Bardzo ciekawy temat - super wstęp
Przy okazji:
Nikołaj Nikulin we wspomnieniach (wydanych u nas pod tytułem "Sołdat") nawiązuje do swego tygodniowego pobytu w Szczecinie podczas drogi powrotnej do rodzinnego Leningradu. Nie podaje dokładnych dat pobytu w mieście ale pisze o pobycie w sowieckiej komendanturze, która "mieściła się w dużym murowanym budynku , dolne okna i wejście obłożone były cegłami i workami z piaskiem. Ze wszystkich stron budynek był opleciony drutem kolczastym. (...) (Podobno) poza plutonem komendantury w mieście nie było już sowieckiego wojska bo to już terytorium polskie. (...) (ale) nie było jeszcze też polskich władz. Za to przyjechali już spekulanci i wszelcy ciemni macherzy. (...) W dzień w mieście było cicho i spokojnie, lecz z nastaniem nocy zaczynało się coś niewyobrażalnego. Wszędzie rozlegała się strzelanina, słychać było krzyki, jakieś hałasy. Żołnierze z plutonu komendantury radzili nam nie wyściubiać nosa na ulicę. Drzwi komendantury zabarykadowano, przy otworach strzelniczych usiedli dyżurni obserwatorzy."
Dalej autor pisze o grasujących po mieście bandach składających się z "niedobitych faszystów, sowieckich dezerterów, Polaków, przestępców, angielskich szpiegów (!) i innych", a także o nocnym ataku na komendanturę który pomagał odeprzeć.
Przepraszam za tą przydługą dygresję - tak mi się przypomniało po niedawnej lekturze.
Siedzę już cicho i obserwuję postępy - powodzenia.