Skocz do zawartości

Hubert Kendziorek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 351
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez Hubert Kendziorek

  1. Potrzebowałem jakiejś odskoczni, żeby odpocząć od dziesiątek drobnych detali w Zrinyi II od Bronco. Wybór padł na stareńki model Pz. IV od Tamiyi. Pełen uproszczeń i błędów, których raczej nie będę poprawiać. Uzupełniłem go jedynie o metalową lufę od Mastera, MG też będą z tej stajni. Założę Magic Tracki albo może i Friule - gumowe gąsienice z zestawu są moim zdaniem zbyt słabe nawet, jak na taki wiekowy i - co tu owijać w bawełnę - tani model. Przednie lampy pochodzą ze StuG III Ausf B od Tamiyi. Do tego dołożę parę blaszek z zestawu Eduarda, ale raczej nie wszystkie. Ma być prosto i łatwo, choć wartość dodatków przebije cenę zestawu wyjściowego. Skupić zamierzam się przede wszystkim na malowaniu, które będzie odwzorowywać pojazd z czasu kampanii we Francji w 1940 roku. Tyle poskładałem w trzy dni
  2. Świetny! Bardzo fajnie wyszło brudzenie osłon zawieszenia. Przebarwienia, roztarte pigmenty w kolorze gruntu - no dla mnie super.
  3. To jest taki temat, że trzeba drążyć, albowiem na wierzchu nic prawie nie ma . Zmontowane zawieszenie - producent nakłania, by wykonać je w wersji w pełni ruchomej, ale odpuściłem. Częściowo sklejone wyszło solidniej. To zawieszenie to z jednej strony inżynierski majstersztyk, ale i przekleństwo zarazem. Tyle drobnych części, za stary już na to chyba jestem, nie na moje oczy. Do tego niektóre maleńkie części wchodzą na wcisk, na przykład w rolkach podtrzymujących. Sama rolka składa się z sześciu elementów, które trzyma w całości maleńki kołpaczek z otworkiem, nakładany na koniec ośki o średnicy ok. 0,5 mm - a dopasowanie jest ciasne, wręcz słychać jak tworzywo skrzypi przy wpychaniu kołpaczka na ośkę. I tak dziesięć razy. No cóż, jeden kołpaczek gdzieś odfrunął, wyskoczył z pęsety i tyle go widziałem. Powinni dawać jakiś zapas. Nadbudowa jest tylko na sucho, chroni haubicę przy manewrowaniu modelem. Ciekawa sprawa przy okazji wyszła, albowiem na innych forach opisywano problemy ze spasowaniem niektórych elementów, np. płyty czołowej nadbudowy z kadłubem, jarzma haubicy z wykrojem w płycie czołowej - u mnie nie wystąpiły . Wygląda już moim zdaniem całkiem bojowo. Dzięki za komentarze.
  4. Te pisaki to ciekawy produkt. Są lekko transparentne i potrzebują czasu na wyschnięcie, ale pozwalają na położenie linii o nieco innym odcieniu. Kładą się zaś bardzo dobrze cienką warstwą, to nie są typowe flamastry ani olejne markery. Zupełnie przypadkowo na nie trafiłem.
  5. Na teraz mogę zaproponować tylko takie zdjęcie z "odrzutów". Na prawym płacie jednak w zasadzie widać, jak to wyszło. Lepsze zbliżenie najwcześniej w piątek dam radę zrobić.
  6. Witam ponownie Hien dostał biały podkład, miejsca pod białe oznakowania pomalowane na biało, maski nałożone. Stery pryśnięte IJA Grey + krawędzie natarcia na żółto. Przeschną dobrze - zamaskuję i polecimy Aluminium od Gunze. Oczywiście maski Montexu do kabiny odłażą, nie wiem czemu nie potrafią zrobić tego porządnie, na przykład tak, jak resztę masek do oznakowania z tego samego zestawu. Wybaczycie mi mam nadzieję jakoś jakość fotografii. Pracuję nad tym, żeby w galerii było wreszcie dobrze
  7. Witam ponownie. Książka o węgierskich czołgach przyjechała ... i nic nie wyjaśniła. To znaczy, prawie nic. Mianowicie na fotografiach Nimroda z Kubinki widać, że: - widoczne z zewnątrz fragmenty wnętrza pomalowane są na kolor kamuflażu - bardziej zagłębione natomiast są wyraźnie jasne. Ja wiem, że to muzeum, do tego w Rosji, a wiadomo jak tam podchodzą do zabytków - ale na dzisiaj nie mam nic lepszego, niż pomalować na wzór niemiecki. Na razie jestem w trakcie pracy nad zawieszeniem - wózki są w pełni ruchome. Komplikacja tych elementów w modelu jest na wysokim poziomie, na szczęście ich spasowanie też.
  8. Banalnie proste, ale działa Mustang powinien jednak moim zdaniem mieć skrzydła zaszpachlowane, a już na pewno trzeba usunąć z płatów wszystkie wymyślone przez Tamiyę wypukłe nity, mające chyba naśladować dodawane czasem po wojnie wzmocnienia okolic podwozia. Dzięki jeszcze raz za komentarz.
  9. Akurat tego w warsztacie nie ma. Użyłem bardzo prostego, by nie rzec - prymitywnego narzędzia Co do opon - efekt zastosowania specyfiku AK do podwozi. Chyba faktycznie przesadzone. Przetrę trochę. Dzięki za komentarz.
  10. Dzisiaj po raz pierwszy robiłem zdjęcia z lustrzanki (Pentax) - dzięki temu dodatkowa porcja zdjęć w galerii. Zapraszam do oglądania
  11. Zapraszam go galerii
  12. "Big Dick" w grze w kości oznacza parę piątek. Bywa ona także 'Łapami Szczeniaka", "Parą Słoneczników" albo "Dużym Jasiem", ale skoro Dick to zdrobnienie dla Richarda, można się domyślić, że o taką właśnie grę słów chodziło kapitanowi, a później majorowi Richardowi A. Hewitt, który użytkował bojowo samolot będący tematem tej galerii: P-51D-20NA numer seryjny 44-64147 oznaczony jako MX-U - w składzie 82. Eskadry Myśliwskiej 78. Grupy Myśliwskiej w Duxford. 21 marca 1945 roku Hewitt został dowódcą 82. Eskadry Myśliwskiej. Dwa dni wcześniej lecąc na tym samolocie zestrzelił parę Bf-109 w rejonie Osnabruck. Miał przy tym sporo szczęścia, gdyż odrzucając zbiorniki podskrzydłowe w trakcie walki (rozpoczął ją ze zbiornikami) zapomniał przełączyć krany z paliwem na zbiorniki wewnętrzne i silnik stracił natychmiast obroty - jakoś jednak dał radę zaskoczyć znowu i dwa Bf-109 poszły do ziemi - z pierwszego pilot się uratował skokiem ze spadochronem, pilot drugiego zginął w szczątkach swojej maszyny. [http://www.ulongbeach.com/78th_Combat_Reports_1945.html] 17 kwietnia 1945 roku także pilotując tego Mustanga zniszczył na ziemi jednego Me-262 na pewno oraz prawdopodobnie jeszcze jednego, którego dopadł w trakcie lądowania, w czasie ataku na lotnisko (Lechfeld?) - niestety, to zwycięstwo nie mogło być formalnie potwierdzone, gdyż jedynym świadkiem był jego skrzydłowy, który podczas tego samego ataku został zestrzelony i dostał się do niewoli [Aces of the 78th Fighter Group, Thomas McKelvey Cleaver, Osprey Publishing 2013]. Oficjalnie uznane zostały łącznie 4 powietrzne zwycięstwa Hewitta oraz 4,3 zniszczone na ziemi. Liczba swastyk na ramie owiewki kabiny widoczna na zdjęciach wskazuje, że fotografie wykonane zostały odpowiednio najwcześniej w drugiej połowie marca i kwietnia 1945 i można chyba przyjąć, że prezentują wszystkie sukcesy przypisywane sobie przez pilota, także te oficjalnie nie potwierdzone lub ułamkowe. Hewitt przeżył wojnę z wynikiem ponad 100 misji bojowych, zaliczając dwie tury (wstąpił do 78 Grupy stacjonującej w Duxford w sierpniu 1943 kończąc pierwszą turę tuż przed D-Day, aby powrócić na front w lipcu 1944 roku, służąc do końca wojny). Model to produkt Tamiyi, uzupełniony o: 1) komory i klapy podwozia od Airesa (korekta oryginalnych nieprawidłowych komór, zdaję się jest to bolączka większości modeli Mustanga w tej skali), 2) kokpit Airesa, 3) metalowe lufy Browningów od Mastera, 4) wydechy Quick Boost, 5) kalkomanie Print Scale 48-039. Malowany metalizerami AK, washowany Panel Linerem MIG (błąd: powinienem był użyć akrylowego washa, mimo zabezpieczenia Sidoluxem wash nadgryzł powierzchnie malowane metalizerem), brudzony pigmentami AK. Nieco zawiodły kalkomanie - układ szachownicy pod wydechami nie odpowiada rzeczywistości. Technicznie jednak były bez zarzutu. Wątek warsztatowy znajdziesz tu. Miłego oglądania - model nie jest perfekcyjny, ale sporo na nim się nauczyłem i mam nadzieję, że jednak jakoś się broni. Bardzo dziękuję wszystkim komentującym w wątku warsztatowym za wsparcie oraz podpowiedzi. I jedno akceptowalne moim zdaniem zdjęcie z lustrzanki Pentaxa - tyle dzisiaj umiałem z niej wycisnąć, ale mam nadzieję że przejście na wyższy poziom techniczny z czasem poprawi efekty wizualne moich galerii.
  13. Gratulacje, dobra robota. Ostatnio na polskich forach internetowych prawdziwy urodzaj na świetnie wykonane Shermany, Twój moim zdaniem jest w ścisłej czołówce. Z ciekawością czekam na następne Twoje modele.
  14. Chyba ostatnie wejście przed galerią. Zostały już tylko drobiazgi. Olejny wash mimo zabezpieczenia powierzchni Sidoluxem nie był dobrym pomysłem. Metalizer AK zdaję się wymaga washa akrylowego. Kolejna nauka. Coś podratowałem, ale nie mam pewności, czy to się teraz broni.
  15. Pięknie! O pomalowaniu tylnych świateł nie zapomnij przed galerią
  16. Hubert Kendziorek

    US T28 1:35

    Czyżby zdjęcia w słońcu poranka? Jest bardzo dobrze, kurz jak dla mnie w sam raz. I fajna podstawka
  17. No jasne, że na Magyara Ten biały krzyż nie jest niemiecki. Tymczasem praca poszła kilka kroków naprzód i już zwracam honor Bronco: przednia płyta kazamaty pasuje jak ulał, trzeba tylko na czas klejenia wstawić rozpórkę, albowiem ściany wanny są lekko zwichrowane i odrobinę schodzą się do wewnątrz. Haubica wstawiona tylko na sucho i krzywo, albowiem owa rozpórka ją teraz blokuje. Nadal nie mam pojęcia, jak zmalować wnętrze... zamówiłem książkę Mushroom 4101 Magyar Steel - Hungarian armour in WWII - mam nadzieję, że coś tam znajdę. W międzyczasie poskładam zawieszenie i co tam się jeszcze da bez malowania.
  18. Kilka zdjęć dotychczasowego urobku (zrobione w promieniach słońca dzisiejszego poranka): To widać pierwszy poważny problem: płyta czołowa kazamaty jest nieco zbyt szeroka. Będzie trzeba trochę podpiłować, ale to dopiero na dalszym etapie prac. Kosz za zamkiem działa do poprawki - dopiero zdjęcia pokazują całą prawdę Tego na fotografiach nie widać, ale haubica jest ruchoma, to znaczy lufa daje się przesuwać zgodnie z działaniem oporopowrotnika, można wykonywać w ograniczonym zakresie obrót haubicy w płaszczyźnie poziomej, jak i kręcąc korbką można unosić i opuszczać lufę w płaszczyźnie pionowej. Jeżeli zatem ktoś lubi kręcące się śmigiełka, obracające się kółka itp., to zestaw Bronco jest dla niego ;)
  19. Też uważam, że decyzja słuszna. Jeszcze trzeba uzupełnić pionowy rządek nitów na boku kadłuba. Działaj
  20. Dzięki Rafale. Problem (?) jest taki, że do tej pory udaje mi się żyć bez profilu na tym serwisie i nadal nie chcę się tam zapisywać, a zakładanie fejka jakoś też mi nie leży. Ale poddałeś mi pomysł na wrzucenie pytania na jakieś węgierskie forum.
  21. Witam wszystkich, Prace idą bardzo powoli, nie jest to łatwy model - kilka zdjęć może wrzucę wieczorem, aczkolwiek jedno zagadnienie mnie nieco wstrzymuje. Wnętrze proponowane przez Bronco jest nieco niekonsekwentne: z jednej strony dość szczegółowo odwzorowane miejsce kierowcy, wewnętrzne powierzchnie płyt kazamaty kadłuba oraz haubica - z drugiej - brak ściany ogniowej, miejsc pozostałych członków załogi itd. Tym niemniej, przez niektóre włazy co nieco dałoby się pokazać i tu pojawia się problem: na jaki kolor pomalować wnętrze pojazdu oraz wewnętrzne strony włazów? Zdjęć wnętrza Zrinyi nie znalazłem. Próbowałem nawet szukać na węgierskich forach internetowych - bez efektu. Niektórzy modelarze malują to na wzór niemiecki, ale są też wnętrza szare. Zdjęcia innych węgierskich pojazdów pokazujące wewnętrzną część włazów sugerują raczej ciemny kolor, ale nie tak ciemny, jak podstawowa ciemna oliwkowa zieleń kamuflażu. Oczywiście, pomijam kolorowane zdjęcia. Wszystkie zdjęcia tylko dla celów dyskusji / All photos only for discussion purposes Skłaniam się ku opcji szarej. Może macie jakieś sugestie albo informacje w tym zakresie? Z góry dzięki
  22. "Pancerne", ja też właśnie o tym pisałem. Pilnik iglak załatwi sprawę.
  23. Nieźle to wychodzi, wydech też fajnie - tylko ścianki wylotu spalin z tłumika trzeba moim zdaniem pocienić. Szukałem dobrej foty nie muzealnego egzemplarza, ale jakoś nie znalazłem. Na tych jednak widać, o co chodzi: Muzealne łatwo namierzyć za pomocą IGS.
  24. Witajcie Kolejnym pojazdem trafiającym do warsztatu jest węgierskie działo samobieżne, którego wspaniały model produkuje Bronco (Bronco 35036 Hungarian 40/43 M 'Zrinyi' II 105mm Assault Gun). Ma wszystko co lubię: nitowany kadłub, wózki jezdne z mnóstwem kół i nade wszystko - nie jest to banalny pojazd, nieco pokraczny, jakoś tak w szczególnie atrakcyjny dla mnie sposób. Spore pudełko zawiera dużo plastiku, w tym piękne gąsienice, niesamowicie wykonaną lufę haubicy (nie czuję potrzeby wymiany na metalową), a także zestaw blaszek do wykonania detali oraz osłon bocznych. Do tego jeszcze szablon z blaszki do wykonania oznaczeń na siatkowych osłonach, którego najpewniej użyję do wykonania tego pojazdu: Kilka fotografii zawartości pudełka dla oddania wrażenia - model nie jest nowością, zatem w sieci jest wiele recenzji z lepszymi zdjęciami. Model rozpoczęty został w ramach czasu wolnego w podróży służbowej. Niewielki na razie urobek, coś się jednak udało poskładać. Spasowanie niezłe, ale nad instrukcją mogliby jeszcze popracować - sposobu montażu niektórych elementów z trudem tylko można się domyślić.
  25. Dobrze, że wygląda na T-26 - przynajmniej z daleka ;) Dzięki za komentarze, cieszę się że się maluch podoba.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.