No i po zakończeniu poważniejszego projektu niemodelarskiego (o dziwo zdążyłem z terminami do końca roku ) przyszła pora na zabranie się poważnie za nasz nieszczęsny krążownik liniowy ubity w 1941 przez wschodzące, skośnookie słoneczka
Podkreślam, że to mój pierwszy model okrętu i wszelka pomoc jest mile widziana
Na początek wywaliłem plastikową korytko-podstawkę i zastąpiłem ją frontem od stuletniej szuflady z domu pradziadków - po oczyszczeniu, zabejcowaniu i dodaniu tabliczki oraz mosiężnych stópek pod kadłub, model będzie się na tym prezentował dużo lepiej niż na plastikowym syfie z pudełka.
Potem przymiarka oszlifowanych pokładów na sucho, pasują znakomicie (nie będę używał drewnianego pokładu w tym modelu, oglądając pomalowane pokłady na konkursie w Gdańsku-Osowej uznałem, że umiejętny dobór farby i wash-u pozwala na niezły efekt końcowy)
Okleiłem okolice katapulty taśmą maskującą, żeby nie zeszlifować faktury desek i po wstępnym ścięciu plastikowych prowadnic "ogoliłem" pokład w tym miejscu, teraz pora na analizę dokumentacji i instrukcji Trumpka oraz Flyhawka odnośnie dalszych kroków i ewentualnych elementów do golenia