Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam do galerii. Pozdrawiam Hubert
  2. Arsenal de l'Aéronautique to francuska, państwowa, wojskowa wytwórnia lotnicza założona w 1936 roku w Vélizy-Villacoublay na bazie dawnych zakładów należących do firmy Breguet. Litery VG w oznaczeniach samolotów zakładów pochodzą od pierwszych liter nazwisk Michela Vernisse'a, który był inżynierem stojącym na czele wytwórni i Jeana Galtiera, głównego konstruktora. VG-36 stanowił wersję rozwojową VG-33, kolejny prototyp w obiecującej nowej linii myśliwców, która powstała pod koniec lat trzydziestych we Francji. W porównaniu do VG-33, prototyp VG-36 miał niższą, szerszą i dłuższą obudowę chłodnicy z poprawioną aerodynamiką i dłuższą osłonę kabiny, zapewniającą lepszą widoczność dla pilota. Główną jednak zmianą był mocniejszy silnik: Hispano-Suiza 12Y-51. Zachowana została natomiast drewniana konstrukcja kadłuba, usterzenia i skrzydeł. Zmiany te sprawiły, że osiągi maszyny uległy znaczącej poprawie i były w zupełności porównywalne do wszystkich najlepszych seryjnych myśliwców tamtej epoki (od Dewoitine D.520 był szybszy o 60 km/h). VG-36 został wyprodukowany tylko w jednym prototypowym egzemplarzu, który nie był uzbrojony. Podczas niemieckiej ofensywy maszyna została przebazowana do Société des Avions René Couzinet w Levallois-Perret (planowano produkcję tego typu samolotów w tej właśnie fabryce), gdzie została zniszczona. Ogólna charakterystyka: Pierwszy lot: 14.05.1940 Masa własna: 2 010 kg (4 431 lb) Masa startowa: 2 900 kg (6 393 lb) Rozpiętość: 10,8 m (35ft 5,19in) Długość: 8,64 m (28ft 4,16in) Wysokość: 3,3 m (10ft 9,91in) Powierzchnia skrzydeł: 14,00 m2 (150,69 sq ft) Obciążenie powierzchni nośnej: 207,143 kg / m2 (42,43 lb / sq ft) Rodzaj silnika: Hispano-Suiza 12Y-51 dwunastocylindrowy silnik wyposażony w sprężarkę, w układzie V, chłodzony cieczą, o mocy startowej 735 kW (986 KM) i mocy maksymalnej 808 kW (1085 KM) Śmigło: trójłopatowe, o stałej prędkości Pojemność zbiornika paliwa: 400 l (88 galonów UK) Maksymalna prędkość: 590 km/h na wys. 7 000 m (366,6 mph na wys. 22 966 ft) Prędkość przelotowa: 524 km/h na wys. 3 800 m (325,6 mph na wys. 12 467 ft) Prędkość wznoszenia: 14,4 m / s (2 834,6 ft / min) Pułap: 11 000 m (36 089 ft) Zakres: 1 100 km (683,5 mil) Uzbrojenie: jedno działko 20 mm (0,79 cala) HS-404 zamontowane w osi śmigła z zapasem 60 nabojów i cztery karabiny maszynowe 7,5 mm (0,295 cala) MAC M-34-39 zamontowane na skrzydłach, z zapasem po 500 nabojów na lufę [jedyny prototyp nie był uzbrojony]. Model Azura, produkcja roku 2000, odświeżona w 2010. Typowy dla tego okresu i tej marki standard: nieco mydlane części wtryskowe, dużo ładniejsze żywiczne, kabinka formowana próżniowo. Nie da się ukryć, że nie jest to model łatwy w budowie, szpachla i materiały ścierne są niezbędne w dużej ilości, podobnie jak cierpliwość. Moje zmagania z trudną materią można zobaczyć w wątku warsztatowym. Komentującym dziękuję za pomoc i doping. Malowany zestawem kolorów "autentycznych" Hataka i Lifecolor. Cieniowanie i brudzenie washami i pigmentami Mig i AK - delikatne, ta maszyna nie była mocno eksploatowana. Nie wszystko wyszło tak, jak sobie wyobrażałem. Wiele rzeczy robiłem tu po raz pierwszy (kabinka vacu, światła pozycyjne z kawałków przezroczystego tworzywa, konwersja za pomocą elementów żywicznych - chłodnica) - nie wykluczam więc, że powrócę do tematu za jakiś czas, gdy dostatecznie poprawię swoje umiejętności, gdyż chodzi mi po głowie VG-33. Pozdrawiam Hubert
  3. Malowanek ciąg dalszy: Będzie oczywiście brudzenie, obijanie i drapanie. Pozdrawiam Hubert
  4. Każda firma ma prawo do własnej strategii marketingowej i cenowej. W tym wypadku mam natomiast jedno spostrzeżenie: w przeciwieństwie do oryginalnego box-artu z Plastyka, ten z pudełka Mirage Hobby może być źródłem niepotrzebnej frustracji po otwarciu zawartości przez nowego posiadacza... nie daj Boże jakiś rodzic zwiedziony obrazkiem zechce kupić to dziecku na zachętę. Bardziej pasowałoby jakieś opakowanie w stylu vintage, szary karton, etykieta zastępcza... można by dać jeszcze wyższą cenę. Pozdrawiam Hubert
  5. Dałeś radę . Moim zdaniem, jak na ćwiczenie, całościowo wyszło całkiem, całkiem. Co do uwag natomiast, przede wszystkim oszklenie - sam wiesz, ale też nowe linie podziału, niestety wyszły nierówno (także na głębokość, przez co wash siadł nierównomiernie), gdzieniegdzie zostały ślady omsknięcia się rylca - myślę jednak, że jak na ćwiczenie w ryciu nowych linii był to jednak dosyć trudny materiał wyjściowy (robiłem go kilka lat temu). Gratuluję odwagi, ja sam jeszcze tego nie nie próbowałem w takim zakresie. Golenie podwozia wyglądają na nie do końca obrobione i dość grubo pomalowane, zaś amortyzatory należałoby pomalować na kolor chromu. Rób następne Droga daleka, sam wiem po sobie, bo i moim produkcjom daleeeeko do przyzwoitego poziomu, ale każdy kolejny model nas prowadzi ku lepszemu. Pozdrawiam Hubert
  6. "Strasznie" - to moim zdaniem przesadne określenie, ale faktycznie - nie jest to Techmod ;). Były traktowane płynami Modelmaster i uważam, że siadły dość dobrze. Po matowym jeszcze trochę się to wyrówna, nie będzie widać różnicy w fakturze powierzchni. Dzięki za komentarz. Pozdrawiam Hubert
  7. Podwozie złożone. Pozdrawiam Hubert
  8. Musisz działać metodą prób i błędów na złożonym na sucho płatowcu, podpierając go w miejscu odpowiadającym mocowaniu goleni podwozia głównego. Do wykorzystania na obciążenie masz jeszcze (o ile pamiętam, robiłem ten zestaw jakieś sześć lat temu) miejsce w gondolach silników, a poza tym żywica CMK też co nieco waży, więc może nie być tak źle, jak się spodziewasz. Powodzenia Pozdrawiam Hubert
  9. Kadłub złożony. Pozdrawiam Hubert
  10. Podwozie gotowe do montażu. Numer malowany od masek, kolorki z palety Gunze, to samo co na płatowcu. Pozdrawiam Hubert
  11. Wnętrze Zrinyi pryśnięte zielonym podkładowym. Coś tam będzie widać przez otwarte włazy. Pozdrawiam Hubert
  12. Poskładane prawie w komplecie blaszki w kokpicie. Kolorek kokpitu od Italeri, z ich serii autentyków RA. Jak opisałem w pierwszym poście w tym wątku, powierzchnia modelu w zestawieniu z technologią stosowaną w fabryce Reggiane (łączenie blach na zakładkę) wygląda słabo. Co do kadłuba, pomysły mam dwa: 1) wklejenie w głębokie poziome linie podziału okrągłych profili Plastructa 0,25 mm i szlif do efektu skali; potem uzupełnienie nitów; 2) zostawienie wklęsłych linii podziału i jedynie za pomocą maskowania poziomych paneli i natryskiwania Surfacera 1000 uzyskanie "zeskoku" imitującego poszycie łączone na zakładkę. W obu wypadkach oczywiście zamierzam spłycić linie i nitowanie za pomocą Surfacera 1000 i szlifowania. Generalnie mam wątpliwości, jak powinno to wyglądać. Opcja 1 jest wspierana przez to zdjęcie - jest to jednak prototyp tego samolotu, podobnie łączenia blach wyglądają na pozostałych zdjęciach prototypu: Opcja 2 przez fotografie egzemplarza seryjnego (zamierzam zbudować model maszyny seryjnej), poddanego renowacji i odartego w tym celu z kamuflażu oraz egzemplarza użytkowanego przez Luftwaffe. Jest jakby bardziej gładko i to jest cecha występująca na zdjęciach maszyn seryjnych, aczkolwiek zdjęciach przeważnie słabszych jakościowo. Only for discussion Jak sądzicie? Pozdrawiam Hubert
  13. Dzięki Powoli dłubię klamoty do finalnego montażu. Podwozie: Działka jednak tu nie podejdą, nie ten typ... przydadzą się w Zerze, a do Hiena poszukam czegoś odpowiedniejszego, to co dali w pudle nie nadaje się do niczego. Próbowałem nawet rozwiercić, ale to nie ma sensu - są w przekroju obłe... No i śmigło oraz kołpak. To wszystko jeszcze przed zabiegami upiększającymi (czyli brudzeniem), rzecz jasna. Pozdrawiam Hubert
  14. Jasne, matowym po washu i pod pigmenty, a potem jeszcze raz lekko satynowym dla zabezpieczenia całości. Dzięki za komentarze Pozdrowienia Hubert
  15. Dzięki Kilka zbliżeń: Pozdrawiam Hubert
  16. W międzyczasie, przy okazji malowania wnętrza Zrinyi, prysnąłem Toldiego podstawowym kolorkiem z zestawu Hataka. Pozdrawiam Hubert
  17. Nitowania nie ruszałem, tu prawie nie ma nitów - samolot był głównie z drewna. Te otwory na dole płatów, kadłuba i usterzenia służyły do odprowadzania wody, która gromadziła się w strukturach płatowca na skutek kondensacji pary. Niestety, czołowych producentów modeli też, głównie short-runy, szczególnie w mojej ulubionej ostatnio 1:32... Dzięki za komentarze Pozdrawiam Hubert
  18. Pomalowane światła pozycyjne, doklejone tajemnicze urządzenie w miejscu dyszy Venturiego, domalowane czerwone pasy na klapach oraz nałożone kalkomanie z pasami eksploatacyjnymi. Finisz już blisko. Pozdrawiam Hubert
  19. Doszły drobne poprawki kamuflażu i kalkomanie. Pozdrawiam Hubert
  20. Rendery wyglądają smakowicie, jest szansa że kokpit będzie miał właściwą głębokość, a nie "pigmejską", jak u Trumpetera. Ostrzę już sobie zęby na niego. Pozdrawiam Hubert
  21. Fajny warsztat, jeden z moich pierwszych modeli po powrocie - ale już zasłużenie na śmietniku historii... Co do klejenia owiewki, ostatnio zacząłem używać Roket Odourless - CA (dostępny w PL, warto poszukać w kilku miejscach, niekoniecznie w sklepach dla modelarzy plastikowych, cena różni się czasem nawet o 40%), ale nie ma ryzyka zaparowania części przezroczystych. Trochę dłużej schnie niż standardowy, więc daje czas na dopasowanie położenia części. Zdjęcia z poprzedniego postu nie widzę niestety. Pozdrawiam Hubert
  22. Przepraszam za kłopot ze zdjęciami, moja wina. Zatem jeszcze raz. Pozdrawiam Hubert
  23. Przepraszam, przekombinowałem ze zdjęciami na PB. Powinno być teraz OK. Pozdrawiam Hubert
  24. Zrinyi zyskał życie wewnętrzne. Wstępna koncepcja aranżacji przedziału załogi, do tego oczywiście dojdzie amunicja w skrzyniach i jakieś drobiazgi. Pozdrawiam Hubert
  25. Wybierając temat kolejnego warsztatu pomyślałem, że na razie dość Jaskółek. Po dwóch ukończonych i dwóch kolejnych w stanie dużego zaawansowania, czas na zmianę. Kolejnym modelem, który trafia pod nóż, jest produkt Italeri - Reggiane Re-2002 Ariete w skali 1:48. Sam model nie zachwyca: głębokie linie podziału i imitacje nitów, zbyt grube skrzydła, błędny kształt owiewki kabiny pilota, wyposażenie samej kabiny... cóż, z daleka i z poważną wadą wzroku może by to wszystko uszło uwadze osoby nie zapoznanej z oryginałem - ogólnie jednak widać, że nie jest to nowy model. Wzbogacony zostanie o blaszki Eduarda w kokpicie, poprawną owiewkę kabiny pilota z QB i może toczone lufy. Do tego co nieco własnej inwencji, o ile okaże się potrzebna. Zrobię ile będę umiał, żeby przypominało to choć trochę prawdziwego Reggiane. Części wycięte z ramek, co nieco poklejone. Pozdrawiam Hubert
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.