Jump to content

stefan1965

Members
  • Content Count

    214
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by stefan1965

  1. Ten zestaw Flyhawk'a jest podobny do Lion roar'a.
  2. Lion roar http://www.modelwarships.com/reviews/pe/lionroar/ls350004-hood/lion-roar.html albo flyhawk http://hobby-space.com/Flyhawk-1700-fh-700020-rn-battlecruiser-hood-1941-for-trumpeter-P2660645.aspx i opcjonalnie drewniany pokład http://hobby-space.com/Hunter-W35027-1350-WWII-HMS-Hood-Battleship-for-Trumpeter-05302-P2822161.aspx powodzenia
  3. Śruba wbijana trzyma lepiej niż gwóźdź wkręcany. Chociaż chińskie wiertła wyginają się nieźle.
  4. Znam to z autopsji, jako że parę lat spędziłem na morzu. Najgorzej było u niemca, statki wiek 25+, co trzy miesiące dostawa farby ok. dwie tony i czterech marynarzy do wypaćkania tej farby. W przypadku flowerków, one rzeczywiście kadłuby miały zapuszczone gdyż mało czasu spędzały w porcie. A w porcie jest możliwość malowania części nawodnej burt. Pamiętam jeden motyw jak przez kilka miesięcy cały czas tak się składało że cumowaliśmy zawsze lewą burtą która była malowana kilkukrotnie a prawa wyglądała jak na flowerku. Zresztą u tego niemca był specyficzny system malowania. Na początku pokład na zielono następnie komiksy (zewnętrzne ściany ładowni) i klapy ładowni na ciemno czerwony, falszburty na szaro a na deser maszty na biało najlepiej przy wietrznej pogodzie. I oczywiście nie można było pochlapać wcześniej pomalowanych pokładów. Albo malowanie dużym wałkiem burt na dziesięciometrowym kiju. Tego się nie da opisać to trzeba przeżyć.
  5. Jeśli mnie pamięć nie myli to samych zatopionych było koło trzydziestu okrętów. Dawno temu czytałem ciekawą książkę o walkach o Guadalcanal ale to było tak dawno że niewiele pamiętam, a jeszcze ten mój niemiecki kolega (Alzheimer) wcale nie pomaga. Biorąc pod uwagę twoje plany to trzeba sobie co nieco przypomnieć i wtedy będę mógł się wymądrzać. Fajnie.
  6. Z tym czasem to tak jak u mnie ale nie mogę sobie odmówić popatrzeć na twój warsztat. Doginaj, doginaj...
  7. To nie Victory a Cutty Sark. W 2007 spaliło się całe śródokręcie. ńa szczęście dziób i rufa pozostały prawie nietknięte. Rekonstrukcję zakończono w 2012 i znowu statek może cieszyć oczy. A co do Victory to największe zmiany następowały krótko po wybudowaniu. Zmieniała się ilość dział. Po wodowaniu było równo 100 dział. Na początku XIX wieku ilość wachała się pomiędzy 104 a 106. Od 1808 do 1817 było 98, by w 1817 powrócić do 104. Za kluczowy rok jeśli chodzi o wszelkie remonty i rekonstrukcje przyjęto rok 1805. Bodajże w 1824 Victory został wycofany ze służby i służył jako Hulk. Już wszystkiego nie pamiętam gdyż minęło kilka lat od kiedy robiłem Victory a notatki poszły razem ze starym laptopem. Dosyć wiernie oddany jest model Hellera w skali 1/100. Szczególnie jeśli chodzi o olinowanie.
  8. Tak na pocieszenie. W 1805 roku w tym miejscu był normalny ambrazur. Wejście zostało dorobione w późniejszym okresie. Prawdopodobnie dopiero gdy Victory został ustawiony w suchym doku. A żółty najbardziej zbliżony odcień uzyskasz po zastosowaniu humbrola nr24.
  9. Jak powiadają moi koledzy z pracy. Late but not too late. Tylko czym ściągniesz te pokłady kurzu nagromadzone latami?
  10. Nie zapomnij zlecić brygadzie szklarzy wstawienie szyb. Chyba najprościej Clearfix-em Humbrola.
  11. Golenie brody odbywa się bez dokowania. Kilku "frogmanów" czyści część podwodną mniej niż godzinę. Oczywiście mówimy o WWII. A jak było w WWI tego nie wiem.
  12. Szydercza Gała chyba miał na myśli obcięcie dna a nie brudzenie Takie małe nieporozumienie z interpretacją słowa upitalać. A przeglądanie twoich warsztatów to duża przyjemność. Pozdrawiam Stefan
  13. Podstawka z cokolikami była w zestawie.
  14. Żeby nie wracać do tematu farfocli zrobiłem zdjęcia z innej perspektywy. Postęp nie jest powalający ale ostatnio znowu pracowałem trochę dalej od domu. Powklejałem nadbudówki, łańcuch kotwiczny, wymalowałem i wkleiłem koła ratunkowe oraz uzbrojenie. Prezentuje się to coraz lepiej ale do końca jeszcze trochę zostało. Przepraszam za tło ale nie dorobiłem się jeszcze czegoś co mógłbym używać za tło. Chyba że użyję narzuty na łóżko jeżeli to nie zostało opatentowane przy ogóreczniku. Mimo braku czasu podnoszę moje modelarstwo na wyższy poziom czyli kolekcjonerstwo. Ostatnio udało mi się nabyć to. Oczywiście dodatki droższe od modelu. Ten model występuje w trzech wersjach, Hikawamaru liner. Hikawamaru hospital i Heianmaru submarine depot. Różnice są niewielkie a mi się trafił hospital. Tu same okazje Concorde dlatego że ostatnio pracowałem na lotnisku w bazie amerykańskiej w Fairfort gdzie Concorde był oblatywany. Brasil maru to 700-ka - chcę spróbować (blaszki w drodze). A Cheng Kung ma zostać przerobiony na ORP Kościuszko lub ORP Pułaski. Dresden i Emden - bliżej nieokreślona przyszłość. Modele 20 funtów, blaszki do obu 80. Gablotka do Kongo oraz pokłady drewniane do Cutty Sarka w 1/96 które planuję użyć już niedługo do Thermopylae. Podsumowując plany mam bardzo ambitne oby czasu i umiejętności starczyło Ahoj Stefan
  15. Niestety nie należę do żadnego klubu. Czysta amatorka bez presji, ale z dużą dozą przyjemności. Mieszkam w Birmingham. B44 Pozdrawiam Stefan.
  16. Jak dla mnie bardzo intrygujące. Jestem bardzo ciekawy rozwiązań jakie zastosujesz. A dodatki do tego maleństwa wyglądają imponująco Bardzo interesujący warsztat się zapowiada. W czasie jak sam nie będę kleił to będę trzymał kciuki za ciebie. Pozdrawiam Stefan
  17. To już całkiem blisko końca. Co następne? Stefan
  18. Zgadzam się, ten nowy co kupiłem kładzie się fajnie ale tym poprzednim robiłem próbki i dawał taki sam efekt. Wychodzą pozorne oszczędności chciałem zużyć ten stary zanim zacznę nowy. Na kadłubie jest inny podkład i jest zadowalająco. Oczywiście zgadzam się że gdybym miał więcej doświadczenia na pewno bym coś pomyślał. Skopałem i będę musiał z tym żyć. Ale naprawdę gołym okiem nie wygląda to źle.
  19. No to działaj, będę podpatrywał gdyż taki sam czeka u mnie w szafie włącznie z blaszkami GMM. Brakuje mi tylko pokładu, czasu oraz weny. Może jak się napatrzę na twój to się napalę na ten model. Stefan
  20. Z doświadczeniem zdobytym na tym modelu to następny wyjdzie lepiej. Za farfocle winny jest surfacer ale to nie zwalnia mnie z odpowiedzialności za ten stan rzeczy. W realu to ich wcale nie widać. Jakby były widoczne to prawdopodobnie wyjąłbym z szafy następny model a temu podziękował za mile spędzony czas.Traktuję to jako kolejną lekcję modelarstwa. Nie wszystko idzie tak jakby człowiek chciał.
  21. I znowu ja. Coś tam powoli robię. Pomalowałem nadbudówki. Zresztą z tym malowaniem to był istny cyrk. Chciałem sobie uprościć i pomalowałem w pierwszej kolejności pokłady które następnie pomaskowałem w większości maskolem. Malowanie poszło sprawnie. Niestety farfocle okazały się nie do usunięcia. Zresztą tak samo jak maskol. Wyszedł brak doświadczenia, gdyż było za dużo detalu i w czasie usuwania maskolu usuwałem też relingi oraz inne ustrojstwo. Po prostu byłem tak sprytny jak kot moich sąsiadów co świeczkę zjadł a potem siedział w ciemności. Wklejona dziobowa nadbudówka. Przy połączeniach nie obeszło się bez szpachlowania. W międzyczasie testowałem wykonanie podstawki. Nie jestem do końca zadowolony z efektu ale nie wiem czy stać mnie na wykonanie czegoś innego i nie chodzi tu o finanse a o umiejętności. I przygotowane do pomalowania. I będę walczył dalej. Przepraszam za jakość zdjęć. Pozdrawiam Stefan
  22. Wojtek szkoda. Gdybym mieszkał w PL to bym odkupił go od ciebie. Mam nadzieję że pokonasz problemy i wkrótce otworzysz nowy wątek warsztatowy, czego gorąco ci życzę. Myślę że znajdziesz chętnego na dokończenie projektu. Powodzenia. Stefan
  23. tam przecież ciemno... i łatwo bardzo o ponowną kontuzję raną ciętą a więc wychodź i montuj pagodę Kongo ! Ale też dobrze widać i nie trzeba dzielić się popcornem. A ty Blacman znowu wpędzasz mnie w depresję. A dopiero co mnie trochę podleczyli. Deski z blachy?! Czuję się jak w latach siedemdziesiątych. Wtedy to było porypane. Kiełbasy z ryby, ryby z ziemniaków itd. Ale klimat był. I u ciebie też jest. Stefan
  24. Zoltan1 tak jak napisałeś model wart swojej ceny. Le Soleil i Victory od Hellera to najlepsze plastikowe modele żaglowców na rynku. Ale same się nie zrobią. Super efekt. Gratulacje.
  25. Gdyby nie kolega Blacman było by przyjęte przez aklamację a tak znowu nie wiesz co robić. Widzę że powoli oswajasz się z tą skalą a 1/2400 już na ciebie czeka.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.