Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Doklejona sonda do tankowania, trzeba było lekko doszlifować do niej końcówkę dziobu. Zabieram się za malunki. Na razie kontrolnie czarny podkład AK. Drobne poprawki będą niezbędne, a docelowo podkład będzie trochę kombinowany - tam gdzie ciemniejsze barwy - czarny, kolorowy spód -jasnoszary albo nawet biały, żółty, niebieski i czerwony muszą być soczyste. Pod srebrny przód pójdzie GX2, a poniżej zestaw farb, jakich zamierzam tu użyć (będzie kolorowo): Vallejo tylko na dysze silników.
  2. Fotele wklejone, oszklenie zamontowane. Trochę gimnastyki było potrzebne, ale w sumie myślałem, że będzie gorzej. Decyzja o zamknięciu kabin była podyktowana grubością oszklenia - dziwnie by to wyglądało, niby szkło pancerne o grubości circa 10 cm. Nie chce mi się wycinać masek (zwłaszcza, że kupne są już w drodze), więc poczekam pewnie kilka dni z malowaniem. Podłubię przy podwoziu.
  3. Super!
  4. Pryśnięte podkładem i dopasowane fotele przymierzone do kabin, jest OK. Hamulce aerodynamiczne wklejone w pozycji zamkniętej. Trochę zabawy przy tym było. Ciekawe, jak też będzie pasować oszklenie - w razie czego zrobię osłony kabin w wersji otwartej - żywiczne fotele wręcz do tego zachęcają. Koła i piasty też dostały podkład.
  5. Coś wykombinuję z ramek, plastructa i cylindrów od Waltera Skody, bo głównie o te cylindry się rozchodzi, w zasadzie tylko tyle będzie widać. Zdjęcia mam, wygląda prosto.
  6. Jednak trochę sobie utrudnię. Odciąłem przód, żeby pocienić ścianki okapotowania silnika, zwłaszcza raziły mnie te zasklepione wyloty z boku i na spodzie. Brnąc w sukces, otworzyłem też przód, do środka trafi choćby zgrubna replika silnika, który będzie widoczny przez wlot powietrza. Dojechały kalkomanie. I coś, co ułatwi pracę.
  7. W sumie wóz często zmieniał nazwę: - Porsche Typ 100 - początkowa faza projektowania do marca 1941 r - VK 3001 (P) - od 6 marca 1941 r - Pz.Kpfw.VI von Porsche - od 13 marca 1941 r - Pz.Kpfw.VI (Porsche) - od 24 kwietnia 1941 r - Pz.Kpfw.Typ 100 - od 19 maja 1941 r - Gerät 4501 (P) - od 1 lipca 1941 r - Pz.Kpfw. Leopard - od 1942 roku Źródło: http://aviarmor.net/tww2/tanks/germany/vk3001p.htm Dzięki za komentarze
  8. Dzięki za komentarze. Na zawieszeniu jest mniej tych jaśniejszych tonów, których zresztą nie wyciągnęło światło - chciałem uzyskać efekt taki, że na górze już podeschło, a na dole jeszcze nie. A co do rozjaśnień - trochę modulacji robiłem, w sumie trzy tony szarości, jakoś nie umiem się przekonać do mocniejszego kontrastowania barw. Może następnym razem?
  9. Terenowe pojazdy marki Porsche nie są pomysłem powstałym w XXI w. Już w latach 30-ych XX w. pojawiły się takie wozy, co jeszcze ciekawsze – wykorzystujące napęd hybrydowy. Pod koniec 1939 r. z inicjatywy prof. dr Ferdinanda Porsche rozpoczęto program opracowania nowego, ciężkiego (na ówczesne standardy) czołgu o masie 25-30 ton, którego uzbrojenie miała stanowić armata Kw.K. 7,5 cmL / 24 lub Kw.K. 10,5 cm. 5 grudnia 1939 r. pierwsze obliczenia nowego projektu wykonał inż. Karl Rab, a następnie 9 grudnia 1939 r. powstał szkic nowego czołgu i przystąpiono do przygotowania dokumentacji rysunkowej oraz wyboru ewentualnych kooperantów. Pod koniec marca 1941 r. wyłoniono głównych dostawców elementów nowego wozu: • Krupp - kadłuby • Steyr - silniki benzynowe chłodzone powietrzem (jeden ze znaków rozpoznawczych firmy do dziś) • Siemens-Schückert - komponenty elektryczne (pojazd miał być bowiem hybrydą spalinowo - elektryczną) • Reichswerke-Hermann-Göring A.G. (dawniej Škoda) - zawieszenie Krupp dostał zamówienie na trzy kadłuby, z czego powstał tylko jeden. Jeszcze w początku 1941 Krupp zaproponował opracowanie wieży z armatą 8,8 cm Kw.K. L / 56. Oprócz kół napędowych i napinających zawieszenie składało się z sześciu amortyzowanych wózków zamocowanych w kadłubie na wałkach skrętnych. W wózkach zamontowano podwójne koła jezdne o średnicy 700 mm. Do tego dochodziły dwie pary rolek podtrzymujących, po jednej parze z każdej strony. Rolki i koła jezdne wyposażono w gumowe bieżniki. Ten układ później powtarzał się w podwoziach czołgów i dział samobieżnych konstrukcji Porsche. Napęd zapewniał zespół spalinowo-elektryczny składający się z dwóch 10-cylindrowych, chłodzonych powietrzem silników Porsche typ 100, których moc przekazywana była na parę prądnic Siemensa. Energia elektryczna wytwarzana przez prądnice zasilała zaś parę silników elektrycznych, po jednym przy każdym z kół napędowych. Co ciekawe, układ działał dość dobrze, aczkolwiek uproszczenia konstrukcji związane z napędem elektrycznym (przeniesienie napędu) owocowały komplikacjami całości układu, które w warunkach frontowych musiały okazać się niemożliwymi do pokonania. Wyprodukowano jeden egzemplarz prototypowy z "miękkiej" stali, jeden drewniany model wieży i nadbudowę testową. Prototyp był używany głównie do badań hybrydowego napędu spalinowo-elektrycznego. Dokładna data ukończenia prototypu nie jest znana, ale prawdopodobnie testy uwiecznione na kilkunastu fotografiach miały miejsce około października, może listopada 1941, na co wskazują nieliczne bryły topniejącego śniegu i rozmokły teren prób. W tym samym czasie jednak trwały już prace nad jeszcze cięższym VK 45.01 (P), który miał stać się Tygrysem, a ostateczne został Ferdynandem/Elefantem. Program VK 30.01 (P) został zatem anulowany. W późniejszym okresie na prototypie zamontowano dźwig. W takiej formie wóz służył – jak się wydaje z nielicznych zdjęć w tej konfiguracji – jako pojazd warsztatowy. Model firmy Hobby Boss przedstawia projektowaną uzbrojoną wersję czołgu, mimo że w rzeczywistości wieży z uzbrojeniem nigdy nie zamontowano. Zbudowanie modelu pojazdu w wersji testowej wymagało samodzielnego wykonania nadbudowy, płyty czołowej z okienkami, osłon wylotów powietrza z przedziału silnikowego, dodatkowego nawiewu wentylacyjnego za nadbudową oraz okrągłych uchwytów do zamocowania liny holowniczej. Usunąć należało także mocowanie anteny radiostacji. Lina produkcji Eureka XXL. Ogniwkowe gąsienice okazały się trudne w złożeniu, każde ogniwo wymagało szlifowania i dopasowywania do sąsiadujących, a poziom ich wykonania i tak pozostawiał sporo do życzenia. Do tego nie pasowały do koła napędowego. Ostatecznie zatem wykorzystałem gumowe gąsienice z zestawu Sturer Emil Trumpetera, do którego i tak kupiłem Friule. Poza tym budowa modelu nie nastręczała trudności, a spasowanie części okazało się bardzo dobre. Malowanie farbami MR Paint mieszanymi „na oko”, brudzenie różnymi pigmentami, błotami, olejami Ammo MIG, AK, Vallejo. Subtelne otarcia wykonałem grafitem AK. Stara szkoła, jak to mówią. Tak powstał model pojazdu prototypowego, testowego, nieuzbrojonego i na dodatek prawie praktycznego. Pozdrawiam Hubert
  10. W latach osiemdziesiątych wszystkie moje modele malowałem farbami olejnymi podbieranymi ojcu, który malował obrazy w ramach swojego hobby. Rozcieńczane rozpuszczalnikiem dobrze się sprawdzały i schły nawet szybko, tylko czarny pamiętam, że schnął tygodniami. Rodzice nie mieli kasy na prawdziwe farby modelarskie, zresztą w rodzinnym Rzeszowie to chyba tylko pod hala targową można było cokolwiek dostać, SH była raczej nędznie zaopatrzona. Ech, młode lata
  11. Hubert Kendziorek

    J1N1 Fujimi 1:72

    No, jak to, przecież jest na zdjęciu, i podłoga i zgrabne foteliki. Wystarczy, pamiętam modele w których był tylko fotel, ba nawet takie bez otworu na kokpit, z głową pilota wystającą z kadłuba ? Jeden z fajniejszych japońskich samolotów, mam dwa w magazynie, tyle że większe. Kto wie, może też jednego rozgrzebię? Kibicuję.
  12. Rajstopa na rurę od odkurzacza i jeżeli część jest na podłodze, odkurzacz powinien ją wyssać z jej zakamarków. Ile części tak znalazłem, nie zliczę.
  13. Przyjechały kalkomanie od Hannants. W tydzień od zamówienia, jak za starych dobrych czasów. I maski na brzuszek nawet są w zestawie :).
  14. Dobra robota!
  15. Zaklejona wnęka centralna na podwieszenia, usunięte otwory na mocowania pylonów. Zamówiłem do niego jeszcze maski na Ukrainie, zobaczymy jak szybko dotrą.
  16. Marnee sząse ? Na razie zaszpachlowałem otwory na pylony zbiorników. CF miała gładki brzuszek i latała blisko. Dziób wyprostowany, wkleiłem też osłonę radarów.
  17. No to zostaje tylko paczkomat i magazyn poza siedzibą główną ?
  18. To, jak widzę, powszechny problem. Ale ja tłumaczę się tak, że to jest inwestycja (te, które trzymam na strychu i w garażu) oraz lek na nerwy (te, które trzymam, zrobione lub w budowie, w jaskini zaanektowanej po córce, która poszła na swoje). Heller, to może i porządna firma, ale z ich stareńkimi modelami bywa różnie - tu akurat przyjemne zaskoczenie.
  19. Naszła mnie chęć na coś małego i łatwego, co można będzie szybko postawić na półce. Padło na: W jeden wieczór udało się doprowadzić do takiego stanu: Zadziwiająco przyjemne detale i jakość wyprasek, a także spasowanie części, biorąc pod uwagę producenta, skalę i wiek modelu. Malowanie będzie jedno z tych, francuski kamuflaż albo Vichy. Chyba, że kalkomanie nie dojadą, wtedy pewnie polski egzemplarz z CWL Lyon Bron.
  20. Po przyglądnięciu się zdjęciom zauważyłem, że dziób jest krzywo. Trzeba było rozkleić, wstawić kliny z Hipsu z jednej strony i poprawnie zamontować, teraz schnie klej i szpachlówka. Jak oszlifuję, to wrzucę fotki. A ponieważ wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że bombowy Mirage nie wyląduje w śmietniku, postanowiłem nieco go ubogacić. Fotele, koła, sonda do tankowania, dadzą fajny detal, na którym (mam nadzieję) będzie można zawiesić wzrok i odwrócić go od mydlanej reszty. Zamówiłem też kalkomanie, które mogą sprawić, że podwieszenia staną się zbędne. Source: Syhart Decal
  21. To cyjanoakryl. Gładko tam jest, jak pupa niemowlęcia.
  22. Moim zdaniem kluczowe jest przymierzenie przed klejeniem. Jeżeli jedna z połówek ma zwichrowanie, może pomóc wklejenie rozpórki lub kilku + paski ustalające. Np. tu rozpórka wyrównująca poziom powierzchni na dwóch elementach oraz pasek ustalający położenie górnych krawędzi klejonych połówek kadłuba. Drugi sposób, to klejenie na raty, z wykorzystaniem zacisków, itp. No i oczywiście prostowanie pod wpływem ciepła, jak już wyżej napisano. A jeżeli już za późno, można wkleić paseczki polistyrenu o odpowiednio zmniejszającej się grubości, potem wyrównać szpachlą i papierem ściernym do skutku, ale to już może być droga przez mąkę, zwłaszcza gdy są tam linie podziałowe do odtworzenia.
  23. Te pokrętła w kokpicie nacinałeś ręcznie? Takie drobinki? Jak? Przegroda też wyszła super.
  24. Dzięki! Do finiszu jeszcze daleko, u mnie to musi potrwać. Trzeba obskoczyć ze dwadzieścia innych rozgrzebanych modeli. Szlifowania ciąg dalszy. Zobaczymy, co wyjdzie po podkładzie, spodziewam się poprawek. Niepotrzebnie szpachlowałem ślady po wypychaczach w komorach podwozia - i tak na postoju klapy są zamknięte.
  25. Samolot szczególnej urody, nie przeczę, ale modelu z czystym sumieniem polecić nie mogę. Nie wiem, czy nie łatwiej wystrugać coś ze starego Hellera, nie robiłem go. Ale chodzi za mną w 1:48, mimo że też zabytek. Ciąg dalszy szpachlowania i szlifowania. Doklejone kilka drobiazgów, wloty powietrza (o dziwo, pasują), deflektor nad dyszami. Dziób napakowany ołowiem. Zaszpachlowałem też jamki skurczowe na sterach i klapach. Trzeba było nieco podeprzeć, a i tak bez szpachli się nie obyło. I dwie fotografie z dziobem i statecznikiem przyłożonymi na sucho. Piękna maszyna. Trudno zmieścić go w kadrze na roboczym tle do zdjęć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.