Kolejna odsłona figurkowych zmagań będzie o zmywaniu farby ze starych figurek. Wobec idiotycznej decyzji Games Workshop o zmianie materiału do odlewania figurek bohaterów z białego metalu na żywicę, zmuszony jestem polować na niektóre wzory odlane w metalu na Allegro. A tam trafiają się takie cuda jak poniższy Daemon Prince do armii Chaos Space Marines. Poklejony jakimś dziwnym klejem, nieoszlifowany i popaćkany farbą. Trzeba było to ochydztwo zmyć przed ponownym złożeniem i obróbką
Pierwsza faza zmywania to zmywacz do farb akrylowych firmy Wamod zmieszany w proporcjach 1:2 z rozpuszczalnikiem Nitro. Ten specyfik wlewamy do słoika i do tej mieszaniny wrzucamy figurkę. Zakręcamy słoik, zawijamy w folię (powstały płyn śmierdzi przeokropnie) i odstawiamy na jakieś 2 dni leżakowania
Po w/w czasie otwieramy okna i przystępujemy do przelania zawartości słoika wraz z figurką do miseczki (szklana, metalowa, ceramiczna, byle nie plastiki). Bierzemy pansetę i szerszy pędzel z twardego włosia (mój zrobiony jest z czarnego syntetycznego włosia rodem z miotły, dostępny w każdym papierniczym). Papierowe ręczniki się przydadzą do wycierania, a jakiś nożyk, skalpel lub inne ostre ustrojstwo pomoże usuwać resztki kleju i szczególnie oporne kawałki farby.
Elementy z miseczki trzymamy pensetą, a pędzlem ścieramy resztki farby, które po kąpieli powinny łatwo schodzić. Pamiętajmy by ścierać to pędzlem w dół, by nie opryskać wszystkiego wokoło kropelkami tego płynnego obrzydlistwa Widać na foto jakie gluty się zrobiły z kleju (podejrzewam, że to klej polimerowy)
Po wszystkim wycieramy elementy w ręczniki papierowe. Po takich zabiegach elementy są nieco tłuste, więc kąpiemy je w rozcieńczonym płynie do mycia naczyń. Efekt końcowy jest na tyle pozytywny, że można malować, a po położeniu podkładu nie będzie różnicy między wyczyszczoną a nową figurką