci). Staram się też sięgać do okresów historycznych i samolotów, którymi wcześniej się nie interesowałem. Na razie wygląda to nieco chaotycznie . Poniższe modele były już prezentowane na forum, także to tylko przypomnienie: Luty 2012. Fokker Dr. I, Revell, http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31749 Czerwiec 2012. PZL P.24A, Mirage Hobby, http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=33516 Październik 2012. Spitfire hybryda, Italeri, http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=34746 Grudzień 2012 (w Galerii od 01.01.2013). Fokker D.VII, Eduard, http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=36136
  20. Aktualizacja (jak mawia klasyk ): Silnik BMW po przeróbce na Mercedesa, a Fokker OAW w trakcie konwersji na Fokkera Fokkera
  21. Przełom roku skłania do wspomnień i podsumowań. W Święta odwiedziłem dom rodzinny, gdzie zachowały się jeszcze moje modele sprzed 20 i więcej lat. Trochę je odkurzyłem i posklejałem, co się dało, niektórym amputowałem zwiotczałą antenkę czy inną goleń . Nie były to modele wybitne, może nawet niezbyt dobre, jednak składane z pasją i starannością, na jaką wówczas było mnie stać. W mojej rodzinnej Jeleniej Górze jedynym dostepnym w latach 80-tych źródłem pozyskiwania modeli był sklep CSH. Tam rodzice kupowali mi Plasticardy i KP, a później ja sam produkty Matchboxa i inne. Prezentowane poniżej modele powstawały w latach 1984-92. Wszystkie malowane pędzelkiem, farbkami olejnymi dla artystów, które dostawałem od Taty. W liceum pożyczałem też humbrole i revelle od kumpla modelarza, który miał ciotkę w RFN i w związku z tym dostęp do Eldorado. A oto galeria tych nadgryzionych zębem czasu staroci, wszystkie 1/72, lata produkcji w przybliżeniu: 1984. Jak 1M ZTS Plastyk, - malowany farbkami artystycznymi 1985. Ił-2m3, ZTS Plastyk, - humbrole i farbki artystyczne 1985-86. Ła-7, KP - humbrole i farbki artystyczne 1985-86. PZL 37B Łoś, ZTS PLastyk w olive drab - humbrole i farbki artystyczne 1985-86. Gloster Gladiator I, Matchbox, narty i kalki z modelu Hellera. 1984-85. Hurricane IIc, Matchbox - humbrole i farbki artystyczne 1984-85. Mosquito Mk.30, Matchbox - humbrole i farbki artystyczne 1986-87. Spitfire LF.IXe, KP, Humbrole 1987 P-61A Black Widow, NOVO, czarny humbrol, wnętrza - moje wizje ZC. Wtedy słyszałem tylko, że wnętrza malowano na żółto i zielono. Po 1989 wyjechałem na studia i zacząłem tworzyć kolekcję bardziej świadomie i z wykorzystaniem dostępnych już akcesoriów, jak szpachlówka, którą lubię używać do dziś. Niestety, w miarę postępów w nauce ubywało czasu na hobby, któremu poświęcałem się już tylko w weekendy, coraz rzadziej i rzadziej... 1989-90. F6F-3 Hellcat, Matchbox 1991-92. F4U-1 Corsair, Heller 1991. Henschel Hs-126, Italeri 1991. Bf-109 F-4, przeróbka z G-6 Hellera, kalki Techmodu 1992. Bf-109 E3, Academy (kalki Techmodu, jeszcze stara interpretacja oznaczeń Wicka. Jak widać, głównym tematem były samoloty 2. wojny, ale próbowałem też swych sił w odrzutowcach: 1986. pakistański Mig 19, KP 1988-89. Harrier Gr.3, nie pamiętam firmy. Moja jedyna przygoda w vacu. Nie wytrzymałem zapylenia. 1990. Mig 21, KP, kalki Techmodu, malowany jakąś dziwną włoską srebrzanką. Nie zachowały się: Spitfire IX i Mustang IV Matchboxa - skończyły jeszcze w latach 80-tych jako modele testowe. Inne: Mig-15 UTI z KP, F-5 Freedom Fighter Matchboxa, A-4 Skyhawk z ESCI - przehandlowałem w zamian za zestawy niesklejone. Letov S.328 z KP po prostu zniknął. Jeszcze kilka lat temu stał na półce, a teraz go nie ma Całą furę modeli zalegających w pudełkach podarowałem synowi kolegi dopiero w 2006 roku, gdy postanowiłem zrobić nieco porządku w starych szafkach, przekonany że modelarstwo mam już za sobą... I to był koniec okresu młodzieńczego.
  22. @Mikołaj dzięki za pochwalę, którą sobie cenię. Wiesz, ja funkcjonuję jako modelarz "z doskoku". Dopiero przed rokiem wróciłem do tego hobby i jestem szczęśliwy że udało mi się w tym czasie zbudować 4 modele w nowej dla mnie skali 1/48. Swój warsztacik rozwijam i zwijam, kleję raczej wieczorami, czasem mam długie przerwy i nie mam za bardzo czasu na prowadzenie wątku warsztatowego, tym bardziej że to ja się uważam za uczącego się m.in z MW czy PWM. Ale tą sugestię traktuję jako komplement Co do szachownic, to są zdjęcia innych fokkerów D.VII, gdzie na dolnych powierzchniach jest właśnie taki "lustrzany" układ. Zrobiłem zatem "per analogiam". Tak zaleca też Techmod w swoich kalkach do D.VII (choć to nie wystarczająca rekomendacja ). edit: @Hadzi Po pierwszych zachwytach wychodzą babole. Na PWM już w drugim poście zostałem wypunktowany A więc to produkcja z Johannistal. Do tego czasu byłem święcie przekonany że to produkcja OAW z Piły, dlatego całość pasków pociągnąłem na błękitno. Dopiero tam mnie oświecili. No nic, już tak zostanie z tymi paskami. Mogę najwyżej zeszlifować ten jeden zbędny otwór wentylacyjny na lewej osłonie silnika, też zresztą błędnego, bo powinien być chyba Mercedes, a jest BMW (chociaż, jeśli to 15. eskadra - oni dostali chyba maszyny z BMW?).
  23. Bardzo ciekawy model! Cóż to za dama figuruje na godle? Kiedyś, jak sił starczy, zbudowałbym któregoś ze zdobycznych Nieuportów, ale w 1/48 chyba jest kłopot z kalkami. Samodzielnie takich godeł (byl chyba jeszcze diabeł i diana) nie dam rady zrobić. Także, gratulacje. LzS postaram się nabyć.
  24. @Krosto i @Kamil kalki HGW są bardzo cienkie i przeźroczyste. Dlatego prysnąłem powierzchnie, które miały iść pod lozengę (czyli praktycznie wszystkie ) białym sprayem tamiya. Na tą biel naniosłem ołówkiem rysunek wręg na kadłubie (próba narysowania czegoś na tych kalkach kończy się ich zdrapaniem) i na to już same kalki. Dla zabezpieczenia lozengi, naniosłem bezbarwny spray matowy gunze. W ten sposób starałem się odróżnić fakturę płótna od metalowych pokryw silnika, które pomalowałem lakierem półmatowym. @Banny Heh, człowiek nie wie nawet jaki jest odważny Ja nie posiadam aerografu, zatem oklejenie samolotu było dobrym wyjściem. Na pewno jest to żmudne i po jakimś czasie nudne zajęcie. Same paski wzmacniające kleiłem jakiś tydzień. Poza tym trzeba oszczędnie gospodarować kalkomanią, bo w arkuszu wystarczy tylko na jeden samolot. Granice błędu są niewielkie. Starałem się np. oszczędzać w ten sposób, że nie kleiłem lozengi pod szachownicami na skrzydłach, lecz zostawiałem tam białe miejsca. Dobrą tego stroną jest, że potem wzorek nie prześwituje. Z drugiej strony to bardzo czysta jest robota. W życiu nie budowałem modelu w tak schludny sposób jak tego Jest to pewien problem, ale założyłem, że nie będę "wymyślać" pozostałych łatek, a poprzestanę na delikatnym zaznaczeniu ogólnych otarć płótna w miejscach niewidocznych na zdjęciu. Sądzę, że w całości ta asymetria nie razi tak bardzo. Dzięki za komentarze!
  25. Witam w Nowym Roku! Przedstawiam mój czwarty model w skali 1/48, który skończylem 30 grudnia: Fokker D.VII w barwach polskiej 15.eskadry myśliwskiej z czasów wojny z bolszewikami 1920 r. lub bezpośrednio po niej. Stan prawdopodobnie po marcu 1921 r. Odrodzona Polska weszła w posiadanie ok. 50 Fokkerów D.VII na drodze zdobyczy (poniemieckie bazy lotnicze w Wielkopolsce) oraz transakcji kupna bezpośrednio od producenta: zakładów OAW w Pile, wówczas w granicach Rzeszy. Proceder ten nie był całkiem legalny, toteż samoloty te dostarczali drogą powietrzną niemieccy piloci "gubiąc drogę" z Piły i "omyłkowo" lądując na Ławicy. Z powrotem, po zainkasowaniu gotówki, wracali pociągiem . Inspiracją dla mnie była fotografia dość skromnie oznakowanej maszyny 22.04., w której pozował ppor. Antoni Bartkowiak. Na niej się wzorowałem budując swój model: Wykorzystałem zestaw profipack "Fokker D.VII (OAW)" Eduarda. Na spodzie kadłuba dodałem szew z blaszki Part. Model kryty w całości kalkomanią 5-kolorowej lozengi firmy HGW (w literaturze są rozbieżności czy była to lezenga 4- czy 5-kolorowa, ze zdjęcia wyszła mi 5-kolorowa, ale głowy nie dam). Tam, gdzie nie ma lozengi - malowanie pędzelkiem, jak zwykle akrylami Revella. Oznaczenia maszyny z kalki Techmodu. Przebudowałem przedział silnika, zastępując fikcyjne zestawowe mocowanie silnika nieco bliższą oryginałowi konstrukcją z rur (tutaj z igieł lekarskich i spinaczy biurowych ). W bloku silnika dodałem świece czy iskrowniki (na silnikach się nie znam ). Trudną operacją było odcięcie części pokrywy silnika. Na szczęście Eduard oferuje dwa kadłuby w zestawie i było na czym trenować. Drobnych uzupełnień wymagała też chłodnica - zestawowa jest płaskim elementem. Ścianki dobudowałem z blaszki od puszki po coli. Niektóre dźwigary zestawowe zastąpiłem genialnym materiałem: rurkami mosiądzowymi o mikroprzekrojach używanymi normalnie chyba przez modelarzy szkutników. Trafiłem na wątek na ten temat na MW i zakupiłem je, podobnie jak pręt aluminiowy 0,2 m, który wykorzystałem do niektórych cięgien. Poniżej fotka z etapu produkcji, przed zamknięciem kadłuba: Tutaj sam wózek, bez silnika: A tu już cały samolot:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.