Troszkę czasu minęło a postęp niezbyt zadowalający. Cały czas walczę z blaszkami na kioskach. Ale co ja tam będę bujać, sami zobaczcie:
Tak to wygląda na dziś, ale to jeszcze nie wszystko jest zamontowane. Brakuje między innymi wycieraczek na szybach forszotu. Ale to dopiero po malowaniu. Z całą stanowczością muszę stwierdzić że oprócz kłopotów ze wzrokiem (między innymi nie widzę pieniędzy) w bierki też nie powinienem już grać. Bardzo dużo czasu straciłem na dwie czynności. Pierwsza to szukanie drobnych części wyskakujących z pęsety. Też tak macie czy tylko ja jestem taką ofermą? Pytam się bo normą jest ogól a nie margines. Drugą był dobór farb. Pierwszą opcją były farby White Ensigne Model ale akurat out of stock a już mam dwie dostawy od nich podwieszone i płacić za trzecią wysyłkę a oni będą czekać aż skompletują wszystko i wyślą w jednej dostawie. Po długich godzinach poszukiwań wybór padł na vallejo. Na burty i szoty pale grey blue nr 907 na pokład light grey nr 990 a na lądowisko tamiya XF-20. Mogło by to być ciut ciemniejsze ale zrobimy efekt w pełnym słońcu. Jeżeli ma ktoś jakieś sugestie odnośnie farb proszę o uwagi. Jak jeszcze się okaże że jestem daltonistą to będę musiał mocno się zastanowić nad sobą. Na koniec przedstawiam mój wzorzec. Wprawdzie to Kirishima ale to siostra.
Pozdrawiam Stefan